Raport: Josh Smith prawdopodobnie zostanie w Detroit. Przynajmniej na razie

2
fot. Curtis Compton / Newspix.pl
fot. Curtis Compton / Newspix.pl

Rok temu Josh Smith był jednym z najlepszych wolnych agentów i ostatecznie był też jednym z tych, którzy zainkasowali największą wypłatę, otrzymując 4-letni kontrakt na $54 miliony. Jednak z perspektywy czasu ta umowa jest jedną z najgorszych podpisanych w tamtym offseason. Już w momencie decyzji Detroit Pistons o ściągnięciu go do siebie pojawiały się duże wątpliwości, że nie jest to zawodnik pasujący do ich składu, a w czasie sezonu to tylko się potwierdziło.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułRaport: Evan Turner podpisze kontrakt w Bostonie
Następny artykułSummer League w Las Vegas, dzień 11: To już jest koniec, czyli powrót Królów!

2 KOMENTARZE

  1. Jeżeli na przyszły sezon zostanie Smith i Monroe to nie sądze, żeby SVG był tak głupi i grał Joshem na trójce, co oznacza, że albo On albo Monroe wchodziliby z ławki. Zarówno jeden jak i drugi w roli super rezerwowego brzmi interesująco, ale przypuszczam, że żaden z nich się na to nie zgodzi i może dojść do jakiegoś wymuszonego transferu. Ciekawe jak się to wszystko rozwiąże…

    Lubię to: 0
    • A szkoda, bo taki Monroe z ławki to by było coś! 96 min do obsadzenia dla 3 graczy. Zależnie od zamysłu trenera i potrzeby danego spotkania można by tak je rozłożyć by stały się mega efektywne dla drużyny. Jeśli rywal gra na typowo 2 wysokich to wtedy kończyć spotkania duetem Dre-Greg, w innych meczach ograniczać ich wspólne granie np. do przełomów kwart 1/2 i 3/4.. Tylko właśnie żeby ego chłopaków pozwoliło im na to, Monroe może jeszcze by się z tym pogodził, gorzej Smithy. Na szczęście Stana, nie moja w tym głowa :)

      Lubię to: 0