D’Angelo Russell trenował dla LA Lakers i powiedział coś ciekawego

4
fot. lakers.com
fot. lakers.com

Tegoroczny Draft, który odbędzie się w czwartek 25 czerwca – a nie 26 czerwca, jak chyba kilkukrotnie błędnie napisałem – zapowiada się na jedno z najciekawszych wydarzeń tego roku w NBA. A to dlatego, że nie ma w tym drafcie kogoś kto zdawałby się mocno wyrastać ponad resztę. Nie jest to tzw draft jednego gracza, nawet jeśli Karl-Anthony Towns jest nr 1 w zdecydowanej większości mocków. Przy czym mogę się tutaj mylić.

Teoretycznie idzie wytłumaczyć i zrozumieć powody, dla których każda z czterech najwyżej wybierających drużyn – Minnesota, LA Lakers, Philadelphia, New York Knicks – mogłaby chcieć każdego z czwórki Towns, Jahlil Okafor, Emmanuel Mudiay i D’Angelo Russell.

Można do tej grupy dołączyć też wingmana Justisa Winslowa, który po świetnej drugiej części swojego freszmeńskiego sezonu w Duke, pojawia się już nawet w mockach jako wybór nr 4 do Knicks. Chyba tylko mariaż 76ers z Okaforem/Townsem mógłby wydawać się kontrowersyjny, skoro 76ers mają już w składzie Nerlensa Noela i Joela Embiida. Z drugiej strony 76ers pokazali rok temu, że nie będą bali wybrać się gracza, którego uważają za najlepszego z dostępnych. Jeśli w ich ocenie najlepszym graczem draftu jest Okafor, to kto wie czy nie zdecydują się go wybrać i czy nie będą martwić się dopiero potem o to co zrobić z Noelem/Embiidem/Okaforem. Teoretycznie mają 96 minut na to, by grać tą trójką na pozycjach 4/5 i czekać na oferty.

Jak zwykle w ostatnich latach w okolicach draftu pojawia się ogromna ilość cytatów młodych graczy, którzy po pokazowych treningach dla Los Angeles Lakers mówią czasem dokładnie te same zdania:

„Od zawsze byłem fanem Lakers. To był mój ulubiony klub. Kobe był moim ulubionym graczem”.

Ma to sens patrząc na to, że są to gracze urodzeni w latach 90-tych, których zainteresowanie NBA mogło przypaść na czasy niedokończonej dynastii Bryanta i Shaquille’a O’Neala.

Dlatego ciekawym wyjątkiem wydało mi się to co powiedział D’Angelo Russell. 19-letni combo-guard był wczoraj w Los Angeles i wziął udział w pokazowym treningu dla Lakers. Dziś ten sam proces przejdzie Okafor. Towns nie trenował jeszcze dla nikogo, ale zdążyły się już pojawić spekulacje, że woli zostać wybranym z #2 do Lakers, niż z #1 do Minnesoty.

Serena Winters z „Lakers Nation” zebrała wypowiedzi Russella:

D’Angelo Russell powiedział, że tak naprawdę to zawsze marzył o tym aby „grać przeciwko Kobe’emu”. Ale graniem z nim w jednej drużynie byłoby niezwykłym zaszczytem i przyjemnością.

Jestem trochę groupie Russella, myślę, że to najlepszy gracz tego draftu i może to tendencyjne, że o tym piszę, ale wydaje mi się to po prostu ciekawą wypowiedzią, zupełnie inną od tych, które czytam przez ostatnie tygodnie. Nie chodzi o tę część narracji, że „Gwiazdy NBA nie chcą grać z Kobem”, bo Russell gwiazdą NBA jeszcze nie jest. Chodzi o mentalność, chęć równania do najlepszych.

To także chyba żaden cynizm przypominać tytuły, banery, statuetki i pierścienie LaLandu  – Lakers wciąż są, jeśli już nie najbardziej potężną, to najbardziej popularną organizacją NBA. Perspektywa gry w Staples Center i życia w Kalifornii dla wielu chłopaków z deszczowego Wschodu to po prostu szansa na dobre życie w wielu jego aspektach (dopóki gubernator dosłownie nie przykręci im kurka pod prysznicem i woda w stopniowo wysychającej Kalifornii nie stanie się dobrem luksusowym).

Winters, dzielna i pracowita redaktorka „Lakers Nation” ma jeszcze kilka tweetów z wypowiedziami Russella:

– Czułem się świetnie, przebywając ze sztabem trenerskim i rozmawiając z managementem.

Temat o jakim rozmawiali Russell i management Lakers podczas poniedziałkowego obiadu? Złe gwizdki w meczu nr 2 Finałów NBA!

D’Angelo Russell powiedział, że nie wzoruje się na jednym graczu, ale jeśli jest ktoś na kim modeluje swoją grę to jest to Stephen Curry i na tym jak ciężko pracował na swój sukces. Russell widzi swoje podobieństwa do Curry’ego w dryblingu, selekcji rzutowej i etyce pracy.

Russell o tym, że jest underrated:

– Szczerze mówiąc kocham to. W takiej sytuacji czuję się najlepiej. To daje mi motywację, bo wiem skąd jestem i ile pracy włożyłem w swój rozwój.

Jeżeli Minnesota faktycznie zdecyduje się na Townsa – wg doniesień Kevin Garnett bierze aktywny udział w procesie przeddraftowym – to wybierający z nr 2 Lakers mogą zagrać w 76ers w ciekawą grę, jeśli uda im się dowiedzieć, że Sixers chcą Russella. Może uda się Lakers otrzymać od 76ers coś w zamian za to, że oddadzą im pick #2. Może jeśli okaże się, że 76ers są zdesperowani – a były już doniesienia o tym, że Russell to ich gracz – to Lakers udałoby się nawet i odzyskać swój zastrzeżony I-rundowy wybór, który oddali w wymianie Steve’a Nasha, a który w lutym tego roku trafił do 76ers w trójstronnym dealu Phoenix-Milwaukee-Philadelphia.

To prawdopodobnie tylko wishful-thinking, że aż tyle udałoby się Lakers wyciągnąć – ten wybór jest zastrzeżony tylko w Top3 Draftu 2016 – ale to gra warta świeczki dla GM’a Lakers Mitcha Kupchaka.

A może też po prostu Lakers zdecydują się wziąć Russella.

Wydaje mi się to dobry pomysł dla Lakers i New York Knicks, by wrzucić chłopaka na dużą scenę. Naprawdę wydaje mi się, że pod światłami Staples Center i Madison Square Garden mógłby stać się gwiazdą – zwłaszcza w Nowym Jorku – i podoba mi się jego skromne-ale-bez-przesady podejście do świata

Poniżej cały 8-minutowy reportaż Winters z Dnia D’Angelo Russella na obiektach Lakers w El Segundo.

Poprzedni artykułRaport: Boston Celtics już nie jarają się tak mocno Kevinem Lovem
Następny artykułDniówka: Przed meczem numer trzy

4 KOMENTARZE

  1. Lakers oddają swój pick nr 2, a dostają w zamian #3 i odzyskują swój wybór przyszłoroczny?
    Za dużo. Hinkie nie jest tak zapatrzony w Russela, od biedy może wziąć Mudiaya.

    Ale może zamiast odzyskiwania picku, Lakers dostaliby np. przyszłoroczny wybór Heat? Pewnie będzie w okolicach 15 miejsca, więc wygląda to całkiem okej dla Lakers, którzy przy okazji biorą Okafora z numerem 3 i to na delikatnie mniejszym kontrakcie[ale zawsze, hej!].

    Lubię to: 0
  2. Lakers powinni wziąć Russella. To liga guardów + wysocy są bardziej podatni na kontuzje. Tu jest tylko jedno ale. Czyli Clarkson, który miał fajny poprzedni sezon i nie wiem czy to nie on będzie PG LAL w przyszłości. Ale mimo wszystko brałbym Russella. Po możliwym odejściu Kobego Lakers mieliby potencjalnego superstara na obwodzie. West-Magic-Kobe-Russell :)Lets go!

    Lubię to: 0
    • Russel to bardziej combo koło którego najlepiej wyglądałby jakiś defensywny kozak z trójką, czyli nie Clarkson akurat. Czy ich dwóch mogłoby grać razem? Pewnie tak ale jaki byłby tego efekt bardzo trudno przewidzieć.
      Poza potencjalnym wielkim upsidem D’Angelo ma jednak jeden wielki atut – jak go wybiorą to definitywnie zniknie temat RR w Lakers. A to już jest bardzo dużo. Do it Mitch!

      Lubię to: 0