Grizzlies zapłacili bardzo wysoką cenę za swój sukces w offseason i dużo ryzykują

4
fot. nba.com/grizzlies
fot. nba.com/grizzlies

Memphis Grizzlies mają na swoim koncie serię sześciu kolejnych występów w playoffach, którą udało im się przedłużyć nawet mimo plagi kontuzji w drugiej części zeszłego sezonu. Łącznie w tych ostatnich sześciu latach są piątą najlepszą drużyną Zachodu pod względem największej liczby zwycięstw. Utrzymują się w czołówce, a teraz są jednymi z największych zwycięzców offseason.

Jeszcze pod koniec czerwca były obawy, że mogą zostać zmuszeni wejść w trudny okres przebudowy, jeśli Mike Conley odejdzie, ale nic takiego się nie stało. Podpisali z nim nowy kontrakt, po raz kolejny potwierdzając wysoką skuteczność w zatrzymywaniu swoich zawodników. A do tego jeszcze znacząco się wzmocnili pozyskując Chandlera Parsonsa. Wingmana, którego od lat szukali i zarazem jednego z lepszych zawodników dostępnych na rynku, co jest dla nich tym większym sukcesem, że Memphis nigdy nie było miejscem przyciągającym wolnych agentów.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułCavs podpisali Chrisa Andersena
Następny artykułKolanowski: Już słyszeliśmy o Timie Duncanie

4 KOMENTARZE

  1. Mała przyczepka, ale to dla dobra i rozwoju.

    „niewątpliwie jest kluczową postacią ich drużyny i jednym z najlepszych rozgrywających ligi. Nie znajduje się jednak w ścisłym gronie najlepszych point guardów i trudno też nazwać go prawdziwą gwiazdą ligi…” I dalej pokazywanie dlaczego nie jest w topie.

    Adam, zaprzeczasz samemu sobie

    Lubię to: 1