Flesz: Houston Golden State 1-1


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 17 maja 2018
fot. NBA League Pass

fot. NBA League Pass

Finał Konferencji Zachodniej
(1) Houston Rockets, (2) Golden State Warriors 1-1
Mecz nr 1: 106:119
Mecz nr 2: 127:105

Jedyne post-upy to te Kevina Duranta.

Pal licho post-upy: z uwagi na zmiany krycia bity jest w finałach Konferencji Zachodniej rekord najmniejszej ilości pick-and-rolli od dekad. 3, 2, 1 do dramatycznego tekstu o tym, gdzie zmierza koszykówka.

Don Nelson mówił piętnaście-dwadzieścia lat temu że switchowanie wszystkiego to Święty Graal NBA. Że wprowadzanie na parkiet, jak on lubił to robić, pięciu graczy wzrostu 203 cm i zmienianie krycia w każdym picku to gra końcowa profesjonalnej koszykówki w USA.

W 2013 roku mówiliśmy już, że gra post-up w NBA może wcale nie zginąć właśnie dlatego. Tylko zamiast otrzymywać ją od graczy podkoszowych, dostaniemy ją od wingmanów.

Jeśli tak, to wciąż czekamy na to w tej serii. Poza KD, który nie musi nawet ruszyć barkiem czy zwieść głową, żeby mieć okej rzut, za nami 96 minut izolacji twarzą do obręczy.


To był must-win dla Houston. To był mecz desperacji po porażce u siebie w meczu nr 1 – i tak Rockets zagrali.

Mike D’Antoni wprowadził usprawnienie: zaczął Trevorem Arizą na KD, ale wciąż switchował wszystko. Po jednej z takich zmian krycia Chris Paul złapał na KD swój drugi faul już w 4. minucie meczu. Na koniec nie miało to znaczenia.

Warriors zaczęli dwoma podaniami w aut w dwóch pierwszych minutach. To był zwiastun ich nastawienia do gry. Pod znakiem podawania piłki nie w ręce pozostałych graczy Warriors, stał właśnie występ Warriors w pierwszych 24 minutach. 7 z tych 11 strat do przerwy mieli już w 1. kwarcie – czekali by zostać zrypani w szatni. Ale znasz Steve’a Kerra: tylko spokój nas ratuje, bracie.

Nagle Warriors grali mecz na 8-miu stratach i 0/8 za trzy, i jedyną rzeczą, w której znajdowali ponowienia były całkiem imponujące penetracje Stephena Curry’ego na Clincie Capeli. Na starcie drugiej kwarty Curry wjechał na Capeli tym razem z faulem i im dalej w mecz, tym coraz ważniejsze w meczu nr 2 stawało się to, jak istotną rzeczą jest niedoprowadzenie do stagnacji w tym festiwalu izolacji, tylko próba wjazdu, rzutu lub odrzucenia.

Warriors spudłowali pierwsze 10 milionów trójek, Capela był aktywny, ale samo tempo meczu nr 2 meeh – czyli bardziej tempo Rockets.

I Houston trudne trójki przez ręce – Gordon, Tucker, Paul, Harden – wpadały. 38-26. Zaraz znów trafił Tucker, zaraz Ariza – Houston trafiało trudne, ale znajdowało też łatwe, jak ta na 54-40, po niczym innym, niż właśnie dribble-penetration:

Paul poda do Hardena, ten do lewego rogu do Arizy, ale – raz jeszcze! – ten spenetruje do linii i odrzuci do Gordona, który trafi ze szczytu. Jestem prawie pewien, że to posiadanie śmiga po internecie.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

37

Komentarze

  1. Iceman

    17 maja 2018 o 09:50

    Ostatnie zdanie w artykule, to przesłanie dla każdego mężczyzny w celu podniesienia przyrostu naturalnego w trosce o to, by miał kto pracować na Nasze emerytury w przyszłości:D

    Lubię to: 41
  2. krog

    17 maja 2018 o 11:09

    Cyt. “Jestem prawie pewnie, ze to posiadanie śmiga po internecie”.
    Śmiga, śmiga rano w wakeup wrzucił je Adam 😀

    Lubię to: 13
  3. bostoński celt

    17 maja 2018 o 23:00

    Maciek, bardzo fajny Flesz.

    Lubię to: 3

Skomentuj