Salary cap na sezon 2015/16 wzrośnie do $70 milionów

8
fot. $
fot. $

Dokładnie o północy czasu wschodnioamerykańskiego, a szóstej rano u nas, w NBA zakończyło się moratorium i od tego momentu można wreszcie zacząć podpisywać kontrakty. Co ciekawe, według zasad ligi, do tego momentu można było tylko dyskutować o warunkach umów, ale nie można ich parafować. Tak więc to o czym pisaliśmy przez ostatnie dni, że ktoś podpisze z kimś kontrakt, że ktoś zobowiązał się do dołączenia do konkretnej drużyny, to – trzymając się regulaminu ligi – właśnie nie miało znaczenia. W słowniku NBA nie ma nawet czegoś takiego jak 'umowa dżentelmeńska’ przed końcem moratorium. Dlatego też DeAndre Jordan nie zerwał żadnego porozumienia z Mavs, ponieważ formalnie nie mogło go być. Jego rozmowy z Markiem Cubanem nie były wiążące, tak samo jak jego deklaracja o przenosinach do Dallas, ale niesmak oczywiście pozostaje. To było bardzo nie fair wobec Mavs. W NBA na pewno dużo będzie się teraz dyskutować o zasadności tego okresu moratorium i o tym, jak to można zmienić, żeby takie sytuacja jak ta z dzisiejszej nocy się nie powtórzyły.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDeAndre Jordan miał wątpliwości i zmienił swoją decyzję. Wraca do Clippers! (LIVE-BLOG)
Następny artykułJeremy Lin i Bóg wybrali Charlotte Hornets

8 KOMENTARZE

  1. Czy salary cap może i będzie rosnąć w nieskończoność? Wygląda mi to trochę na bańkę, która kiedyś może pęknąć. Rozumiem, że ma to związek z coraz to większą kasą, ale nadal nie dostrzegam sensu płacenia np. 120 baniek za granie w kosza… #schiz

    Lubię to: 0
    • Jeśli będą rosły zyski ligi, to rosło będzie też salary cap. Nie ma tu więc żadnej bańki. Jeśli liga zmniejszy zyski, salary po prostu pójdzie w dół.

      Lubię to: 0
      • Nie jestem ekonomistą, nie znam i nie lubię tej dziedziny, ale laickim nosem czuję tu bubę. To trochę jak ze stale rosnącym PKB. Przecież wskaźnik, czy to PKB czy salary cap, nie może rosnąć w nieskończoność; wszystko ma swoje granice.

        Irytuje mnie podejście graczy np. LeBrona, który rezygnuje z kontraktu po to żeby podpisać nowy i zarobić… 1,5 miliona baksów więcej. Serio, aż taką różnicę robi mu taka kaska (świadome zdrobnienie)? Albo maksymalne kontrakty pięcioletnie na 113, 115, 120 mln. Pytam się – po co?! A i dochodzą jeszcze kontrakty sponsorskie.

        To nieco szerszy temat, z aspektem społecznym, ale mierzi mnie, że oni zgarniają taki hajs, a na świecie szerzy się głód i ubóstwo.

        Jeżeli się nie mylę CBA, prócz kontraktów zapewnia im także zyski z ligi. Przy poprzednich ustaleniach liga chciała 50/50. Na czym ostatecznie stanęło, 52/48? Nie dość, że zgarniają olbrzymi hajs z kontraktów to jeszcze chcą pieniędzy wspólnych. Ale rozumiem, to Ameryka, tam się żyje inaczej.

        #NieLubięNiespariwedliwościSpołecznej

        Lubię to: 0
        • „Zyski z ligi” to właśnie ich kontrakty.(https://szostygracz.pl/slownik/salary-cap/) Dlatego właśnie salary cap jest uzależnione od zysków ligi. Teraz urosło i urośnie jeszcze bardziej, bo liga zarabia więcej. Proste. Liga zacznie zarabiać mniej, salary cap spadnie.

          A co do ich zarobków. 1,5 miliona dolarów to bardzo dużo pieniędzy. Winienie graczy, że chcą zarobić więcej, jeśli mogą zarobić więcej, jest trochę nie na miejscu. Nikt nie oczekiwałby od Ciebie, że mając do wyboru zarobić więcej lub mniej, wybierzesz więcej.

          Lubię to: 0
        • Nikomu tej kasy nie ukradli i żadnej dziury budżetowej nie powodują, bo warunki ich kontraktów są zależne od zysków ligi, która też jakoś raczej nikogo nie okrada, tylko 'kosi hajs’ od chętnych do płacenia kibiców. Nie wydaliby na NBA, to znaleźliby inne źródło 'uciech’, a nie oddali na ubogich, więc ja Ciebie proszę nie rzucaj się na graczy względem biedy i niesprawiedliwości społecznej. Jak napisał Przemek, część jak to nazwałeś 'wspólnej kasy’ to są właśnie ich wypłaty, a nie dodatkowe źródło dochodu jak twierdzisz. Wiesz ile warta jest praca człowieka? Tyle ile ktoś chce za nią zapłacić, widać warto grać świetnie w kosza. Poza tym jest też akcja typu 'NBA cares’. Może kropla w morzu potrzeb, ale jest. Wielu graczy też pomaga społeczności we własnym zakresie (campy, fundacje itp.). A co do 1,5mln bucksów, to zawsze jest kupa forsy i nie oczekuję nawet od milionerów, że wywalą ją przez okno, skoro ktoś chce im ją dać. Co do tego, że nie jesteś ekonomistą to całe szczęście, bo może jeszcze chciałbyś opracować koncept ustawy odgórnie przymuszający do oddawania biednym majątku przez bogatszą część społeczeństwa. Długi – może bezsensowny – post, ale wkurza mnie jak ktoś ma ból dupy, że ktoś ma dobrze, bo ze względu na swoją ciężką pracę, znalazł się w gronie kilkuset (a w przypadku max kontraktów kilkudziesięciu!!!) najlepszych koszykarzy świata. Mierzi Cię jawna niesprawiedliwość społeczna? Proponuję zająć się Zus-em i służbą zdrowia w naszym kraju. To jest dopiero przekręt zubożający całe społeczeństwo, poza tymi, którzy na tym żerują…

          Lubię to: 0
  2. Hm… a wytłumaczcie mi proszę jedną kwestię. Rozumiem mniej więcej zasady dzielenia salary tzn. tak zwane maxy ile można % po debiutanckim kontrakcie ile zarobić % mogą weterani poniżej i powyżej 10-letniego stażu. Ale jak to było możliwe że Michael Jordan zarobił za sezon 97/98 jakieś chore (jak na to co reprezentował to byśmy dzisiaj powiedzieli że adekwatne albo nawet niedoszacowane..)34 czy 35 milionów??? przecież to musiało być z 90% ówczesnego salary cap????

    Lubię to: 0