Fantasy 6G: Placek, piwo i tankowanie


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 12 stycznia 2018
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Otwórz piwo. Wypił pół. Reszta przyda się potem.

Zetrzyj batata (twarde bydle, przyda się mikser) i duże jabłko (lub dwa mniejsze). Dodaj 4 jaja, czubatą łyżeczkę sody oczyszczonej i płaską soli, dwie duże, czubate łychy miodu i łyżkę cynamonu, szklankę mąki owsianej (lub jaglanej), wszystko wymieszaj, wlej w żaroodporne naczynie wysmarowane masłem klarowanym i wstaw do piekarnika rozgrzanego na 180 stopni na jakieś 60-75 min. Wypij drugą połowę piwa.

Teraz wrzucasz penne ryżowe na gotującą się, posoloną wodę. Otwierasz drugie piwo, wypijasz kilka dużych łyków, reszta przyda się potem. Kiedy kluski się gotują mieszasz w dużej misce dwie duże łyżki majonezu (jeśli wierzysz że majonez zabija, zastąp go całym kozim jogurtem), czosnek w płatkach (tyle ile lubisz), chilli (najlepiej mnóstwo mięczaku), trochę ziół prowansalskich, puszkę (lub dwie) odsączonego tuńczyka i słoik odsączonych i posiekanych w paski suszonych pomidorów. Dopijasz piwo. Na koniec do masy/sosu na zimno w misce dodajesz odcedzone kluski na ciepło, wszystko mieszasz i viola, masz gotowy obiad. Bezglutenowy i zdrowy, a jak kupiłeś wszystko w sklepie ekologicznym, to prawie jakbyś zjadł pyszne lekarstwo.  I to mimo, że nie dodałeś bekonu. Zajęło Ci to wszytko razem raptem 15-20 min i dwa piwa.

Bez wyrzutów sumienia, że je trujesz, karmisz kluskami dziewczynę i ewentualne dzieci, a na deser podajesz zdrowy, bez całego tego wszechobecnego ścierwa typu olej palmowy, placek batatowo-jabłkowy. Masz też już gotowe śniadanie na jutro, bo placek, który był teraz na deser, jest bardziej pożywny i smaczniejszy od chleba, a dużo zdrowszy od dowolnego ciasta, dzięki czemu możesz wstać jutro 15 min później.

Możesz więc teraz otworzyć trzecie piwo i z czystym sumieniem usiąść do fantasy. Nakarmieni domownicy powinni na co najmniej godzinę dać spokój swojemu bohaterskiemu żywicielowi. A spokoju potrzebujesz, bo czas pomyśleć nad strategią na resztę sezonu.

Mniej więcej w połowie sezonu trzeba podjąć trudne decyzje. Widzisz tabelę, widzisz swój skład i już wiesz, w których kategoriach jesteś mocny, a w których ssiesz. Weź poprawkę na ilość rozegranych / nierozegranych spotkań przez wszystkie drużyny. Zacznij analizować. Pojawia się tu kilka wariantów dalszego działania, z których szczególnie interesuje nas jeden.

1) Jesteś niezły w każdej z kategorii, ale nie prowadzisz w tabeli, więc

a) albo liczysz na kontuzje u rywali i na swojego nosa na rynku FA

b) albo klasycznie musisz zrealizować szybką pętlę (albo kilka) talent za głębię -> głębia za talent, w dowolnej kolejności, byle z głową (Takich pętli, kilka, odbyło się w lidze Blue – prześledź wymiany jeśli chcesz, widać wzór, z reguły przeprowadzali to doświadczeni gracze – była też co najmniej jedna źle zrealizowana pętla, kończąca się dużym spadkiem talentu).

2) Rządzisz niepodzielnie w kilku kategoriach, a w kilku jesteś słabszy.

Najprostsza sytuacja – znajdujesz ludzi, którzy z grubsza są w odwrotnej sytuacji, ale są bardziej zdesperowani od Ciebie, wymieniasz swoich niekluczowych graczy z danej, mocnej kategorii, na dobrych graczy ze swoich słabych rubryk. Jedno zastrzeżenie, patrz przy tym na procenty – jeśli jesteś kozacki w FG i oddajesz bardzo dodatniego gracza w tej statystyce, lepiej nie bierz gracza w niej bardzo ujemnego, bo polecisz wtedy na ryj. Za kozaka bierz co najgorzej neutralnego, za neutralnego możesz brać killera itd, ale procenty to delikatny temat, więc uważaj.

3) Masz wiele kategorii niezłych, ale co najmniej dwie, najlepiej nie związane ze sobą, musisz wzmocnić, a nie masz już z czego oddawać. Tu robi się ciekawie, pojawia się tankowanie. Zatankujmy więc krok po kroku, tak jak tankujesz właśnie trzecie piwo, bo trzecie piwo już nie wchodzi duszkiem tylko przyjemność jest w sączeniu. Załóżmy, że masz kłopot w 3 i zbiórkach.

Krok 1. Tankowanie to dobrowolne zmniejszenie sobie puli dostępnych punktów, dlatego zanim to zrobisz, sprawdzasz czy nie możesz tego uniknąć. Statystyki nie są związane ze sobą, ale zerknijmy czy są dostępni gracze wyraźnie dodatnie wpływający na nie obie:

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

25

Komentarze

  1. pszczolkowskim@gmail.com

    12 stycznia 2018 o 18:09

    serducho w ciemno!

    Lubię to: 1
  2. fluber

    12 stycznia 2018 o 18:33

    Bardzo fajny tekst, aczkolwiek dla mnie to, o czym piszesz, to jest już moment, kiedy kończy mi się fun z gry, a zaczyna się robić to na poważnie. Próbowałem, ale byłem o krok od tego, żeby gra przestała dawać mi przyjemność. Teraz gram 9-12 lig w sezonie i oczywiście niemożliwe jest, by wypić tyle piwa w połowie sezonu, aby każdą z tych lig optymalizować:)

    Fun fact z ligi Black: siedem najlepszych drużyn w kategorii “bloki” zajmuje siedem pierwszych miejsc w tabeli:)

    Lubię to: 5
    • Wooden

      12 stycznia 2018 o 19:12

      Dla mnie 9-12 lig to zabijanie funu. Moje optimum to 3-4: Dynastia, albo dwie, sezonówka i jeden h2h. Czasem dochodzi druga sezonówka.
      Więcej lig powoduje że mam je nagle w dupie i szkoda mi nagle czasu na wszystkie.
      IMO jakość jest dużo ważniejsza niż ilość

      Lubię to: 5
      • fluber

        12 stycznia 2018 o 19:45

        Jest to zrozumiałe, ale być może problemem jest to, że rypiesz głównie w roto, które jest moim zdaniem najnudniejszą formułą ( choć najbardziej oddaje poziom gracza)?:) Ja mam 9 lig, a tak naprawdę każda z tych lig jest inna, bo gram w różnych formułach więc w żadnej się nie nudzę. Poza tym ma to tez dużo innych plusów, pozwala na własne testowanie różnych taktyk i pomysłów i oglądanie efektów. No i najważniejsze, mi przyjemność sprawia w ogóle sama gra i zwykle nie jestem specjalnie zdeterminowany, aby wszystkie ligi, w których gram wygrać, a patrząc na Twoje wyniki, to się wcale nie dziwię, że przy większej liczbie lig traciłeś fun, bo dokopać wszystkim w ośmiu ligach nie jest wcale łatwo:) Zwłaszcza przy tak wymagającym podejściu do gry, jak Twoje:)

        Lubię to: 1
  3. picobello

    12 stycznia 2018 o 18:59

    9-12 lig? Fluber jesteś chyba bogatym bezrobotnym

    Lubię to: 2
    • siepu

      12 stycznia 2018 o 19:15

      Nie trzeba być bogatym, żeby mieć dużo wolnego czasu. Z doświadczenia raczej jest odwrotnie (bogaci albo wykorzystują czas żeby być jeszcze bogatszymi, albo wykorzystują pieniądze na ciekawe spędzanie czasu).

      Tylko ligi gdzie mi zależy i podchodzę do nich na poważnie są ciekawe, przy więcej niż dwóch zabawa mi się kończyła po drafcie.

      Lubię to: 1
    • fluber

      12 stycznia 2018 o 19:16

      No cóż, chciałbym, ale ani jedno, ani drugie:) Przecież prowadzenie 10 lig w fantasy to nie jet nic nadzwyczajnego, składy jestem w stanie ogarnąć w trakcie jedzenia śniadania. Draft to jest tylko jeden wieczór w sezonie ( a nie robię jakichś specjalnych przygotowań) i szczęśliwie tylko raz do tej pory zdarzyła mi się kolizja ( co ciekawsze, w zastępstwie draftowała żona, która zna się na NBA, jak ja na robieniu na drutach i zrobiła taki draft, że ligę wygrałem).Aktualnie gram w lidze z gościem, który miał w zeszłym sezonie 20 lig i całkiem dobrze sobie radził. Jakby chciał grać tak, jak Wooden i robić tego typu analizy, to rzeczywiście musiałbym być bogatym bezrobotnym, albo siedzieć na chorobowym:)

      Staram się co roku grać w każdej formule: h2h, fantasy points, roto. W miarę możliwości z każdym rodzajem draftu ( wężyk, budżetówka), co już daje 3×2, czyli 6 lig. Do tego dochodzą 3 keepery i już się robi dziewięć lig dosłownie z niczego:) Chociaż zwykle ludzie, z którymi gram, grają w 8 ligach, bo tyle się mieści na koncie na yahoo. Każdy ma swoją pasję, której stara się poświęcać 1-2 godziny dziennie, moją pasją jest NBA:)

      Lubię to: 2
      • MentorFCB

        12 stycznia 2018 o 19:59

        Małżonka Flubera – You Da Real MVP

        #ThisIsWhyWeMarry

        Lubię to: 25
      • alek

        12 stycznia 2018 o 23:59

        Tak się zastanawiam czy tutaj jeszcze to Nba jest pasją a nie tylko dodatkiem do statystycznej namiastki menedzerowania. Czy przypadkiem caly fun z ogladania meczu nie ucieka gdzies, przez to ze bardziej zalezy Wam na tym, zeby konkretny zawodnik zebral pilke niz zeby druzyna, ktorej kibicujecie wygrala?
        I czy nie lepiej poswiecic te 1-2h na obejrzenie meczu niz kombinowanie jaki transfer zrobic w wirtualnej grze? Pytam calkiem serio, bo sam przez jakis czas myslalem czy nie zaczac sie w to bawic. Pozdrawiam: )

        Lubię to: 2
        • Wooden

          13 stycznia 2018 o 01:28

          Fantasy i NBA idealnie się uzupełniają.
          1. Fantasy drastycznie zmienia wrażenia z oglądania spotkań, w których gra Twój gracz (przynajmniej póki masz na tyle mało lig, albo jakaś jest na tyle ważna, że wiążesz się z tym graczem) i zachęca czasem do oglądania gracza tunelowo kiedy mecz nie jest ciekawy- to pozwala dużo się nauczyć o grze.
          2. Dzieki fantasy ogladasz mecze o które byś się wcześniej nie podejrzewał, nagle mecz typu Utah-Indiana może być pasjonujący jak masz w składzie dajmy na to Mitchella i Inglesa.
          3. Często fantasy wymusza dużo głębszą analizę gry – żeby być lepszy od konkurentów, musisz lepiej się orientować w NBA, co oznacza dana zmiana w rotacji, który gracz tylko czeka żeby odpalić przy odpowiednich okolicznościach itd.
          4. Fantasy to doskonała mobilizacja do oglądania ligi – jestem w takim momencie życia, że gdybym nie grał w fantasy to bym oglądał tylko trochę spotkań Pistons i nic więcej. Grając w fantasy i pisząc o tym do tego, mam powód żeby po nocy kiedy dziecko do 3 nad ranem dawało mi w kość, wstać o 6 przed pracą, przejrzeć statystki i obejrzeć 1 lub 2 mecze, to mnie teraz trzyma przy NBA.

          Są też wady z fantasy zaczynające się od wypaczonych przez tę zabawę poglądów na jakość graczy NBA, ale to zupełnie inna historia już.

          Lubię to: 6
  4. Grzegorz

    13 stycznia 2018 o 10:49

    Mam prośbę do wspólczytaczy 6G. chciałbym zacząć grać w jakiejś lidze fantasy, nie mam jednak pojęcia jak się do tego zabrać a chyba nie ma lepszego miejsca na tym świecie niż społeczność 6G. Tak więc jakieś porady? Z góry dziękuję.

    Lubię to: 0
    • host3234

      13 stycznia 2018 o 17:22

      Teraz to już pozostaje Ci poczekać na nowego sezonu. Trudno Ci się będzie załapać do jakiejś ligi w połowie gry.

      Lubię to: 0

Skomentuj