Dniówka: Sam Hinkie w Kings? Rockets-Warriors. Blazers-Nuggets

6
fot. Chris Szagola / Newspix.pl
fot. Chris Szagola / Newspix.pl

W przyszłym tygodniu minie rok od czasu, gdy Sam Hinkie (zmarginalizowany i wypychany przez Jerry’ego Colangelo) zrezygnował z posady generalnego managera Philadelphia 76ers. Od roku nie ma go w NBA, ale jego nazwisko nieustannie przewija się przy różnych okazjach. I to nie tylko w kontekście Sixers i zawodników, których wybrał w draftach albo gdzieś wynalazł, ale również przy okazji Sacramento Kings, z którymi zrobił pamiętną wymianę w lipcu 2015 roku.

To był pierwszy transfer Vlade Divaca i Hinkie bezlitośnie go ograł, negocjując bardzo wysoką cenę za przejęcie kontraktów, których Kings chcieli się pozbyć, żeby zwolnić pieniądze i udać się na zakupy na rynku wolnych agentów, gdzie nikt nie chciał do nich przyjść. Jednym z elementów tamtej transakcji było prawo do zmiany picków w drafcie 2017, co sprawia, że teraz Kings nie mają po co jakoś super tankować, bo nawet jeśli wyprzedzą Sixers, to będą musieli oddać im swój wybór i wiedzą już, że na pewno nie dostaną jedynki.

Wtedy ograł Divaca, a czy teraz Hinkie może go zastąpić?

Dzisiaj w nocy Marc Stein i Zach Lowe z ESPN poinformowali, że Kings dostali pozwolenie od Sixers na formalne rozmowy z ich byłym pracownikiem (obowiązuje go jeszcze klauzula o zakazie konkurencji). Na razie nie ma jeszcze żadnych informacji w jakiej roli widzieliby go w Sacramento, ani czy on sam jest zainteresowany pracą w cyrku Vivka, ale od razu pojawiły się spekulacje, że najprawdopodobniej miałby zastąpić Divaca.

Kings wydali krótkie oświadczenie, dementując te plotki:

“The Kings are not hiring Sam Hinkie and have no plans to bring anyone in above Vlade,”

Ale kto wierzy w oficjalne zapewnienia Kings?

Przecież jeszcze nieco ponad miesiąc temu przekonywali, że nie wytransferują DeMarcusa Cousinsa i podpiszą z nim wakacje nowy kontrakt. Kiedyś też zapewniali, że Tyrone Corbin pozostanie tymczasowym trenerem do końca sezonu i uspokajali przedstawicieli swojego gwiazdora, że nie zatrudnią George’a Karla. A warto też przypomnieć, że kiedy dwa lata temu zatrudniali Divaca wszyscy byli przekonani, że ma on tylko pełnić rolę konsultanta i dopiero po jakimś czasie okazało się, że przejmie obowiązki Pete’a D’Alessandro.

W Sacramento wszystkiego można się spodziewać, dlatego zamiast sugerować się oficjalnymi oświadczeniami, lepiej sprawdzić czego ze swoich źródeł dowiedział się Adrian Wojnarowski. On natomiast donosi, że Vivek Ranadive wyraził zainteresowanie dodaniem do front-office Kings człowieka, który przejmie władze w sprawach kadrowych, podczas gdy Divac pozostałby tylko ‘marionetkowym’ generalnym managerem. Podobno Vivek sprawdza możliwe kandydatury i jest zaintrygowany Hinkie’em.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

26

KOMENTARZE

  1. nagłówek w internetach – Ta drużyna jest warta TEGO managera. Odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Idealne połączenie sił, najlepsza drużyna NBA z najmądrzejszym managerem z wielkimi sukcesami, noż kurwa mać, razem będą eony świetlne przed resztą stawki

    Lubię to: 1
  2. Panie Adamie, nie oceniałbym tak pochopnie tej wymiany Pellicans-Kings bo jak na razie wygląda na to, że Kings na tym jednak skorzystali. Mają wypatrzonego zawodnika, mogą rozwijać talent który tam zalegał od lat i pozbyli się człowieka, który robił kwas i który mógłby za chwilę odejść za darmo. Hinkie wynegocjował by pewnie wybory w drafcie do 2025. A gdzieś w 2020 wyleciał by znowu na pysk za brak jakichkolwiek efektów, tak ja w 76s i całkowicie zasłużenie bo efektów tam NIE MA. On by potrzebował chyba ze 200 lat żeby zbudować liczący się zespół.

    Lubię to: 4
    • komentując w “news’ach”, mówisz że efekty jego pracy są żadne.. ok rozumiem, ale twoje podejście, ale czy na pewno? w niecałe 3 lata wyczyścił salary i zbudował mega plan na przyszłość,
      Team na przyszły rok, wyłącznie dzięki Hinkiemu:
      – Embid, Ben, Saric, Okafor, pewnie Tatum (lub Smith czy Monk),
      – w 2018 wybór swój (top15?) i LAL (top10)
      – w 2019 wybór Kings! (znając życie wysoki) + swój (?)
      nie liczę miliona drugo-rundowych picków, dzieki czemu mogą sobie ładnie uzupełniać skład.
      Praktycznie każdy deal robił mega dobry, często dymając druga stronę (pick LAL od Mil za KiddG., przejecie Stauskasa i pick’u Sac za NIC).
      A Colengelo póki co dał dupy i nie potrafił zrobić dealu, oddał Noela za nic, Hinkie na 100% zgarnął by coś dużo lepszego i dołożył kolejna cegiełkę do tego teamu (patrząc na historię jego trade’ów).
      Wiadomo, kilka decyzji pewnie miał słabych, no ale jak się prześledzi co robił to wygląda to mega dobrze, oprocz Giannisa w 2013 raczej nie pominął lepszego zawodnika, wybierał bardzo dobrze i robił mega dobre deale, i dzięki niemu ludzie będą się pewnie podniecali tym zespołem przez lata!

      Lubię to: 12
      • Wydaje mi się, że życie jest trochę za krótkie żeby przez 10 lat być na dnie. Jest mnóstwo organizacji i GM, którzy byli w stanie w znacznie szybszym tempie przebudować zespół i włączyć się do walki o wyższe cele, nie rozumiem więc tego kultu Hinkiego. Co do tych milionów picków do 2030 roku to jestem bardzo ciekaw co się stanie gdy przyjdzie do podpisywania kontraktów… myślę że już kilka teamów zaciera sobie ręce na 3 wybór draftu 2015 za free.

        Lubię to: 4