Wake-Up: Pelicans pewnie pokonali Warriors. Rockets rozjechali Jazz

29
fot. League Pass
fot. League Pass

To nie była najbardziej ekscytująca noc tych playoffów, ponieważ oba mecze zostały rozstrzygnięte na dużo przed końcową syreną.

New Orleans Pelicans musieli wygrać i wyjątkowo łatwo poradzili sobie z Golden State Warriors. Pozostają niepokonani na własnym parkiecie w tych playoffach. To ich pierwsze zwycięstwo w drugiej rundzie od 2008 roku, kiedy drużyna prowadzona przez Chrisa Paula i Davida Westa była o jedną wygraną od Finałów Zachodu. Tymczasem obecny zespół Chrisa Paula odzyskał prowadzenie w serii, w dominujący sposób pokonując gospodarzy w Salt Lake City.

Golden State @ New Orleans 100:119 (2-1)
Houston @ Utah 113:92 (2-1)

* Pelicnas od samego startu grali z dużą energią, dobrze spisując się po obu stronach parkietu. Pod koniec pierwszej kwarty uzyskali dwucyfrowe prowadzenie, w drugiej jeszcze Klay Thompson trzymał Warriors w grze, ale już w trzeciej gospodarze otworzyli blowout.

W pierwszej połowie byli gorący na dystansie trafiając 10/16 za trzy (Solomon Hill 3/4 w pierwszej kwarcie), natomiast po przerwie Anthony Davis dominował pod koszami, zdobywając wtedy 22 ze swoich 33 punktów. Miał też 18 zbiórek i 4 przechwyty. Jrue Holiday dołożył 21 punktów, z ławki Ian Clark rzucił swojej byłej drużynie 18, a ofensywą rewelacyjnie kierował Rajon Rondo zaliczając najlepsze w karierze w playoffach 21 asyst.

W drugiej połowie Pelicans ograniczyli rywali do 44 punktów, w całym meczu zatrzymując ich na ledwie 38% z gry.

Stephen Curry wyszedł w pierwszej piątce (wrócił do niej też JaVale McGee), ale nie był już tak gorący jak w poprzednim spotkaniu. Uzbierał 19 punktów trafiając tylko 6/19 z gry. Klay Thompson rozstrzelał się w drugiej kwarcie, kiedy zdobył 20 punktów, ale w pozostałych trzech kwartach zanotował 3/12 z gry i skończył mecz z dorobkiem 26 punktów. Kevin Durant miał 22 przy 1/6 za trzy. Drymond Green ponownie był bliski triple-double z 11-12-9, ale popełnił też 7 strat.

Dray i Rajon na początku meczu mieli małe spięcie

Później jeszcze Rondo zaczepiał rywala

* Dzień po najgorszym w karierze występie Bena Simmonsa, także Donovan Mitchell zagrał bardzo słabo, zatrzymany przez defensywę Rockets. Ostatecznie uzbierał 10 punktów, ale większość z nich dopiero pod koniec meczu, w trackie bardzo długiego garbage time.

Rockets w imponującym stylu odpowiedzieli, rewanżując się za porażkę na własnym parkiecie i zupełnie zniszczyli Jazz przed ich kibicami. Już na początku spotkania zarobili run 19-2, w pierwszej kwarcie rzucili 39 punktów (przy 62% z gry i 10 asystach bez straty) i potem to był tylko spacerek. Na przerwę schodzili prowadząc 70-40.

James Harden miał 25 punktów i 12 asyst w 30 minut gry, Chris Paul 15 i 6. Eric Gordon wreszcie się wstrzelił i rozegrał swój najlepszy mecz tych playoffów zdobywając 25 punktów (4/8 za trzy). Clint Capela świetnie spisywał się w obronie zaliczając 4 bloki i 2 przechwyty.

„You could just tell that there wasn’t the urgency we needed. … Credit Houston, they did what they can do.” Quin Snyder

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDniówka: David Fizdale trenerem Knicks. Mecze numer 3 na Zachodzie
Następny artykułFlesz: Kiedy Larry Bird nie odbierał telefonów, czyli los Toronto Raptors

29 KOMENTARZE

    • Myślę,że to zagrywka PR-owa ze strony bucks.Chcą pokazać swoją organizację jako nowoczesną,taką która bierze pod uwagę zatrudnienie kobiety trenera ale w rzeczywistości postawią na kogoś innego(pewnie Budenholzera).

      Lubię to: 14
        • Oczywiście, żaden facet, nigdy, my naród wybrany, piorę, myję okna, kropka.
          Jak najbardziej zgadzam się, że jedynym wyznacznikiem powinny być umiejętności, a nie płeć. Dlatego, odpowiadając wyżej, wyciąganie na siłę WNBA też uważam za głupotę, tak samo jak narzucanie minimalnego odsetka kobiet w zarządach, itp..
          Sęk w tym, że Twoim powodem by jej nie zatrudniać są nadaktywne feministki, które mają wywierać presję, a nie brak kompetencji Pani trener.

          Lubię to: 7
          • Daj sobie spokój JohnHemingway. Kolega najpierw pisze, że „by się nie pchał w kobietę trenera”, potem pisze „A kto blokuje kariery kobietom”. Potem pisze, że „Żaden facet nie ma nic przeciwko, gdy są umiejętności”.
            Sensu, logiki, konsekwencji w tym za grosz. Za to piękne, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością uogólnienie.

            Co sobie będziesz dupę zawracał :)

            Ważniejsze, że SIXERS SIĘ ZESRALI! ZESRALI SIĘ SIXERS! :) I może Warriors się dalej zesrają? Byłoby pięknie.

            Lubię to: 2
          • tak antygen, jak my wszyscy, przyjmijmy uchodzcow ale nie pod swoj dach, psy ze schroniska tez niech wezmie ktos inny. jak wchodzi polityka ktora NBA pokazala poodczas ASG w Charlotte bylbym ostrozny z takimi ruchami. gdyby NBA byla calkkowicie apolityczna to nigdy bym tak nie napisal.

            Lubię to: 1
          • O Loki, ty biedny, jaki okrutny, niesprawiedliwy swiat.
            Jak to sie ma do braku sensu w twojej wypowiedzi nie wiem co prawda, ale co tam.

            Lubię to: 0
  1. No i widać było, ze Houston wkur…one przyjechało aby pokazać kto rządzi w serii. 70:40 pokazuje skale różnicy miedzy zespołami, tu bedzie albo proste 4:1 albo z nudów 4:2.
    Podobnie w GSW, oni maja taka denerwująca przypadłość nudzenia sie takimi meczami, już pewnie na treningach robią sety pod Houston, teraz jeszcze trzeba tylko 2 mecze wygrać i „niech ktoś to zrobi panowie, bo mi sie dzisiaj nic nie chce, zjadłem za dużo na obiad” – taka mowa ciała.
    A espn ma statystyki Rondo, mecz Browa itd – ale to jest noc do zapomnienia, zwłaszcza w kontekście całkiem udanego postseason.

    Lubię to: 8
  2. „oni maja taka denerwująca przypadłość nudzenia sie takimi meczami, już pewnie na treningach robią sety pod Houston”

    Tylko niech nie zapomną się obudzić, bo jak przesadzą, to jedyne „sety pod Houston” jakie będą robić, to mogą być muzyczne przerywniki na finał konfy Jazz-Rockets :)

    Lubię to: 9
  3. Póki co tylko Rockets wyglądają jak drużyna która może zdobyć mistrzostwo. Warriors będą się męczyć z Pelicans z 7 meczów. I wcale nie jestem pewny czy wymęczą. Game 2 było dość na styku, w game 3 ich Pels zjedli. Słabo to wygląda. Najlepszy mecz tej serii zagrali bez Currego.

    Lubię to: 4
    • Sam nie wiem.Widziałem wszystkie mecze Rockets w playoffs do tej pory i wyglądają bardzo różnie,szczególnie Gordon.Dziś zagrali fantastycznie w obronie i jeśli to utrzymają a rzuty będą wpadać to powinni pokonać Warriors natomiast na razie nie dali powodów by wierzyć że będą tak regularni i odpowiedzialni.

      Lubię to: 4
        • Ale to jest moim zdaniem ta różnica że Warriors w sobie to na pewno mają ale nie zawsze chce im się/potrafią to wydobyć.Czy Houston mają ten playoffowy poziom wydaje mi się że cały czas nie wiemy.Nie chcę tutaj stawiać na GSW bo od grudnia uważam że Rockets wygrają ale ostatnie tygodnie u Rakiet mi się bardzo nie podobają i póki co IMO zespół Kerra pokazał że sufit jest wyżej.

          Lubię to: 2
          • Na papierze sufit Warriors jest napewno wyżej. Ja widzę jednak różnice względem poprzedniego sezonu. Wtedy nawet jak się potknęli to w następnym meczu przychodzili z odpowiedzią. Teraz jak się potkną to w następnym meczu też mogą. Rok temu bym był pewny że wygrają game 4. Teraz jestem bliżej do stwierdzenia że wrócą do siebie z 2-2 i w game 5 wcale nie będą dużym faworytem, moze tak 55 do 45. To że mają te wajchę nie oznacza że będą umieli ją przestawić.

            Lubię to: 1
  4. Czemu KD nie jest kryty przez AD? Jak dla mnie A. Davis wyglada jak 2gi(po Kawhiu) najlepszy Durant-stoper.

    Strzelam, ze przy PnR zostawalby na zaslonie, ale 1on1 powinien mu ustac i wybronic sporo rzutow/penetracji

    Chyba, ze oszczedza sie na atak, ale to bedzie mial jeszcze cale wakacje, zeby sie pooszczedzac

    Lubię to: 4
    • Nie powinien mu ustać i to jest powód. Davis wydaje się mobilny ale to ciągle „mobilny podkoszowy”, Durant natomiast to bardziej guard w ciele wysokiego a to inny poziom mobilności:) Durant by Davisa mijał to po pierwsze a po drugie, być może nawet ważniejsze, kryjąc KD cały czas byłby wyjęty spod kosza a to gotowy przepis na szybko wygraną serię przez Warriors.

      Lubię to: 6
  5. A propo Pani Becky Hammon, to byłoby ciekawe, jak samodzielnie zarządzałaby grupą facetów, ale w sumie nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że ma większe ,,jaja” niż wielu Panów trenerów.

    Lubię to: 1
  6. Skoro Becky załatwiła sobie rosyjskie obywatelstwo, aby zagrać na olimpiadzie, to biorąc pod uwagę program „suplementacji” olimpijczyków u naszych wschodnich sąsiadów z tymi jajami możesz mieć rację i to dosłownie ?

    Lubię to: 3