10 najgorszych minut Jamesa Hardena

11
George Bridges / Newspix.pl
George Bridges / Newspix.pl

Narracja to takie ładne słowo, którego nadużywamy pisząc o koszykówce. Trudno jest go jedna nie nadużywać, bo jest to jedno z najważniejszych słów we współczesnym dziennikarstwie. Fakt, że tak często przewija się w różnego rodzaju artykułach – w mojej opinii – świadczy o tym, że świat mediów poszedł do przodu. Nie ufamy już głupio w to, że jesteśmy w stanie obiektywnie podejść do jakiegokolwiek tematu. Dlatego wchodzimy na poziom meta, by opisać… sposób, w jaki opisujemy świat dokoła nas. Mówimy o narracjach, nie dlatego że to wymysł młodych dziennikarzy – choć z pewnością będą was do tego przekonywać starzy dziennikarze. Budowanie narracji było, jest i będzie nieodłączną częścią przekazywania informacji. Mówienie o narracjach jest zaś wyrazem samoświadomości i próbą refleksyjnego spojrzenia na swoją pracę.

Dlatego właśnie to słowo tak często przewija się na naszych łamach. W całym szumie informacyjnym, który dociera do nas z NBA staramy się wyłapać fakty i oddzielić je od narracji właśnie. Nie zawsze skutecznie. Przeważnie nieskutecznie.

Nie oznacza to, że budowanie narracji jest czymś złym. Wręcz przeciwnie. Dzięki nim jesteśmy w stanie sprawić, że banda spoconych facetów biegających za piłką, nagle wydaje się mieć jakieś znaczenie. Spektakularna kariera sportu w XX wieku to przede wszystkim zasługa tego, w jaki sposób przedstawiały go media. Nikt nigdy nie zainteresowałbym się Muhammadem Alim, gdyby chodziło tylko o to, że potrafi komuś obić twarz. Ważniejsze, dużo ważniejsze były zbudowane dokoła niego narracje. Muhammad Ali nie był jedynie bokserem. Był wojownikiem o prawa mniejszości, był zagubionym dzieciakiem wśród próbujących na niego wpłynąć polityków, był pacyfistą. Był wieloma innymi wcieleniami siebie samego, z których bycie bokserem było tym najmniej istotnym (choć niezbędnym do powstania innych).

Narracje mogą funkcjonować na wielu różnych poziomach. Ostatecznie nie każdy sportowiec jest Muhammadem Alim. W koszykówce większość z nich to te małe narracje dotyczące bezpośrednio konkretnych umiejętności lub zachowań danego gracza. Co więcej – i mam nadzieję, że nie jest to dla was zaskoczeniem – choć najczęściej narracje mają swoje źródła w mediach, to odpowiedzialni za ich rozmnażanie i podtrzymywanie przy życiu są kibice. To Wy jesteście za to odpowiedzialni.

Pomyślcie o tym następnym razem, gdy będziecie opowiadać kumplowi o tym, że LeBron James potrafi jedynie wbijać się pod kosz, Blake Griffin to klocek bez umiejętności technicznych, a NBA nigdy nie będzie lepsza niż w latach 90. Wstawcie w to miejsce jakąkolwiek narrację, która jest zazwyczaj bezmyślnie powtarzanym uproszczeniem.

Nie bierzcie tego do siebie. Każdemu zdarza się bez zastanowienia powtarzać takie bzdury. To nie nasza wina. Tak jesteśmy zbudowani. Upraszczamy, generalizujemy i powtarzamy opinie. Temu właśnie służą narracje i nie ma co się na nie gniewać.

Zawsze jednak warto się zastanowić. Szczególnie, gdy są to narracje dla gracza krzywdzące. Zach Lowe rozłożył niedawno na czynniki pierwsze opinię na temat wartości Chrisa Paula, która cierpi z powodu tego, że rozgrywający Clippers nigdy nie grał w finałach konferencji. To dobry przykład tego, jak można sobie z tym radzić, nawet jeśli w rzeczywistości jest to po prostu budowanie kolejnej narracji.

Dziś ja spróbuję stanąć w obronie kogoś innego.

To jest całkiem świeża narracja. James Harden jest fatalnym obrońcą. Do jej powstania przyczyniło się kilka artykułów i kompilacji akcji z meczów Houston Rockets:


__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

0

KOMENTARZE

  1. Tekst implikuje że hejterzy będą patrzeć w statystyki co jako założenie już na samym początku jest błędne. Circlejerk pt. Brodacz ssie w obronie nie potrzebuje pożywki w postaci statystyk, dużej ilości akcji z kiepską obroną. Twór ten potrzebuje lapsusów jak ten w którym Harden zostaje minięty na środku boiska jak gruby nastolatek nie lubiący sportu na zajęciach z wf’u. Takie akcje ich silnie utwierdzają w ich najprawdziwszej prawdzie. A to że Harden dostarcza może nie jakoś oszałamiająco dużo akcji ze słabą obroną(patrze tekst Przemka) ale jak już coś odwali to na dobrym poziomie pomaga tylko silniej pchać ten bandwagon.

    Analiza rozumowania hejtera wykonana na własnej osobie :P No i jako że to pierwszy komentarz wypadało by się przywitać ze społecznością 6g. HiHo.

    Lubię to: 0
  2. To trochę tak jak było z Shaqiem i jego obroną picków. Jedni mówili, że ofensywa szła na półdystansie, inni że ograniczał punkty z pomalowanego.

    To trochę jak Człowiek, ten z Indiany, mu nie zarzuca się tego, że rzucają z półdystansu, bo to element systemu, nie konsekwencja taktyczna.

    Lubię to: 0
  3. Jakoś przez przypadek wpadłem wczoraj na reddicie na link do tego filmu i wiedziałem, że nie przeminie bez echa. :)
    Bez bicia przyznam się, że byłrm/jestem piewcą opinii o Hardenie jako kiepskim obrońcy. Po obejrzeniu tego filmu przyszła mi do głowy myśl… nie, nie że Harden do kapitalny obrońca ;), myśl “czy aby na pewno mam na poparcie mojej opinii o słabym obrońcy Hardenie jakieś twarde statystyki”. Oczywiście po chwili zastanowienia wyszło, że nie bardzo.

    I tak jak opinii o kiepskim bronieniu Hardena nie wyrobiłem sobie na podstawie kompilacji jego defensywnych wtop, tylko na dość subiektywnej obserwacji jego gry w kilku spotkaniach (też niezbyt wielu), tak samo jeden filmik z fajnymi stealami i blokami nie przekona mnie do jego defensywnej zajebistości. Tyle tylko, że poraz kolejny już uświadomiłem sobie coś innego. I tutaj odnośnie tematu narracji w sporcie, który poruszył Przemek. Mianowicie jak bardzo wpływa na nas i odbieranie przez nas tego co ogladamy ta narracja. Teraz już sam nie jestem pewny czy to, ze dość nisko oceniałem gre Hardena w obronie nie było efektem swego rodzaju sugestii (przecież cały internet trabi o tym, że Harden nie broni). Z drugiej strony dzięki tej narracji można jakoś ciekawie porozmawiać – choćby ze znajomymi – o tym co widziało się poprzedniego wieczoru, opisać zespół, zawodnika. Czy dałoby się ciekawie rozmawiać o sporcie gdyby zabrano nam narrację?

    Dzięki Przemek – super tekst – leci do ulubionych. Tak na wszelki wypadek, żebym zawsze pamiętał na co się wkurwiać (a raczej że nie warto) gdy po raz enty usłyszę, że Messi nie musiał trenować bo ma wrodzony talent, a Ronaldo to tytan pracy który nie ma krzty talentu tylko wszystko wyćwiczył… :D

    Lubię to: 0
  4. Harasimowicz chciał zhejtować ten tekst, ale zrezygnował po tym, jak nie zrozumiał pierwszego akapitu:)

    A przy okazji mogę polecić książkę “Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym”. To tak a propos błędów w myśleniu, które niestety wszyscy popełniamy.

    Lubię to: 0
  5. Dzięki za ten tekst Przemek. Muszę przyznać, że byłem zaskoczony postawą Hardena w ostatnich sekundach meczu z Mavs (22.11). Najpierw kontestował rzut Ellisa, który zmuszony był (niecelnie) podawać do Dirka (i skończył się przechwytem Arizy), a potem samego trójkę samego Dirka. Tego, że zrobi 2+1 można było się spodziewać, ale kluczowe akcje w obronie? Nie były to bloki ani przechwyty, po prostu dobra robota, a Ellis i Nowitzki to zawodnicy którym rzadko drży nadgarstek w crunch time. Ktoś powie, że to tylko kilkadziesiąt sekund jednego meczu, ale większość hejterów też przytacza tylko tą akcję z Shaqtin’ A Fool.
    Lubimy szufladkować: albo ktoś jest superstarem albo ssie. JH pewnie nigdy nie dostanie się do All-Defensive Team, ale nie oznacza to że na zawsze zostanie minusowym obrońcą.
    Nie jestem fanem Rockets ani JH i ciężko się ogląda kogoś kto tak często próbuje dostawać się na linię, ale denerwuje mnie przepisywanie utartych opini i cieszę się, że ktoś z tym walczy.

    Lubię to: 0
  6. Prawa jest taka, że chłop na takim poziomie musi umieć grać w obronie, ale nie musi chcieć tego pokazywać. Nie raz widziałem, jak Melo grał twardą obronę na Lebronie, chociaż też wszyscy widzą w nim zwolennika obrony “na proste plecy”. Ale przy pierwszym filmiku uśmiałem się za cały dzień ;) . Jakby mu dupsko ciążyło za mocno ;)

    Lubię to: 0