Półfinał Wschodu, mecz nr 4: 40 punktów i 16 asyst Schrodera i Teague’a, czyli najlepszy mecz Hawks w tej serii. Paul Pierce nie trafił rzutu na remis, jest 2-2

17
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Atlanta Hawks wrócili do siebie,

z miłością.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDniówka: Jak backcourt Warriors przegrywa z obroną Grizzlies
Następny artykułPółfinał Zachodu, mecz nr 4: Warriors wrócili do swojej gry i po dwóch porażkach odpowiedzieli blowoutem w Memphis. 2-2

17 KOMENTARZE

  1. Pierce chyba za szeroko wyszedł w tej ostatniej akcji, sam nie wierzył ile miał miejsca, o te pół kroku za daleko. Zdążył to przemyśleć, ale tym razem nie będzie kolejnego clipu to legacy mixu.

    Lubię to: 0
  2. Po wczorajszych „widowiskach”, to był naprawdę dobry i ładny mecz. Mimo niemocy Gortata. Swoją droga Marcin nie może, po prostu nie może, gdy Wizards grają small ballem, tylko zastawić swojej tablicy przed Horfordem. W ten sposób podarował Haws (głównie Millsapowi) kilka bardzo łatwych zbiórek ofensywnych i punktów. To był niestety jeden z najsłabszych meczów Gortata w ostatnich latach. Nie wiem, czy swoje nie zrobiła historia z wywiadem brata.

    A,propos ostatniego rzutu Pierce’a, nie chce go usprawiedliwiać, ale sądzę, że rozproszył go również upadek Carrolla, prosto jemu pod nogi. Już podczas składania się do rzutu widać było, że patrzy jak spaść aby nie podkręcić stawu. Niechcący Carrollowi wyszła obrona meczu ;-).

    Lubię to: 0
  3. Wizards zagrali dobry mecz. Ale ławka nic nie dała. Gortat nie ma z kim grać PnR. Kilka jego rzutów wykręciło się z obręczy. Przy Horfordzie kilka razy powinien być szybszy switch, raz zaspał Gooden, raz Pierce, raz Porter. Ogólnie Gortat ma irytującą manierę, że jak nie idzie mu offens, to w obronie ssie i nie przykłada się tak jak powinien.
    Historią są trójki Wizards i Witmman, któryw tym meczu nie popełnił rążących wielbłądów.
    A Atlanta chyba się zorientowała w końcu, że Washington gra gwiazdami pokroju Bynum, Gooden, Temple czy Sessions. Aż dziwne, że Wiz tak długo są kłopotem.

    Lubię to: 0