LeBron James najbardziej wartościową „marką” wśród sportowców

7
3811_15-08-14.JPG
newspix.pl

Wszystkie znaki na niebie i ziemi zaczynają podpowiadać, że NBA obrała drogę ku potędze finansowej, jakiej jeszcze w historii nie doświadczyła. Ewentualnie gdzieś w Korei Północnej rodzi się nowy dyktator, ale raczej obstawałbym przy tym pierwszym. Okazało się, że pozycja ligi jest tak silna, że nawet z największego skandalu od czasów Tima Donaghy, potrafiła wyjść nie tylko obronną, ale zwycięską ręką. Sytuacja, która wizerunkowo mogła być katastrofą, paradoksalnie okazała się być gwiazdką z nieba dla Adama Silvera, gdy Steve Ballmer zapłacił za Los Angeles Clippers ponad 2 miliardy dolarów i – czy tego chcemy, czy nie – wyznaczył punkt odniesienia dla wszystkich przyszłych sprzedaży klubów. Nie minęło kilka miesięcy, a NBA dogadała się w sprawie nowych praw telewizyjnych i pchnęła nasze zrozumienie jej prawdziwej wartości w okolice pieniędzy, których nie tylko nigdy nie widzieliśmy (razem wzięci), ale w ogóle nie rozumiemy.

NBA, obdarzona bogactwem ponadczasowych gwiazd i nowymi technologiami, które pozwalają jej z łatwością podbijać kolejne rynki, rozpędza się do prędkości, jakie nasze dziecięce oczy pamiętają z lat 90. Powoli przy tym zaczynamy rozumieć, że kiedyś to była szybka kolej, podczas gdy dziś są to odrzutowce.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułBarwy preseason (09.10)
Następny artykułSkarb Kibica NBA 2014/15: Atlanta Hawks

7 KOMENTARZE