LeBron James daje Cleveland Cavaliers prawie wszystko to co ma

13

Najlepsze rzeczy na świecie, to rzeczy, które mamy za darmo – śpiewali w duecie Luther Vandross i Janet Jackson, a przed nimi wielu, wielu, naprawdę wielu innych.

Ale najlepsze rzeczy to też te, które otrzymujemy za darmo. Czyli tzw free-stuff. Wiesz o czym mówię. Celebryci, znani sportowcy i ojej-ojej-politycy otrzymują sporo takiego darmowego stuffu, by coś założyć na rękę, w czymś się pokazać. Mężczyzna wyjdzie z lasu i krzyknie „A co ty mi tu o jakiś rzeczach będziesz pisał… Sprzedajom sie”.

W tym LeBron James.

Ten wstęp jest prawdopodobnie zbyt cyniczny, więc może Chris Haynes z Northeast Ohio Media Group zabierze teraz nas z tego momentu. Jest krótka historia:

Przed czwartkowym meczem nr 1 Finałów LeBron James zebrał całą drużynę w hotelu Four Seasons w San Francisco. Dowiedziałem się, że wynajął specjalną klubową przestrzeń.

Czterokrotny MVP mówił swoim kolegom z drużyny o wyzwaniach, które są nie do przewidzenia i które czekają ich w Finałach. Mówił o przeciwnościach losu i ostrzegał ich przed zbliżającymi się ciosami. W swoim przekazie mówił o tym, by utrzymali właściwy kurs, ale przede wszystkim o tym, aby trzymali się razem.

(…) Kiedy James skończył mówić, atmosfera zrobiła się luźniejsza, z głośników popłynęła muzyka, na stołach pojawiło się jedzenie, a w sali pojawili się nawet fryzjerzy, skłonni zająć się włosami koszykarzy. Team zrelaksował się i mówił o rodzinie, newsach, życiu. To miało rozładować atmosferę przed Finałami.

Brzmi jak ostatnia wieczerza na Instagramie, ale był to jeszcze jeden ze sposobów liderowania Jamesa w tym sezonie. Sezonie, który jeśli czegoś ma nas nauczyć o wielkości Jamesa, to tego, że być może nie docenialiśmy tego jakim liderem stał się James. Czy będzie z tego trzeci pierścień czy nie – zobaczymy, ale ten sezon mam wrażenie wprowadza jego twarz do koszykarskiego Mount Rushmore.

Ale już, już, już… darmowe rzeczy, o tym miało być.

Dalej Haynes:

– LeBron jest najlepszym kolegą z drużyny jakiego można sobie wyobrazić, ponieważ na parkiecie da z siebie wszystko, a poza parkietem chce i umie pokazywać swoją wdzięczność – mówi James Jones.

Zanim wszyscy się rozeszli, James miał jeszcze jeden prezent. Rozdał wszystkim obecnym nowe zegarki Apple’a.

– Mam to szczęście współpracować z wieloma świetnymi partnerami biznesowymi i lubię dzielić się z moimi kolegami z drużyny wszystkim co dostaję – powiedział James.

Nikt nie był podekscytowany bardziej niż JR Smith. Smith ma opcję w kontrakcie na przyszły sezon i wygląda na to, że zachowanie Jamesa może wpłynąć na jego decyzję.

– Nie wiem jak to robi, ale każdego dnia jest to coś innego. Zegarki, trampki, słuchawki, bluzy, torby na książki! Człowieku, nie mogę się doczekać kolejnego sezonu. Chcę zobaczyć co dostaniemy.

Brendan Haywood też mówił o prezentach.

– Zobacz, LeBron jest prawdopodobnie najlepszym koszykarzem na świecie, który rozdaje prezenty jakby to były cukierki. Każdego razu na coś liczymy.

Arsenał potencjalnych żartów jest tu ogromny. JR Smith noszący torby na książki?

Nie ma tutaj puenty. Można oczywiście już pisać piątą ewangelię, ale to tylko krótka historia o tym, że dobrze bujać się z ludźmi, którzy niektóre rzeczy mają za darmo, bo może coś ciekawego do pokoju wpadnie.

Przy okazji James ukazuje się jako lider, ktoś kto wie nie tylko o tym, że takie spotkania są potrzebne, ale zdaje sobie sprawę, że po każdym momencie poważnej rozmowy, musi przyjść rozprężenie, muzyka, alkohol, Na Wspólnej, cokolwiek. Taka jest już kolej rzeczy i James wie o tym.

Poprzedni artykułRudy Gobert będzie trenował z trenerem rzutowym Dirka
Następny artykułRaport: Boston Celtics już nie jarają się tak mocno Kevinem Lovem

13 KOMENTARZE

  1. Ojciec mojego współlokatora ma bardzo dużą hurtownię lodów i innych mrożonych rzeczy.
    Pikantne skrzydełka albo worek frytek na imprezę?
    Zamrażalnik zapchany lodami?
    Masz to jak w banku.
    #FreeStuff – mów mi jeszcze :)

    Lubię to: 0
  2. Lekki off topic ale dotyczy LeBrona. Jeśli Cavs zdobędą mistrzostwa zmienię zdanie w sprawie, w której miałem nadzieję, że nie będzie mi nigdy dane zmieniać zdania i będę głosił wszem i wobec, już od czerwca 2015 roku, że to

    LeBron James z Akron jest najlepszym koszykarzem w historii.

    Tak, lepszym od Michaela Jordana.

    Lubię to: 0
    • No bez zartow. Jest wielki, i bedzie Top 5 jak zdobedzie pierscien z taka druzyna jaka ma teraz, ale Jordan wciaz jest 10-krotnym krolem strzelcow, 6-krotnym mistrzem ligii, 5-krotnym MVP, i na dodatek w jego czasach wschod byl co najmniej tak trudny jak dzisiaj zachod – Celtics, Pistons, Pacers, Magic itp. A MJ mordowal ich z zimna krwia. I tak jak LBJ uczyl sie byc mistrzem od D-Wade’a, tak MJ nauczyl sie sam.
      Nie miejmy tak krotkiej pamieci. Trzeba oddac respect tam gdzie sie nalezy.
      Sorry za brak PL znakow, pisze z pracy ;)

      Lubię to: 0
      • Top 5 jest już teraz, spokojnie. Strzeleckie wyniki Jordana nie przemawiają do mnie jako istotne argumenty w porównywaniu osiągnięć obu koszykarzy, gdyż MJ był wybitnym punktującym, a LBJ jest wybitnie wszechstronny (minus rzut). Nie jest również winą LBJa, że Wschód jest słaby. Chodzi mi tylko o to, że MJ zawsze jak wygrywał mistrzostwo to miał świetny team, w którym miał obok Pippena i innych graczy fantastycznie się uzupełniających. Do tego stał za nim Phil Jackson i system trójkątów ćwiczony od wielu lat. Wydaje mi się poprostu, że MJ nie wygrałby mistrzostwa z tymi Cavs, a LBJ dotychczas pokazuje, że może to zrobić. Jeśli tak się stanie właśnie na tej podstawie postawię LeBrona na szczycie. Wiadomo, że nie da się porównać tych dwóch zawodników w sposób obiektywny i ostatecznie stwierdzić, który jest lepszy, a który gorszy ale ja za ewentualne dociągnięcie wózka Cavs do pierścienia wybieram LeBrona Jamesa.

        Lubię to: 0
        • Tak Tak Tak Mj mial z gorki, a wszyscy wokol niego byli solidnymi zawodnikami co przycmiwali na swoich pozycjach innych role – playerow z przeciwstawnych druzyn:))) kolego czy Ty ogladales kiedys MJ w finalach??
          Owszem Chicago mialo rowny team, ale mialo tez Phila Jacksona i jego trojkaty.Phil gral cala lawka, nawet taki Randy Brown mial miejsce tam ( strasznie solidny zadaniowiec, gwiazda NBA ), Wellington kolejny Shaq:)) Dwa Leadership, co tu uwazam ze Jordan mial lepszy. Przy nim po prostu grali lepiej i nie musial rozdawac lizakow. Troche inne przepisy byly, widziales jak go obijali?? nie mowie tylko o meczach z Pistons… . Kolejna sprawa wszechstronnosc, troche latwiej robic pewne rzeczy jak sie ma 206, czy ile tam lebron ma niz 198. Tak wogole se popatrz na staty MJ u schylku lat osiemdziesiatych, mial Triple Double kolo 10 razy z rzedu nie pamietam dokladnie:) Gosc poprostu robil to czego od niego wymagano, Liderowal, zdobywal punkty, a jak trzeba bylo to podal ( Steve Kerr vs Utah ) Pozatym liczby nie klamia, ktos tu je wyzej przytoczyl.
          Wiec nie ukrywam ze sie na MJ wychowalem i pomimo wieku o Fanbojstwo dalej mozna mnie posadzic, sentymenty tak zwane:) Lebronowi jeszcze troche do MJ brakuje. Nawet jak wygra ten final, dalej mu bedzie brakowac.. niewiele ale jednak. Co nie zmiania faktu ze gosc ma jeszcze kilka lat zeby w historii byc stawianym kolo niego. Czy tego dokona czas pokaze. Bez watpienia dla mnie najlepszy koszykarz 21 wieku. tyle … .

          ps: A co zrobil Lebron jak mial team kolo siebie nie gorszy niz MJ w tak niedalekiej przeszlosci??? Wade, Bosh. Ray Allen co mu Misia wygral… ?? No wlasnie co zrobil :)
          odpowiem Ci : nie wygral, nie bylo 7, nie bylo 6… nie bylo 3.

          Lubię to: 0
          • Spoko masz prawo uważać, że Jordan będzie lepszy nawet gdy LeBron wygra mistrzostwo z tymi Cavs, a ja jak wspomniałem będę mówił, że Jordan został przeskoczony przez Jamesa :)
            Też mam sentyment do Jordana, bo też wychowałem się na NBA lat 90-tych, do tego nie byłem i nie jestem fanem LBJ’a ale doceniam to co robi ten zawodnik obecnie i moim zdaniem to jest WIELKIE!

            Peace!

            Lubię to: 0