Chris Paul poległ raz jeszcze

16
Ed Crisostomo / Newspix.pl
Ed Crisostomo / Newspix.pl

Upraszczając sprawę, możecie wybrać dwa sposoby, by patrzeć na niepowodzenia Chrisa Paula w playoffach. Możecie twierdzić, że brakuje mu tego „czegoś”, co pozwala supergwiazdom przepychać swoje zespoły przez kolejne rundy. Możecie też tłumaczyć go słabymi składami, kontuzjami czy zmęczeniem. Macie prawo do obu opinii. Dyskutować nie można natomiast z tym, czego Paul dokonywał indywidualnie.

22,1 punktu, 8,8 asysty, 4,4 zbiórki, 1,8 przechwytu, 2,2 straty, 50,3% z gry, 41,5% za 3, 94,1% z linii. Game winner w meczu numer siedem pierwszej rundy.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułAdam i Maciek zapowiadają Finał Konferencji Zachodniej: Golden State Warriors – Houston Rockets
Następny artykułPelicans rozmawiają z Alvinem Gentrym, Magic dalej czekają na Toma Thibodeau

16 KOMENTARZE

  1. Uwielbiam czytać Przemka o godzinie 1:53, świetny tekst ;) Paradoksalnie tylko brak sukcesu kwestionuje liderowanie Paula, bo właściwie nikt nie podważa tego jak zachowywał się mj, a różne historie były.

    Lubię to: 0
  2. „Ostatecznie cała istota sportu opiera się na tym, że to życie w miniaturze, a jego bohaterowie potrafią dawać nam motywację do tego, żebyśmy my też od czasu do czasu zostali bohaterami.
    Dlatego Michael Jordan i Kobe Bryant są tak kochani”

    Otworzyłeś mi oczy Przemku. Widać to nie tak, że ja nie lubię MJ-a ani Bryanta, tylko widocznie jestem już bez nich dostatecznie zmotywowany. Dzięki, od razu mi lżej, bo jak jakiś odszczepieniec renegat się czułem ;)

    Lubię to: 0
  3. CP3 jest kozak, wiadomo. Ale w ostatnim meczu nie kontrolował sytuacji na boisku jak wszyscy byśmy oczekiwali. Takie straty na Prigionim to w środku RS w garbage time a nie w game7 półfinału konferencji. Jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz.
    Ale dziś czytam, że Doc potwierdza że złożą maksymalną ofertę dla DeAndre. 108 mln za 5 lat. Dla gościa, który rzuca 40% FT. Ta liga robi się coraz bardziej biznesowa i plastikowa a coraz mniej koszykarska. Dziękuję postoję.

    Lubię to: 0
    • Nie mają innego wyjścia. Jordan jest zbyt rzadkim okazem jak na dzisiejszą NBA aby puścić go wolno bez rekompensaty. Obiektywnie nie zasługuje na ten kontrakt, ale na tle innych centrów zdecydowanie jest w czołówce, nawet pomimo ułomności na linii wolnych. Duzi ludzie zawsze byli w tej lidze przepłacani, to żadna nowość i większość drużyn przytuliłaby takiego Jordana bez chwili wahania. A za rok salary cap podskoczy i te 20 mln już nie będzie wyglądać tak fatalnie jak teraz (a przynajmniej będzie do strawienia… jakoś). No i Jordan gra z CP3, czyli kimś kto potrafi wykorzystać to co potrafi. A idąc jeszcze dalej, Adam napisał dzień czy dwa temu, że bez podpisania Jordana mają śmiesznie mało pieniędzy na jakiekolwiek wzmocnienia, że o tym iż nie ma kim go zastąpić nie wspominając. A sam Jordan wie, że Clippers mają nóż na gardle i z tego korzysta. Chce zarobić dużo zielonych, bo gdy przestanie fruwać nad koszami i spadnie mu atletyzm to za wiele ani nie zarobi ani nie pogra.

      Lubię to: 0
      • Generalnie masz rację. Ale jak przeczytam zaraz że potrzeba zmienić przepisy aby uniemożliwić hak-a-jordan to mnie zemdli. Po podpisaniu takiego kontraktu Doc powinien wepchnąć mu ten papier w ryja i nie wypuszczać z sali treningowej aż nie zacznie rzucać FT na 70%. No chyba tyle można wymagać za 20 mln$ czy przesadzam?
        Poza tym na moje jednak odejdzie. DeAndre wygląda na gościa, który traktuje to też jako zabawę i wyraźnie go męczy jak jakiś karakan cały czas na niego krzyczy i próbuje go prostować. 80 mln od Cubana też wygląda ładnie.

        Lubię to: 0
  4. Wydaje sie ze CP3 majeden sposób komunikacji. Albo zrobisz po mojemu albo Cię bede jechal. Na niektórych to nie działa. Wyglada to jakby było za dużo chrust Paula na boisku. Nie zmienia to faktu ze indywidualnie jest genialny.

    Lubię to: 0
    • Jest genialny i w zyciu bym nie powiedział, że on zawalił serie…ale żyje on w kulturze zwycięstwa jaka panuje w USA i albo wygrywasz mistrzostwo albo jestes po prostu zankomitym graczem indywidualnie. I brak tego stempla w postaci tytułu jednak sprawdza, że czegoś ci „brakuje” w powszechnym odbiorze kibiców i komentatorów.A, że na zdobycie tytułu składa się wiele czynników na które nawet najlepsi gracze nie mają wpływu to inna sprawa.

      Lubię to: 0
  5. Trochę obok tematu, ale tak się zastanawiam, czy najważniejszym momentem w tej serii nie był mecz nr 5… wiadomo, punkt zwrotny to 4 kwarta 6 spotkania, ale poddanie meczu w Houston praktycznie zupełnie bez walki to coś, co nie przystoi drużynie, która poważnie myśli o mistrzostwie

    Lubię to: 0
    • Mnie zastanawia przegrany mecz nr 2, kiedy to Clippers mieli spokojnie szansę dogonić Rockets, ale Rivers postanowił połamać sobie kostki własnym crossoverem i miałem wrażenie, że mentalnie trochę odpuścili końcówkę. Mogło być 2-0 i mieliby Rockets zupełnie na łopatkach.

      Lubię to: 0
  6. Ciekawym przeciwieństwem lidera wydaje się być Harden. Całkowita na pierwszy rzut oka prezciwstawnośc Paula. Lider który nie jest liderem w bezpośrednim pojedynku drużyn pokonuje klasycznego zamordystę żyjącego pasją. Wyjątek potwierdzający regułę?

    Lubię to: 0
  7. Przeczytałem biografię Jordana. Gościu miał – przepraszam – zajoba na punkcie wygrywania. Gnoił ludzi, byle tylko starali się osiągnąć jego poziom (który wg niego nigdy nie był osiągnięty niezależnie ile tyrałeś). Ciężko wyobrazić mi sobie C.Paula w takiej samej roli (nie wiem czemu)…

    Czy takim samym liderem drużyny jest J.Harden i S.Curry? Z przyjemnością przeczytałbym taki tekst Przemka.

    Seria LAC-HOU #horror. Kibicowałem LAC i ich wspominany brak chęci gry rozwalił mnie na łopatki. Niemoc, gniot, dno, pech – tyloma słowami można opisać to co działo się w obozie Clippers. Z 3-1 do 3-4. Ach, co to była za seria. (J.Smith okazał się X-factorem HOU. Czy taką samą rolę spełni w finale?)

    Lubię to: 0