Flesz: Karnowski już w Magic miał dobry mecz, Warriors mogą stracić McCaw?

14
fot. archiwum prywatne Przemka Karnowskiego / fan page FB
fot. archiwum prywatne Przemka Karnowskiego / fan page FB

Stephen Zimmerman był fatalny w pierwszych meczach Orlando Magic w Lidze Letniej, więc nowy duet menedżerski Magic Weltman/Hammond zwolnił go, zanim dziś 6 lipca kontrakt wyboru w II rundzie Draftu 2016 stałby się gwarantowany. Mam nadzieję, że nie było to zbyt długie zdanie na czwarteczek. Zimmerman był po prostu projektem poprzedniego GM’a Magic – tego, którego nazwiska fani Orlando nie chcą słyszeć. Dodatkowo kłopoty z biodrem wykluczyły już z rozgrywek Jonathana Isaaca.

W tym samym czasie Przemek Karnowski – 59% FG, 12.7 MIN, 6.8 PKT, 0 BLK – zderzył się z realiami Summer-League i z tym, że according-to nie-moje-tylko-Sebastiana-sources niektórzy gracze mają pozapisywane w kontraktach, ile minut w Lidze Letniej muszą grać, minimum. Utknął więc Pi-Karn za Johnny’m OB w Charlotte i grał mało w pierwszych dwóch meczach Kiciusiów. Przepraszam w imieniu organizacji.

Na szczęście agent Pikarna ogarnął całą tę sytuację i zmienił mu drużynę w trakcie Ligi Letniej. Karnowski przeszedł z Charlotte do Orlando, zaczął w środę mecz w pierwszej piątce Magic i dał radę.

Karnowski zagrał bardzo dobry, obfitujący w wydarzenia mecz. Rolował do obręczy i szybko znalazł chemię z innym rookie Derrickiem Waltonem Jr. Lub inaczej: Karn znalazł się w drużynie point-guarda, który patrzy za podaniem, nie tylko za rzutem. To rzadkość w tych warunkach. Próbowali nawet akcji re-screen – dwóch zasłon w jednym pick-and-rollu. Do tego Pikarn grał – zwłaszcza w pierwszej połowie – dobry pick-and-roll defense. Innym razem wybronił obręczy i zebrał piłkę w jednym ruchu.

Jasne, zostawił Louisa Labeyrie za linią za trzy (ale Labeyrie i tak już powinien wracać za Atlantyk, więc czas go zostawić). Przede wszystkim jednak Karnowski pokazał, że jest w stanie zrobić sporo rzeczy na boisku w ataku, kiedy np po rollu do kosza spróbował szalonego podania za plecami do prawego rogu. Albo gdy rzucił znakomity bounce-pass po krótkim rollu do ścinającego wzdłuż linii guarda – niestety zawiesił to podanie lilibyt i zrobił kroki.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

25

KOMENTARZE

  1. Kurde, ale jak tak patrzę na Karnozaura to naprawdę, ogromny z niego misiek. Niejednokrotnie wspominane były problemy z jego utrzymywaniem wagi i naprawdę problemem jest jej zrzucenie? Czy są tutaj jeszcze jakieś zdrowotne dolegliwości, które to uniemożliwiają/utrudniają?

    Pewnie jestem naiwny, ale przy takiej szansie i takiej dostępności dietetyków, produktów i ogólnej wiedzy, nie wyobrażam sobie, że może to być aż taki problem.

    Lubię to: 4
    • To samo pytanie nurtuje mnie od dawna.

      W trakcie chyba drugiego roku Karna w Gonzadze w sieci pojawiło się zdjęcie gdzie było widać, że trochę zszedł z wagą, część tłuszczu przerobił na mięśnie ale ten PROCES nie zakończył się powodzeniem.

      Why Przemo? 5 lat żeby wyglądać bardziej jak Gortat a nie jak Sullinger. Może to lokalny patriotyzm ale uważam, że Przemek w wersji bez sadełka dostałby szansę w NBA.

      Lubię to: 0
  2. Panie Adamie, było kilka meczów a Pan opisuje na cały artykuł mecz tylko jednej z nich (poza tą częścią o Karnowskim) i przypominam że to już nie pierwszy raz.

    Lubię to: 0