5-na-5: Dziś LeBron, kiedyś Durant – niscy skrzydłowi NBA

20
fot. Ed Suba Jr/TNS/ZUMA Wire) FOT. ZUMAPRESS.com / NEWSPIX.PL
fot. Ed Suba Jr/TNS/ZUMA Wire) FOT. ZUMAPRESS.com / NEWSPIX.PL

Po rozgrywających i rzucających obrońcach pniemy się dalej w górę pozycji NBA. Dziś niscy skrzydłowi, czyli miejsce, w którym po kontuzjach Kevina Duranta i Paula George’a panowanie LeBrona Jamesa jest jeszcze wyraźniejsze niż było przed rokiem.

1. Kto jest najlepszym niskim skrzydłowym w NBA?

Michał Kajzerek: LeBron James. W poprzednim sezonie nie miał konkurencji z uwagi na problemy Duranta. Czy na ten moment jest mu ktokolwiek tutaj zagrozić? Zdrowy KD.

Przemek Kujawiński: LeBron James. To jest już nudne, ale wciąż i chyba jeszcze przez chwilę. Zapowiadane przejęcie władzy przez Duranta odwlekło się w czasie i nie jest wcale pewne, że nadejdzie już w tym roku. Póki co James wygodnie siedzi na swoim tronie.

Maciej Kwiatkowski: LeBron James. To już 10 lat? Z tego mógł zrobić się najlepszy wyścig od czasów Magica i Birda, ale kontuzja stopy Duranta nam go póki co zabrała.

Piotr Sitarz: LeBron James. Najlepszy koszykarz na świecie, od którego przed każdym sezonem oczekuje się poprawy rzutu. Tylko 36% pullup jumperów w sezonie 2014/15, niezłe 36% za trzy, ale będzie starszy, depnięcie z linii za trzy punkty do paint słabnie. Prawdopodobnie w tym sezonie na pozycji numer cztery zagra mniej minut niż rok temu i mam typ, że w pewnym momencie sezonu, być może w pojedynczych meczach LeBron James bez piłki będzie psuł spacing zespołu.

Adam Szczepański: LeBron James.

2. Kto jest najbardziej niedocenionym niskim skrzydłowym w NBA?

Kajzerek: Danilo Gallinari. Tutaj swoją rolę odegrały kontuzje. Włoch to elita ofensywnych zabójców i w ciele, z którym czuje się dobrze, jest w stanie zrobić rywalowi wiele krzywdy. Na EuroBaskecie wracał do swojej naturalnej gry, ale tam poziom był dla niego łaskawy. Kolejne rozgrywki dogłębnie przetestują to, jak Gallinari wygląda fizycznie na tle swoich rywali. W Denver będą potrzebowali gracza gotowego wziąć w końcówkach odpowiedzialność na własne barki. Gallo przygotowywał się do takiej gry przez całą karierę.

Kujawiński: Gordon Hayward. Czynił postępy w każdym z dotychczasowych pięciu sezonów i nie mamy powodów, by wątpić, że w kolejnym będzie jeszcze lepszy. Nawet świetna końcówka poprzedniego sezonu Utah nie przyniosła mu uznania, bo woleliśmy zachwycać się Rudym Gobertem i zastanawiać się, co wyrośnie z Dante Exuma. Tymczasem to Hayward jest liderem tego zespołu, który w minionym roku wykręcił już PER ponad 20 i puka do bram elity.

Kwiatkowski: Kevin Durant. W tym momencie jego kariery wszyscy patrzą na jego stopę, ale nawet gdy w zeszłym sezonie grał – a żadnego z tych 27 meczów nie rozegrał w pełnym zdrowiu – był w tych minutach Top3 sezonu regularnego …i nie był w nim LeBron James.

Sitarz: Trevor Ariza. Niedoceniany u mnie w domu. W playoffach 2015 krył cztery pierwsze pozycje. W matchupie z Clippers bronił Chrisa Paula, który przeciwko niemu trafił 4 z 10 rzutów, i J.J Redicka – 8 z 18. W matchupie z Golden State, kryty przez niego Klay Thompson trafił 12 z 28 rzutów, Harrison Barnes 4 z 9, a Draymond Green tylko 2 z 5. Ogromna wartość dla obrony Rockets i dla Jamesa Hardena, który z obecności na parkiecie czołowego 3-and-D gracza w lidze tylko korzysta.

Szczepański: Paul George. Okej, może w tym sezonie nie będzie już niskim skrzydłowym, ale póki co nadal tak go traktuję. Zdaję sobie też sprawę, że nie do końca pasuje do niego określenie 'niedoceniony’, bo wszyscy wiemy, że jest gwiazdą, ale wydaje mi się, że przez ten rok, kiedy leczył kontuzję, zapomnieliśmy jaki był i jaki nadal może być świetny. Nie ma go tam w naszym rankingu, ale za rok może być w Top-10 ligi jeśli tylko będzie zdrowy.

3. Kto jest najbardziej przecenionym niskim skrzydłowym w NBA?

Kajzerek: Chandler Parsons. Nigdy nie byłem fanem gry Parsonsa. Jest zwinnym graczem, ale czy dynamicznym? Nie boi się kontaktu z defensorami na tablicach, ale przez to mocno obciąża swoje kruche ciało. Określanie go mianem super-strzelca też nie jest do końca prawdą – ani razu w swojej karierze nie przekroczył 40 3PT%. Jest za to plusowym obrońcą i dobrym ścinającym. Jeśli zacznie grać regularniej, powinien rozwiać moje wszelkie wątpliwości.

Kujawiński: Nie ma takiego. Chciałem napisać, że Carmelo Anthony, ale świat chyba zrozumiał, że Melo jest ofensywnym geniuszem i niczym więcej i nie próbuje się go już stawiać w jednym rzędzie z Jamesem i Durantem (wydaje się już przesądzone, że gwiazdor Knicks podzieli los takich graczy jak Alex English czy Adrian Dantley). Co za tym idzie, nie widzę trójek, które darzy się bezpodstawnym uwielbieniem.

Kwiatkowski: Andre Iguodala. Jest w tym momencie overrated, bo dostał nagrodę MVP Finałów, po tym jak najlepiej z wszystkich graczy Warriors bronił najlepszego gracza Finałów i akurat znalazł rytm zza linią za trzy, trafiając rzuty z czystych pozycji, które dostawał, bo Cavs podwajali najlepszego gracza Warriors. Nie zrozum mnie źle – to jeden z najmądrzejszych graczy ligi. Ale jest w tym momencie overrated –  był 43. w Waszym głosowaniu #6G100 – z uwagi na Finały, w których MVP Warriors był i tak Stephen Curry.

Sitarz: Jeff Green. Smalball Grizzlies z Jeffem Greenem na pozycji numer cztery nie porwał mnie ani w sezonie regularnym, ani w playoffach. W Memphis trafiał 36% rzutów za trzy punkty, w playoffach tylko 22% i spacing Grizzlies był lepszy bez niego na parkiecie. Miał być stoperem na LeBrona, tymczasem dzisiaj próbuję przypomnieć sobie czy wygrał matchup z Draymondem Greenem lub Harrisonem Barnesem.

Szczepański: DeMarre Carroll. Dostał kontrakt na 60 milionów dolarów i jest obecnie najlepiej opłacanym graczem w Toronto. Ma swoją wartość jako 3-and-D, co do tego nie ma wątpliwości, ale czy aż tak dużą? Mam wątpliwości. Tym bardziej, że jeszcze w fazie zasadniczej był postrzegany tylko jako bardzo dobry role player, a dopiero świetne playoffy sprawiły, że jego notowania poszybowały w górę. Teraz przypomnimy sobie, że jest po prostu bardzo dobrym role playerem, aż tyle i tylko tyle. Nic ponadto i nie to, czego można by oczekiwać po graczu za 15 milionów dolarów rocznie.

4. Kto jest najbardziej obiecującym niskim skrzydłowym w NBA?

Kajzerek: Andrew Wiggins. Nie mamy jeszcze zbyt wielu informacji o tym, jak może rozwijać się Jabari Parker, więc postawię na Andrew Wigginsa. Latem miał dobry turniej z reprezentacją. Coach Jay Triano starał się uczynić z niego lidera rotacji i w wielu momentach to na barkach Wigginsa spoczywał obowiązek zbudowania przewagi, czy wprowadzenia odpowiedniego rytmu. Jego drugi sezon zapewni kolejne odpowiedzi, podpowie nam czy to faktycznie gracz kalibru MVP. Jego naturalne umiejętności zapewniają mu wszystko czego potrzebuje, musi tylko znaleźć w swojej grze balans. To natomiast powinno przyjść z doświadczeniem.

Kujawiński: Andrew Wiggins. Zakładam, że będzie w tej lidze trójką. Oczywiście wciąż musi pracować nad rzutem, ale już teraz może grać z każdym tyłem do kosza i zapowiada się na fantastycznego obrońcę. Nie ma jeszcze 21 lat. Czas jest jego sprzymierzeńcem. Oczywiście nie miał wejścia do ligi w stylu Jamesa i prawdopodobnie nigdy nie dociągnie do tego poziomu, ale może być dobry, naprawdę dobry.

Kwiatkowski: Andrew Wiggins. Nawet jeśli będzie tylko kimś w typie Paula George’a – ma bardzo dobry rzut, pracuje ciężko w obronie i jego kozioł pozostawia jeszcze wiele do życzenia – może być Top-10 graczem ligi. Potrzebuje jednak wokół siebie lepszej drużyny, by stać się Top-5, bo może nie być graczem, który szybko zacznie sprawiać, że ludzie wokół niego będą lepsi. Może potrzebować pomocy. Uwielbiam jego etykę pracy. Nie wiem czy mentalnie jest w stanie sprostać temu, by kiedyś zostać najlepszym graczem na świecie, ale ma dopiero 20 lat.

Sitarz: Kawhi Leonard. Ma dopiero 24 lata i w tym sezonie będzie grał akcje pick-and-pop z LaMarcusem Aldridgem i trafiał rzuty za trzy po podaniach podwajanego power-forwarda. Ale, to co najważniejsze, to jego rozwój jako ball-handlera i podającego. W porównaniu do sezonu 2013/14, w ubiegłym miał piłkę w rękach prawie minutę dłużej i dokładnie o 2.2 więcej szans na asystę w meczu. To dobry prognostyk na przyszłe mecze, w których Kawhi Leonard zużyje więcej energii w ataku niż w obronie.

Szczepański: Giannis Antetokounmpo, Andrew Wiggins. Nie mogłem się zdecydować, którego z nich wybrać, a chciałem jeszcze dopisać Kawhi Leonarda, ale uznałem, że tu chodzi o tych najbardziej przyszłościowych graczy, a on już był MVP Finałów, już jest właściwie gwiazdą. Antek i Wiggins wkrótce do niego dołączą i za kilka lat wszyscy powinni być w czołówce najlepszych zawodników ligi.

5. Kto będzie najlepszym niskim skrzydłowym w NBA za 5 lat?

Kajzerek: Kevin Durant. Jest o trzy lata młodszy od LeBrona. Jeśli uniknie kolejnych równie destrukcyjnych urazów, powinien być obok Stephena Curry’ego najlepszym zawodnikiem w NBA.

Kujawiński: Kevin Durant. W tym czasie może być już przede wszystkim silnym skrzydłowym. Załóżmy jednak, że pozostanie na swojej nominalnej pozycji. 32 lata to nie tak dużo dla gracza, który jest przede wszystkim strzelcem. Pamiętacie Dirka Nowitzkiego w tym wieku? Maltretował właśnie wszystko, co w playoffach stanęło na jego drodze. Myślę, że Duranta czeka bardzo podobna droga i za pięć lat nie będzie miał sobie równych. No chyba, że James jest jednak cyborgiem. Nie założę się, że nie jest.

Kwiatkowski: Kevin Durant. Dużo ludzi mówi, że to Anthony Davis przejmie od Jamesa miano najlepszego gracza na świecie. Spokojnie z tym. Gość ma pasję Kobe’ego, rzut Curry’ego i jeśli pozostanie zdrowy – a myślę, że przeszczep szpiku kostnego będzie miał pozytywne skutki – może być jednym z 15 najlepszych graczy w historii tego sportu. Jeśli nie dziesięciu – o ile pójdą za tym tytuły.

Sitarz: Kevin Durant. Być może 35 letniego Jamesa nie będzie już w NBA, być może będzie rezerwowym, być może naprawdę power-forwardem. Ale nawet bez tego, Durant jest na dobrej drodze, aby w najbliższych latach indywidualnie zdominować ligę nawet bardziej niż James. Natomiast inną historią jest czy w ogóle wygra mistrzostwo.

Szczepański: Kevin Durant. Typuję, że szybko zapomni o problemach ze stopą i wróci do swojej fantastycznej formy sprzed kontuzji, kiedy był drugim najlepszym zawodnikiem na świecie. A jako, że ma 27 lat, jeszcze przez kilka najbliższych sezonów powinien utrzymać się na szczycie. W końcu nadejdzie ten moment, kiedy wyprzedzi starzejącego się LeBrona i będzie najlepszym SF.

Poprzedni artykułKontuzje środkowych Pelicans, Alvin Gentry ma otwarte drzwi do gry small-ballem
Następny artykułKlay Thompson ma już dość słuchania o szczęściu Warriors, to Clippers nie dotrwali do pojedynku z nimi

20 KOMENTARZE