NBA mówi stop: Markieff Morris dostał 10 tysięcy kary za swój tweet

10
Josh Thompson / Newspix.pl
Josh Thompson / Newspix.pl

W ostatnich dniach wokół NBA dzieje się tak mało, że nawet w siedzibach ligi zrobiło się sennie. Ale inteligentni ludzie nigdy się nie nudzą, więc Adam Silver i spółka stwierdzili, że to najlepszy czas, by delikatnie zainterweniować w najbardziej dramatycznej sprawie Ameryki od czasów „Sprawy Kramerów”. O ile poproszenie kogokolwiek o zapłacenie 10 tysięcy dolarów można nazwać czymś delikatnym (wiem, wiem, gracze NBA zarabiają miliony bla, bla bla…). Za co? No właśnie. NBA wydała dzisiaj oświadczenie, w którym czytamy:

Markieff Morris z Phoenix Suns został ukarany grzywną w wysokości 10 tysięcy dolarów za publiczne, szkodliwe dla NBA oświadczenie. Oświadczenie to dotyczyło jego chęci opuszczenia Suns.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułNBA na EuroBasket 2015: rekord Tony’ego Parkera
Następny artykułNBA na EuroBasket 2015: gorący Marco Belinelli

10 KOMENTARZE

  1. Cóż, wydawało mi się, że bracia negocjowali kontrakt z PHX jako jedna strona umowy. W tym sensie oburzenie Markieffa jest jak najbardziej oczywiste. W dodatku jego sposób zachowania w mediach nie zaskakuje mnie, bowiem jest efektywny – sam mam doświadczenia w zakresie tego jak rozmawia się z „silniejszym partnerem” kiedy są media a także kiedy ich nie ma.

    Markieff wykonał kawał dobrej roboty dla swojego interesu. Mógł to zrobić lepiej, ale nie zrobił tego źle.

    Lubię to: 0
  2. Takie rzeczy sie dzieją że zawodnicy dowiadują sie na lotnisku przed wylotem na mecz wyjazdowy że zostali wymienieni i mają pakować sie w inny samolot i nikt nie płacze. Tak samo próby wymian zawodników są cały sezon robione tylko nie zawsze do nich dochodzi i nie zawsze o nich wiemy, presja na zawodnikach zarabiających taka kase jest zawsze.Z najnowszych historii ile razy Lakers próbowali wymienić Gasola i on zawsze zachowywał sie profesionalnie bo mimo nie udanej próby wymiany Lakers dalej wpłacali mu na konto $ a jego kalibru był graczem a nie robił kwasu szanował pracodawce. Suns chcieli sie wzmocnić nie mając bardzo szans ale próbowali maja troche bałagan za sterami ale nie tankują, pamientam sezon jak zaczeli 0-13 i weszli do play offs pod innym włascicielem ale raczej nie tankują.Kim jest w tej lidze Morris co osiagnął co wygrał zeby tak sie zachowywać to jest działanie na szkode pracodawcy który ci płaci kosmiczne pieniadze.

    Lubię to: 0
    • Pau Gasol rzeczywiście dał radę i wytrzymał. Ale z tej samej nieudanej wymiany Lamar Odom się zagotował i raz dwa wylądował w Dallas (o ile dobrze pamiętam). Nie każdy będzie taki grzeczny jak Pau. A w tym przypadku bardziej chodzi o niedotrzymanie obietnicy wspólnej gry braci i rozdzielenie ich bez słowa niż o próbę pozyskania Aldriga’a. Biznes biznesem ale nie oczekuj, że łamiąc zobowiązania druga strona będzie bez szemrania je akceptować i robić dobrą minę do złej gry. Tankowanie w tym przypadku nie ma znaczenia (ale może mieć w przypadku innych graczy). A szacunek do pracodawcy ma potem znaczenie – Mark Gasol nawet nie chciał rozmawiać z Lakersami właśnie ze względu jak mu brata traktowali, i co dobrze na tym wyszli z punktu widzenia czasu? Nie wiemy o co poszło z Dragicem, ale też powiedział, że nie widzi przyszłości, że stracił zaufanie do zarządu klubu i że nie podpisze nowego kontraktu. Nie chcę bronić Markieffa, ale wina tutaj w większości leży po stronie Suns.

      Lubię to: 0
        • Jasne, dlatego potem ludzie wychodzą z pracy 16:00:01, niezależnie od tego czy są papiery do zrobienia. Nie przyjmują klientów na 5min przed zamknięciem, plują szefowi do kawy i robią dokładnie tyle ile mają w opisie stanowiska i za Chiny Ludowe i Demokratyczne nie posprzątają z podłogi, bo to nie ich działka i tak dalej i końca nie widać. Można mieć pracownika i można mieć kogoś kto przychodzi do pracy. Naiwnością to jest wierzyć, że po tym co się stało z uśmiechem na ustach pan M będzie budował wielkość Phoenix Suns. Będzie przychodził do pracy i tyle.

          Lubię to: 0