Flesz: Czerwiec dla Raptors? Młodzi Suns bez Watsona są innym zespołem

8
fot. NBA League Pass
fot. NBA League Pass

Jak mawiają za Atlantykiem: dar, który nie przestaje obdarowywać darami.

W świecie, w którym Detroit Pistons i Toronto Raptors – co nieuniknione – zmierzą się ze sobą w finałach Konferencji Wschodniej, rozegrano w poniedziałek 9 meczów.

Damian Lillard rzucił 36 punktów, ale jego Trail Blazers przegrali u siebie kontrolowany blowout z Toronto Raptors 85:99. Rudy Gobert był bestią w wygranej nad Dallas Mavericks 104:89, a Anthony Davis rzucił season-high 39 punktów, ale w porażce u siebie z Orlando Magic 99:115.

Ben Simmons rzucił 24 punkty, a Joel Embiid 22 w Houston i 76ers zrewanżowali się Rockets 115:107 za przegraną w zeszłym tygodniu po buzzer-beaterze Erica Gordona. Dion Waiters rzucił 33 punkty w przegranej po dogrywce z Timberwolves 122:125 – Miami Heat czwarty mecz z rzędu grali bez kontuzjowanego Hassana Whiteside’a. Marc Gasol nie miał wystarczającej pomocy w porażce u siebie z Charlotte Hornets 99:104 – czwarta kwarta Cats 31-17 zrobiła różnicę. Z kolei Kristaps Porzingis rzucił tym razem 38 punktów w wygranej z Nuggets 116:110 i New York Knicks zwyciężyli już po raz trzeci z rzędu.

Noc zaczęło piąte z rzędu zwycięstwo Boston Celtics – tym razem nad San Antonio Spurs 108:94, dla których była to trzecia kolejna porażka – a skończył klasyczny blowout Golden State Warriors nad Clippers w L.A. 141:113.


1) Wtorkowy Flesz jest pierwszym od piątku – przy czym swój sobotni Wake-Up staram się u-fleszyć (podobnie niedzielny, ale piszę go co drugi tydzień) – więc we wtorek zawsze będzie więcej różności, bo będą to kwestie z nocy niedzielnych, poniedziałkowych i co drugi tydzień też sobotnich.

2) Dzis Palma: następnie w czwartek i piątek. Do tego w czwartek Pikle (cały czas czekamy na pytania). Przerwa napotkała mały kłopot z pracą Przemka do 18, ale kombinujemy, żeby być. Spróbujemy też przenieść Palmę z czwartku na środę, aby przez cztery kolejne dni w tygodniu był podcast.

3) Jedna z najlepszych historii tego młodego sezonu to niewątpliwie gra tych maciupkich raptorków z (4-2) Toronto Raptors. Raptors od 4 meczów grają bez kontuzjowanego Jonasa Valanciunasa, a ostatniej nocy przeszli się w Portland po Blazers bez Serge’a Ibaki. To ludzie tacy jak mój sleeper draftu rookie OG Anunoby (w piątek jeszcze nr 1 ligi w +/- PER-48 dla graczy poniżej 24 lat w całej NBA), trzecioroczni PG Delon Wright i C Bebe Nogueira – wielki ostatniej nocy w Portland. To drugoroczni center Jakob Poeltl – autor 11 zbiórek w ataku przeciwko Warriors – i skrzydłowy Pascal Siakam, do tego na końcu ławki Alfonzo McKinnie i Bruno Caboclo. To przyszłość Raptors, która niespodziewanie już jest teraz. Ci ludzie hustlują, bronią i są bardzo atletyczni. Mają wingspan i kojarzą mi się z defensywnymi fundamentami Oklahomy City Thunder sprzed 8-9 lat. W Moda Center zmieniali krycie wysoko na Deszczowych, a ławka Blazers po prostu umarła na starcie 2. kwarty. Po powrocie reszty starterów ruch piłki wciąż był nieżywy – Blazers trafili 1 z 17 rzutów w tej kwarcie! W piątek Lakers rzucili Raptors tylko 92 punkty w Staples Center, wcześniej Warriors długo mieli kłopoty i wygrali tylko 117:112.

3B) Nazywając sprawy po imieniu: próbuję nie oglądać każdego meczu Młodych Raptors, aby nie pisać tylko o tym.

4) Zach Collins wygląda jak Joey McIntyre z New Kids on the Block.

5) Jusuf Nurkić wiosną zaskoczył mnie, bo to co pisałem po jego transferze z Denver Nuggets okazało się niezupełnie takie, jak myślałem, że może być. Były błędy, ale był lepszy, niż myślałem, że będzie. Ten Jusuf Nurkić, o którego przekomarzaliśmy się tutaj z fanami Blazers w komentarzach, gra w tym sezonie. Ten Nurkić, o którym pisałem: 39% FG, 3.5 fauli i 3.7 straty na mecz. Nonszalancki i ręce z masła. Powinien grać lepiej, ale GM Neil Olshey bardzo dobrze zrobił, nie dając mu przed sezonem dużego przedłużenia kontraktu.

6) Wygrana w sobotę z Cavaliers była porządna (123:101), ale New Orleans Pelicans powinni się wstydzić, że nie potrafili ostatniej nocy u siebie pokonać Orlando Magic, którzy grali 3 mecz w ciągu 4 dni, w dodatku back-2-back. Powinni się wstydzić przed samymi sobą, że popełnili trzy rozkojarzone straty w dwóch pierwszych minutach meczu. Powinni się wstydzić, że na zmęczoną drużynę Magic nie wyszli w trzeciej kwarcie wściekli z szatni i to Alvin Gentry w złości musiał wziąć timeout po czterech minutach drugiej połowy. Więc potem Pelicans patrzyli jak Marreese Speights oblizuje talerze na starcie 4.kwarty i ogrywa Boogie’go Cousinsa na jego własnej scenie. Mo Speights trafił 6 trójek i rzucił 18 punktów, Boogie 12 punktów. Pamiętasz co pisałem w piątek o poważnych i niepoważnych teamach, w kontekście wracania się do obrony? Dorośnij Pelicans.

7) Denver Nuggets wciąż jeszcze nie wyjmują z Paula Millsapa całego jego potencjału ofensywnego – dobre 46% FG, ale tylko 15.2 PKT i 1.5 AST – ale coraz częściej zdarzają się momenty. Mike Malone zaczyna też wreszcie grać Millsapem jako (point)centrem. Spokój Millsapa to tylko pozory – jest zbudowany na tle tej NBA jak mała ciężarówka. Ta fizyczność i charakter było tym czego wściekle brakowało 29. obronie NBA zeszłego sezonu.

8) “Millsap w Denver” wyglądało w lipcu egzotycznie, ale tak nie jest. Millsap-nastolatek przez kilka lat mieszkał w Mile High City. Konferencję powitalną zorganizowano zresztą w hali gimnastycznej szkoły, do której chodził. Byli nauczyciele, którzy go uczyli.

9) Lubię to, że drużyny takie jak Rockets i (3-4) Denver Nuggets – niekoniecznie stylistycznie moje ulubione drużyny zeszłego sezonu – dodały latem gritu i grindu. Ale Nuggets naprawdę przechodzą metamorfozę, gdy z gry z Danilo Gallinarim na fałszywej czwórce przesiedli się teraz w zapożyczone z czasów Z-Bo w Memphis elementy high-low offense. Używają tzw “horns”, albo Jokić jest u góry, Millsap przepycha się na dole z często słabszą fizycznie czwórką – tempo gry Nuggets jest wolniejsze. Zastanawiam się czy w tym wszystkim zamiast Jamala Murray’a nie przydałby im się bardziej “Mike Conley”.

10) Mój pomysł na ograniczenie tankowania to potraktowanie draftu jak free-agency. Drużyny, które mają cap-space oferują kontrakty debiutantom. Jest to pomysł, który w głowie mam od minimum dwóch lat. Dlatego ucieszyła mnie informacja, że Mark Cuban w procesie zmian przy drafcie przed tym sezonem, złożył projekt podobny. Wg pomysłu Cubana – odrzuconego, póki co – draft byłby jak aukcja. Drużyny z najgorszymi wynikami miałyby największe budżety na podpisanie debiutanta, te z najlepszymi najmniejsze. Zawodnicy mogliby więc wybierać co liczy się dla nich bardziej: pieniądze czy miejsce do gry i wartościować obie rzeczy na szali.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

29

KOMENTARZE

  1. Ad 20.
    Podczas ostatniej wizyty Spurs w Orlando była przytoczona rozmowa do której rzekomo doszło między Simmonsem i Popem w offseason…ten pierwszy powiedział ponoć, że nie chce zostać w Spurs, bo chce dużo większej/pierwszoplanowej roli…Spurs mając Leonarda i Greena by mu tego nie zapewnili. Więc ciężko mówić tu o błędzie.

    Lubię to: 0
  2. ad.3
    Poeltl jest po wczoraj 1 w lidze w defensywnym ratingu, drugi jest Gobert.
    ad.15
    strzelałbym że Wall
    ad.18
    już przy poprzedniej fryzurze, na samuraja z koczkiem było widać, ale tylko jak się spocił.

    Lubię to: 2