Raport: Prokhorov rozmawia o sprzedaży części udziałów Nets. Może sprzedać całość

6
fot. Dmitry Golubovich / Newspix.pl
fot. Dmitry Golubovich / Newspix.pl

W 2010 Mikhail Prokhorov kupił New Jersey Nets i jak każdy nowy właściciel rozpoczął swoje rządy od hucznych zapowiedzi szybkiego sukcesu. Nie tylko miał zakończyć przygotowywaną już przeprowadzkę na Brooklyn, ale też maksymalnie pięć lat miało zająć jego drużynie sięgnięcie po mistrzostwo. Za chwilę rozpoczyna się ostatni rok, tego pięcioletniego planu i małe są szansę, że Nets uda się zrealizować ambitne plany swojego właściciela. Chociaż teraz nie jest nawet pewne, czy kończąc nadchodzące rozgrywki nadal będą drużyną Prokhorova, który zapowiadał, że weźmie ślub, jeśli nie będzie tytułu w wyznaczonym czasie.

Dwa miliardy dolarów jakie Steve Ballmer zapłacił za Clippers rozbudziły wyobraźnię wielu właścicieli w NBA, a Prokhorova w szczególności. Już w połowie czerwca Adrian Wojnarowski z Yahoo Sports pisał, że co prawda nie zamierza on na razie sprzedawać Nets, ale chętnie posłucha potencjalnych ofert, żeby dowiedzieć się na ile rynek wycenia jego klub. Ten sygnał nie przeszedł bez echa, zgłosili się zainteresowani i wygląda na to, że cena jest na tyle satysfakcjonująca, że skłoniła Prokhorova do rozpoczęcia rozmów.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (160): Zapowiedź sezonu Charlotte Hornets
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (161): Zapowiedź sezonu Atlanty Hawks

6 KOMENTARZE

      • Dokładnie tak jak pisze Ace chodziło mi o klub baseballowy Brooklyn Dodgers który w latach 50 został przeniesiony do Los Angeles.
        Też nie wydaje mi się aby sytuacja taka jak wtedy miała miejsce i Nets mieliby przeniesieni z Brooklynu. O ile dobrze pamiętam w tamtych czasach chodziło o to iż miasto nie chciało dać gruntów lub funduszy pod budowę nowego stadionu. Tutaj takiego problemu nie ma bo mamy tyle co wybudowaną nowoczesną halę. Aczkolwiek wydaje mi się to trochę dziwne że akurat Nets mają być sprzedane grupie, która stoi na czele ostatniej profesjonalnej drużyny sportowej która z Brooklynu została zabrana (chociaż nie są to Ci sami ludzie). Dziwne też jest dla mnie iż jedna grupa właścicieli miała by stać na czele dwóch drużyn z dwóch innych wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Nie przypominam sobie by coś takiego kiedykolwiek miało miejsce w historii amerykańskiego sportu, ale mogę się tutaj mylić i proszę o poprawienie jeżeli ktoś zna taki przykład.
        Niby Nets to drużyna z dużego rynku, ze świetnym marketingiem i rosnącym fanbasem i przede wszystkim młoda bo będąca na Brooklynie zaledwie 3 lata. Wydaje się nie do ruszenia na ten moment.

        Pisząc zresztą rano post na temat przenosin przyszedł mi do głowy szalony i małorealistyczny pomysł o tym że Nets zostaną zabrani do LA, a w zamian Ballmer ponownie połączy siły z Hansenem i zabiorą Clippers do Seattle. Wiem szaleństwo ale było wcześnie rano;)

        Lubię to: 0
    • Wątpię aby rynek LA był na tyle chłonny żeby przyjąć 3 drużynę w NBA.A NY jest jednym z bardziej atrakcyjnych rynków na mapie koszykówki jak i USA.Przenosiny w inne miejsce jak choćby Seattle w tym wypadku jest mało prawdopodobne.

      Lubię to: 0
  1. „Po raz kolejny przekonujemy się, że NBA to bardzo opłacalny biznes (ale kiedy przyjdzie lokaut, znowu usłyszymy jak właścicielom jest ciężko i ile tracą pieniędzy).”

    No jeśli przynoszenie strat co rok i wyciągnięcie zysków jest dopiero przy sprzedaży to nie wiem czy to jest tak bardzo opłacalny biznes, jeśli nie chce się z niego szybko wychodzić. Chyba że chcesz żeby właściciele się zmieniali co 2 lata – wtedy będą mieć zyski. Jeśli ma być 30 lat ktoś właścicielem to musi mieć zyski stałe, a więc słyszmy o tym przed nowym lockoutem. A zatem: jebać związki zawodowe, nawet te koszykarzy.
    No chyba że się jest z LA i się ma fajne kontrakty z mediami.

    A dodatkowo – tak dla uczciwości chociaż, nie piszcie proszę „Clippers sprzedali klub za 2mld ale za to musieli na to czekać długo” bo to brzmi jakby oni tylko czekali na rozbicie świnki. To było niemal wywłaszczenie, pokazujące jak liga jest be (no chyba ze ktoś lubi polityczną poprawność, zwaną wcześniej cenzurą i rządy prawników jako jedynych obracających się w labiryntach prawa).

    Lubię to: 0