Weekendówka: Super Bowl XLIX

13
fot via  usa sports today
via USA Sports Today

Super Bowl. Najpiękniejszy dzień w życiu dla wielu Amerykanów. Nie żadne Boże Narodzenie, nie Święto Dziękczynienia, nie Dzień Niepodległości. Super Bowl jest prawdziwym świętem Ameryki. Jeden z najgorszych dni dla sklepów internetowych w USA. Ludzie nie myślą wtedy o tym co może dotrzeć do nich jutro. Liczy się mecz, żarcie, nad którym pracowali przez większość popołudnia i cała otoczka od reklam po halftime show.

Przed tegorocznym Super Bowl XLIX znów tak mało mówi się o samym footballu. Eksperci przygotowują statystyki ile burgerów zje statystyczny Amerykanin, agencje marketingowe urządzają tajfuny mózgów, by przygotować najlepsze reklamy podbijające najpierw serca widzów, a później wyświetlenia na Youtube, a dziennikarze sportowi prześcigają się w tekstach zawierających słowo „deflate” lub nazwisko „Lynch”. O co im wszystkim chodzi?

BYĆ JAK MARSHAWN LYNCH

Marshawn Lynch na problem z prasą, a przynajmniej z ludźmi, którzy próbują robić z nim wywiady. No i z NFL. Specyficzna liga, straszny komisarz. Większym problemem jest nierozmawianie z prasą niż znokautowanie własnej żony. A Lynch jest bardzo chętnie nieposłuszny wobec ligi. Nieautoryzowane czapki na wywiadach, „gesty” radości i ten słynny niemy protest. Marshawn Lynch z Seattle Seahawks nie lubi rozmawiać. Ot cała historia. Oczywiście to czyni go wrogiem numer jeden ligi. Jeden z najlepszych running backów (czyli graczy zazwyczaj medialnych, zdobywających punkty, trashtalkujących) nagle nie chce się wypowiadać. Kara, kara, kara, kara. Jak na to zareagował Lynch? Tak, tak, tak i jeszcze tak. I tym żyją media w USA. Biali goście z dyktafonami, wymachują z wściekłością łapami i krzyczą „GDYBY NIE MY, TO BYŚ TYLE NIE ZARABIAŁ, TYLKO 8 DOLARÓW DZIENNIE”. Nie rozumiem ich frustracji. Ktoś zapomina, że kasę w footballu tworzą mecze, a nie co powie jakiś zawodnik po meczu. Hype nakręca gra i highlighty, a nie wywiady. A poza tym łatwiej przepisać cytat niż zrobić analizę, prawda? (Prawda Paweł??!?!)

https://twitter.com/barthubbuch/status/560870562239496192

DEFLATE-GATE

Równie absurdalna jest sprawa „deflategate”.

Nie uważam oczywiście, że problem trzeba bagatelizować, ale flame jaki rozkręcił się wokół tego przechodzi ludzkie pojęcie. Niemal każdy dziennikarz w USA napisał o tym tekst, prezydent Obama żartuje na ten temat na konferencjach, a naukowcy już zastanawiają się jak w piłkach zamieścić chipy, które będą pilnować odpowiedniego ciśnienia w piłce. Ale o co chodzi?

O powietrze, a raczej jego brak. Zasady NFL podają w jakich wartościach powinno się mieścić ciśnienie powietrza w piłce, a w trakcie półfinałowego meczu przed dwoma tygodniami okazało się, że z piłkami podczas meczu Indianapolis Colts – New England Patriots coś jest nie tak. Sztab Colts zgłosił problem i piłki zostały dopompowane w czasie przerwy między połowami. Wynik pierwszej połowy 17-7 dla Patriots, drugiej 28-0 dla Patriots. Więc skąd tyle szumu?

Niedopompowaną piłkę znacznie łatwiej złapać. Colts i Baltimore Ravens jeszcze w listopadzie zgłaszali swoje zastrzeżenia co do jakości piłek, którymi gra się na stadionie Patriots. Sprawa jest „śliska”, bo od 2006 roku połowę piłek dostarcza gospodarz, połowę goście, a sędziowie sprawdzają na nieco ponad godzinę przed meczem czy jest zgodne z zasadami. Śledztwo trwa, do ligi zostały przekazane taśmy, które rzekomo zarejestrowały osobę wchodzącą do pomieszczenia, w którym piłki są przechowywane przed meczem. W tle tego wszystkiego odbijają się po szatniach echa afery szpiegowskiej, której kiedyś dopuścili się Patriots (plus rekrutacja prezydenta). Trochę smutne, że kładzie to cień na najlepszym duecie quarterback/coach (Tom Brady/Bill Belichick) w historii NFL przed, kto wie, może ich ostatnim meczem.

CARROLL vs BELICHICK

Na boisku dwie najlepsze drużyny tego roku prowadzone przez świetnych trenerów, jednych z najstarszych w lidze. Najweselszy coach w lidze, kontra zarozumiały troll, obaj uosabiający dwa przeciwległe bieguny footballowego geniuszu. Różni ich tylko 7 miesięcy, za to prawie wszystkie aspekty ich pracy, choć dla obu defensywa jest najważniejsza.

Pete Carroll to wyluzowany koleś, bardziej sprawiający wrażenie gościa po 40-tce, niż 63 letniego coacha z 40-letnim doświadczeniem. A jednak stanowi on świetny wzór dla swoich graczy. Swoje talenty do NFL przeniósł z NCAA i próbuje przede wszystkim budować świetną atmosferę i zgranie, które tworzą jedną z najlepszych defensyw w historii. Sherman może gadać ile chce, Lynch może milczeć. Efekty widzimy sami. Z drugiej strony biznesman Bill Belichick, czyli trener i GM w jednym. Nielubiany przez kibiców, idący twardo po zwycięstwo. Nie lubi medialnego szumu, sława go rozprasza, zawodnicy muszą żyć footballem i zachowywać się tak jak wymaga się od profesjonalistów.

LEGION OF BOOM, CZYLI OBRONA SEAHAWKS

Tak jak różnią się trenerzy obu drużyn, tak różnią się defensywy.

Seattle Seahawks grają niemal cały czas tym samym ustawieniem, tak samo kryjąc strefy i poszczególnych receiverów. Chodziło o dopracowanie tego do perfekcji, a z zawodników uczynienie kół zębatych, które reagują odpowiednio na ruchy innych trybików tej defensywnej maszyny.

Legion of Boom. Powstanie o tym dokument ESPN, możecie być pewni. Defensywa w NFL, podobnie jak ta w NBA, ma bardzo utrudnione zadanie. Coraz mniej jest legalnych uderzeń, a kontakt z graczem jest dozwolony bez piłki jedynie 5 jardów od linii wznowienia (trochę upraszczam oczywiście, bo chodzi o kontakt z graczami, którzy mają zamiar łapać podanie od QB). To jest liga atakujących, mająca przynosić efektowne zdobycze jardowe, a nie wstrząsające ziemią zderzenia. Niesamowite jak Seahawks w takich warunkach stworzyli jedną z najlepszych formacji obronnych w historii. Co najciekawsze trener defensywy Hawks ma dopiero 35 lat i już niemal 7 letnie doświadczenie jako trener.

Całkiem inaczej widzi to Belichick. Dla niego defensywa to gra strategiczna bez jednego przepisu na sukces. Każdy mecz to inne zadania, inny rywal, inne słabości do wykorzystania. Właśnie tego ten przyszły hall of famer szuka. Słabości, w które może uderzyć swoimi ogromnymi defensorami.

FINAŁOWY MATCHUP

To nie będzie mecz długich kilkudziesięcio jardowych podań. Żadna z tych defensyw sobie na to nie pozwoli. Seahawks są zbyt dobrzy w grze dołem, by ryzykować podania w ręce Darelle’a Revisa, jednego z najlepszych cornerbacków (obrońca, którego zadaniem jest krycie zawodników łapiących piłki) w lidze. Lynch to najlepszy running back w NFL. Russell Wilson uwielbia biegać. To jeden z najbardziej mobilnych quarterbacków, a trenerzy Seahawks nie mają mu za złe, gdy łamie zagrywki i próbuje sam zdobyć kilka jardów w sytuacjach, gdy nie ma komu podać. Pats chcąc wygrać, muszą skupić się właśnie na tym. Z kolei Patriots uwielbiają grać krótkimi podaniami. Tom Brady rzuca do Roba Gronkowskiego niemal z zamkniętymi oczami. Rybołowy będą polować na ich pewność siebie. Każde kolejne uderzenie wybijające piłkę z rąk, każde kolejne zbicie piłki, każde kolejne upuszczone podanie (akcja w której zawodnik łapie piłkę, ale wypada mu ona zanim ją w pełni kontroluje, czy to na skutek uderzenia, czy braku stabilności) odbije się na psychice Patriots. Tak jak rok temu na graczach Broncos.

Seahawks muszą powstrzymać Gronkowskiego. Cały footballowy świat nie może doczekać się kolejnych zderzeń Gronka i Kama Chancellora, zawodników elitarnych na swoich pozycjach. Ile uderzeń Chancellora ustoi Gronk? Czy uda mu się omijać te hity? Czy po którymś zderzeniu wybuchnie świat?

Czy ktokolwiek będzie w stanie powalić za pierwszym uderzeniem Marshawna Lyncha?

Ostatnia footballowa dynastia, kontra team, który próbuje wejść na jej miejsce. Jeśli Seahawks uda się dziś zwyciężyć będą pierwszym zespołem od 2004 roku, która wygra mistrzostwo NFL back-to-back. Kto dokonał tego przed nimi? Oczywiście Patriots z Tomem Bradym.

Seahawks, którzy po bardzo słabym występie Wilsona w półfinale z Green Bay Packers, mogli liczyć na swojego QB w decydujących momentach spotkania, gdy ten prowadził swoją armię do jednego z najwspanialszych powrotów w historii sportu, kontra blowout, jaki Brady i spółka popełnili na Colts w echach afery deflategate.

A całe to wydarzenie odbędzie w Arizonie, gdzieś pomiędzy jednym kaktusem i oddalonym 30 km dalej drugim kaktusem. Pustynia, gdzie wszystko żyje tylko po to by zabijać. Albo jesteś wybitnym drapieżcą i atakujesz z zawziętością, bez litości dla rywala, albo potrafisz wybitnie bronić, unikać niebezpieczeństw, uciekać przed nimi jak nikt przed Tobą. Zanim demokracja wprowadziła wybory na szeryfa w Phoneix, dwóćh kandydatów brało swoje colty i toczyło pojedynek o tę posadę. Upał, duchota, brak miejsca na pomyłki. Widzicie tę świetną analogię?

Ten mecz nie ma słabych punktów. Grają drużyny, które na to zasłużyły, pogoda nie będzie w niczym przeszkadzać tak jak miało to miejsce w przeszłości, gdy deszcz, czy śnieg upraszczały wszystko, co działo się na boisku. Jeśli nigdy dotąd nie oglądałeś Super Bowl masz najlepszą okazję, by to zmienić.

GDZIE OGLĄDAĆ?

Świetne pytanie. Na stadion nie ma już najmniejszych szans, nie tylko z przyczyn logistycznych. Jeśli masz telewizor to Polsat Sport oferuje transmisje z tego wydarzenia. Jednak to odbierze Ci przyjemność z oglądania reklam superbowlowych. Brak telewizora w domu nie będzie oczywiście katastrofą. Jeśli masz Internet i gotówkę, możesz skorzystać z NFL Passa, który za 9 dolców oferuje doskonałej jakości stream do meczu + dostęp do materiałów NFL i archiwalne mecze z lat 2009-2013 (dostęp kończy się w połowie lutego). Poza tym nielegalne streamy takie jak drakulastream.eu czy streamhunter.eu. Dla osób, które chciałyby do meczu podejść bardziej towarzysko, portal nfl24.pl przygotował listę barów w Polsce, które zapraszają do siebie na oglądanie meczu (część eventów organizowana jest przez polskie kluby footballu amerykańskiego).

Reklamowe hity z poprzedniego roku udostępnia strona NFL. To też pokazuje jak wielką marketingową maszyną jest ta liga. I, serio, paru niemających ochoty na rozmowy z mediami gwiazdorów tego nie zmieni wbrew opiniom dookoła. Jeśli chcecie sprawdzić jak prezentowały się reklamy w przeszłości, zachęcam do skorzystania z tej strony. Naprawdę oglądanie reklam może sprawiać przyjemność. Pierścienie mistrzowskie też robią wrażenie. Zachęcam do sprawdzenia ofert bukmacherskich (oczywiście nie do grania). Czy Belichick się uśmiechnie? Ile razy zostanie wspomniana deflategate? I moje ulubione od lat pytanie: jaki kolor będzie miał Gatorade, który spłynie na zwycięzcę. Zresztą bukmacherzy potwierdzają też jak niesamowite będzie to spotkanie pod względem poziomu. Nie ma faworyta, nie ma handicapów. 1,90 do 1,90.

W halftime show Katty Perry plus gościnnie Missy Elliot i Lenny Kravitz. Niestety mnie nie przekonuje.

Jeśli wciąż czujesz niedosyt, to zajrzyj na mój ulubiony niekoszykarski blog w celu poszerzenia wiedzy (m.in. zapowiedź sugerująca trenerom jak ustawić drużyny). Nie ma dziś Broncos, więc krzyczę Go Pats! Go Hawks! Go Football! Szykujcie budziki na północ, zaopatrzcie się w nuggetsy (!), burgery czy cokolwiek będzie atakować nasze zmysły podczas reklam (pokusa ogromna) i jak to mawiał najbardziej znany w Polsce footballista: Let’s rock!

Poprzedni artykułFlesz: LeBron vs Wiggins w powrocie Love’a do Minnesoty, Atlanta 17-0 w styczniu, porażki OKC i Phoenix, blowout Clippers na San Antonio
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (214): Mały przegląd ligowy (CSKA straciła pas!)

13 KOMENTARZE

  1. Jeśli ktoś jest na TT to polecam komentować pod hashtagiem #NFLpl

    Cóż, jako fan Patriots liczę, że dadzą rade, ale bedzie cholerie ciężko.
    Według buków minimalnym faworytem są NE, ale to minimalnym. Nie ma to jednak żadnego znaczenia (3 ostatnie SB to zwyciestwa underdogów)
    Co do tego co będzie się działo na boisku, zgadzam się. Ofensywa Seahawks to praktycznie tylko Running back Marshawn Lynch i jeśli NE go nie zatrzymają, nie będą mieli szans.
    Patriots i Brady zapewne będą grali krótkimi podaniami, screenami itd, ze względu na bardzo dobrą secondary rywali.

    Super Bowl to wielkie wydarzenie, ale poziomem często odbiega od finałów czy półfinałów konferencji. Po prostu zbyt dużo nerwów, emocji.
    Ale chyba możemy być pewni, że Brady i Patriots nie podejdą do tego meczu tak zesrani jak rok temu Broncos i Peyton Manning, którzy dostali lanie jakiego dawno nie było w SB. (8-43)

    Lubię to: 0