Wake-Up: 4-6 tygodni przerwy Butlera. Rewanż Warriors na Thunder. Game-winner Lillarda

27
fot. League Pass
fot. League Pass

Badanie rezonansem magnetycznym wykazało zerwanie łąkotki w prawym kolanie Jimmy’ego Butlera. W najbliższych dniach podda się on operacji i oczekuje się, że będzie poza grą przez około 4-6 tygodni.

Z jednej strony tu ulga dla Minnesoty Timberwolves, że Butlerowi nie stało się nic gorszego, bo przy takiej kontuzji bez kontaktu były obawy o zerwane ACL. To oznaczałoby dla niego koniec sezonu. Teraz wygląda na to, że jeszcze uda mu się wrócić. Najwcześniej na finiszu fazy zasadniczej, albo na początku playoffów… o ile oczywiście Wolves się do nich dostaną, czego nadal jeszcze nie mogą być pewni. Co prawda właśnie przesunęli się na trzecią pozycję, ale rywalizacja w tabeli Zachodu jest bardzo wyrównana i mają tylko 3.5 meczu przewagi nad dziewiątymi LA Clippers. Dlatego przed nimi niezwykle trudne wyzwanie. Będą walczyć o utrzymanie się w ósemce bez swojego najlepszego zawodnika i zdecydowanego lidera, co jest dla nich bardzo poważnym osłabieniem. Kiedy mają Butlera na boisku, Wolves są średnio 7.8 punktów na sto posiadań lepsi od rywali, ale już gdy grają bez niego, ten wskaźnik spada do minus-7.3.

Dzisiaj Wolves pewnie wygrali, ale zmierzyli się z tankującymi Chicago Bulls. Był to jeden z siedmiu meczów rozegranych minionej nocy, w których grała drużyna biorąca udział w wyścigu po piłeczki w loterii i każda z nich przegrała. Jedynym spotkaniem z udziałem dwóch lepszych zespołów był ten w Oakland, gdzie Golden State Warriors zrewanżowali się Oklahomie City Thunder za dwie wcześniejsze porażki.

Orlando @ Philadelphia 105:116 (Gordon 20 – Embiid 28)
Memphis @ Miami 89:115 (Harrison 17 – T.Johnson 23)
Boston @ New York 121:112 (Irving 31 – Burke 26)
Oklahoma City @ Golden State 80:112 (Westbrook 15 – Durant 28)
Chicago @ Minnesota 104:122 (LaVine 21 – Teague 25)
Portland @ Phoenix 106:104 (Lillard 40 – Booker 30)
Dallas @ Utah 90:97 (Barea 17 – Mitchell 25)
LA Lakers @ Sacramento 113:108 (Caldwell-Pope 34 – Bogdanović 21)

* Jeszcze na niespełna cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty wyglądało na to, że po raz pierwszy pojedynek Kevina Duranta z Russellem Westbrookiem będzie rozstrzygał się dopiero w końcówce. Warriors mieli wtedy tylko 4 punkty przewagi, ale od tego momentu zupełnie przejęli mecz. Zakończyli kwartę runem 14-0 i już na początku czwartej oglądaliśmy tradycyjny dla tej rywalizacji blowout.

Przez ostatnie 16 minut było 42-14 dla gospodarzy. Kevin Durant zdobył 28 punktów trafiając 4/6 za trzy. Stephen Curry miał 5 trójek na 21 punktów, a do tego 9 zbiórek, 6 asyst i 3 przechwyty. Klay Thompson do końca się nie wstrzelił, zaliczając 1/11 z gry, ale na przełomie trzeciej i czwartej kwarty gorący zrobił się Nick Young, który rzucił 11 kolejnych punktów dla Warriors.

Dla Thunder 80 punktów i 33% z gry to ich najgorsze osiągnięcia w sezonie. Paul George trafił dopiero swój dziesiąty rzut z gry i skończył z 1/14. Carmelo Anthony miał 14 punktów z 17 rzutów. Westbrook zaliczył 15 punktów, 12 zbiórek i 7 asyst.

Paul George was 0-for-9 in the 1st half against the Warriors… It was the most FGA without a make in a half of George’s career.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: Kontuzja Jimmy’ego Butlera. Koniec serii Jazz. Trzecie z rzędu triple-double Jokica
Następny artykułSitarz: Pomysł Erika Spoelstry na Bama Adebayo

27 KOMENTARZE

  1. Zaza gra niczym Bad Boys Pistons. Dirty play. Chamska zagrywka, ale głębszy temat i winna jest liga, która z kontaktowego sportu robi zawody dla cipek. I potem odpierdala jednemu Gruzinowi z drugim, bo nie ma sie z kim masować pod koszem. Oczywiście co kto lubi, ale koszykówka 80’s & 90’s była dla mnie bardziej fun to watch. Gdzie choćby te czasy zadymy Pacers vs Pistons i Artest latający po trybunach. To se ne vrati :(

    Lubię to: 35
  2. Nie wiem czy wiesz ale na początku wieku nba robiła sobie zły PR a było to spowodowane większym dostępem do narkotyków,ubiorem w stylu największy gangsta na dzielni czy właśnie incydentowi w Detroit.
    Generalnie czas gdy Jordan kończył karierę i nba powoli zapominała o bohaterach lat 90-tych nie był dla ligi dobry pod względem wizerunkowym a zainteresowanie kibicow zaczęło spadać.
    Późniejsze zmiany takie jak dress code,większy nacisk na społeczną odpowiedzialność biznesu(nba cares),czy podwyższenie kar finansowych za bójki spowodowały że liga odżyła dlatego ja nie tęsknię za tymi latami i nie postrzegam wcale dzisiejszej nba jako „gry dla cipek” ale każdy ma własne zdanie.Tylko trzeba pamiętać,że nba to przede wszystkim biznes i z marketingowego punktu widzenia teraz jest dużo lepiej niż kilkanaście lat temu

    Lubię to: 67
      • Przecież on nawet nie pisze o latach 90 a o erze postjordanowskiej, kiedy pojawili się gracze pokroju AI i przenieśli na parkiet te rapowo-gangsterskie zachowania.To, że liga jest miększa to nie podlega dyskusji bo dziś masz przewinienia techniczne za trash talking, za spojrzenia w oczy po wykonanym wsadzie czyli tzw. taunting czy absurdalne kary za komentowanie prac sędziów.Joel Embiid praktycznie co mecz wysyła na ławkę swoich przeciwników bo gwizdany jest każdy kontakt w post, każde położenie ręki na przeciwniku to faul, Harden na linii za każdą bzdurę.To są fakty a nie jakieś wydumane historie o tym jak to kiedyś było.A, ze wizerunkowo wygląda to teraz lepiej a liga zarabia więcej niż kiedykolwiek to inna para kaloszy.Miękka gra to właśnie pokłosie tego całego profesjonalizmu i otwarcia na aspekty biznesowe.

        Lubię to: 5
        • Ja nie neguję tego, że liga jest miękka. Jest, to fakt.
          Z tym, że jest to efekt zmian, które ciągle zachodzą w sporcie. Ewolucja.
          Nie rozumiem po co narzekać i oglądać skoro sie komuś nie podoba jak wygląda gra.

          Lubię to: 1
          • Robert Wdr
            Ja też dokładnie to miałem na myśli.Owszem liga jest jak to wszyscy lubią określać bardziej miękka co jest wynikiem zmian jakie w niej zaszły.Z perspektywy czasu moim zdaniem to zmiany na lepsze.

            Lubię to: 2
    • Biznes to biznes i to rozumiem. Nie pisałem nigdzie o pozasportowych aspektach gry, więc nie wiem gdzie to wyczytałeś i co ma drescode do mniejszej fizyczności gry? Gdyby reguły pozwalały na więcej kontaktu, były bardziej liberalne dla przepychania, zastawiania itd sytuacji takich jak „pad” Zazy byłoby mniej. I to z kilku powodów. Gracze bardziej fizyczni mogliby sie „wyszumieć” i nie rozładowywaliby swoich frustracji na „maluchach” przy „dziwnych” i naciąganych okazjach jak ta Zazy. A gdy trafiłby się jakiś dziko faulujący psychol to kilka wizyt pod koszem, pare łokci w żebra i nastąpiłoby uzdrowienie.

      Wystarczy posłuchać wspomnień byłych graczy, których na ytb jest mnóstwo, jak szybko psychole byli temperowani…
      A teraz każde muśnięcie Westbrooka, Hardena czy innego asa to faul. Położysz mu rękę na barku – faul. On wpadnie celowo w Twoja rękę przy rzucie, po rzucie – faul. To jest właśnie gra dla cipek.

      Lubię to: 12
    • Niektórym pasuje ten metroseksualizm i obcisłe szorty i wydepilowane nogi, inni wola normalna grę z normalnymi ludźmi, nie piszczacymi jak im ktoś przypadkiem nadepnie na nogę

      Ps jakie społeczeństwo taka liga

      Lubię to: 11
  3. To czy Pachulia stracił równowagę czy nie to całkowicie w tym wypadku nie ważne. Dla mnie najbardziej istotne jest to, że w ogóle nie chciał podeprzeć się rękoma przy upadku co jest normalną rzeczą, wolał celowo całym ciężarem spaść na nogi Westbrooka. Niby tą rękę wyciągnął ale patrzył żeby spaść na kolana.

    Lubię to: 26
    • O, i dokładnie to samo mniej więcej chciałem napisać. To, że Zaza to klocek bez koordynacjii to wiadomo, ale też mam wrażenie, że przy tym upadku nie próbuje amortyzowac się ramieniem tylko leci jak kłoda. Ciekawe, czy tak samo by upadal gdyby pod nim był jakiś role player a nie Westbrook.

      Lubię to: 4
      • Albo gdyby spadał na swojego kolegę z drużyny … Pachulia nie jest synonimem twardego gracza, jest karykaturą koszykarza w porównaniu z setką innych zawodników grających w tej samej lidze, od zawsze gra nieczysto i przede wszystkim nie interesuje go piłka. Powinien chyba zająć się inną dyscypliną (zapasy???) albo gotowaniem (kuchnia gruzińska jest b. dobra).

        Lubię to: 0
  4. Zaza zrobił flopa przeraźliwie słabo zagranego celując z Westbrożego. Przy sytuacji z Kawhi uważałem ze Pop nie ma racji, tutaj ewidentnie było polowanko i szczęście ze nic sie nie stało.
    Liga nic nie zrobi oficjalnie, ale behind the scenes powinien być jakis telefon od Silvera do Lacoba z ostrzeżeniem. Mocnym, męskim, niemetroseksualnym.
    Ps. Bogowie koszykówki patrzą i kiedyś w nieodpowiednim momencie sie wkur..ią i skończy sie rumakowanie.
    Ps2. Nie cierpię oglądać meczy z nieistniejącą grą w post, te rzuty za 3 moim zdaniem rujnują gre, wolałem mniej biznesowo efektywne masowanie sie pod koszem
    Ps3. Jestem ciekaw jak Zaza grałby przeciwko Masonowi albo Oakleyowi, czy chciałoby mu sie upaść

    Lubię to: 12
  5. Wielkie chamstwo Zazy. Zagranie na 100% celowe. Greenowi odpierdala na całego jako bogowi sędziowania i własnej interpretacji przepisów koszykówki – „mi wolno wszytko, przeciwnikowi nic” – zresztą do tego po części przyzwyczaili go sędziowie dwa lata temu. GSW to świetny team, jeden z najlepszych w historii i nie wiem po co im to? Wiecie co – KARMA nadchodzi. Ni chvja.

    Lubię to: 3