Adam Silver niezdecydowany w sprawie 'hackowania’

17
fot. NBA League Pass
fot. NBA League Pass

Andrew Bogut, Andre Iguodala, Tristan Thompson, Dwight Howard, Clint Capela i przede wszystkim DeAndre Jordan to pewnie nie cała lista zawodników, którzy w tych playoffach byli intencjonalnie faulowani i wysyłani na linię rzutów wolnych. Wszyscy wiemy o co chodzi w hackowaniu i dlaczego to akurat tych zawodników rywale chcą widzieć wykonujących rzuty wolne.

Cały czas trwa dyskusja czy jest to skuteczna strategia i chociażby mecz numer dwa w Los Angeles pokazał, że można tym również sobie zaszkodzić (zwłaszcza gdy pozwala się rywalom na zbiórki w ataku, Clippers złapali 2 z 4 piłek po niecelnym wolnym Jordana w czwartej kwarcie. Według Nylon Calculus Clippers są w tym dobrzy, zbierając w sezonie aż 21.3% piłek po spudłowanych wolnych swojego centra). Ale mimo wszystko większość trenerów NBA widzi tutaj więcej zalet, dlatego też często korzystają z tego, gdy w meczu na styku mają problem z zatrzymaniem ataku drużyny przeciwnej, w której jeden z najważniejszych zawodników nie potrafi rzucać. Dlatego wczesnym środowym rankiem oglądaliśmy jak w ostatnich minutach regulaminowego czasu gry Jordan aż 12 razy próbuje trafić do kosza z linii (wpadło 4), co nie tylko sprawiło, że siadło tempo meczu, ale też mocno wydłużyło czas jego trwania.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułI runda, mecz nr 3: 34 punkty Rose’a i dwie dogrywki na neutralnym terenie w Milwaukee, Bucks zabrakło doświadczenia
Następny artykułMiędzy Rondem a Palma (246): Ach to Ty

17 KOMENTARZE

      • Wstałem godzinę wcześniej, obejrzałem mecz SAS-LAC i nie uważam żeby było to nudne (mecz kozak!). Owszem tempo gry siada, ale jak głosi koszykarskie porzekadło „koszykówka to gra dla inteligentnych ludzi” (+ jak się okazuje, również takich co potrafią rzucać wolne).

        (Pop dostał nawet dacha za to, że sędziowie nie zauważyli intencyjnego faula na Jordanie, tuż po zakończeniu time-outu).

        Kocham ten sport i „koszykarskie szachy” wcale mi nie wadzą. Żaden inny moment gry nie pozwala na ŁATWE punkty. Stajesz sam na sam z koszem, przymiarka i kąsasz (dochodzą kibice, stres i zmęczenie, ale to wciąż „Ty i kosz”). Nie umiesz rzucać – masz problem (trenuj!).

        Nie uważam żeby zmiana była tu konieczna.
        (Tak samo może warto zastanowić się nad liczbą i trwaniem przerw na żądanie?)

        Lubię to: 0
    • Trzy pierwsze przypadki pokazują tylko i wyłącznie tyle, że te drużyny poradziły sobie mimo to oraz że między tymi drużynami jest duża różnica. Ta taktyka może zadziałać w momencie kiedy między drużynami nie ma niemal różnic i wtedy wchodzimy z taktyką hac-a-Jordan i voila 4/10 z wolnych;)

      Lubię to: 0
  1. Faul zawodnika bez piłki (lub nie biorącego czynnego udziału w bieżącej zagrywce) – 1 wolny i piłka pozostaje w posiadaniu. Wykorzystywanie luki w przepisach może i jest sprytnym posunięciem, ale bezsprzecznie psuje grę. Dla tego NBA to nie Euro-liga. Widowisko jest najważniejsze

    Lubię to: 0
  2. Adamie, nie zgadzam się z przyrównywaniem spacing’u z hack’owaniem. Są to już na wyrost idące wnioski.

    Plusem dla wprowadzenia zmian w tym przepisie byłoby to, że mielibyśmy widowisko na lepszym poziomie. Nie tylko, skróciłby się czas trwania całego spotkania, ale również „lepsi” zawodnicy pozostawaliby na parkiecie.

    Rozumiem argumenty za pozostawieniem przepisów bez zmian, ale strategię zostawmy tutaj u nas w Europie, a to jest w końcu USA i show ;)

    Lubię to: 0
  3. A pomysł o jednym rzucie wolnym. Było coś takiego przedstawiane. Trafiasz pierwszy – są dwa punkty, pudłujesz – masz drugą szansę. Trochę by to grę przyśpieszyło i zwiększyło element ryzyka dla drużyny stosującej hackA…

    Lubię to: 0
  4. Nie rozumiem, jak można myśleć, żeby to zmieniać. Ci koszykarze, którzy nie potrafią trafiać wolnych może po prostu przyłożyliby się do poprawienia tego elementu na treningu. Dlaczego mamy im ułatwiać grę i faworyzować ich pod tym względem.
    Blake’a Griffina też wysyłano na linię w pierwszych sezonach, ale nauczył się trafiać i teraz już przeciwnicy tego nie robią. On mógł poprawić ten element koszykarskiego rzemiosła, inni nie mogą tego zrobić?

    Lubię to: 0
    • Tego właśnie pojąć nie mogę, że Blake usprawnił technikę rzutu, pracowali nad tym a DeAndre dalej wali rzuty z prostych łokci praktycznie … Nie ma zmiłuj, dla widzów to rozrywka, dla graczy to nie tylko sport, ale też praca – trzeba się poprawiać.

      Lubię to: 0
  5. A jeśli ktoś jest za mały na wsady, to jak NBA mu pomoże? Może tym dużym zabronimy podskakiwać, aby mali mieli większą szansę na zbiórkę?

    Ludzie, jak ktoś umie rzucać za 3, to niech rzuca. Jak umie zbierać, to niech zbiera. Jak ktoś nie umie, to niech idzie do PLK.

    Lubię to: 0
  6. A Defensive 3 second rule po co zostało wprowadzone? Nie po to żeby dać więcej miejsca guardom? Albo zasada 5 sekund gry tyłem do kosza… Każdy z tych przepisów komuś pomagał, a kogoś karał. Jak sam Silver przyznał ludzie w takich momentach przełączają na inny kanał i to będzie koronnym argumentem „za” zmianą przepisów.

    Lubię to: 0
  7. Problem jest taki, że tutaj przeciwnik wybiera sobie kto ma rzucać z drugiego teamu. I kompletnie zabiera możliwość np na trafienie 3 w akcji. I biorąc pod uwagę wrogim argument, że ktoś jest za mały na wsad- wszystko spoko, ale ta sytuacja to tak, jakby ktoś kazał temu zawodnikowi dunkowac

    Lubię to: 0