Między Rondem a Palmą (531): Kruzin For Bruzin

21
fot. WordPress
fot. WordPress

Dziś w sierpniu.

Rozmawiamy o zdjęciu Kobiego Bryanta opublikowanym przez Kobiego Bryanta i zaraz skasowanym przez Kobiego Bryanta, o dalszej części Kyrie’ego Irvinga komediodramatu, Powstaniu Warszawskim, Przemku Karnowskim, słowach Daryla Morey’a i o tym czy MJ ograłby Lavara Balla, grając na jednej nodze.

Login Required

muzyka: Isaiah Rashad “Dressed Like Rappers”

40

KOMENTARZE

  1. Obciążanie Londynu o wybuch powstania a także o niewiedzę o stanie rzeczy w Warszawie jest nie do końca uprawnione. Naczelny Wódz, gen Sosnkowski, powstaniu się sprzeciwiał, ale w ostatniej chwili decyzję pozostawił Komendzie Głównej Armii Krajowej (a po prawdzie taki rozkaz mógł dać tylko gen. Bór-Komorowski). Warto wspomnieć o dramatycznej relacji emisariusza z Londynu, Jana-Nowaka Jeziorańskiego. W ostatnich dniach lipca zdał raport, że Zachód nie pomoże w takim stopniu, o jakim dumali członkowie KG AK.

    Lubię to: 5
  2. To jest po prostu niesamowite, ile razy powtórzono tu głupotę, jakoby wczoraj świętowane było przegrane Powstanie Warszawskie. Dzień wczorajszy był dniem zadumy, dniem pamięci za poległymi ludźmi i zniszczonym miastem, dniem pamięci za pogrzebanymi marzeniami o wolności. Nikt o 17:00 nie krzyczał z radości upamiętniając rozpoczęcie wydarzenia, które pogrzebało 200 tys istnień ludzkich.
    To, że Powstanie zakończyło się klęską nie oznacza, że nie mamy 1 sierpnia upamiętniać poległych i czcić ich bohaterstwa. Nie powinniśmy także zapominać, że to mimo wszystko Niemcy zniszczyli Warszawę i wymordowali cywilów. Oczywiście Powstanie Warszawskie było bezsensowne, ale robienie z dowódców winnych wymordowania takiej ilości ludzi przypomina robienie winnej z ofiary gwałciciela, bo się za kuso ubrała, całkowicie zapominając o prawdziwym sprawcy.

    1 września o 4:45 na Westerplatte odbywają się uroczystości upamiętniające wybuch wojny i nikt wtedy nie mówi o tym, że celebrujemy ten dzień. Im więcej osób 1 sierpnia wspomina poległych i rozpamiętuje tamten dzień, tym więcej ludzi krzyczy (życzeniowo) tego dnia “NIE CELEBRUJMY TEJ TRAGEDII”, kompletnie nie rozumiejąc sensu dnia takiego jak ten.

    A z radosnych świąt narodowych mamy przecież 11 listopada i 3 maja.

    Lubię to: 19
    • mnie zaloba kojarzy się z zaduma i ciszą, co z tym wspolnego ma darcie się na cale gardlo i odpalenie rac odgadnać nie mogę. Pamięć i honor bohaterom się należy, mam tylko spore wątpliwości co do formy w jakiej sie to odbywa. I jeszcze ta koszmarna rekonstrukacja rzezi Woli…
      odpowiedzialnośc za wybuch ponoszą T. Bor-Komorowski i A. Chrusciel -Monter. Jako zawodowi żołnierze, stojacy na czele armii, mieli wszelkie przeslanki(raporty z Londynu, informacje o laniu jakie dostala Armia Czerwona od Niemców w bitwie pancernej pod Radzyminem) , aby nie rzucać ludzi jak kamienie na szaniec. Zrobili to wbrew rozsadkowi, sztuce wojennej, etyce.

      Lubię to: 14
      • Jasne, ale warto też zwrócić uwagę na Leopolda Okulickiego – został zrzucony do Polski z misją (od Sosnkowskiego), aby zapobiec za wszelką cenę wybuchowi Powstania, tymczasem stał się on głównym orędownikiem wybuchu Powstania i działał wbrew rozkazowi – w tym kontekście warto zauważyć, że Okulicki był więźniem NKWD w 1941 roku i według niektórych historyków zdecydował się wówczas na współpracę z Sowietami. Rzecz jasna został później stracony po procesie szesnastu, ale to o niczym nie przesądza, nie on pierwszy i ostatni został odstrzelony przez NKWD pomimo wspierania (o ile) Sowietów.

        Lubię to: 2
        • Jak dlugo będziemy jeszcze obchodzić Dzień Wybuchu Powstania Warszawskiego czy Dzień Wybuchu II Wojny. Czy to nie jest już moment żeby iść dalej i nie rozpamiętywać historii? Przez te coroczne obchody budzimy w niektórych osobnikach skrywany cały rok nacjonalizm. 73 rocznica od dnia wybuchu Powstania i pojawiają sie głosy o braku zadośćuczynienia ze strony Niemców. Chore! Upomnijmy sie jeszcze do Szwedów za Potop.

          Lubię to: 4
          • Znajomość własnej historii pozwala wyciągać z niej wnioski i uczyć się na jej błędach. Jest zresztą takie powiedzenie, bardzo słuszne zresztą, że naród nieznający własnej historii skazany jest na jej powtarzanie.

            Co do Szwedów to faktem jest, że wiele z ukradzionych wówczas skarbów nadal nie wróciło do Polski, a jest z dumą prezentowane w szwedzkich muzeach.

            Lubię to: 4
          • “Znajomość własnej historii pozwala wyciągać z niej wnioski i uczyć się na jej błędach.”

            Bardzo mądre. Szkoda tylko, że jest to półprawda. Ważniejsza od samej historii jest narracja jaka jej towarzyszy, bo tylko to są w stanie przyswoić “zwykli ludzie”. Oni muszą wiedzieć, czy powstanie było “dobre” czy “złe”. Tertium non datur. Tu nie spieramy się o fakty (przynajmniej nie te zasadnicze). Wiemy gdzie walczono, kto dowodził jaki był przebieg. Problemem są niuanse, które de facto są sednem. Nie dla faktów historycznych, ale dla ich postrzegania.

            Gdy byłem mały” zaczytywałem się w książkach wojennych. Zresztą poza “westernami” była to jedyna ciekawa literatura dla chłopaka (nie liczę Ożogowskiej, Bahdaja, Niziurskiego i innych). Mając wczesne “naście” lat byłem rozczarowany, że nie mogę bić Niemców jak bohaterzy tych książek. Być bohaterem!! Teraz znowu jest powrót do zabawy w powstańców. Powstają takie gówna jak “Mali Powstańcy – Warszawa 1944” (gra dla dzieci o poczcie powstańczej) czy Sala Małego Powstańca w Muzeum Powstania Warszawskiego.

            Dla mnie takie sprzedawanie ludzkich tragedii w cukierkowym opakowaniu to zwyczajne kurewstwo i potwierdzenie innej sentencji.
            “Historia uczy nas tylko jednego, że jeszcze nigdy nikogo niczego nie nauczyła”

            Lubię to: 18
        • Przytoczmy też epizod, w którym na wieść o wezwaniu warszawiaków do kopania rowów przeciwczołgowych “Monter” wydał rozkaz o godzinie W. Oddziały zbierały się po lokalach konspiracyjnych, broń opuszczała meliny i wędrowała po mieście. Rozkaz cofnął natychmiast Bór i, mówiąc kolowialnie, młodzież rozeszła się do domów. Bez strzału i w posłuszeństwie względem dowódcy, któremu składali przysięgę.

          Lubię to: 0