Nie LeBron James, Andre Iguodala został MVP Finałów

24
fot. League Pass
fot. League Pass

Golden State Warriors wygrali mecz numer sześć i są mistrzami NBA. Dominacja LeBrona Jamesa była imponująca, ale koszykówka to sport zespołowy, a siedmiu graczy Cleveland Cavaliers to było za mało, żeby pokonać drużynę, która od początku sezonu była zdecydowanym numerem jeden w całej NBA.

James po raz drugi z rzędu musi więc pogodzić się z porażką w Finałach, choć nie ma wątpliwości, że zrobił wszystko co w jego mocy, żeby pociągnąć Cavs. Tylko dzięki niemu ta rywalizacja była dużo bardziej wyrównana niż można było przypuszczać.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDzień, w którym skończy się koszykówka?
Następny artykułFinały NBA, mecz nr 6: Warriors postawili kropkę nad „i” i po 40 latach znów są mistrzami NBA

24 KOMENTARZE

  1. Jedyna pozytywna wiadomość z dzisiejszej nocy. Ale też mocno zdziwiony jestem tym wyborem. Znając NBA, to Curry powinien być na siłę promowany. Tak było prawie zawsze, że gwiazda ma dostać nagrodę, nie ważne jak gra, a tutaj zmiana mocno na plus.

    Lubię to: 0
    • Następny będzie siał herezje że Zachód nie jest mocny:) Owszem Warriors mieli łatwą drogę ale przez to że najgroźniejsi dla nich rywale Spurs i Clippers odpadli wcześniej a drużyny na które trafili nie były tak zdrowe jak oni. Sądzę, że Memphis ze zdrowymi cała serię Conleyem i Allenem sprawili by im jeszcze większe problemy, tak jak i Houston z Beverleyem. Nie umniejsza to jednak klasie mistrzów którzy i w sezonie regularnym i w playoffach pokazali, że są najlepsi.

      Lubię to: 0
    • O tak, za to mocarny Wschód tak wymęczył Cavs że ledwo doczłapali do Finałów.Koniec końców każdy z przeciwników GSW był mocniejszy niż każdy z przeciwników Cleveland.

      Lubię to: 0
      • Nikt nie pisze że mocarny bo wcale taki nie jest. Natomiast na każdym kroku widać i słychać jak każdy mówi i chwali że mocny zachód itd itp a tak naprawdę przeszli przez ten zachód bez większego echa – nie wspominając już że w 100% zdrowi. Stąd mój post. Bez odbioru

        Lubię to: 0
        • Pisałem już to kiedyś więc powtórzę – co to za zarzut, że Warriors pozostali zdrowi?Czy to ma umniejszać ich sukces i sprawić żeby poczuli się winni?Czy Warriors w przebiegu całego sezonu nie zasłużyli na tytuł?Czy to nie oni w poprzednich sezonach musieli się zmagać z kontuzjami?
          Gdzie byłeś gdy w poprzednich playoffs tracili podstawowych zawodników jak Bogut czy Lee?Gdy Curry zmagał się z urazami kostek i niewiele brakowało żeby tego dzisiejszego sukcesu nie było?
          Ale nie, przecież cały ten tytuł to fart spleciony na cienkim sznurku i to nie Warriors go zdobyli tylko inni przegrali.
          Na Wschodzie oprócz Cavs liczyli się tylko Bulls i Hawks a i tak Cleveland rozprawiło się z nimi bez problemów.Jeśli w kontekście przeciwników Warriors można mówić o szczęściu to tak, rzeczywiście nie natrafili na tych którzy mogli im sprawić im najwięcej problemów.Tyle, że w tym tkwi właśnie siła Zachodu, nie natrafili bo wyeliminował ich ktoś inny, bo praktycznie każda z tych 8 drużyn mogła wyeliminować swojego przeciwnika.Czy można to było powiedzieć o Wschodzie?

          Lubię to: 0
          • „Mimo wszystko propsy. Najlepszy basket w tym roku grali.” Nie umniejszam zasług. Mówię tylko że sprawa dzięki pewnym okolicznościom i zdrowiu ekip się mocno, podkreślam mocno uprościła. Owe okoliczności spowodowały że playoffy te wyglądały pod względem atrakcyjności tak jak wyglądały. A na misia zasłużyli w 100% i tego chyba nikt normalny kto choć trochę zna się na koszykówce nie podważy. Pozdro

            Lubię to: 0
  2. A ja uważam, że jednak lebron powinien dostać MVP. Najlepszy strzelec, podajacy, zbierający w serii z obu drużyn, horrendalne wskaźniki ofensywne, defensywne z nim/bez niego na parkiecie, dwa zwycięstwa cavs, przy takim składzie… To po prostu przypominałoby później w historii taki wyczyn. Rozumiem ograniczanie go przez iggiego, dobrą ofensywę, ale najlepszy zawodnik, to najlepszy zawodnik, nie jestem przekonany.

    Lubię to: 0
    • @gressiv
      „…ale sam James mówił, że nie czułby się dobrze, gdyby otrzymał ten tytuł. Podkreślał, że jest w Finałach, żeby walczyć o puchar dla drużyny, a nie o indywidualną nagrodę. Może ostatecznie dziennikarze głosujący na MVP wzięli to pod uwagę i oszczędzili mu tej niekomfortowej sytuacji.”
      przeoczyłeś, więc wklejam :)

      Lubię to: 0
        • prawie trafiłeś ;) prawie bo umawiałem się z szefem że jak zdobędę tytuł to dostanę 500% podwyżki oraz akcje. Nieważne czy w tym roku czy w następnym, co jeszcze nie należy do Króla wkrótce będzie należeć ;)

          Lubię to: 0