Flesz: Parsons wciąż nie wrócił do żywych, niespodzianka w Denver

6
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Już marzec! Nie będzie już Brooklyn Nets w tym sezonie – rozstanie z Nets powstało już trzy tygodnie temu i nie wygrali meczu od tamtego czasu – i Flesz będzie powoli żegnał (18-42) Phoenix Suns, którzy po All-Star Game ewidentnie przeszli w fazę ogrywania młodych graczy i jeśli chcesz to tak nazwać – tankowania. Obaj z Sebastianem bardzo lubimy Josha Jacksona jako skrzydłowego do zestawu z Devinem Bookerem i Ericem Bledsoe.

Paco Booker po ciężkim rzutowo starcie sezonu, od Świąt rozhuśtał się i może w przyszłości stać się Top-10 graczem ligi. Bledsoe miał dobry sezon, Tyson Chandler miał zaskakująco dobry sezon w wieku 33 lat, ale reszta graczy wokół nie. Plus drugi sezon z rzędu trudno powiedzieć czy Earl Watson robi pewne rzeczy “bo tankuje”, czy dlatego, że nie wie. Przez resztę tego sezonu Suns będą sprawdzać czy da się mieć chociaż przeciętną obronę, grając produktywnym Alanem Williamsem na centrze (Baby Davis with touch) i czy Tyler Ulis (najlżejszy gracz od czasu Earla Boykinsa) może grać w NBA. To samo Derrick Jones Junior. Być może za dwa tygodnie wróci jeszcze do gry Dragan Bender. Marquese Chriss grał lepiej w tym roku, niż na jesieni, choć musi nauczyć się nie faulować. Za kilka tygodni napiszę jeszcze na pewno jakieś podsumowanie sezonu Suns, połączone z tym “co dalej”.

Generalnie – to był okej sezon Phoenix. Okaże się bardzo dobry, jeśli będą wybierać w Top-3 draftu. Ale wciąż nie ufam GM’owi, wciąż nie ufam trenerowi – i jest też Robert Sarver – więc nie mam stuprocentowej pewności, że wszystko zmierza w dobrą stronę.


(36-25) Memphis Grizzlies są 14-11 od 1 stycznia i ich obrona z Top-2 ligi zleciała aż na 14. miejsce w tym roku (103.1 punktów na 100 posiadanie – ogólnie 4. miejsce w tym sezonie). Jest to prawdopodobnie lepszy wyraz tego czym faktycznie jest Memphis, które jednak dzięki zmianie systemu gry w ataku na bardziej nowoczesny, powinno być w play-offach bardziej nieprzewidywalnym i prawdopodobnie groźniejszym zespołem, niż w przeszłości. Moim zdaniem to właśnie Grizzlies mogą rzucić Warriors największe wyzwanie w play-offach na Zachodzie.

Efektem tej zmiany systemu są oczywiście Marc Gasol i Mike Conley oddający więcej trójek, niż wcześniej. W tym ukryty jest też jednak Mike jako catch-and-shooter, choć cała kwestia dodatkowego ball-handlera jest też czymś co niestety jest historią Grizzlies 2017. O tym zaraz.

Nowa NBA jak steryd działa na produkcje graczy i Mike Conley też się załapał – miał już w tym sezonie 6 meczów na 30+ punktów, po tylko 5 takich meczach w 9 pierwszych sezonach.

Nowe w Memphis są wejścia w posiadanie, takie jak już to w pierwszej akcji wczorajszego meczu:

fot. NBA League Pass
fot. NBA League Pass

Screen-the-screener Conley’a pod koszem z Marcem Gasolem. Następnie Doktor wychodzi do kozłującego Chandlera Parsonsa i grają pick-and-roll na szczycie. Conley tymczasem urywa się po prostej pojedynczej zasłonie (urywa to przesada -> truchta), Eric Bledsoe gubi go, brakuje komunikacji i oto jest Parsons z trzema decyzjami:

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

34

KOMENTARZE

  1. To niesamowite jak Denver tyle lat jest w tym samym miejscu, nigdy nie tankując i nie szalejąc na rynku FA ciągle znajdują nowy talent i ciągle nie mogą ani spaść ani się odbić.

    Lubię to: 30
  2. Gdyby Suns byliby rozgarniętą organizacją, to można by było optymistycznie patrzeć w przyszłość. GM póki co słynie z błędnych decyzji, trener jest dobry jedynie w tankowaniu, a właścicielowi wcale nie chodzi o walkę o mistrza z tym zespołem, tylko o jako takie zarabianie na tym klubie. Wg mnie PHX zjebali, że nie wytransferowali w lutym Knighta, a nawet Bledsoe, czy Chandlera, w zamian za wysokie picki, lub cap space. Chociaż kto z gwiazd, wolnych agentów zabijałby się o grę w Suns ? Grają brzydką, mało zorganizowaną koszykówkę od czasu odejścia Nasha. Może, gdy będą znane wyniki losowania miejsc w loterii, to Suns uaktywnią się na rynku transferowym. Gdy będą wybierać w top2 draftu, to jednak na ich miejscu brałbym playmakera, czyli balla. Już combosów mają wystarczająco. Na SF nie nastawiałbym się na Jacksona. Wierzę w rozwój Warrena, bo koleś jest inteligentny, z dobrym rzutem, tylko chorowity. Latem handlowałbym i szukał kogoś z głową na ławkę i w managemencie.

    Lubię to: 3
  3. Już dawno pisałem, że Chicago idzie po LeBrona.
    Problem jest tylko taki, żeby ułozyć sobie drabinkę w PO tak, żeby grać z Toronto i Cleveland. Trzecia ekipa jaka stanie na drodze Chicago do mistrzostwa prawdopodobnie zesweepuje Byczki i marzenia o mistrzostwie się nie spełnią, ale kto wie… może się uda. Jedyna nadzieja dla LeBrona jest taka, że Chicago odpadnie zanim go dopadnie.
    Myślicie, że czemu LeBron tak się pieklił o rezerwowego rozgrywającego? Bo sie boi GSW? Wolne żarty… wiedział, że po trade deadline Chicago będzie straszyć 4-głową hydrą na pozycji PG i trząsł się jak galaretka. :D

    A tak całkiem poważnie. Z tego co pamiętam to w tym sezonie CLE nie zagrało z CHI żadnego meczu w kompletnym składzie. Natomiast Toronto to mięczaki więc zero zaskoczenia :)

    Lubię to: 4