Adam i Maciek (i Przemek!) wybierają rezerwowych na Mecz Gwiazd (+ PnŻ Extra o tym samym)

5
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Przez kilka ostatnich dni prowadziliśmy ożywioną dyskusję na temat tego kto zasłużył, a kto nie zasłużył, by dziś w nocy otrzymać nominację do Meczu Gwiazd. 

Na samym dole znajdziesz dzisiaj nagraną Przerwę na Żądanie Extra, gdzie dodatkowo zostały poruszone zagadnienia integralności i wiarygodności. 

Adam Szczepański: Znamy pierwsze piątki All-Star Game, czas więc zastanowić się kto powinien uzupełnić składy obu drużyn i oczywiście nie możemy zacząć inaczej niż od zawodnika, który znalazł się tuż za pierwszą trójką frontcourtu Wschodu. Nie wiem jak udało się zmobilizować aż tylu ludzi w Polsce, żeby zagłosowali na Marcina Gortata, grającego w tak niszową w naszym kraju koszykówkę, ale zrobiliśmy to. Ode mnie miał jeden głos w tym konkurs popularności, ale przechodząc do poważnej rozmowy – od początku nie widziałem i nadal nie widzę go w tym Meczu. Niewątpliwie jednak ma swój istotny udział w dobrym wyniku Wizards, na Wschodzie brakuje gwiazd i choćby w TNT nie tylko Shaq miał go na swojej liście… Chcecie mnie przekonać, że to ma sens?

Maciej Kwiatkowski: Gortat miał kilkutygodniowe okno, w którym mógł sobie tam wywalczyć miejsce – od momentu zejścia pierwszych/drugich cząstkowych wyników, aż do początku tego tygodnia, gdy trenerzy odesłali swoje typy do NBA. Gdyby na ten czas przypadł okres jego super-formy, to wtedy – robiąc co mecz double-doubles – miałby szansę. Ja zagłosowałem na Gortata raz – nie na Twitterze, ale po staroświecku w ballocie. I zagłosowałem w końcu nie dlatego, że chciałem go wybrać, ale dlatego, że wtedy, cztery tygodnie temu, poza LeBronem Jamesem i Pau Gasolem nie miałem trzeciego gracza frontcourtu Wschodu, o którym pomyślałbym „pewniak!”. Dałem więc Gortata, bo głosowanie jest też konkursem popularności i skoro tak nam dobrze szło, to pomyślałem, że dołożę coś od siebie. W końcu Wizards tracą aż 8.7 punktów na 100 posiadań więcej gdy siedzi na ławce i z nim na parkiecie to poziom lepszy niż nr 1 obrona ligi. Ta szansa dla Gortata była – kilka meczów 20/10/2 – i na tym słabym Wschodzie mógłby być wyżej w dyskusji. Ale nie jest po prostu tak dobry – to widać, gdy obok gra Nene.

Przemek Kujawiński: Jeśli trenerzy wybiorą Marcina Gortata na ławkę, to nie będę toczył o to wojny. Dlaczego? Bo można znaleźć argumenty, które broniłyby jego kandydatury z wpływem w defensywie na czele, o którym wspomniałeś Maciek. Gortat jest i będzie w tej lidze graczem zadaniowym, ale w żadnym wypadku nie zamyka mu to drogi do Meczu Gwiazd. Najlepsi zadaniowcy w NBA też się tam pojawiają. Dla przykładu, w tym roku bardzo dużej siły nabrały kampanię, by w meczu wystąpili Kyle Korver i Draymond Green. Na mojej liście się jednak nie znajdzie. Konkurencja jest zbyt duża. Millsap, Horford, Bosh, Drummond, Vucevic – to tylko gracze, którzy bez wątpliwości są przed nim. Co do kilku innych moglibyśmy dyskutować (czy Litwini nie mieliby równie dużego prawa głosować na Valanciunasa?). Wracając do samego głosowania. Cieszę się, że być może dzięki niemu słowo „Polska” utkwi w głowach paru osób w NBA. Nie chciałbym jednak, żeby Marcin Gortat dostawał się do Meczu Gwiazd w ten sposób – jako „ciekawostka”. Myślę, że on sam też ma więcej ambicji, żeby chcieć wywalczyć sobie to miejsce na parkiecie.

Adam: Okej, co do Gortata się zgadzamy. Trochę mu brakuje, żeby być tym role-playerem, który raz na jakiś czas zapracuje sobie na miejsce w Meczu Gwiazd, ale wydaje mi się, że mamy w tym roku takiego zawodnika. Wiecie o kim mówię. Kyle Korver powinien znaleźć się w składzie Wschodu. Fantastyczne 53.3% za trzy, True Shooting na poziomie absolutnego rekordu ligi 73.8%, a co chyba najważniejsze – najlepsza drużyna konferencji i druga najlepsza w całej NBA z nim na parkiecie jest aż o 16.5 punktów na 100 posiadań lepsza niż gdy siedzi on na ławce. Żaden inny zawodnik Hawks nie robi takiej różnicy i w tej kategorii jest to ich Most Valuable Player. Dlatego mimo że nie wiem jeszcze kogo z czwórki guardów – Jeff Teague, Jimmy Butler, Dwyane Wade, Kyrie Irving – mam usunąć, to jestem gotowy poświęcić któregoś z nich na rzecz Korvera. On jest u mnie pewniakiem.

Przemek: Uwielbiam Kyle’a Korvera. Naprawdę. W tym roku pomyślałem, że może mieć top 3 rzut w całej historii tej ligi. Rozumiem też argumenty za tym, by zagrał w Meczu Gwiazd, ale w moim składzie go nie ma. To wciąż jedynie zawodnik zadaniowy. Być może najlepszy w tej lidze „specjalista”, ale też zaledwie 8 rzutów w meczu. Korver jest jedynie 4-5 opcją w Hawks. Gdybyśmy mieli nominować do występu w tym meczu fantastycznych specjalistów w jednej dziedzinie, to dużo chętniej oddałbym to miejsce jakiemuś wybitnemu obrońcy lub zawodnikowi pokroju Andrew Boguta, który nie błyszczy w boxscorach, ale spina grę swojej drużyny po obu stronach parkietu. W moim składzie jest trzech graczy Hawks, ale Korver nie jest jednym z nich. Hawks bez niego byliby w stanie przetrwać. Bez kogoś ze wspomnianej trójki? Nie byłbym już taki pewny. Dlatego: Jeff Teague, Jimmy Butler, Dwyane Wade, Kyrie Irving. Każdy z nich odgrywa większą rolę w tej lidze.

Maciek: A czy Jimmy Butler nie jest przypadkiem nadal graczem zadaniowym? Czym różni się od Wesa Matthewsa?

Przemek: Jimmy Butler jest zawodnikiem zadaniowym, ale też najlepszym strzelcem swojej – playoffowej – drużyny i ma PER równy 21. Kiedy Kyle Korver i Wes Matthews będą w tym samym miejscu, to jestem gotowy i w ich przypadku rozmawiać o Meczu Gwiazd. Dla mnie linia, która oddziela graczy, którzy powinni zagrać w tym meczu, wyznaczana jest przez odpowiedź na pytanie, czy w określonych okolicznościach dany zawodnik mógłby być pierwszą opcją drużyny. W przypadku Butlera odpowiedź w tym sezonie brzmi tak. Idąc tym tropem czuję, że w przyszłości potencjał, by tam zagrać ma Reggie Jackson, ale choćbym się uparł nie zobaczę tam J.J. Redicka – nawet jeśli ten drugi może być ważniejszym ogniwem drużyny walczącej i mistrzostwo.

Adam: Dla mnie wyznacznikiem w tym przypadku jest odpowiedź na pytanie, jak duże znacznie ma dany zawodnika dla swojej drużyny. Korver ma kluczowy wpływ na postawę najlepszych na Wschodzie i myślę, że Hawks mieliby równie duże problemy bez Korvera co Bulls bez Butlera. Według nbawowy.com, trójka Teague-Millsap-Horford bez Korvera jest minus 7.6 punktów na 100 posiadań. To bardzo mała próbka tylko 44 minut, ale to kolejne potwierdzenie jego wartości. Czy Jeff Teague byłyby All-Starem gdyby nie miał obok siebie tak fantastycznego strzelca, który rozciąga grę i ułatwia konstruowanie ataku? Teague z Korverem na boisku – 20.2 punktów, 50.6% z gry i 8.9 asyst PER-36. Teague bez Korvera – 17.5, 36.1% z gry i 7.2 PER-36. Dla mnie oni muszą być razem w tym meczu. Poza tym, wydaje mi się, że w obecnej erze trójek, kiedy cała liga rzuca coraz więcej zza łuku, warto wyróżnić najlepszego specjalistę w tej dziedzinie… Mam backcourt Hawks i jeszcze trzech guardów, których chciałbym umieścić w składzie. Najłatwiej byłoby przysunąć Korvera albo Jimmy’ego Butlera do frontcourtu. Wiem, że to trochę naciągane, ale chyba tak będę musiał zrobić, bo Dwyane Wade, Kyrie Irving i Butler zasługują na ASG, a poza Chrisem Boshem i Paulem Millsapem nie mam innych pewniaków wśród wysokich.

Maciek: Rozchorowałem się w trakcie naszych maili i zacząłem oglądać Indianę Hoosiers. Nawet w NCAA zaczyna dominować smallball i narracja „actually, there are no more talented back-to-the-basket players”. NCAA is fun! Again! Nr 1 w drafcie będzie jednak back-to-the-basket player, więc… Na Wschodzie mam kilku rezerwowych DLA rezerwowych, bo to co 2-3 mecze się zmienia. Tylko dwa nazwiska to pewniacy: Al Horford za bycie zdrowym Joakimem Noah tego sezonu i Jeff Teague za bycie zdrowym Tonym Parkerem tego sezonu. Dwyane Wade jest w osobnej grupie, w której jest już od poprzedniego sezonu „Jak dobry możesz być nie grając w back-2-backach?”, ale gdy gra – jest dobry, jak na ten Wschód. Na cztery pozostałe miejsca miałem kilku kandydatów. Jimmy Butler wchodzi, ale to zagadka na drugą część sezonu – czy Jimmy Butler to ten Butler z listopada, czy Butler z ostatniego miesiąca i zeszłego sezonu? Zostają trzy miejsca: Chris Bosh, Greg Monroe (jest underrated obecnie) i Kemba Walker, głównie za pierwsze dwa tygodnie na starcie stycznia, bo na Wschodzie czasem tyle wystarczy. Ale Walker nie może grać, więc Paul Millsap wchodzi, ale tuż przed Brandonem Knightem, Kyrie’m Irvingiem  i – tak – Derrickiem Rosem… Nie wiem czy chcemy już przejść na Zachód, ale piszę, bo kto wie, może nie obudzę się jutro (w tym momencie wiesz jaki asterisk towarzyszy powyższemu akapitowi – zawsze Cię lubiłem, Greg). Ja na Zachodzie miałem zaskakująco mało kłopotów z wybraniem rezerwowych. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek miał tak mały problem z wyborem.

Przemek: Dokładnie to samo chciałem zauważyć. Pomimo tego historycznie fantastycznego Zachodu i olbrzymiej ilości gwiazd, nie miałem właściwie żadnych wątpliwości dotyczących graczy, którzy są tam nad kreską. Dylematów oszczędziły mi kontuzja Kobe’ego Bryanta i decyzja LaMarcusa Aldridge’a. Piątka na obwód: James Harden, Klay Thompson, Damian Lillard, Chris Paul i Russell Westbrook jest dla mnie nie do ruszenia. Przez ostatni tydzień próbowałem to zrobić i przeprowadzić kampanię w mojej głowie na rzecz kogoś z zestawu Mike Conley, Monta Ellis, Tony Parker. Miały odbyć się z tej okazji demonstracje i pikiety, ale Russell Westbrook rozpędził je w pojedynkę. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale dyskusje wydają mi się mieć sens jedynie przy okazji frontcourtu. Choć ja sam nie miałem dużych wątpliwości wybierając Aldridge’a, Kevina Duranta i DeMarcusa Cousinsa. Ten pierwszy to pewniak. O dwóch pozostałych teoretycznie możemy się spierać. Durant stracił dużą część sezonu, ale kiedy gra, jest jednym z dwóch najlepszych koszykarzy w lidze. Cousins gra w słabszej drużynie i również stracił sporo spotkań, ale jest też jak Kevin Love z ostatnich sezonów – zbyt dobry w tym, co robi, żeby zostawić go w domu.. Wciąż, to na jego miejsce czekają w kolejce Tim Duncan, Dirk Nowitzki, Dwight Howard, DeAndre Jordan, Gordon Hayward czy Zach Randolph (a jestem pewny, że znajdą się też fani nienatrętnego uroku Tysona Chandlera i Andrew Boguta).

Maciek: Andrew Bogut jest w moim All-NBA-per-minute-1st-team, ale tych minut brakuje. „Mało minut” to też kolejny sezon argument przeciwko Timowi Duncanowi, ale trochę po cichu zagrał w aż 41 z pierwszych 46 meczów Spurs i statystycznie ma fantastyczny sezon w obronie, lepszy niż poprzedni, a Spurs Top5 obronę ligi, mimo tego, że Kawhi Leonard opuścił dotychczas 1/3 sezonu. Nie powiem, ale znaczenie przy moim wyborze Duncana ponad Cousinsem ma to, że jest to prawdopodobnie jego ostatni sezon w NBA. Znaczenie ma też Kobe Bryant jako kontr-przykład i to w jaki sposób można żegnać się ze sceną, będąc przeforsowywanym najpierw przez Mike’a D, potem przez Byrona Scotta, a na koniec i tak przecież przez Kobe’ego Bryanta, bo żaden trener nie ma nic do gadania (Przemek, codzienny dis na Kobe’ego mamy chyba z głowy, jak coś). Nawet LeBron James chce się starzeć jak Tim Duncan! A tak naprawdę, Cousins byłby tu pewniakiem przed Duncanem, gdyby nie to, że od grudnia sezon Kings nie ma niestety żadnego znaczenia. Sam Cousins jest tu najmniej winny, ale nie potrafię nie dać Jamesa Hardena, LaMarcusa Aldridge’a, Kevina Duranta (mało minut, ale jest za dobry), Chrisa Paula, Russella Westbrooka, Klaya Thompsona i Damiana Lillarda. Harden za Bryanta w piątce, choć podoba mi się pomysł Steve’a Kerra by rzucali z Thompsonem o miejsce w wyjściowym składzie (pomysł 'homerski’ swoją drogą, ale mielibyśmy kolejne 10 ekscytujących minut na Zlocie).

Adam: Co więcej mogę dodać? Dla mnie też nie ma znaczenia, że Kevinowi Durantowi brakuje minut – on po prostu musi być w tym meczu. Co do DeMarcusa Cousinsa… jako fan Kings początkowo chciałem dać mu status pewniaka i nie oglądać się na innych. Podoba mi się postęp jaki zrobił i nie mam wątpliwości, że on gra jak All-Star. Jego 24-12 musi robić wrażenie. W ostatnich 10 latach tylko Love miał średnie na takim poziomie. W dodatku zaczął bronić i był kluczową postacią zaskakująco dobrej defensywy Kings na starcie sezonu. Problem polega jednak na tym, że na Zachodzie jest duża konkurencja wśród gwiazd, a on traci przez pozycję swojej drużyny. Świetne statsy bez wyników to za mało, dlatego w tej rezerwowej siódemce u mnie go nie ma i jeśli trenerzy też go nie wybiorą, może podziękować Vivekowi. Kings na własne życzenie marnują ten rewelacyjny sezon Cousinsa. Szkoda… Mam Duranta, Jamesa Hardena, Russella Westbrooka, Chrisa Paula, Klaya Thompsona, LaMarcusa Aldridge’a i Damiana Lillarda. Tak jak na Wschodzie znowu za dużo guardów i znowu nie trzymam się tych trzech graczy frontcourtu, ale inaczej tego nie widzę. DeMarcus jest za to u mnie pierwszy na liście do wejścia w miejsce zwolnione przez kontuzję Bryanta. Przed Duncanem, który pewnie i tak wolałby, żebyśmy mu oszczędzili wycieczki do Nowego Jorku.

Przemek: Dla mnie najciekawsze jest to, że tak łatwo zgadzamy się co do backcourtu. Czy myślicie, że ktoś z grupy Conley, Ellis, Parker, Bledsoe, Dragic zagrałby w Meczu Gwiazd na Wschodzie? Druga rzecz, która bardzo mnie intryguje przy okazji wyborów to fakt, że Kevin Durant dostał tak mało głosów. Czyżby jednak Oklahoma była zbyt małym rynkiem?

Maciek: Widziałem pierwszy (i pewnie nie ostatni) dokument o Durancie „Offseason” i jest tam minuta o tym jak to OKC rekrutowali Pau Gasola, ten wybrał Chicago i KD skomentował to „Chicago, Nowy Jork, Oklahoma City – trudno jest kogoś przekonać do Oklahomy”. Gasol, jak wiemy, kocha operę… Tak zupełnie serio – to niewątpliwie problem dla Duranta, zarazem być może kompleks, a na pewno temat na osobną rozmowę. Z drugiej strony – na tyle na ile wyczuwam jego charakter (nie byłem nigdy w USA, ale słucham rapu Duranta!) – chce wygrać z pozycji underdoga, „zawsze byłem nr 2” itd. Plus więcej w nim duszy i serca niż kalkulacji – fani Cleveland rozłożyli właśnie ręce w geście „…cóż!!”, 100 uśmiechów, biały gołąb i uśmiech łotra, który zdał maturę. Dlatego zdziwi mnie jeśli opuści Oklahomę w 2016 w wariancie, w którym Thunder będą lepszym teamem niż najlepsza z alternatyw. Wracając do backcourtu Zachodu – Monta Ellis byłby w moim rezerwowym składzie Wschodu przed Irvingiem, Butlerem, Millsapem, Monroe i Boshem. Eric Bledsoe też by się tam znalazł, tuż przed Mike’m Conleyem, który też by wszedł, ale tylko gdyby nie było podziału na frontcourt i backcourt. Ja mam jeszcze jednego sneaky-kandydata, którego przekreśla tylko bilans drużyny – Rudy Gay może mieć lepszy sezon niż każde z nazwisk wymienionych przez mnie po Durancie. Nie wymieniliśmy też jeszcze Dirka Nowitzkiego, ale to już tylko (tylko?) fascynująca hybryda MVP-role-playera/catch-and-shootera, coś jak Kyle Korver i fakt, że musisz cały czas być blisko, co otwiera grę innym. O ile w zeszłym sezonie jeszcze było tego troszkę-troszeczkę, tak w tym Dirk już pożegnał grę 1-na-1. Jest jeszcze ktoś kogo moglibyśmy wymienić, a nie wymieniliśmy?

Przemek: Dirk Nowitzki jest obok Tima Duncana pięknym przykładem, jak pięknie można się starzeć w tej lidze. Nie będę wymieniał nazwiska sami-wiecie-kogo, ale… wiecie. A niech mi tam, jednak wymienię, Nowitzki jest anty-Kobe’em. Zarówno jeśli chodzi o zmianę jego roli, jak i kontrakt, który wziął od Dallas na zakończenie kariery. He’s about winning. A co do gracza, o którym jeszcze nie rozmawialiśmy, to myślę, że warto wspomnieć Dwighta Howarda, który został przysypany złą famą, ale wciąż jest graczem w tej lidze i jednym z najlepszych jej obrońców.

Maciek: Ale to powoli zaczyna się robić smutna historia (tak jakby nagle wszystkim miało być smutno z powodu gracza, którego i tak nie lubili…), że Dwight z sezonu na sezon wygląda coraz gorzej fizycznie. W tym sezonie ma kłopoty z kolanem już od października i choć ma lepszy sezon w obronie niż poprzedni – i podoba mi się to, że oddał część ze swoich post-upów na rzecz gry pace-and-space Houston – to mam wrażenie, że to w tym momencie już myślenie życzeniowe, że jeszcze zobaczymy go w tym sezonie w wielkiej formie. Oby tak było, bo chciałbym. Kibicuję mu aktualnie po cichu na mojej kanapie, której nie mam. Wydaje mi się, że to co przytrafiło się jego publicity w trakcie kariery, było mimo wszystko przesadzone. Gość tak naprawdę zepsuł sobie drugą część kariery, bo chciał zrobić dobrze ustami Kobe’emu, jego psycho-fan bejsowi i oczekiwaniom uhahaha-musi-być-super, czyli wrócił o 2-3 miesiące wcześniej po operacji pleców (czy jesteśmy 3/3 z Kobe’ego?) i wiemy jak wszystko się skończyło (wina Dwighta, psuł drużynę od środka). Z drugiej strony, Skip Bayless we mnie krzyczy, że jego problem polegał na tym, by dogodzić wszystkim. Wracając się do Wschodu – czy mamy wśród swoich rezerwowych Top-7 gracza NBA poprzedniego sezonu, który latem może zmienić klub, by znów rzucać po 26 punktów i mieć atak ustawiony wokół siebie?

Adam: Kevin Love ma słabe rozgrywki i nawet na tym bezgwiezdnym Wschodzie nie jest w tym momencie All-Starem, jeśli bierzemy pod uwagę wyłącznie ten sezon. Spodziewałem się, że może mieć początkowo problemy z dostosowaniem się do nowej roli i że jego statystyki pójdą w dół, ale nie sądziłem, że będzie tak kiepsko. To pewnie jest dla niego frustrujące, bo też Cavs cały czas nie mogą znaleźć dla niego miejsca w swojej ofensywie i w pewnym sensie może to trochę przypominać sytuację Howarda po przeprowadzce do LA. Nie jest tak pięknie jak się wydawało. Dlatego obojętnie co teraz mówi, w wakacje jego przyszłość będzie gorącym tematem. Zobaczymy jeszcze jak dalej ten sezon się potoczy i jak się skończy dla Cavs, ale nie mogą być pewni, że Love u nich zostanie… Wracając do zawodników o których nie mówiliśmy, a których warto jeszcze wymienić – Zach Randolph. Trochę już o nim zapomnieliśmy, zwłaszcza, że Marc Gasol rozgrywa świetny sezon, a Mike Conley gra na poziomie, który dałby mu miejsce w ASG na Wschodzie (na Zachodzie ciągle nie ma szans, konkurencja jest zbyt silna). Tymczasem to właśnie pod nieobecność Zacha Grizzlies wpadli w dołek i mieli bilans 4-5, co przypomniało jak nadal ważną rolę tutaj odgrywa. Odkąd wrócił za każdym razem ma double-double, średnio 19.6 punktów i 13.1 zbiórek, a Grizzlies znowu wygrywają i są teraz tylko za Warriors. Z nim są 12.9 punktów na 100 posiadań lepsi, niż gdy siedzi na ławce (!) i nikt inny w Memphis nie robi tak dużej różnicy. Zalicza statystyki PER-36 (19-13) najlepsze od 2011 roku, trafiając na poziomie career-high 51% z gry. Z takimi numerami i tak dobrym wynikiem drużyny aż dziwne, że jego nazwisko zupełnie nie pojawia się w dyskusji o All-Starach.

Przemek: Wrócę na chwilę do Kevina Love’a, bo mam wrażenie, że trochę zapominamy o tym, że już to widzieliśmy. Bardzo podobne rzeczy działy się w Miami z Chrisem Boshem w sezonie po dołączeniu do Heat. Spadek jego numerów był delikatnie mniejszy niż u Love’a, ale pamiętam bardzo podobne opinie o jego „regresie”. Musimy chyba wziąć pod uwagę to, że dużo rzucający wcześniej gracze, muszą dostosować się do LeBrona Jamesa. To cena wspólnej gry, oddanie kilku rzutów i wcześniejszej elastyczności w ataku. Bosh też miał na początku spore problemy z odnalezieniem się w ofensywie i znalezieniem dla siebie miejsca – bo podobnie jak Love nigdy nie grał z zawodnikami, którzy w takim stopniu dominują piłkę. Dlatego poczekałbym z oceną tego, co dzieje się z Love’em, bo jego integracja w Cleveland to proces i najważniejszy projekt klubu. Nie wierzę, że David Blatt i LeBron James nie zdają sobie sprawy, jak ważny Love będzie dla mistrzowskich aspiracji tej drużyny… Zach Randolph skrył się w cieniu Marca Gasola i prawdopodobnie dlatego jest obecnie niedoceniany. Nie sądzę, żeby mu to bardzo przeszkadzało. Czy Nikola Vucevic ze swoją straszną defensywą jest kandydatem, na którego warto zwrócić uwagę?

Adam: Zgadzam się, że Love potrzebuje czasu, ale nie wiemy czy starczy mu cierpliwości, a w odróżnieniu od Bosha, zaraz będzie miał otwartą furtkę, żeby na przykład przeprowadzić się do swojego Los Angeles i ponownie stać się główną opcją drużyny. To może być kuszące i nie możemy wykluczyć, że nie będzie przynajmniej rozważał takiej opcji. Jeśli chodzi o Vucevica, jak najbardziej zasłużył, żeby zwrócić na niego uwagę, ale tylko dlatego, że gra na Wschodzie. Trzeba docenić jego dobry sezon i to, że kolejny rok jest maszynką do double-double, zbliżając się coraz bardziej do 20-10. Jego PER (22.2) wśród centrów jest gorszy tylko od Cousinsa i Marca, ale też nie można zapomnieć, że jego drużyną jest trzecią najsłabszą na Wschodzie. Dodając do tego jego problemy w obronie, szybko go wykreśliłem, ale był na mojej szerokiej liście.

Maciek: Na ostatniej prostej tylko jedna rzecz – Kyrie zamiast z bólem serca Millsap.

Poprzedni artykułFlesz: Noc Irvinga. Wpadka Thunder w Nowym Jorku. Rockets lepsi od Mavs. Kontuzja Anthony’ego Davisa
Następny artykułPoznaliśmy rezerwowych All-Star Game 2015. Nie ma Cousinsa i Lillarda

5 KOMENTARZE

  1. Durant na ten moment chyba nie byłby moim allstarem. Sorry ale nie zagrał nawet połowy spotkań OKC w tym sezonie.
    Bierzesz gościa co zagrał 38 spotkań na 104% czy gościa 82 na 97%
    Ja biorę tego drugiego.

    Lubię to: 0