Sitarz: John Wall ma się od kogo uczyć


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 11 marca 2018
fot. AA/ABACA / Newspix.pl

fot. AA/ABACA / Newspix.pl

Lepiej mieć gwiazdę, niż jej nie mieć.

Zdaje się, że o powyższym zdaniu pozwoliła zapomnieć bardzo dobra gra Washington Wizards, którzy dzielą się piłką, biegają bez niej, od czasu do czasu stosują motion-atak, a Marcin Gortat stawia zasłony wszystkim graczom. John Wall patrzy i wyczekuje powrotu. A ten, w pierwszym możliwym terminie mógłby wydarzyć się 13 marca, gdyby tylko Wizards zamiast o przewagę parkietu walczyli o miejsce w ósemce. Szybki comeback nie jest potrzebny, ale już od kilku tygodni John Wall łączy ze sobą dwie istotne myśli – jak tego nie zepsuć i jak stać się lepszym graczem.

Na początku września skończy 28 lat. Prime-time spędzi obok Bradley’a Beala i Otto Portera, bo na mocy kontraktów wszyscy pozostaną w Waszyngtonie do minimum 2020 roku, a jeśli ten trzeci nie odrzuci 28 milionów dolarów zawartych w opcji gracza, to rok dłużej. To dwa-trzy sezony, po upływie których tercet wart 90 milionów dolarów może rozpaść się niespełniony. Ci, którym wróżono sporo. Zupełnie jak niegdyś trójce z Oklahomy.

Wydaje się, że w obu przypadkach naprzód wybijają się uparci rozgrywający, których dzisiaj łączy np. liczba celnych rzutów samodzielnie wykreowanych – w tym sezonie to aż 80% Walla i Westbrooka – oraz fakt, że jeśli zmieniają coś w swojej grze to intensywność. Thunder nie rozpadli się z powodu Westbrooka, można twierdzić, że zostali z najsłabszym z tej trójki, można pod uwagę nie wziąć warunków jakie stworzono w Oklahomie, Oakland i Houston, a można też graczy z dyskusji wyłączyć i na osobie Sama Prestiego skupić uwagę. Ale podobieństw jest sporo – przecież Scott Brooks trenuje też i ten zespół – mimo iż w Waszyngtonie gra talent mniejszego kalibru.

Jednak dzisiaj jedną z najważniejszych przewag jaką nad tamtymi Thunder dysponują Wizards oraz John Wall jest historia tego jak sezon temu skończył, i jak dzisiaj funkcjonuje, Russell Westbrook. Więc jeśli Wall nie chce zostać sam, nie chce stworzyć okoliczności i nie chce dostarczyć argumentów generalnemu menedżerowi by wymienić jednego, a drugiemu “pomóc” podjąć decyzję, to zamiast temperować ambicje innych (co nie znaczy, że Westbrook robił wyżej wymienione rzeczy) powinien przełknąć dumę i jak na lidera przystało pozwolić im rozkwitnąć obok siebie. To nie jest łatwe, ale pamiętaj o jednej bardzo ważnej rzeczy – tak to się potoczyło, że to Westbrookowi spadają szanse na zdobycie mistrzostwa.

Podzielenie się pałeczką i szczere porozumienie z Bradleyem Bealem wiąże się poniekąd ze spadkiem wiary we własne umiejętności. Ale z drugiej strony będzie to trzeźwa ocena potencjału i przyznanie racji historii, że w pojedynkę i bez usprawnień nikt nigdy w tej lidze nie wygrał. I to prawda, że Wizards jeszcze nie dotarli tam gdzie Thunder w 2012 roku i pierwszą górką pozostają Finały Konferencji, ale nadszedł czas żeby funkcjonować razem. Żeby dorosnąć albo procesowi dorastania wydatnie pomóc. Nawet jeśli popularne przeświadczenie, że to John Wall jest wszystkiemu winien, a nie Bradley Beal, okaże się mylne.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

35

Komentarze

  1. Olga

    11 marca 2018 o 16:34

    Super analiza, jakaś taka bardziej zrozumiała dla laika jakim jestem niż poprzednie. Brawo!
    Ciekawi mnie tylko jedna sprawa – skoro już tłumaczymy cytaty, to czemu nie wszystkie? Albo żadne? Ale konsekwentnie. Ciekawym zbiegiem okoliczności jest też to, że jedyny cytat po angielsku w tekście to ten… Marcina Gortata:)

    Lubię to: 7
    • Piotr Sitarz

      11 marca 2018 o 19:18

      uznałem, że akurat ten cytat brzmi najlepiej i najmocniej w oryginale:)

      Lubię to: 7
      • JWill

        13 marca 2018 o 11:21

        Zawsze Piotrek możesz podać w dwóch wersjach :)

        PS: Zawsze dziwiłem się czemu Satoransky grał tak mało jak naoglądałem się go w czasie jakichś Eurobasketów, gdy był liderem reprezentacji Czech i właśnie już wtedy nie grał dominując indywidualną ofensywę, ale pięknie prowadząc grę przez całą drużynę. Wydaje mi się, że to trochę jak z wysokimi z Europy, dopiero po czasie w NBA zauważa się, że inteligencja boiskowa gracza o gorszym atletyźmie bije bardzo atletycznego, ale nieefektywnego zawodnika.

        Co do Walla to myślę, że wszystko sprowadza się do jego ego. Jak przestanie skupiać się na tym, aby pokazać jaki z niego kozak, że powinien zarabiać najwięcej, że Wizards za mało pokazuje się w narodowej telewizji etc. i zrozumie, że ma wszystkie narzędzia, aby wynieść swoją drużynę na wyższy poziom (w co osobiście nie wierzę, że jest zdolny) to może Wizards jeszcze coś zdziałają w play-offach. Ale poważnie zastanawiałbym się czy przy rozczarowaniu w play-offach nie próbować pozbyć się Janka.

        #PetteriKoponenNBAwierzę

        Lubię to: 1
        • Manny Emha

          13 marca 2018 o 11:47

          tez powatpiewam w zdolnosci przywodcze u Walla. Majac juz te swoje lata powinien rozumiec troche wiecej. KOszykowki Wizards do stycznia nie dalo sie ogladac. Hero ball, ISO, straty, glupie rzuty, wjazdy na sile na faul… quo vadis Wall ?

          Lubię to: 0
  2. PeLe

    12 marca 2018 o 08:58

    Super artykuł. Bardzo ciekawe podejście do tematu, super porównanie do OKC i Westbrooka, łatwy w przyswojeniu przekaz analityczny.
    Piotrze dzięki!

    Lubię to: 2

Skomentuj