Flesz: Golden State Houston 1-0

40
fot. newspix.pl
fot. newspix.pl

Finał Konferencji Zachodniej

Mecz nr 1: Golden State Warriors @ Houston Rockets 119:106
Stan serii: 1-0

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: Harden 41, Durant 37, Warriors 1-0
Następny artykułSitarz: Obserwacje (5): Game 1 Finałów Konferencji Wschodniej

40 KOMENTARZE

  1. Pierwsze minuty byłem pod wrażeniem gry Houston, ale dość szybko okazało się, że to jest one-trick-pony pod przywództwem niezawodnego Mike D’Antoni. Ten człowiek nie robi żadnych zmian w stylu gry w trakcie meczu/serii. Nie bez przyczyny nie odniósł sukcesu w postseason a miał kilka poważnych zespołów pod sobą.
    Nie rozumiem sensu wrzucania Nene (och ale czas poleciał, wiek nie ten sam), na koniec trzeciej kwarty, totalnie na pożarcie, ruch z cyklu: a może wyjdzie. Z drugiej strony zmiany Kerra wydawały się cały czas logiczne.
    I jeszcze dwie obserwacje: jak nie cierpię Hardena, to muszę przyznać, że jest spektakularny w swojej grze i fantastycznie gra. Tyle, że jak komentatorzy zauważyli: on się musi zmęczyć na koniec meczu – i zmęczył się.
    A druga rzecz – Kevin Looney – świetna obrona, a wszystko miałem wrażenie na nim wpadało. A koleś brał kolejne trafione rzuty na klatę i na skupieniu grał dalej.
    Ps. Capella – Curry 2:0 – blok i steal. Jaka róznica w porównaniu do Goberta rok temu :)

    Lubię to: 10
    • W zasadzie zgoda choć był moment, że Kerr zdjął Duranta krzyczącego: why??, bo był gorący i Houston od razu zdobyli punkty w dwóch kolejnych posiadaniach. I…. Durant wrócił. Ale na ławce różnica jest chyba jeszcze większa niż na boisku.
      I szacunek dla Houston za ten sezon, za wynik w rs i że nie można ich skreślać itp. ale ta ich największa broń czyli spazmatyczne ruchy Hardena lub CP3 na wysokim obrońcy i czekanie aż zrobi jeden kroczek za mały/duży, po czym step back 3 – czyli to co amerykanie nazywają eufemistycznie shake&bake – mnie to nie przekonuje. Oni potrafią to grać pięć razy pod rząd, pewnie z jedną trzecią posiadań w meczu. A reszta zespołu stoi i patrzy. Atak GSW przy tym to czysta wirtuozeria. Bez porównania kultura gry.

      Ale liczę na ten 7 mecz w Houston bo w finale możemy w ogóle nie zobaczyć zaciętych spotkań.

      Lubię to: 14
      • Zgoda, ale z jedną uwagą.
        Atak Warriors to czysta wirtuozeria. Po prostu. Ten ciągły ruch, te 3ki po odrzucie, podania do ścinających, 3ki z 9 metrów, wjazdy pod kosz, kozlujacy Green w szybkim ataku, jeszcze na dodatek izolacje dla smaku i wybicia z głowy chęci do gry.
        Te 2 podania Westa w pierwszej połowie? Jedno do ścinającego Thompsona drugie give and go z Livingstonem. No kaman.

        Lubię to: 10
        • Może błędnie ale zakładam jednak (wciąż) Cavs w finale. Choć rzeczywiście z Celtami mogłoby to wyglądać obiecująco bo obie drużyny grają piłką i szukają przewag w grze. Do tego niezłe szachy trenerskie. Z drugiej strony na Duranta chyba nikt dziś nie ma obrońcy i jednak przewaga doświadczenia miażdżąca więc trudno mi wyobrazić sobie zdrowe GSW przegrywające serię z Bostonem. Na dziś. Ale hej, to NBA. Poczekamy, zobaczymy.

          Lubię to: 1
          • Ja typuje Boston ale obejrzymy najmniej 6 spotkań. Chyba, że Stevens tak to rozgryzie i zawodnicy wyegzekwują, że LeBron będzie robił te swoje 40/10/10, ale supporting cast będzie ciągnął faje.
            A co do matchupu GSW – Celtics, to napewno Warriors by to wygrali, ale nie wiem czy tak gładko jak wcześniejsze serie. Boston postawiłby twardsze warunki niż Ci bezjajeczni i bezbarwni Cavs.

            Lubię to: 3
  2. Jeżeli Rakiety się mentalnie podniosą i zapomną o tym meczu, to może dadzą radę i zrobi się nagle 3:3. Ale w game 7 Warriors grając na własnym parkiecie wśród swoich kibiców wywalczą mimo to kolejny finał z rzędu.

    Lubię to: 9
  3. Jak celnie komentatorzy stwierdzili, Durant nie dyskryminował, nie uczepił się jednego obrońcy, rzucał nad każdym po kolei.
    Warriors i Draymond z pomocy co za obrona. Szkoda trochę tych gwizdków na Arizie, jeden napewno nadprogramowy.
    Przed tą trójka na 4 minuty (chyba) przed końcem na +10 był nieodgwizdany błąd połowy i ta sekwencja to był ostateczny cios w Rockets. Nie żeby to coś zmieniło ale te dwie rzeczy to był cios prooostooo w serceeeerrr….

    Lubię to: 7
  4. Przereaguje sobie teraz po pierwszym meczu :D

    Nagle wolę zobaczyć Celtics w finale. Może choć trochę pomęczą obroną Warriors.

    Teraz pytanie, czy w przyszłym roku C’s z Irvingiem i Haywardem będą w stanie nawiązać walkę z Warriors. Mają sporo ludzi mogących switchować (Horford, Smart, Brown, Morris, Hayward, od biedy Tatum), grają b. dobry team defense i mają MVP na ławce.

    Zaraz zlecą się fanboye, ale Durant zepsuł NBA. Oglądam NBA już pewnie z 15 lat, ale kiedy widzę Warriors w pełnym składzie, czuję, że nie ma zespołu, który mógłby im zlać dupę. Lakers z tree peatu z 2000-2002, może Może Miami 2012 powalczyłoby trochę, pewnie Spurs 2013-14. I tyle, reszta to już prehistoria.

    Niech Rockets urwą ze 2 mecze, fuck 3, bo źle to będzie wyglądać, jak mistrzostwo wygrywa zespół bimbający przez 96 meczów sezonu.

    Lubię to: 24
    • Na poczatku sezonu tak mi się wydawało, że Ainge tworzy ze Stevensem drużynę przyszłości w obronie – armia wingmanów z centrem podającym, rzucającym za 3; drużyna, która będzie w stanie switchować wszystko co się rusza.

      Lubię to: 6
    • Jeśli 76ers udało by się sprowadzić LeBrona i może George/Leonarda (technicznie jest to możliwe) to nagle Warriors plnie wyglądają już na takich faworytow.

      Poza tym Boston z Irvingiem i Haywardem.

      Wogole to nie przereagowujmy po Rockets jeszcze mogą wrócić, to tylko 1 mecz.

      Lubię to: 1
    • Z zespołu wiecznie jadącego na farcie i ogrywającego osłabionych przeciwników nagle Warriors urośli do galaktycznej potęgi „bimbającej w każdym meczu”.Zabawne.Aż strach pomyśleć co by było gdyby im się chciało bo do tej pory mecze wygrywały się same.

      Lubię to: 0
        • Przecież połowa ludzi przekonywała tutaj do niedawna, że Warriors mają tytuły głównie dlatego, że po drodze mieli autostradę do Finałów.Bimbali cały sezon?Bo?Nie wygrali Konferencji?Nie grali Durantem czy Currym po 40 minut w każdym meczu?O kontuzjach Curry’ego który stracił niemal pół sezonu już zapomniał?O pomniejszych urazach Duranta czy Greena też?Jak LeBron i jego drużyny wielokrotnie odpuszczali sezon regularny to cmokaliście z zachwytu, że znów pokazuje iż sezon regularny nie ma znaczenia wchodząc na wyższy poziom w playoffs.Tymczasem Warriors wygrywając 58 meczy „bimbają” cały rok i taka drużyna to wstyd.Przecież inni ciężko pracują a Durant z ekipą leży całymi dniami na hamaku i pije drinki a mecze same się wygrywają.

          Lubię to: 3
          • Uderz w stół a nożyce się odezwą. 4 allstarow w prime, 3 z 5 najlepszych shooterow ever, 2 mvp, Dpoy kolego co chcesz powiedzieć? RS i jakieś tam uraziki nie mają znaczenia teraz jak widać. Są playoffy i Warriors mordują.

            Lubię to: 5
          • To wina Warriors że wybrali 3 all-starow w drafcie w tym jednego w drugiej rundzie? Znam bardziej sztucznie budowane zespoły.

            Lubię to: 6
          • @Barton Widzisz gdzieś zarzut w mojej wypowiedzi? Takie są fakty. Jednym się podobają drugim nie. To samo z Durantem. Komuś pasuje jego decyzja, komuś nie. Na końcu zostaje fakt, że jest tam. I morduje ligę.

            Lubię to: 2
          • To sprawdź sobie czym był skład Miami kiedy LeBron tam dołączył.3 All Starów, najlepszy gracz w lidze, top 5 gracz w lidze i top 25 gracz w lidze.Narzekałeś wtedy?Nie!Pewnie powtarzałeś co roku z śliną kapiącą z ust o Konferencji LeBrona Jamesa.CZy to było fair wobec innych drużyn?Czy ktokolwiek inny dysponował takim nagromadzeniem talentu?Może Pacers z Hillem i Westem?Albo Bulls z Boozerem?Dallas z Terrym i Chandlerem?Nikt nie miał 3 top 20 koszykarzy w jednej drużynie a LeBron miał, także po powrocie do Cleveland.
            Poza tym ja już nie wiem o co Ci chodzi, przed chwilą pisałeś o tym, że co to za mistrz ktory bimba przez 96 meczy (w domyśle playoffs też) a za chwilę piszesz, że wszystkich mordują.To w końcu mordują czy bimbają?
            A swoją drogą to mam nadzieję, że jeśli w ciągu kilku miesięcy James dołączy do 76ers i dokooptują mu jeszcze do ekipy takiego np Kawhiego to Ty i wszyscy, którzy tak mocno krytykują dziś GSW (a w szczgólności Duranta) będziecie z równą dozą krytyki i „ciepłych słów” podchodzić do jego ruchu.Wszak najlepszy koszykarz z 3 All Starami i Saricem, który jest borderline All Star to dopiero musi być droga na skróty.Ale zapewne Ty i wielu jego fanów znajdziecie sobie sposób żeby to zracjonalizować.

            Lubię to: 3
          • Grasshooper LeBron już nic nie musi.Zdobyl jeden tytuł z Cavs trud skończon. Osiągnął koszykarski Olimp. Jest najlepszy.

            Lubię to: 1
  5. „Jedno z tych pięknych miast
    Co dzień piwo, co pół roku cyrk
    Na ulicy zapytałem w nim
    Co się stało z jednym Krzyśkiem P.?”

    Krzysiu 6 ze swoich 23 punktów rzucił jak już było po meczu (3 ostanie kosze Houston). Niby nie zagrał źle, mało strat (1), mało asyst (3), w ogóle jakoś mało go było :(

    Bruszardy, Skipy Bajlesy, Kołhardy, wszyscy w koło od tygodni mędzą, że obaj gwiazdorzy Rockets muszą w meczach z GSW grać bardzo dobrze, bo inaczej nic z tego nie będzie. Dopóki obydwaj nie będą się meldować na meczach nie wróżę dla Houston nic dobrego, pomimo że podejmują walkę i bardzo fajnie się to ogląda.
    Mike D’Antoni kolejny raz pokazał, przy całym ogromnym szacunku do niego, że jest trenerem one-dimension. Szkoda, bo ktoś ciut lepszy mógłby tutaj napsuć krwi Kerrowi.

    Lubię to: 7