Wake-Up: Anthony Davis rzucił 48 punktów, Knicks oddali mecz. Kolejne wygrane Heat i Wolves

20
fot. League Pass
fot. League Pass

Miami Heat pozostają najgorętszą drużyną NBA wygrywając siódme spotkanie z rzędu.

Minnesota Timberwolves zakończyli serię pięciu spotkań na własnym parkiecie z kompletem dwucyfrowych zwycięstw.

Tymczasem New York Knicks pewnie kroczyli w stronę zwycięstwa, ale za szybko uznali, że mają już je w kieszeni i oddali mecz po dogrywce.

Milwaukee @ Miami 79:97 (Antetokounmpo 22 – Dragić 25)
New Orleans @ New York 123:118 OT (Davis 48 – Porzingis 25)
Indiana @ Phoenix 120:97 (Collison 19 – Jackson 21)
Portland @ Minnesota 103:120 (Lillard 21 – Butler 24)

* Knicks świetnie rozpoczęli spotkanie z Pelicans i szybko uzyskali pewne prowadzenie.

Przez 48 minut regulaminowego czasu gry gospodarze ani razu nie przegrywali. Pod koniec trzeciej kwarty ich przewaga wynosiła +19, ten mecz był ich, ale w czwartej kwarcie uzbierali tylko 13 punktów i pozwolili gościom odrobić straty.

Antony Davis doprowadził do remisu na 3.5 sekund przed końcem, a za chwilę E’Twaun mógł wygrać mecz, kiedy przechwycił podanie do Tima Hardaway’a i rzucał za trzy równo z syreną.

W dogrywce AD dał Pelicans decydujące prowadzanie +3 na 67 sekund przed końcem i potem miał też ważną zbiórkę w ataku, podczas gdy Kristaps Porzingis w ostatnich sekundach spudłował trójkę na remis.

Davis poprowadził gości zdobywając najwięcej w sezonie 48 punktów, zebrał też 17 piłek, a do tego miał jeszcze 4 przechwyty i 3 bloki w 50 minut gry. Jrue Holiday dołożył 31 punktów, natomiast DeMarcus Cousins wypełnił box socre zaliczając 15 punktów, 16 zbiórek, 5 asyst, 7 przechwytów i 3 bloki.

Porzingis uzbierał 25 punktów, ale trafił tylko 1/7 z gry w czwartej kwarcie i dogrywce. Także 25 punktów miał na swoim koncie Hardaway, dla którego był to drugi występ po długiej nieobecności z spowodowanej kontuzją nogi (na koniec meczu utykał). Jarrett Jack zanotował season-high 22 punkty i 8 asyst.

Dla Knicks to trzecia porażka z rzędu, a już 10 w ostatnich 12 meczach.

* Obrona Heat zatrzymała Bucks na skuteczności ledwie 31.6% z gry, co jest najgorszym osiągnięciem ekipy z Milwaukee od marca 2013 roku. Kluczowa była trzecia kwarta, którą goście rozpoczęli trafiając 1/14 z gry. Heat zrobili run 20-4 i już nie oddali prowadzenia. W czwartej kwarcie zwycięstwo przypieczętował Goran Dragić, który zrobił się gorący na 3/3 za trzy i zdobył wtedy 11 ze swoich 25 punktów.

Giannis Antetokounmpo miał 22 punkty przy 6/12 z gry. Eric Bledsoe i Khris Middleton złożyli się na 7/32.

* Wolves w pierwszej kwarcie stracili 33 punkty, ale już w drugiej zatrzymali Blazers na tylko 10 i przejęli kontrolę nad meczem, po raz pierwszy od 2001 roku zaliczając 5-0 podczas serii spotkań na własnym parkiecie. Jimmy Butler zdobył 24 punkty, Jeff Teague miał 22 i 8 asyst, a Karl-Anthony Towns zaliczył kolejne double-double 20-11.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułKolanowski: Najmniej znana legenda Celtics
Następny artykułDniówka: MLK Day, czyli wieczór z NBA. Warriors w Cleveland, Paul wraca do LA

20 KOMENTARZE

  1. ja wiedziałem że tak bedzie, nie wzięli śpiworków – cytując klasycznie Halamę.
    Oglądałem ten mecz na dużym wkurwie, tzn. Q3 i Q4. I czułem w kościach, że będzie gnój. KP6 jest oczywiście pierwszą opcją w tym zespole, ale tym razem miał przed sobą bestię, więc koledzy się bali mu podawać. A jak opcja nr 1 nie szła, to wszystko w sumie jebło i to z dużym hukiem. Skandalem było nieodgwizdanie faulu na Davisie w ostatniej akcji Q4, dogrywka to już była w sumie przewidywalna. Ale i tak się wkurzyłem.
    Oglądałem Porzingisa po raz pierwszy od listopada – nie ten człowiek. Wygląda jakby napotkał rookie wall, tyle, że to już trzeci sezon gościa, więc tego nie powinno być. Na dziś wygląda bardziej jak Porzinprince co najwyżej a nie Porzingod.

    Lubię to: 2
    • Z KP to wygląda na jakiś problem wydolnościowy. Zasilanie takiego olbrzyma w długim meczu to wyzwanie. Gość od 3 kwarty opadał na krzesło przy każdej przerwie i oddychał plecami. Sam kiedyś wspominał o zbyt małej dla niego ilości czasu na regenerację pomiędzy meczami.

      Lubię to: 2
  2. NOP to bardzo dziwny zespół. Gra w nim jedynie Człowiek Kuzyn z Człowiekiem Brwią. I to dopiero jak się wk…wią. Czasem pomaga im Człowiek Wakacje. Człowiek Rondo nie potrafi rzucać. To się nie może udać na dłuższą metę.

    Lubię to: 26
    • To było do przewidzenia, a wszyscy się jarali, że jednorożec, god itd. Jeszcze przeblyski będzie miewał w tym sezonie, ale to będzie na tyle. Oby tylko omijały go poważne kontuzje.

      Lubię to: 0
  3. Portland w tej formie się wyczerpalo. Ostatnio nic bardziej mnie nie irytuje jak oglądanie ich w akcji. Nawet przy Minesocie wyglądali jak małe dzieci.co z tego że dodali trochę kilogramów jak to są słabi zawodnicy. Lillard mimo że bardzo go lubię jest coraz gorszym liderem. Nurkic coś tam gra ale spodziewałem się czegoś więcej. CJ jest solidny i to wszystko reszta do odstrzalu. Terry też się nie rozwinął jako trener.Portland Denver i NO sprawiają wrażenie jakby nie zależało im na play off.

    Lubię to: 0