Dniówka: LeBron w Philly? Kluczowy okres dla Wolves. Modelowe tankowanie Kings. Buyouty


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 1 marca 2018
fot. twitter.com/darrenrovell

fot. twitter.com/darrenrovell

Wchodzimy w marzec, tak więc zacznijmy od szybkiego przeglądu minionego miesiąca.

Zdecydowanie najlepszą drużyną lutego byli Houston Rockets, którzy wysunęli się na pierwszą pozycję w lidze i zanotowali komplet zwycięstw 12-0. Na Wschodzie najlepiej spisywali Toronto Raptors z bilansem 9-2. Taki sam wynik zaliczyli też Utah Jazz, ale mimo ich serii zwycięstw, nadal znajdują się dokładnie na tym samym dziesiątym miejscu na Zachodzie, na którym kończyli styczeń.

W odwróconej tabeli najlepsi byli Memphis Grizzlies z perfekcyjnym 0-10. Phoenix Suns, New York Knicks i Brooklyn Nets mieli po jednej wygranej.

Najlepszym strzelcem lutego był Anthony Davis, który zdobywał średnio 35 punktów ze skutecznością 50.7% z gry, a do tego zbierał jeszcze 12 piłek i poprowadził New Orleans Pelicans do ośmiu zwycięstw w 11 meczach. Lou Williams pozostaje zdecydowanym numerem jeden jeśli chodzi o zdobycze z ławki i w minionym miesiącu miał 21.8 punktów, choć jego skuteczność spadła do 28% zza łuku. Wśród debiutantów najlepszy był Donovan Mitchell (21.4), ale warto też zwrócić uwagę, że tuż za jego plecami znalazł się Josh Jackson. Wykorzystuje on większe minuty gry w tankujących Phoenix Suns zaliczając 17.7 punktów, 6.5 zbiórek i 1.1 bloków. Poza tym, dwóch najlepszych podających lutego zakończyło miesiąc z średnią na poziomie triple-double: Russell Westbrook (22 punkty, 10.4 zbiórek i 11.6 asyst) i po raz pierwszy w karierze LeBron James (27, 10.5 i 10.5). Nikoli Jokicowi niewiele zabrakło, bo notował 9.0 asyst.


Pierwszy marca w NBA to przede wszystkim ostatni dzień buyoutów, bo tylko zawodnicy zwolnieni do dzisiaj będą mogli wystąpić w playoffach w barwach innego zespołu. Wczoraj dwóch kolejnych trafiło na rynek. Corey Brewer dogadał się z Los Angeles Lakers w sprawie wykupienia kontraktu, natomiast Trevor Booker po prostu został zwolniony przez Philadelphię 76ers, którzy potrzebowali wolnego miejsca w składzie dla Ersana Ilyasovy.

Brewer dwa lata temu miał dobry okres gry w Houston i to wtedy też był razem z Joshem Smithem bohaterem pamiętnego comebacku w Game 6, który odwrócił serię przeciwko LA Clippers. Po tamtym sezonie dostał ładny kontrakt, ale na boisku był już coraz mniej przydatny. Jest 32-letnim, nieobliczalnym graczem, który nie rzuca za trzy i za bardzo lubi ryzykować polując na przechwyty, ale mimo wszystko kilka drużyn się nim interesuje. Według ostatnich doniesień Woja, najprawdopodobniej wybierze Oklahomę, gdzie po stracie Andre Robersona szukają wsparcia jakiegokolwiek wingmana. Dodatkowym atutem Thunder dla Brewera jest Billy Donovan, który był jego trenerem na uczelni.

Booker miał udany sezon na Brooklynie, ale po transferze do Philly grał mniej (średnio 15 minut) i nieco stracił na efektowności. Ale jak już pisałem przy okazji tamtej wymiany – to przydatny weteran, glue guy, który walczy po obu stronach parkietu i wnosi dużo energii do gry, dlatego teraz sporo drużyn wyraziło nim zainteresowanie. Nie szukał długo i jeszcze zanim Sixers oficjalnie go zwolnili, pojawiły się już doniesienia, że resztę sezonu zdecydował się spędzić w Indianie. Wzmocni ławkę Pacers, gdzie brakowało dobrego zmiennika dla Thaddeusa Younga i powinien dobrze pasować do tego zespołowego grania.

Czy jeszcze dzisiaj ktoś dołączy do grona wolnych agentów?

Wśród kandydatów do buyoutu często wymieniany jest odsunięty od drużyny Joakim Noah, ale mimo że obie strony chętnie by się rozstały, wydaje się mało prawdopodobne, że nastąpi to już teraz. Bobby Marks z ESPN co prawda wskazuje, że mając zagwarantowane jeszcze $42 miliony w dwóch kolejnych sezonach, Noah mógłby spokojnie zrezygnować z $5mln, bo to jest suma którą zarobiłby grając na minimalnych kontraktach, więc ostatecznie nic by nie stracił. Dla Knicks to zawsze byłaby jakaś oszczędność, ale to nie zapewniłoby im większej elastyczności salary cap, a pozbawiło w przyszłości opcji rozłożenia tego kontraktu za pomocą stretch-provision.

Bardziej prawdopodobne wydaje się rozluźnienie tłoku na jedynce w Nowym Jorku i zwolnienie Jarretta Jacka, który od trzech meczów jest poza grą, ponieważ minuty dostają młodzi guardzi. Jack ma minimalny kontrakt, więc nie ma problemu z jego zwolnieniem, a mógłby być przydatnym wsparciem na ławkę drużyny playoffowej.

Jeszcze niedawno wydawało się, że także Shabazz Muhammad jest poważnym kandydatem do buyoutu, ponieważ jest poza rotacją i nawet kontuzja Jimmy’ego Butlera tego nie zmieniła. Już przed trade deadline prosił o transfer albo buyout, a właściciel Wolves sugerował wtedy, że jakoś się dogadają. Wczoraj jednak Tom Thibodeau zaprzeczył, że Muhammad może odejść. Od razu warto przypomnieć, że wcześniej to właściciel drużyny stwierdził, że nie są zainteresowani Derrickiem Rose’m. Ciekawe czy to jakaś forma walki o władzę w managemencie?

Rose pozostaje nadal bez drużyny i Woj donosi, że na razie nie ma żadnej oferty, ale dodaje, że drużyny się nim interesują, więc prawdopodobnie jeszcze gdzieś znajdzie dla siebie miejsce. Ze znanych nazwisk na rynku dostępni są także Tony Allen, wracający z Chin Ty Lawson i Brandon Jennings, grający we Francji Boris Diaw czy Andrew Bogut.


(32-27) Philadelphia @ (36-24) Cleveland 2:00

Jesteśmy już w drugiej części sezonu, a to oznacza, że coraz większymi krokami zbliżają się nie tylko playoffy, ale również wolna agentura LeBrona Jamesa, dlatego plotki na temat jego przyszłości będą nabierały na intensywności. Obecnie najwięcej w tym kontekście mówi się o Sixers, którzy już od dawna są wymieniani jako jeden z najpoważniejszych graczy w wyścigu po LeBrona. To mogłoby mieć dużo sensu dla Jamesa, bo pozostałby na Wschodzie, dołączając do młodej, bardzo obiecującej drużyny, w której mógłby wziąć pod skrzydła Bena Simmonsa i z którą mógłby przedłużyć o kolejne lata dominację w swojej konferencji. Do tego Sixers będą mieć dużo wolnych pieniędzy, dlatego zrobienie miejsca na maksymalny kontrakt nie będzie dla nich problemem.

W tym tygodniu głośno zrobiło się o wykupionych przez filadelfijską firmę bilbordach w Cleveland, które mają pomóc przekonać LeBrona do przeprowadzki – “Complete The Process.”, “#PhillyWantsLeBron.” James oczywiście musiał zostać zapytany co o tym sądzi i jak to on, tylko wzmocnił spekulacje, stwierdzając, że mu się to podoba. Powiedział, że schlebia mu, że ludzie w innych miastach chcą, żeby dla nich grał i to mimo że ma już 33 lata.

“You can say it’s a distraction — it’s not. Not a distraction. It is actually very flattering that I’m sitting here at 33 and in my 15th year and teams or guys — I don’t want to say teams because that becomes tampering. But people in their respective city want me to play for them. That’s cool I think. That’s dope.”

Tymczasem komentator meczów Sixers Alaa Abdelnaby dał Filadelfii jeszcze większą nadzieję, donosząc, że podczas przerwy na All-Star Weekend James był podobno w Philly, odwiedzając lokalne prywatne szkoły. Czy to znaczy, że szykuje się do przeprowadzki? Jeśli to prawda, to najwidoczniej bierze pod uwagę taką opcję. Choć też pamiętam, że chyba w czasie wakacji były raporty o tym, że odwiedzał szkoły w LA, więc może sprawdza różne scenariusze. A może w ogóle go w tych szkołach nie było.

Dzisiaj LeBron po raz trzeci zmierzy się z Benem Simmonsem, dwa pierwsze pojedynki wygrał.

(38-26) Minnesota @ (25-26) Portland 4:30

Dwie wygrane ze słabymi drużynami przy równoczesnych porażkach zespołów z pozycji 8-10 sprawiają, że Wolves mogą nieco odetchnąć i nie muszą w tym momencie martwić się o utrzymanie w ósemce. Na razie mają jeszcze bezpieczną przewagę i o ile nie zaliczą jakieś poważnej serii porażek, ich występ w playoffach nie wydaje się bardzo zagrożony. Ale obecnego trzeciego miejsca bez Jimmy’ego Butlera nie mają szans utrzymać, a teraz rozpoczynają serię spotkań, która może w dużej mierze przesądzić o tym gdzie będą w połowie kwietnia.

Przed nimi osiem kolejnych meczów z drużynami walczącymi o playoffy, w tym pojedynki z dwiema najlepszymi ekipami Zachodu i cztery starcia z zespołami, z którymi bezpośrednio walczą o jak najlepszą pozycję w tabeli. Na początek bardzo trudny back-to-back w Portland i Utah.

Z Blazers zagrają po raz czwarty w tym sezonie i dodatkową stawką tego meczu jest utrzymanie tie-breakera (2-1). Z Jazz wygrali dwa pierwszej pojedynki, więc wystarczy, że pokonają ich jeszcze raz w dwóch kolejnych spotkaniach, żeby zyskać przewagę. Te tie-breakery to dodatkowy element, który pozwala Wolves w tym momencie czuć się w miarę bezpiecznie, ponieważ już wiedzą, że nie przegrają bezpośredniej rywalizacji z sześcioma z siedmiu drużyn jakie znajdują się za ich plecami. Jedynie Spurs jeszcze mogą być lepsi, bo na razie jest 1-1, a przed nimi ostatnie starcie w San Antonio. Poza tym, są 4-0 z Pelicans, 3-1 z Thunder, 3-0 z Clippers i 2-0 z Nuggets.

Dla Blazers to natomiast bardzo ważne starcie w ich walce o przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie playoffów, w której wydają się nabierać rozpędu. Wygrali cztery kolejne spotkania, a sześć z ostatnich siedmiu. Mają już tylko jedno zwycięstwo mniej niż Spurs i 1.5 meczu straty do Wolves. A prowadzi ich świetnie spisujący się Damian Lillard. Dopiero co zapisał się w historii Blazers zaliczając najlepszą w historii klubu 5-meczową serię strzelecką podczas której zdobył 197 punktów i był też drugim najlepszym strzelcem lutego w NBA z średnią 31.4.

“I say it all the time. I want to be the best Blazer ever.” Dame

(26-34) LA Lakers @ (32-29) Miami 1:30

Dwyane Wade przejął finisz meczu z Sixers i znowu był wielki, przypominając dawne czasy, ale jego obecność w Miami jest problemem, na co wczoraj we Fleszu zwracał już uwagę Maciek. Problemem jest jego ego, chęć odgrywania dużej roli (zwłaszcza w swoim domu) i zbieranie minut/rzutów Wayne’owi Ellingtonowi czy Joshowi Richardsonowi zwłaszcza w sytuacji, w której jest na razie minusowym zawodnikiem dla Heat. W tym ostatnim meczu Wade zdobył 15 punktów w ostatnie pięć minuty i Heat wygrali ten fragment +3, co zapewniło im zwycięstwo. Ale zanim zrobił imponujący finisz, we wcześniejsze prawie 20 minut miał najgorszy w drużynie wskaźnik -19. Po sześciu występach jest -8 zdobywając 70 punktów z 71 rzutów.

Heat nieustannie mają jakieś problemy zdrowotne i dzisiaj będą prawdopodobnie bez Ellingtona, a może zabraknąć też Tylera Johnsona. Ale dobrą wiadomością jest powrót Rodney’a McGrudera. W meczu z Sixers po raz pierwszy pojawił się na parkiecie, po tym jak przed sezonem musiał poddać się operacji złamanej piszczeli. Przypomnijmy, że w zeszłym sezonie McGruder był starterem Heat.

(20-42) 3w4 Brooklyn @ (18-43) 3w4 Sacramento 4:00

Mark Cuban otrzymał $600 tysięcy kary za słowa o tym, że “przegrywanie jest dla nas najlepszym rozwiązaniem”. Do tego Tim MacMahon i Brian Windhorst w swoim tekście na ESPN sugerują, że Mavs stosują “odwróconą analitykę” wstawiając na parkiet lineupy, które mają nie działać i przegrywać. Tankowanie staje się coraz większym tematem, a to oznacza coraz większy wizerunkowy problem dla NBA, dlatego Adam Silver wysłał wiadomość do wszystkich drużyn, w której tłumaczył decyzję o karze dla Cubana, równocześnie przypominając, że chodzi o wygrywanie i ostrzegając, że jakiekolwiek udowodnione próby specjalnego przegrywania, będą bardzo surowo karane.

Ale Komisarz wspomniał też, że liga dostrzega różnicę między specjalnym przegrywaniem, a położeniem nacisku na przebudowę zespołu i rozwój młodych zawodników. Takie tankowanie jest okej, więc to ostrzeganie przed tankowaniem to chyba tylko działanie mające poprawić wizerunek ligi. Bo przecież każda tankująca drużyna właśnie w ten sposób uzasadnia sadzenie weteranów i oddanie minut młodzieży. A że przy okazji to prowadzić też do porażek? Trudno, celem jest rozwój zawodników.

Spójrzmy jak to wygląda w Sacramento, gdzie od początku sezonu stawiają na młodzież, ale w ostatnim okresie robią to na jeszcze większą skalę. Od końca stycznia zaczęli regularnie wystawiać w pierwszej piątce trójkę debiutantów (Bogdan Bogdanović, De’Aaron Fox, Justin Jackson), w sumie mają czterech pierwszoroczniaków i w lutym spędzili oni łącznie 879 minut na parkiecie. To więcej niż sześciu zawodników Kings ze stażem dłuższym niż trzy lata w lidze (844), a od razu trzeba dodać, że rookie Frank Mason miał ponad półtora miesiąca przerwy z powodu kontuzji stopy i wrócił dopiero po na ASW. W sumie, w lutym połowa minut gry w Kings poszła na debiutantów i drugoroczniaków. Wygrali tylko 2 z 11 meczów.

Wydaje się, że to modelowy przykład na to jak powinno się tankować, żeby móc to kibicom ładnie tłumaczyć rozwojem młodego składu, nie musieć odpierać zarzutów o specjalne niewygrywanie i nie denerwować Komisarza.

21

Komentarze

  1. Paszczak

    1 marca 2018 o 13:40

    Cuban musiał zapłacić, bo nazywa rzeczy po imieniu.

    Lubię to: 16
    • krispapa

      1 marca 2018 o 21:45

      ,,Mark, dostaniesz sporą karę. Zapłacisz. W zamian otrzymasz możliwość wyboru z nr 1 w drafcie. Teraz stracisz, ale w czerwcu juz zarobisz”

      Lubię to: 2
      • Lucek71

        2 marca 2018 o 07:32

        Jeżeli on dostaje karę, a Sam Hinkie za “process” w Philly nie dostał, to ten system przyznawania kar jest do chrzanu.

        Lubię to: 2
    • Spurs Protector

      2 marca 2018 o 00:04

      Nie widzę S5 sixers z Lebronem i Simmonsem jednocześnie na parkiecie.Przecież to nie ma sensu,no chyba ze nauczą nagle Bena rzucać i grać bez piłki:)

      Lubię to: 7

Skomentuj