Podsumowanie sezonu 2014/15: Defensive Player of the Year

13
fot. ZUMA/NEWSPIX.PL
fot. ZUMA/NEWSPIX.PL

Maciej Kwiatkowski

Jeżeli przy wyborze „Rookie of the Year” byliśmy tak zgodni, że aż nudni, to tym razem będzie tak.

Wybór „Defensive Player of the Year” to wielka podróż po wciąż niezbadanej krainie statystyk defensywnych. Co krok, to opinia.

Czy Marc Gasol mógłby być DPOY bez Tony’ego Allena? Czy Tony Allen byłby tak dobry w obronie 1-na-1, gdyby nie Marc Gasol za plecami? Adekwatnie Joakim Noah i Jimmy Butler. A może to Mike Dunleavy rządzi? Tak, Mike Dunleavy… Albo czy Stephen Curry faktycznie dołączył do elity? Czy też po prostu gra z elitarnymi obrońcami obok siebie i przez to wygląda bardzo efektywnie …według …

wybranych statystyk?

Mijają lata i mam wrażenie, że cały czas jeszcze nie wiemy w jaki sposób mierzyć obronę indywidualną tak, by nadać pewnym wartościom i wskaźnikom definitywne znaczenie. Obrona obręczy wg SportVU dotarła być może najbliżej. Mario Chalmers był w sezonie 2013/14 najefektywniejszym obrońcą na kozłujących w pick-and-rollu, ale …w dużej mierze dlatego, że Miami Heat zakładali pułapki na rozgrywających. Dlaczego Synergy Sports nie może pokazać obrony pick-and-roll jako obrony duetami? Bo nawet obrona pick-and-roll to nie jest obrona tylko dwóch ludzi? Ale przecież jeśli guard robi to dobrze, to w statystykach też to widać… Tylko dlaczego czasem nie widać?

APM, RAPM, DRPM… I zastanawiam się tylko w tym wszystkim kolejny rok… Może w tej całej kampanii, w której zaawansowane statystyki młodych wchodzą w życie skautów tej starej generacji, to właśnie obrona wciąż jest miejscem, gdzie skauting – bez PPP z Synergy, bez cyferek po przecinku – czyli eye-test, test oka, wciąż ma większe znaczenie dla oceny tego kto potrafi bronić i czyja obrona jest ważniejsza.

To coś co nie wyziera się jeszcze z panelów dyskusyjnych Sloan Conference – nie mówi się o tym głośno, bo byłoby to jak wywieszenie białej flagi – ale może szukanie w statystykach odpowiedzi na to kto jest lepszym obrońcą jest po prostu drogą donikąd?

I dlaczego mamy szukać najlepszego obrońcy? Czy ta nagroda w ogóle ma sens?

Może nie ma dla pojedynczego sezonu. Może miałaby większe dla pięciolecia, trzylecia, gdzie łatwiej zobaczyć w statystykach kto jest regularnie sezon w sezon w elicie albo na bardzo dobrym poziomie co rok, jak nawet blisko 40-letni Kevin Garnett i Tim Duncan.

Może nagroda DPOY przyznawana co rok nie ma sensu, ale dziś są za to „wóda, koks i lasery”. Nie będzie nudno.

Zapraszamy do komentarzy. Mówmy o obronie jak najwięcej.

5. Kto powinien zająć 5. miejsce w głosowaniu na najlepszego obrońcę sezonu?

Michał Kajzerek: Rudy Gobert (Utah). To już mój kandydat na DPOY sezonu 2015/2016. Jestem pod wrażeniem tego, jak Francuz rozkwitł po wytransferowaniu Enesa Kantera. Dzieje się to samo, co w przypadku DeAndre Jordana – zawodnicy atakując kosz i widząc pod nim rim-protectora na miarę Rudy’ego Goberta, zaczynają sie zastanawiać jakie mają alternatywy. Tylko piąte miejsce, bo dostaliśmy dopiero namiastkę defensywnego talentu Goberta. Mam dużą nadzieję, że będę mógł go obejrzeć tego lata na żywo w jednym z meczów EuroBasketu.

Paweł Kapuściński: Serge Ibaka (Oklahoma City). Zniknął Ibaka i umarła obrona Thunder, Grzmoty nie wejdą do play-off, a Scott Brooks chyba trochę cyka. Hiszpan to elitarny obrońca obręczy (trzecie miejsce w lidze) i najlepszy argument, że oddanie Hardena wcale nie było błędem. Poza Ibaką siedzą tutaj Duncan, Bogut, Hibbert, Jordan, Noel, Gasol, Middleton (!).

Przemek Kujawiński: Khris Middleton (Milwaukee). Równie dobrze mógłby się tu znaleźć Tony Allen, ale chciałem wyróżnić kogoś, kto jest dobrą historią tego sezonu w obronie. Milwaukee ma 2. najlepszą obronę w lidze i Middleton był tego ogromną częścią. Bez niego na parkiecie Bucks oddawali średnio 104 punktów na 100 posiadań. Z nim o 8 punków mniej. Zatrzymywał rywali w izolacjach na 0,6 PPP, a w pick and rollach na 0,68. To jedna z najlepszych tego typu kombinacji w lidze.

Maciej Kwiatkowski: Chris Paul/DeAndre Jordan (LA Clippers). CP3 od wielu lat pozostaje Top3 obrońcą na swojej pozycji (Patrick Beverley, Eric Bledsoe, Mike Conley są obok), Jordan z sezonu na sezon jest coraz lepszy i jest jednym z niewielu centrów, którzy pełnią rolę quarterbacków, próbując czytać i wykrzykiwać reszcie partnerów co gra atak rywali. Potrafi też zrobić wysoki 'hedge’ i kryć picki wyżej. To combo dostaje nagrodę w dużej mierze za egzekwowanie pułapek na Stephenie Currym.

Piotr Sitarz: Serge Ibaka (Oklahoma City). To tylko piąte miejsce, ale Thunder bez Serge’a Ibaki i jego obrony obręczy na poziomie nieco ponad 40% mają pod koszem… kogo? Ten team nawet z Ibaką miał problemy w obronie, ale bez niego są na 29. miejscu w efektywności defensywnej. Bez bloków, bez ciała, które myśli w paint, zrobią w ewentualnej pierwszek rundzie jeszcze mniej niż ze zdrową dwójką ze swoich trzech najlepszych graczy.

Adam Szczepański: Tony Allen (Memphis). W zeszłym sezonie stracił sporo meczów i zabrakło go w piątkach najlepszych obrońców, ale potem w playoffach przypomniał o swojej wartości, sprawiając duże problemy Kevinowi Durantowi. Teraz znowu robi to co potrafi najlepiej i jak zwykle jest czołowym obrońcą ligi, a do tego zalicza najlepsze w karierze 2.05 przechwytów (trzecie miejsce). Rywale rzucają przeciwko niemu ze skutecznością o 7.5 punktów procentowych niższą od średniej. Memphis Grizzlies z nim na parkiecie tracą tylko 94.9 punktów na 100 posiadań i jest to najlepszy Defensive Rating w lidze z wszystkich, którzy rozegrali ponad 1000 minut. Bez niego tracą 8.9 punktów więcej.

4. Kto powinien być czwarty w klasyfikacji „Defensive Player of the Year”?

Kajzerek: DeAndre Jordan (LA Clippers). Już całe Los Angeles myśli, że DeAndre Jordan to DPOY. W jego defensywnej postawie podoba mi się to, jak rozwijał się w kierunku obrony kosza. Kilka lat temu miał problem z czasem reakcji, gubił krok albo po prostu źle oceniał sytuację. Przypuszczam, że trenerzy spędzili z nim mnóstwo czasu oglądając wideo. Jordan ucząc się na własnych błędach całkowicie zmienił postrzeganie swojej gry w obronie, zwłaszcza w odniesieniu do guardów, którzy atakując kosz, muszą wielokrotnie zmieniać rzut, aby nie natknąć się w powietrzu na ten agresywny blok wysyłający piłki w czwarty, piąty rząd Staples Center.

Kapuściński: Tony Allen (Memphis). Chciałbym, żeby Allen grał więcej minut, to upchnąłbym go wyżej (dlatego wypadł Bogut). Wciąż czołówka ligi jeśli chodzi o obrońców na piłce (Top2?). Allen jak niemal nikt w tej lidze wyłącza najlepszego gracza rywali, a obrona trójek Memphis to właściwie jego zasługa (pozwala na 27% za trzy, średnia ligowa w okolicach 35%). James Harden rzuca przeciwko niemu 36%, Westbrook 25%, Monta Ellis 25%, a Damian Lillard (hehe) 33,33%.

Kujawiński: Kawhi Leonard (San Antonio). Jedyny człowiek, który wyciąga piłki w koźle wszystkim najlepszym ball-handlerom tej ligi i stał się już postrachem rozgrywających. Jest liderem NBA w średniej przechwytów bez podejmowania niepotrzebnego ryzyka. Jego statystyki oddawanych punktów wg Synergy nie są elitarne, ale trzeba pamiętać, że każdego dnia staje naprzeciw najlepszym graczom obwodowym rywali. Z nim na parkiecie Spurs bronią na poziomie najlepszej defensywy ligi. Bez niego? Byliby na 15. miejscu.

Kwiatkowski: Ibaka/Hibbert/Bogut/Marc Gasol/Noel. Thunder bez Ibaki mają od miesiąca 29. obronę w NBA. Z nim regularnie są co roku w Top-7. Hibbert to wciąż klasa jeśli chodzi o rim-protection. Bogut do rim-protection dodaje najlepsze z tej trójki defensive rebounding i wokalne quarterbackowanie obronie. Dr Marc chyba lideruje centrom NBA w czytaniu ataku rywali. To jest taki mały mecz w meczu. Noel będzie przez lata rywalizował z Gobertem o bycie najlepszym wysokim obrońcą ligi. Potencjalnie będzie fantastyczny w switchowaniu, wychodzeniu wysoko do picków, zabieraniu piłek kozłującym i ma mobilność, by wrócić się pod kosz i do tego jeszcze świetny timing do blokowania rzutów.

Sitarz: Rudy Gobert (Utah). Naprawdę nie wiem, czy można w kwietniu napisać coś więcej o Rudym Gobercie niż tydzień, miesiąc, kwartał temu. Wciąż numer jeden w ograniczaniu rywali pod obręczą, posąg w paint najlepszej obrony po All-Star Weekend… Rudy Gobert poczekasz. Będzie Ciebie więcej za rok.

Szczepański: Andrew Bogut (Golden State). Warriors przez pewien okres pokazali, że bez niego też potrafią bardzo dobrze bronić, ale niewątpliwie jego obecność pod koszem bardzo ułatwia grę jego kolegom i miał on swój duży udział stworzeniu najlepszej defensywy ligi. Jego 1.7 bloków to dopiero 14. wynik, ale tylko Gobert chroni obręcz lepiej od niego (40.4%), a w okolicach kosza Bogut jest prawdziwym postrachem. W odległości niespełna dwóch metrów od kosza ograniczał skuteczność rywali o imponujące 16.4 punktów procentowych w porównaniu ze średnią. Jest w Top-10 najlepszych obrońców w post-up (0.72 PPP), ma zdecydowanie najwyższy wskaźnik Defensive Real Plus-Minus w lidze (5.64) i drugi najlepszy Defensive Rating (95.1).

3. Kto w tym sezonie regularnym był trzecim najlepszym obrońcą ligi?

Kajzerek: Tim Duncan (San Antonio). Najlepszy defensor w najlepiej poukładanej defensywnie drużynie? Wielu tak uważa, wielu też uważa, że Duncan zasłużył na DPOY za osiągnięcia całej kariery. To niesamowite, że Duncan z każdym kolejnym sezonem sprawia wrażenie jeszcze lepiej ułożonego obrońcy. Tak jakby nadal dorastał do swojego defensywnego prime’u. Jego skill-set umocniony defensywą na obwodzie Leonarda, tworzą dla Spurs połączenie dwóch linii obrony. To ważne w ustalaniu defensywnych rotacji, przydzielaniu match-upów i reagowania na zmiany w grze przeciwnika.

Kapuściński: Rudy Gobert (Utah). Postać wiodąca najlepszej od All Star Game (prawie pięć punktów nad Grizzlies) obrony w lidze. Gobert jest definicją broniącego centra w NBA, znakomicie broni obręcz, blokuje rzuty, zbiera ogromną ilość piłek i sam sprawia, że jego koledzy zbierają lepiej. 39,9% to najlepszy wynik wśród podkoszowych, którzy zagrali przynajmniej 30 spotkań.

Kujawiński: Andrew Bogut (Golden State). Gra mniej niż 24 minuty w meczu i często ogląda najważniejsze fragmenty meczu z ławki. Tylko i wyłącznie dlatego nie jest wyżej. Jedynie Rudy Gobert broni obręczy lepiej od niego. Krytych przez siebie zawodników zatrzymuje na skuteczności o 7% niższej niż ich przeciętna. Wśród graczy grających +20 minut ma drugi najniższy rating defensywny. Pełen pakiet. To Steve Kerr i jego small ball zabrali mu tę nagrodę

Kwiatkowski: Kawhi Leonard (San Antonio). Chyba najlepsze w NBA combo „przechwyt->punkty w transition”. Dzięki zasięgowi ramion (i także dzięki samej długości dłoni) potrafi wymuszać przechwyty bez podejmowania ryzyka i wychodzenia poza schemat defensywny Spurs. Sprawia, że obrona jest fun-to-watch. Jimmy Butler i Tony Allen także nie mogą być zapominani, ale Leonard to świr natury. Cała ta trójka + Stanley Johnson z Arizony (NCAA) + Klay Thompson to dla mnie czołówka w niereagowaniu na zwody głową, ramionami, biodrami i piłką. To zombie-obrońcy… Paul George Is Not Dead, Michael Kidd-Gilchrist będzie zaraz fantastyczny. Rondae Hollis-Jefferson idzie do NBA. NBA!

Sitarz: Chris Paul (LA Clippers). Nikt w lidze nie przechodzi na zasłonach tak dobrze i płynnie jak Chris Paul. Mam go w Top-3, bo to najlepszy obrońca na pozycji numer jeden, który zamyka rywali w pick-and-rollach – 0.75 PPP , w izolacjach – 0.55 PPP i w post-up – 0.75 PPP. Nie zdobywasz punktów przeciwko Paulowi jeśli nie masz czołgów na zasłonie w pick-and-rollu, albo wyszyte Curry na koszulce.

Szczepański: Kawhi Leonard (San Antonio). Najlepszy przechwytujący ligi ze średnią 2.3, który potrafi świetnie wywierać presję na zawodniku z piłką, sprawiając, że przy nim boisz się kozłować. Robi to mając świetnie wyczucie, przewidując ruchy rywali i nie podejmuje niepotrzebnego ryzyka. Druga najlepsza obrona ligi traci z nim 5.5 punktów na sto posiadań mniej i jest to największa różnica w San Antonio Spurs. Ma też drugi najwyższy w lidze wskaźnik Defensive Real Plus-Minus (5.16), a najlepszy wśród zawodników obwodowych.

2. Kto w tym sezonie był drugim najlepszym obrońcą w NBA?

Kajzerek: Draymond Green (Golden State). Jego największą przewagą jest energia, jaką wkłada do każdej defensywnej akcji swojej drużyny. Głównie dzięki temu Green odnosi tak duże sukcesy w obronie każdego gracza od 1 do 4. Fascynujące w jego grze jest również to, że naprawia błędy swoich kolegów. Gdy jest trzecim obrońcą w pick-and-rollu, to wiele razy reaguje lepiej niż dwójka pierwotnie zaangażowana w obronę tej akcji. Swoim zachowaniem budzi dużo frustracji przeciwnika, wylewa na niego całą swoją koszykarską agresję i to mocno wyprowadza z równowagi. Green jest w tym genialny, wszystko robi z rozmysłem.

Kapuściński: Kawhi Leonard (San Antonio). I tylko szkoda, że Kawhi opuścił tak wiele spotkań. Leonard to najlepszy obwodowy obrońca w lidze, który swoim zasięgiem może zamknąć każdego na pozycjach 1-3. Blokuje najlepsze stepbacki i fadeaway’e, wygarnia piłkę na najlepiej kozłującym i stoi twardo na ziemi, gdy chcesz z nim grać w post. Defensywa Spurs jest z nim lepsza o ponad 5 punktów na 100 posiadań

Kujawiński: Rudy Gobert (Utah). Wygrałby tę nagrodę w cuglach, gdyby tylko wcześniej zaczął odgrywać tak dużo rolę w rotacji Utah. Z pewnością DPOY drugiej części sezonu. Dowody? Do Meczu Gwiazd Jazz mieli 26. obronę w lidze i tracili średnio 106,1 punktu na 100 posiadań. Po Meczu Gwiazd była to już 1. (słownie: pierwsza) obrona w lidze tracąca zaledwie 94,2 punktu na 100 posiadań. Gobert zatrzymuje rywali przy obręczy na skuteczności 39,9% i blokuje 7% wszystkich rzutów, gdy znajduje się na parkiecie. To również najlepsze wyniki w NBA. Wg Synergy jest też drugim najskuteczniejszym obrońcą graczy rolujących w pick and rollach. Niby nie daje się nagród za połowę sezonu, ale nie umiem znaleźć argumentów, by umieścić go niżej niż na drugim miejscu.

Kwiatkowski: Rudy Gobert (Utah). Wg prywatnej kombinacji statystyk Synergy Sports i defensywnego ratingu, którą trzeci sezon stosuję (i wciąż poprawiam, szukając odpowiedzi…), to najlepszy obrońca per-minute w NBA i to już drugi sezon. Drewniany, ale bardziej mobilny niż Roy Hibbert w dochodzeniu z pomocy na silną stronę i przede wszystkim we wracaniu się pod obręcz po wysokim 'show’ oraz w transition-defense.

Sitarz: Draymond Green (Golden State). W każdej nagrodzie dla zawodnika z Oakland, będzie trochę Steve’a Kerra. Podstawowy frontcourt Warriors Green/Bogut traci 95 punktów na 100 posiadań. Żaden inny dwuosobowy line-up w lidze nie broni lepiej na 100 posiadań niż ta dwójka, a prawdopodobnie żaden inny gracz w lidze – Draymond Green – nie potrafi tak dobrze bronić pięciu pozycji. Nawet LeBron. Spośród graczy, którzy grają ponad 30 minut w meczu i zagrali w co najmniej 70, Green ma najlepszy DefRtg – 96.0, i spośród tej samej grupy tylko Green potrafi bronić Blake’a Griffina i zatrzymywać graczy w pojedynkach jeden na jeden na 0.54 PPP.

Szczepański: Rudy Gobert (Utah). Trzeci najlepszy blokujący ligi ze średnią 2.3 i przede wszystkim najlepszy rim-protector tego sezonu, który jako jedyny zatrzymywał ludzi przy obręczy poniżej 40% (39.1%). Poza tym, dobrze spisywał się broniąc pick-and-rolle i potrafił wykorzystać swój wzrost przeszkadzając rywalom w post-up, w których pozwalał im tylko na tylko 35.7%. A przy tym wszystkim najbardziej imponująca jest różnica jaką swoją obecnością robił na parkiecie. Drużyna broniąca na poziomie najgorszej piątki ligi bez niego, z Gobertem była na poziomie Warriors. I nie było to tylko w grze przeciwko rezerwowym, w drugiej części sezonu udowodnił, że również jako starter ma ogromną wartość.

1. Kto powinien otrzymać nagrodę „Defensive Player of the Year” za sezon 2014/15?

Kajzerek: Kawhi Leonard (San Antonio). Najbardziej fascynujące w jego grze po bronionej stronie jest to, że podejmuje decyzje z dużą łatwością i niesamowitą precyzją. Doskonale wie, w którym momencie przerwać linię podania, przewiduje zachowania swojego przeciwnika ograniczając jego opcje. Często ustawia sobie go, aby zrobił dokładnie to, czego Leonard oczekuje. Draymond Green jest do niego bardzo podobny, ale odnoszę wrażenie, że czasami brakuje mu szacunku do swojego przeciwnika. Leonard defensywnie robi wszystko w białych rękawiczkach – profesor.

Kapuściński: Draymond Green (Golden State). Andrew Bogut to jedno, ale defensywa Warriors nie byłaby tak dobra bez Greena. Dray to idealny wysoki do obrony pick and rolla, bez wzruszenia ramionami, z rękami wyciągniętymi wysoko i szeroko (wingspan ponad 7’1”) switchuje guardów. W smallballowych lineupach odnajduje się jako rim protector (46,6% gdy broni obręczy, lepiej niż Jordan, podobnie jak Duncan), a jego siła fizyczna pozwala mu trzymać rywali na zaledwie 0,76 punkta na posiadanie w post. Małe zwycięstwo fanów obrony nie-centrów.

Kujawiński: Draymond Green (Golden State). Kiedy nie ma go na parkiecie, najlepsza defensywa ligi pozwala na 101,5 punktu na 100 posiadań, co nie dałoby jej miejsca w pierwszej dziesiątce. Jest współczesnym wcieleniem Dennisa Rodmana, mogąc kryć graczy od pozycji numer 2 do 5, a niektórzy upierają się też, że radzi sobie też z rozgrywającymi. Jakkolwiek by było, jest być może najbardziej wszechstronnym obrońcą ligi, równie dobrze radzącym sobie w obronie pod obręczą (poziom Tima Duncana) jak i w innych miejscach parkietu (kozłującym pozwala na 0,58 PPP, w izolacjach na 0,59 – to elitarne wyniki) Pozwala krytym przez siebie rywalom na mniej niż 39% z gry (o prawie 7% mniej niż ich przeciętna skuteczność). Ma najniższy defensywny rating wśród graczy grających +30 minut w meczu. Nad kolejnymi graczami na mojej liście ma tę jedną zasadniczą przewagę, że robił to wszystko kilkaset minut dłużej.

Kwiatkowski: Draymond Green (Golden State). Jeśli zdaniem trenerów obrona to w znacznej większości wysiłek – Green jest tego najlepszym przykładem. Chyba najbardziej wszechstronny obrońca w NBA. Kiedy LeBron grał pierwsze sezony w Miami, często, aby podkreślić jego wielkość, mówiono, że „może kryć wszystkie pięć pozycji”. Ale potem w dwóch ostatnich sezonach to Shane Battier krył silnych skrzydłowych. Draymond Green faktycznie może kryć i kryje pięć pozycji. Może switchować picki na szczycie z rozgrywającymi, może kryć wingmanów, może kleić się do Griffina i wypychać LaMarcusa Aldridge’a i centrów dalej od kosza, tak by ci nie zajmowali pozycji ze stopą w polu trzech sekund. Do tego broni obręczy na prawie elitarnym poziomie 46.5% (choć chciałbym wiedzieć przy ilu z tych rzutów obok też był Bogut) i dopiero, gdy on siedzi na ławce obrona Dubs traci punkt na posiadanie (bez Boguta 0.999, bez Greena 1.015). Fakt, że może grać jako center w obronie, otworzył supersmallballowy lineup Warriors i tak jak Leonard zamienia steale na punkty w kontrataku – tak Green zamienia zbiórki w obronie na wyprowadzanie kontr, naciska tempo mocno aż do linii za trzy, by zagrozić penetracją, a Stephen Curry z Klayem Thompsonem mogą biec na skrzydła i trafiać trójki. Splash.

Sitarz: Kawhi Leonard (San Antonio). Nie mają życia ball-handlerzy w pick-and-rollu kryci przez Leonarda. Tylko 0.59 PPP i zimny obiad na stole. Jest najlepszym obrońcą w San Antonio, a jeszcze w styczniu w tym miejscu miałem Tima Duncana. Lideruje lidze w przechwytach grając tylko 62 mecze (2.3) i lideruje mądrze. Wielu graczy czeka na steal, wybiega nie w tempo i zostawia swojego gracza na wolnej pozycji. Czy Kawhi Leonard, to robi? Nie. Wydaję mi się, że jest idealny w każdym koszykarskim elemencie obrony. Jeśli pierwszy raz od 2004 tę nagrodę miałby dostać zawodnik nie grający pod koszem, to w tej chwili nie ma lepszego kandydata. Czas jest idealny.

Szczepański: Draymond Green (Golden State). Najlepszy obrońca najlepiej broniącej drużyny ligi. Kluczowa postać w switchowaniu, odgrywającym tak ważną rolę w defensywie Golden State Warriors. Potrafi bronić właściwie każdą pozycję, przejąć guarda na dystansie, albo przepychać się pod koszem z wyższym rywalem. Jest jedynym zawodnikiem Warriors bez którego tracą ponad 100 punktów na sto posiadań. Rywali zatrzymuje na 38.5% z gry (-7.3), do tego chroni obręcz na bardzo dobrym jak na swoje mało imponujące warunki fizyczne poziomie 46.5% i zalicza świetne 2.9 bloki+przechwyty. Według Synergy Sports jest najlepszym obrońcą w izolacjach jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę i efektywność takich akcji – zatrzymuje rywali na 0.57 PPP i 24.6% z gry. Jest też w czołówce pod względem obrony spot-up (0.78), a w post-up (0.76), wymusza straty w aż 19% posiadań.

Poprzedni artykułFlesz: Career-high 54 punkty Westbrooka w porażce z Indianą. Kim jest Ben Simmons, jak wypadł Thon Maker, czyli recap Nike Hoop Summit 2015
Następny artykułDanny Ferry nie wygra nagrody dla najlepszego menadżera

13 KOMENTARZE

  1. Jeden wspólny mianownik wszystkich wymienianych wyżej panów – ręce tak długie, że mogą kosić trawę sekatorem bez schylania się (oprócz CP3, ale on jest fenomenem samym w sobie udowadniającym, że bez dominujących warunków fizycznych można być doskonałym w tej lidze).

    Swoją drogą, spójrzcie jak wiele zależy w tej lidze od warunków fizycznych. Talent to jedno, ale wszyscy czołowi gracze to atletyczne bestie, wybryki natury chce się powiedzieć. LeBron (czy LeCzołg), Durant (kiśc i poruszanie się SG i do tego 210 wzrostu), Brewka (aż dziwne, że nie było nikogo, kto widział go u siebie w Top5 wśród Was), Griffin (ball handling lepszy niż niejeden rozgrywający w tej lidze i winda w nogach), Westbrook.
    Z topowych graczy ostatnich lat, którzy nie wyróżniają się niczym niesamowitym w szeroko rozumianym atletyźmie umiem wymienić bez zastanowienia tylko Krzyśka Pawła i Dirka.

    Lubię to: 0
    • Paru jeszcze by sie znalazlo – Nash, Kobe, Duncan, Parker, Garnett itd. Co nie zmienia faktu, ze ponadprzecietne zdolnosci atletyczne staja sie powoli nieodlaczna cecha najlepszych zawodnikow.

      Lubię to: 0
        • 100% racji, trochę odpłynąłem w swoich wnioskach, bo pierwsza myśl była taka, że w topowi obrońcy to przykłady ponadprzeciętnego atletyzmu/jakiegoś niesamowitego połączenia kilku parametrów, które nie idą w parze zazwyczaj u „zwykłego” koszykarza NBA. No a potem już trochę wypłynąłem i dobrałem kilka przykładów pod tezę, że generalnie topowi gracze to hiper atleci.

          Podsumowując – jeśli jesteś w top10 obrońców tej ligi, to bardzo duża szansa, że masz w sobie parametry fizyczne (zasięg ramion/wzrost) oderwane od reszty ligi. W moim top 10 obrońców zrobionym po nieco dokładniejszym przemyśleniu tematu jest tylko 2 gości, którzy mają proporcje ciała na poziomie zwykłych koszykarzy (CP3 i doktor Marc).

          Lubię to: 0
  2. Defensive Rating
    1.Kawhi Leonard ▪ SAS 96.1 :)
    2.Andrew Bogut ▪ GSW 96.4
    3.Tim Duncan ▪ SAS 96.8 :)
    4.Draymond Green ▪ GSW 96.8
    5.Rudy Gobert ▪ UTA 98.1
    13.Danny Green ▪ SAS 100.3 :)

    DRPM
    1.Andrew Bogut, CGS 5.64
    2.Kawhi Leonard, SF SAS 5.16 :)
    3.Draymond Green, SF GS 4.94
    4.Tony Allen, SF MEM 4.82
    7.Tim Duncan, PF SAS 4.38 :)

    Defensive Win Shares
    1.DeAndre Jordan ▪ LAC 5.3
    2.Draymond Green ▪ GSW 5.2
    3.Marc Gasol ▪ MEM 4.7
    4.Tim Duncan ▪ SAS 4.6
    5.Kawhi Leonard ▪ SAS 4.4

    Steals Per Game
    1.Kawhi Leonard ▪ SAS 2.3
    2.Russ Westbrook▪ OKC 2.1
    3.Tony Allen ▪ MEM 2.0
    4.Stephen Curry ▪ GSW 2.0
    5.James Harden ▪ HOU 1.9
    http://cdn.streamable.com/video/b01b1ae0dbfe11e4a7117f83a7878806.webm

    http://nbatitlechase.com/blog/wp-content/uploads/2014/04/kawhi-leonard-rare-smile-dot-gid.gif

    Lubię to: 0
  3. Wybór DPOY zawsze rządzi się innymi prawami, a wybierający często muszą się przyzwyczaić, że dany gracz jest świetnym obrońcą nie tylko w tym konkretnym sezonie, ale już jakiś czas by brać go pod uwagę. Indywidualnie bardzo ciężko to ocenić i decyduje przyzwyczajenie. Moim faworytem jest Kawhii Leonard, choć nie wiem czy najbardziej na tę nagrodę zasługuje, zbyt mało gier innych zespołów oglądałem.

    Lubię to: 0