12G: Zapowiedź Week 15 (Steelers Patriots. Jaguars mogą zamieszać)


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 17 grudnia 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Nareszcie…

Już dziś na Heinz Field dojdzie do pojedynku, na który czekaliśmy cały sezon. Pojedynku, który rozstrzygnie o tym, czy Pittsburgh Steelers, czy też New England Patriots będą gospodarzami AFC Championship Game między tymi dwiema drużynami.

Stało się to jeszcze bardziej prawdopodobne, po tym jak w sobotę Philip Rivers rzucił 3 interception, a (7-7) Los Angeles Chargers już w drugiej kwarcie stracili mózg swojej obrony Denzela Perrymana i przegrali na Arrowhead z (8-6) Kansas City Chiefs 13-30. W sobotę za to swoje złudne nadzieje na awans do play-offów przedłużyli (8-6) Detroit Lions, pokonując 20-10 Chicago Bears. A już w czwartek w meczu bez stawki Brock Osweiler – ten sam – pokonał Indianapolis Colts 25-13.

Do rozegrania pozostało więc już tylko 13 spotkań. Ale trzy z nich zapowiadają się wyśmienicie: Packers w Carolinie (19), Rams w Seattle (22:05) i oczywiście Patriots w Pitsburgu (22:05). Na szali mnóstwo play-offowych możliwości i roszad, zwłaszcza w NFC. Także kilka potencjalnych blowoutów dziś od 19 w NFL Redzone, ale warto czekać na 22, oj warto.

Niestety w Week 14 straciliśmy z zerwanym ACL Carsona Wentza i na tym wyrównanym szczycie NFC Philadelphia Eagles próbowali będą awansować do SuperBowl z Nickiem Folesem. Mogą mieć jednak poważny problem z odtworzeniem cudów, które dla Eagles na 3rd-and-long wykonywał Wentz w tym sezonie i jeszcze przez trzy kwarty niedzielnego, znakomitego 43-35 Eagles z Rams w Week 14.

Napisałem, że szczyt NFC jest wyrównany i choć wygląda na to, że oprócz Eagles do play-offów awansuje 5 z 6 drużyn: Seattle, Atlanta, Minnesota, Carolina, LA Rams i Saints, to dziś wraca przecież Aaron Rodgers, a najsilniejszą drużyną w NFC mogą być teraz Dallas Cowboys, gdy wróci Ezekiel Elliott. Zeke wraca jednak dopiero za tydzień i najpierw Cowboys muszą wygrać w Sunday Night Football w Oakland.

W NFC może wydarzyć się jeszcze mnóstwo, tylko mam wrażenie, że to szum… Bo SuperBowl wygra ten kto wygra AFC, czyli Killer B’s Ben, Brown i  Bell albo Killer B’s Tommy Boy Brady i Bill Belichick.


Piotr Stokłosiński

Bukmacherzy oceniają w tej chwili szanse (9-4) Jacksonville Jaguars na wygranie Super Bowl w okolicach 19/1. Tylko czy typowanie ich do wygrania w lutym w Minnesocie wciąż jest bold prediction?

Jeszcze się wszyscy zdziwimy… Patrząc jak ich defensywa dusiła w Week 14 Russella Wilsona, a Blake Bortles zachowywał stoicki spokój i wygrał mecz (30-24) zacząłem w to zupełnie poważnie wierzyć.

Tak zresztą musi być, bo ostatnio parzyste Super Bowl wygrywają drużyny, których fundamentem jest obrona. Broncos 2016 i Von Miller w roli głównej, Seahawks 2014 i Malcolm Smith, który został MVP tamtego meczu, czy Giants 2012, których nie wychwalano wystarczająco, bo wszyscy skupili się na helmet catch, ale każdy kto pamięta tamtą ofensywę Patriots wie, jak trudne było zatrzymanie Pats wtedy na siedemnastu punktach. Zresztą, zabawna statystyka – przegrani ostatnich parzystych Super Bowl zgarniali 10, 8, 17, 17, 14, 10 punktów. W nieparzystych natomiast 28, 24, 31, 25, 23, 17. To oczywiście tylko historyczne ciekawostki, ale…

Jaguars we wspomnianym meczu z Seahawks wygrali dopiero drugi mecz, w którym rywal zdobył więcej niż 10 punktów. Wcześniej udało im się to tylko przeciwko Chargers. Ponadto wygrali wszystkie, w których udało im się zatrzymać rywali poniżej, a tylko raz sami zeszli w takich meczach poniżej 23 punktów. Jaguars umieją zabijać w rywalach chęć do czegokolwiek, ubijać pogoń i odrabianie strat, zanim to na dobre się zacznie. Na tę chwilę są pierwszą defensywą w historii, która lideruje w lidze w sackach, jardach zdobytych przez rywala i punktach zdobytych przez rywala. Jeśli wszystko pójdzie po ich myśli i dorwą bye-week, to Tom Brady złapie się za głowę. Widząc w poniedziałek jak QB Patriots nie radzi sobie pod presją Dolphins (20-27), oczyma wyobraźni widziałem, jak desperacko usiłuje rozstrzelać Jaguars. Oczywiście, Bellichick i spółka robią cuda, ale hej, już taki sezon mieliśmy.

Dwa lata temu wspomniani wcześniej Broncos byli czymś, czym są teraz Jaguars. Co najwyżej przeciętna ofensywa, ale za to obrona wygrywająca mecz za meczem. Miller, Talib, Harris, Jackson, długo by wymieniać, niemal każdy był tam zawodnikiem, który akurat grał sezon życia. Teraz oglądając ekipę Jacksonville można odnieść wrażenie, że przed każdym z tych młodych chłopaków jeszcze wiele dobrego, ale taki Calais Campbell czuje się tam jak ryba w wodzie, prowadzi ich w grze o najwyższe cele i bije rekord organizacji w sackach. Tamci Broncos w sezonie regularnym tylko cztery razy przekroczyli 400 jardów (w dwóch z tych meczów potrzebowali dogrywek). Obecni Jaguars już teraz przekroczyli tę liczbę pięciokrotnie, a jeszcze trzy mecze przed nimi. W mediach po ostatnim mecz huczało od “przekazywania pochodni”, od Seahawks, ale ta obrona potrzebuje jeszcze spektakularnego sukcesu w postseason, podobnie jak potrzebowali go Sherman, Chancellor, Thomas, Wagner i spółka w Super Bowl 48.

Wtedy jednak z gniazda wyskoczył też Russell Wilson, który zdobył wspólnie z ofensywą (i Malcolmem Smithem) 43 punkty przeciwko Broncos. Dziś Blake Bortles choć muskuły pręży bardzo nieśmiało i bardziej przypomina Peytona Manninga w formie z Super Bowl 50, niż Wilsona, to uczy się na swoich błędach, akceptuje słabości, ale i dostaje niemałą pomoc od linii ofensywnej.

Bortles nie dający się sackować, nie rzucający głupich przechwytów i nie gubiący piłki w absurdalny sposób po cichu zalicza najlepszy sezon w karierze i choć jest na 27 miejscu w celności podań, to ma w tej statystyce taki sam procent jak Carson Wentz. Oczywiście, można twierdzić, że ofensywa spoczywa na barkach Leonarda Fournette’a, który spokojnie mieści się w Top10 running backów w większości ważnych statystyk, ale lekceważenie postępu Bortlesa zakrawa o ignorancję. Sam Blake też widzi co się wokół niego dzieje, wie, że obrona która rośnie wokół niego nawet przy średniej grze w ataku może rok w rok być poważnym kontenderem przez lata w tej lidze. Usiłuje więc udowodnić, że zasługuje na szansę, na kolejny sezon z tą drużyną, na nowy kontrakt, na więcej niż jedną poważną szansę na mistrzowski pierścień. Dobrze wie, że w głowach władz Jaguars kłębią się teraz myśli w stylu “Jaki mielibyśmy teraz bilans z porządnym rozgrywającym?!”.

Bortlesowi 1. maja trzeba będzie zapłacić 19 milionów dolarów, co raczej nie wchodzi w grę, nawet przy bardzo przyjemnej sytuacji Jaguars, którzy mają trzeci największy cap space w tej lidze. Bortles będzie zapewne handlowany, zwalniany, lub podpisze przedłużenie na przeciętnych warunkach, o ile zasłuży na nie w postseason. Problem w tym, że Jaguars za jakiś czas będą musieli dać porządne pieniądze swojej obronie, w której najważniejsi ludzie nie mają często nawet 27 lat.

Sztab Jaguars zdał pierwszy egzamin i sprowadził na pokład drużynę, która już teraz walczy o najwyższe cele i ma chyba najciekawsze perspektywy w całej lidze. Za rogiem czeka jednak druga część egzaminu, w postaci zarządzania salary cap i balansowania tym rosterem tak, by pozostać w grze na lata.

O to jednak będą martwić się w najbliższych latach. Teraz Jaguars mają swój moment, a mało kto z neutralnych kibiców będzie kibicował Patriots w ewentualnym finale AFC z Jaguars.

Powiew świeżości dobrze zrobiłby też lidze, więc dobra forma Jaguars jest mile widziana w wielu aspektach. Poza tym, kto nie lubi młodych, utalentowanych zespołów ucierających nosa weteranom?

Broncos w drodze po Super Bowl 50 w żadnym meczu w postseason nie zdobyli więcej jardów od swoich rywali, Jacksonville wygląda jak drużyna, która może wywinąć wszystkim drużynom podobny numer. A nawet jeśli nie teraz, to pamiętajmy, że to szósty najmłodszy roster w lidze, wszystko przed nimi, pytanie więc nie tyle “czy?”, ale “kiedy?”.


ZAPROŚ SĄSIADA: (10-3) New England Patriots @ (11-2) Pittsburgh Steelers (godz. 22:05). Ostatni raz, kiedy grali ze sobą w styczniu w AFC Championship Game Tom Brady miał 76% skutecznych podań, rzucił 3 touchdowny bez interception i położył 384 jardów na biegającej jak dzieci we mgle zone-defense Steelers. Patriots od lat mają Steelers w kieszeni i gdy przez pierwszą połowę tego sezonu zanosiło się na to, że młoda obrona Pitsburga wreszcie się postawi, ostatnie tygodnie przyniosły kompletne załamanie. Oglądam ich każdy mecz od czterech tygodni i sam jestem załamany. W Week 13 Coty Sensabaugh został zjedzony do przerwy przez Andy’ego Daltona i AJ’a Greena, w Week 14 Joe Flacco położył 261 jardów na secondary Steelers, a pozbawiona mózgu i płuc Ryana Shaziera obrona oddała 282 jardów dołem w tych dwóch meczach. Artie Burns jest za wolny dla Brady’ego, a Joe Haden, który opuścił miesiąc gry, dziś jest game-time decision. Zanosi się więc na powtórkę z rozrywki, ale …zanosi się też na shoot-out. Od miesiąca Big Ben gra znów jak Top-5 quarterback ligi, Antonio Brown jest najlepszym graczem NFL w tym czasie, a Steelers zdobywają 33,2 punkty na mecz w czterech ostatnich. I kiedy patrzysz na nazwiska we front-7 Patriots zastanawiasz się “Kto to?”. Kto to Eric Lee? Kto to Marquis Flowers? Kim jest Reilly? Deatrich Wise to rookie, a dziś nie zagra Alan Branch. Było to wszystko widać w niespodziewanej porażce 20-27 w Miami, w której Pats przegrywali już 10-27. Ale mimo wszystko ten mecz dziś to Mecz Meczów i kto go wygra play-offy AFC będzie grał u siebie.


WARTO OBEJRZEĆ: (9-4) Los Angeles Rams @ (8-5) Seattle Seahawks (22:05). Gdyby Cooper Kupp złapał podanie Jareda Goffa w pierwszym meczu tych drużyn w tym sezonie (16-10 dla Seattle), Rams zwycięstwo w NFC West mieliby już w kieszeni. Tymczasem mamy grudzień, coraz lepiej grającą linię ofensywną Seahawks i nikt o zdrowych zmysłach nie chce Seattle przekreślać. Z drugiej jednak strony obrona Seattle mało już ją przypomina: nie ma Kama Chancellora, nie ma Richarda Shermana, nie zagra dziś K.J. Wright, a Top-10 gracz ligi Bobby Wagner jest game-time decision. Czy Seahawks wygenerują dziś wystarczająco dużo presji na poobijanych tacklach Rams i Goffie? Czy też zostaną rozjechani przez Todda Gurley’a?

(7-6) Green Bay Packers @ (9-4) Carolina Panthers (19). Teoretycznie wciąż jest TO jeszcze możliwe. Król obracania stołu wraca dziś do gry i jest to jak manna z nieba w tym sezonie, stojącym niestety pod hasłem kontuzji elitarnych graczy. Aaron Rodgers zaczyna od wizyty w Karolinie, w Week 16 ma w domu Vikings, a Week 17 kończy w Detroit. Terminarz jest trudny, trzy zwycięstwa …możliwe, ale nawet jeśli Packers skończą sezon 10-6, to będą potrzebowali pomocy innych.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

16

Komentarze

  1. bubsatchi

    18 grudnia 2017 o 11:39

    Dobra noc, parę crunchtime’ów i jeden buzzer ;-)

    Pojedynek Pats v Steelers nie zawiódł i obfitował w emocje – z poziomem było już trochę gorzej (ta obrona Patriots…).
    Do tego mały niesmak z tym gwizdkiem o incomplete pass dla Steelers w końcówce – nie spędziłem reszty nocy na analizach ale interpretacja sędziów była dziwna (biorąc pod uwagę intencje przełożenia zaraz po złapaniu).

    No i Rams… damn… 🐐

    Lubię to: 0

Skomentuj