Fantasy 6G: Bombowe emocje


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 7 lutego 2018

bomba2

Już dziś, jutro, zaraz… najpewniej w czwartek wczesnym wieczorem, spadną bomby. Ta duża już uderzyła, tą dużą był Blake Griffin w Detroit. Prawdopodobnie większych nie będzie, w kategoriach realnej NBA. W kategoriach fantasy mogą spaść większe. Wiesz kto może się okazać najlepszym graczem fantasy z wymiany Blake’a po trade deadline? Boban Marjanovic. Tym się różni ta nasza mała zabawa od rzeczywistości.

Różni się też źródłem emocji. Emocje w naszym przypadku to wygrana wymiana. To blok więcej niż rywala. To proste statystyki generowane przez prawdziwych graczy. Jedne z najlepszych emocji w sporcie, w ogóle, przeżyłem, w tylko luźno powiązanym ze sportem fantasy, w naszej Dynastii. Ostatniego dnia sezonu w akcie desperacji, w wielkim pojedynku z Jędrzejem Mirowskim, w składzie wystawiłem Tarika Blacka zamiast Marca Gasola, licząc na freak game Tarika. Następnie, o godzinie 6:50 okazało się, że do wygrania ligi zabrakło mi dosłownie 3 bloków (siedzący na ławce Marc Gasol miał 2). Pocieszałem się, że dobrze, że nie zagrałem Hiszpanem, bo gdyby mi brakowało tylko jednego bloku do zwycięstwa to bym się chyba powiesił. O 8:15 Yahoo skorygowało przeszłe statystyki i okazało się, że do wygrania ligi brakowało mi dwóch bloków, bloków które zrobił siedzący na ławce Gasol. Nieprawdopodobne emocje, przeżywałem to kilka dni, szkoda, że negatywne, ale prawie rok później, pamiętam przede wszystkim ich siłę. Wyobraź sobie jak się czuł Jędrzej, na którego zwycięstwo naraz złożyło się nie wstawienie przeze mnie Gasola i 5 bloków które dostał od fatalnie blokującego normalnie Jokica. Cudne, wspaniałe wspomnienia, z totalnie nieznaczącej gry.

A teraz weź to wszystko i wypierdol do kosza. To jest nic. Grając w fantasy, pamiętaj, że gramy na życiu, tak życiu, bo gra w NBA definiuje ich życie, prawdziwych ludzi. Dla mnie te 2 nie zrobione przez Blacka bloki to przegrana liga jakiejś wirtualnej zabawy. Dla samego Tarika to być może brak nowego kontraktu i kasy na chleb dla dzieci, przyzwyczajonych do pewnego standardu życia. Prychniesz, że teraz współczuję milionerom. Bullshit.

Ci ludzie na granicy NBA, to nie tacy milionerzy. Odlicz od ich minimów prowizję dla agenta, podatki, koszty doszkalania itd., a następnie przelicz to na koszt utrzymania w Stanach. Odrobiłeś ćwiczenie? Bardzo ładnie. Teraz dodaj fakt, że zamiast zwykłej pracy, Ci ludzie handlowani są jak, dajmy na to jabłka. Wyobraź sobie, ze nie masz absolutnie żadnego wpływu na to, w jakiej firmie i na jakim stanowisku pracujesz, a pensja którą zaoferowano Ci 2 lata temu, będzie obowiązywała jeszcze kolejne dwa, niezależnie od poziomu odpowiedzialności jakim zostaniesz obarczony. Dodaj fakt, że w żadnym momencie Twojego życia z żoną i dziećmi nie jesteś w stanie im zagwarantować stałości pobytu w jednym miejscu… że jeśli wybierzesz dzieciom szkołę/przedszkole, w każdej chwili możesz się spodziewać, ze albo spędzisz najbliższe pół roku z dala od rodziny, albo przez kaprys jakiegoś GMa, bo z Twojego punktu widzenia to jest kaprys, czego byś nie mówił mediom, przez ten kaprys, będziesz musiał tłumaczyć swojemu Tomeczkowi, że już nigdy nie pogra w nogę z Michałkiem, bo kurwa od tej pory będziecie mieszkać na drugim końcu Stanów Zjednoczonych, pierdyliard kilometrów stąd, nie wiesz jak długo. Mało? Dodaj to, że jak Ci się powiedzie, to nawet w tym krótkim oknie zwanym wolną agenturą każda Twoja decyzja zawodowa będzie oceniana przez miliardy ludzi, pieprzących coś na temat lojalności względem cynicznych dupków, których pracą jest nie bycie lojalnym względem Ciebie, a względem pieniędzy i wygrywania. To wszystko weź w nawias świadomości, że jesteś jednym z 500 najlepszych ludzi na świecie w swoim fachu, a i tak akurat w tym miejscu, miejscu w którym trzymają Cię marzenia z dzieciństwa, Twój top500 talent na świecie gówno znaczy. Możesz wyobrazić sobie, że całe życie wszyscy mówili Ci jaki jesteś zajebisty w swoim zawodzie, a potem kiedy zostajesz naprawdę przyjęty do cechu, okazuje się że chuj widziałeś, gówno wiesz.

Nawet jak byś był jedną z gwiazd, to z punktu widzenia rodzinnego, sytuacja bycia swobodnie oddawanym, zwodzonym i ocenianym, to coś za co w dużej mierze zarabiałbyś aż taką kasę. Spójrz na Blake’a Griffina. Przecież jego przełożeni, latem bezczelnie go okłamali i pozwolili mu planować życie na bazie cynicznego kłamstwa, a następnie przekazali jego zobowiązanie do innej firmy, w miejscu nieatrakcyjnym do życia dla niego i jego ewentualnej rodziny, do firmy, z którą kontraktu z własnej woli by nie podpisał. Kiedy przestajemy to nazywać pięknymi koszykarskimi terminami, brzmi to wszystko dużo brzydziej. Oczywiście ci ludzie zarabiają bardzo dużo, ale niemal w każdym zawodzie świata, top500 jego światowych przedstawicieli na biedę nie narzeka. W piłce nożnej dla przykładu, nie byłoby to w żaden sposób możliwe, nie bez powodu.

Zastanów się nad tym, bo założę się, że jak prawie każdy, rzadko się główkujesz nad ludzką stroną realności gracza NBA, a zwłaszcza jakiegoś szaraka na małym kontrakcie. Jeśli już ktoś o tym myśli, to myśli o samochodach Duranta, ile ich jest i jak bardzo są sportowe, a nie o tym, za co żyje i jakie ma przed sobą perspektywy Terrance Ferguson.

To dopiero są emocje.

My jednak, zimne dupki, handlujemy tymi ludźmi bez żadnej taryfy ulgowej. Robimy z nimi co chcemy, nie pytając nikogo o zgodę. Tacy jesteśmy twardzi, my kowboje wirtualnych lig. Na szczęście nie wpływamy na ich życie, bo dopiero wtedy mieliby przejebane. I dlatego teraz pozyskamy do naszych składów wszystkich szaraków, którzy mają możliwość rozbłyśnięcia po trade deadline. Jest ich kilku.

To grupa ludzi, z których każdy, jeśli jest w tym momencie na waiver wire, to nie powinien tam być. To krótkie, kilkudniowe akcje typu draft&stash, każdy z nich po trade deadline może nagle stać się znaczącym graczem fantasy. Pozyskanie ich na pewno jest warte zrzucenia Twojego 13 gracza ze składu.

O części z tych ludzi już było tutaj. Teraz tylko na przypomnienie.

1) Boban Marjanovic – mając 25 min na mecz powinien produkować na poziomie top40 ligi, w oparciu o ZB, BLK, FG i solidne FT, PKT i TO. Do uwolnienia potrzebuje tylko/aż dealu Jordana lub dealu do drużyny tankującej z dziurą na C, np Clippers mogą próbować oddać go w jakimś pakiecie z niematerialnymi rzeczami za Dedmona

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

14

Komentarze

  1. shevcu

    7 lutego 2018 o 19:09

    W czwartek wyczuwam trzesienie w niektorych ligach. Od tygodnia wylawiam Bama w kazdej lidze, w ktorej moge. 3/6 niezly wynik, wszystko w sezonowkach, niestety dynastyczy i keeper to okropny temat, bo tam mozesz kisic gracza caly sezon bez problemu ze wzgledu na potencjal.

    Lubię to: 0
  2. fluber

    7 lutego 2018 o 19:46

    No nie mogło zabraknąć Stanleya:)

    W temacie Robina Lopeza i poor man Valanciunasowania, to w tym sezonie idealnym przykładem poor man Valanciunasa jest Valanciunas:)

    Przy okazji pochwalę się wymianą w roto, jaką zrobiłem 19 stycznia z powodu problemów z wypełnieniem slotów. Oddałem Paula George’a. Pozyskałem Krisa Dunna, Marvina Williamsa i Serge’a Ibakę:)

    Bembry to bust, ja już nie wierzę w gościa.

    Lubię to: 2
  3. Bartg

    7 lutego 2018 o 20:24

    Wnosi się o zakaz braniab graczy z waiver przez komisarza w srodku nocy :)

    Lubię to: 0
    • Wooden

      7 lutego 2018 o 23:25

      Komisarz musi mieć jakiekolwiek korzyści ze swojego chwilowego, narzuconego sytuacją prywatną, stylu życia gdzie noc trawa od 3 do 9 :)

      Lubię to: 1
  4. jamjack

    8 lutego 2018 o 14:47

    Prześwietny wstęp, brawo!

    Lubię to: 0

Skomentuj