Raport: Anthony przekonuje się do pozostania w Knicks. Znów brak słowa o Heat

35
fot. Robert Duyos / newspix.pl
fot. Robert Duyos / newspix.pl

Spotkaniem w Los Angeles z prezydentem New York Knicks Philem Jacksonem, generalnym menedżerem Steve’m Millsem i nowym trenerem Derekiem Fisherem zakończył w czwartek Carmelo Anthony swój trzydniowy tour po Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Anthony najpierw odwiedził Chicago, potem wpadł do Houston, był w Dallas, na koniec spotkał się z Los Angeles Lakers i Knicks.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułPatrick Patterson zostaje w Toronto za 18 mln dolarów
Następny artykułSpencer Hawes podpisze kontrakt z Clippers

35 KOMENTARZE

  1. Ciekawe, jak to się potoczy i czy Riley jednak poukłada te puzzle, bo w 2006 roku, po zdobyciu mistrzostwa, się nie udało. Żadnych wzmocnień, transferów, etc., i pierwszy mecz przegrany symbolicznie 40-ma punktami, po odbiorze mistrzowskich pierścieni. Później sweep w pierwszej rundzie z Bulls i stoczenie się Heat w przeciętność. Może jeszcze ktoś pamięta, jakie wtedy tuzy koszykówki grały wokół Wade’a i Shaqa? np. Hardaway, albo Davis (tak, to ten od triple double)…
    Z kolei cwane lisy z San Antonio, jak zwykle robią swoje!

    Lubię to: 0
  2. Maciek, tak samego siebie cytować? -10 do epickosci.

    A Anthony w MIA ma mało sensu. Nie razem z Boshem . Zostanie w NYK, Houston wezmą Bosha a Rose juz do nikogo nie będzie musiał dzwonić.

    Lubię to: 0
  3. Coś czuję, że Heat są w grze po Denga.
    Pytanie tylko za ile mogą go podpisać, czy to musi być s&t z Cavs i ile są skłonne zejść gwiazdy by Heat mogli pozyskać Denga.

    Lubię to: 0
  4. Carmelo jest strasznym cymbałem, jeśli zostanie w NYK biorąc ze stołu wszystkie pieniądze. W dzisiejszej NBA nie ma już miejsca na wielomilionowe kontrakty dla gwiazd, jeśli ma to iść w parze z wysokim poziomem sportowym. Ktoś może powie, że skusiła go wizjaJaxa. Że podoba mu sie możliwość gry dla Fishera. Że zostaje w swoim mieście. Jak dla mnie wielki Melo woli być alfą i omegą w zdezorganizowanych i nie liczących się od lat w walce o nic Knicks, robić tam swój show, zdobywać punkty, niż odejść i wykorzystać ostatnią szansę na zdobycie pierścienia. Strasznie to wszystko konformistyczne z jego strony. Można dnieść wrażenie, że liczą sie tylko $…

    Lubię to: 0
      • Wiadomo, łatwo decydować o nieswoich pieniądzach, ale myślę, że oferty Bulls, Rockets czy tym bardziej Lakers na pewno by go nie skrzywdziły. Jego życie, jego decyzje.

        Lubię to: 0
        • Pisałem o tym. To jest kwestia tego czego chcesz od życia. Ludzie chodzą do pracy żeby spełniać ambicje, albo ludzie chodzą do pracy, żeby mieć tylko pieniądze. Kwestia własnych oczekiwań i otoczenia. Presja tej paskudnej LaLi to kolejna rzecz.

          Lubię to: 0
        • Bulls, Rockets czy tym bardziej Lakers na pewno by go nie skrzywdziły.
          W żadnym klubie nie dostał by maxa. Tylko Houston z nim stali by się kontenderem. W LAL jest jeszcze gorszy bajzel niż w Knicks.
          Za 16 baniek to on może grać z Lebronem, a nie z Rosem, który nie wiadomo czy kiedykolwiek wróci do formy.
          Kniks maja wielki rynek, a za rok bedą mieli wielkie salary (schodzi Amare i Bargs). Dodatkowo Wschód jest tak słaby, ze przy odrobinie szczęście (np. lepsza forma rzutowa JR Smitha czy ciut lepsze zdrowie Amaree) mogą na słabym wschodzie wejść do PO

          Lubię to: 0
  5. 56/4 a 129/5 to spora różnica, za duża kasa do zostawienia na stole. Melo weźmie maxa w NY a pierścienia poszuka za 5 lat jako weteran za minimum jak kiedyś choćby Payton.

    Lubię to: 0
    • Myślę, że jednak takie mistrzostwa jak Paytona czy Kidda mają inną wartość niż takie wywalczone jako pierwsza, druga opcja.Dla graczy, których ambicją jest zdobycie tytułu i przez całą karierę pełnią rolę go to guy’a, top gwiazdy ligi, mistrzostwo wywalczone z ławki to niewielkie pocieszenie.Mało też kto o takich tytułach pamięta.Mitcha Richmonda też nikt nie traktuje jako prawdziwego mistrza.

      Lubię to: 0
      • Zgoda, natomiast myślę, że mieć 60 baniek lub ich nie mieć to ciężki dylemat, tak jak ktoś napisał kilka komentarzy wcześniej, łatwo się decyduje o cudzych pieniądzach :)

        Lubię to: 0
        • Kidd rzeczywiście miał dużą rolę w mistrzostwie Mavs ale w tym zespole na dobrą sprawę każdy był znaczący, nawet JJ Barea.Natomiast Payton, Richmond czy Casell w Celtics to były zapchajdziury i nie powiedziałbym, że w ich wypadku te tytuły dodają coś do ich dziedzictwa i historii.Tak jak mówię, zdobycie tytułu w prime jako pierwsza czy druga opcja całkowicie zmienia optykę i sposób patrzenia na karierę gracza.Gdyby taki Glen Robinson zdobył tytuł w Bucks nikt nie traktowałby jego kariery w kategoriach niewykorzystanego potencjału.Zdobył tytuł ze Spurs ale nadal będzie traktowany w kategoriach rozczarowania bo tam praktycznie nie odegrał żadnej roli.Dlatego uważam, że tytuł tytułowi jest nierówny i sam fakt posiadania pierścienia nie zmienia wiele jeśli został zdobyty na czyichś plecach.
          Co do Duncana to był chyba w tegorocznych playoffs najrówniej grającym zawodnikiem SAS, mógł równie dobrze zostać MVP Finałów i chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest pełnoprawnym członkiem mistrzowskiej drużyny.Bez niego tego tytułu by nie było o co w przypadku wyżej wymienionych panów mam wątpliwości.

          Lubię to: 0
          • „Kidd rzeczywiście miał dużą rolę w mistrzostwie Mavs ale w tym zespole na dobrą sprawę każdy był znaczący, nawet JJ Barea.”

            Po tegorocznych finałach pisałeś w którymś temacie, że majstra 2011 zdobył praktycznie trzyosobowy team, czyli Dirk z Marionem i Jetem, Kidd i Barea grali straszny piach i nie pomogli i to w zasadzie był koniec ich składu, więc mieli krótką rotację w porównaniu z Heat.

            Kilka szybkich faktów na temat 2011 NBA finals:

            1) Kidd zagrał całe PO na statach jak z całego sezonu, a w serii z Miami rzeczywiście miał 39% z gry co mu zarzucałeś, ale sęk w tym, że po pierwsze grał tak cały sezon, a po drugie 28 z 36 jego rzutów w finałach to były 3 pts,z których trafił 12, więc jego EFG% wynosił 56%.

            2) Barea trafiłby ze 2, 3 razy więcej do kosza (w całej serii, nie w meczu oczywiście!) i wykręciłby numerki dokładnie takie jak w sezonie, tak więc nie był aż tak fatalny (z resztą sam piszesz, że na dziś dzień był znaczący).

            3) Nie wspomniałeś słówkiem o Stevensonie, który przynosił 7 punktów na mecz na skuteczności 54% (57% za 3!), czego nikt się po nim raczej nie spodziewał i dawał więcej niż np. Haslem Miami.

            4) No i zniknął Tobie jakimś cudem z radaru Chandler(!?), który kręcił praktycznie double double na 60% skuteczności, będąc jednocześnie dobrym obrońcą paint.

            Miami grało rotacją Wade, Bosh, Lebron, Chalmers, Haslem (osiągnięcia połamanego Millera i Bibbiego, którzy pożarli resztę minut litościwie pomijam).

            Żeby nie było, oczywiście uważam, że Heat powinni ich rozsmarować po parkiecie siłą ognia BIG3 i niestety ich growing pains w postaci braku koncepcji na grę, zwłaszcza Lebron, który nie wiedział, czy w nowej roli dominować czy rozgrywać, a może walić jump shot za jump shotem (a może w ogóle zniknąć momentami?) położyli wygrane finały, ale nie o tym mowa. Mogliby też swoją drogą rzucać więcej niż 70% z FT w całej serii, przy meczach przegranych np. 2 i 3 punktami, pacany jedne :)

            Kwestie, na które chciałem zwrócić uwagę, to czy Dallas aby rzeczywiście miało krótką rotację z porównaniu z Heat (jak na moje oczywiście nie)? Subiektywny wybór wycinków statystyk i pominięcie dwóch graczy z rotacji, aby dowieść swoich racji, to ciekawa i nieszablonowa metoda :)

            Jak rozumieć rozdwojenie jaźni dotyczące znaczenia Kidda i JJ? Jakby było wygodnie to kilka tygodni temu grali piach, a na dziś odegrali dużą rolę i byli znaczący w zdobyciu tytułu. Więc jak jest w końcu?

            Pzdr :)

            Lubię to: 0
          • O czym Ty człowieku do mnie w ogóle piszesz?Czy ja umniejszałem role kogokolwiek w zdobyciu tytułu dla Dallas?Gdzie pisałem coś o Chandlerze, Stevensonie?Bredzisz po raz kolejny.Znajdź mi ten wpis o Kiddzie i trzyosobowym teamie Mavs to Cię ozłocę bo pisać „kocopoły” może każdy.W ogóle podpiąłeś się pod dyskusje i sapiesz wkładając mi w usta rzeczy których nigdy nie napisałem więc albo znajdź te posty albo po prostu mówiąc brzydko ZAMKNIJ MORDĘ.Nigdy nie pisałem o krótkiej ławce Dallas, nie pisałem, ze tytuł zdobyli trzyosobową rotacją ani, że Barea, Chandler, Peja czy Stevenson nie mieli udziału w tym tytule.Sprawdź swoje fakty albo wytrzeźwiej przed pisaniem na szóstym graczu.W ogóle cały mój poprzedni post nie tyczył się mistrzowskiej drużyny Dallas tylko spojrzenia na tytuły zdobywane przez topowych graczy dlatego nie zajmowałem się role playerami jak Stevenson czy Chandler tylko skupiłem się na All Starach jak Richmond czy Kidd, a Ty bawisz się w jakieś reminiscencje jakbym odnosił się do finałów w 2011.

            Lubię to: 0
          • „Dallas które pokonało Heat w 2011 też nie miało drugiej gwiazdy a jednak rozbili Miami grając na Dirka, który pudłował w tej serii niemiłosiernie z Terrym i Marionem, którzy jako druga i trzecia opcja grali jeszcze gorzej od Bosha i Wade’a.Kto więcej tam się wyróżniał?Barea czy Kidd, którzy rzucali poniżej 40%fg?To była ta fantastyczna głębia?” Pamięć dobra, ale krótka. To w końcu ten Kidd z Barea byli niezbędni i odegrali znaczącą rolę czy grali nędznie i się nie wyróżniali? A o Stevensonie i Chandlerze nie wspomniałeś ani słowem, a moim zdaniem trzeba by, oceniając Twoim zdaniem „mizerną” rotację Dallas względem Heat, bo raczej o to chodziło, nieprawdaż? Epicką uwagę internetowego napinacza o zamykaniu mordy pomijam :)

            Pozdrawiam :)

            Lubię to: 0
          • Czytaj ze zrozumieniem, napisałem, że Kidd czy Barea się nie wyróżniali.Nie napisałem nigdzie, że nie mieli udziału w tym mistrzostwie.Dallas nie miało żadnej gwiazdy oprócz Dirka, nikt nie grał wybitnie, nawet Niemiec, choć dostał za swój występ MVP bo mimo wszystko był najlepszym graczem Dallas w przekroju serii.To jest fakt, tak jak to że ten sukces miał wielu ojców.Nie zmienia to jednak mojej opinii o tym, że większość graczy w Mavs grało słabe Finały.Wygrali bo byli drużyną i pokonali drużynę, która mimo iż miała 3 All Starów to grała jeszcze słabiej.Czy Metta World Peace grał rewelacyjnie gdy Lakers zdobyli tytuł?Czy się wyróżniał?NIE ale nikt nie może powiedzieć, że udziału w tym mistrzostwie nie miał.Tyle.
            EOT z mojej strony bo nie chce mi się dyskutować z kimś kto wyciąga pojedyncze pasujące mu kwestie z wypowiedzi i spycha dyskusję na boczne tory.
            Dyskutowaliśmy o tytułach i ich znaczeniu a dzięki Twojej niebywałej umiejętności do znajdowania dziury w całym muszę pisać o mistrzostwie Mavericks i odwoływać się do wypowiedzi sprzed miesiąca.

            Lubię to: 0
      • No tak, prawie wszystko to prawda, ale Payton był jednak podstawowym graczem Heat w 2006r i gdyby nie jego rzut w Finale, to kto wie… Wade sam tego mistrzostwa nie zdobył, chociaż oczywiście grał niesamowicie.
        Z kolei Richmond po prostu znajdował się wtedy w składzie Lakers i jego wkład był żaden.

        Lubię to: 0
  6. Mam nadzieję że jednak zostanie albo pójdzie do LA. Wszyscy mówicie jaka to będzie straszan decyzja jak weźmie maksa ale zapominacie że za rok NYK mają praktycznie wyczyszczony Cap Space i spore możliwości w zgarnięci jednego z kilku wolnych agentów w przyszłe lato. Jedyne co słabo rozegrali to nie powalczyli o żaden pick by w tym ogórkowym sezonie ogrywać 3-4 mlodych graczy razem z Hardaway’em Jr. oraz próbować reanimować Shumperta!!

    Lubię to: 0
  7. Mieć choć jeden tytuł w karierze jest dla graczy NBA z pewnością ważne Maćku jako ukoronowanie, ale naprawdę uważasz, że ktoś przy zdrowych zmysłach weźmie kontrakt 56/4 zamiast 130/5, żeby mieć trofeum? Come on, be serious, Lala aż tyle nie zarabia ;)
    Chyba, że zakładasz, że Melo jednak nie jest w pełni władz umysłowych :P

    Lubię to: 0
    • Pytanie, ile pieniędzy zarabia na reklamach i szeroko rozumianym marketingu. Bo NBA już od dawna nie jest sportem jak np. Formuła 1, gdzie głównym źródłem zarobku kierowcy są niebotyczne kontrakty (taki Alonso inkasuje 30 mln Euro za sezon w Ferrari).

      Lubię to: 0
  8. Forbes podaje, że w tym sezonie zarobił z reklam 'tylko’ 8 mln. Pytanie czy ma jeszcze jakieś źródła i jakie, ale zostawienie na stole przez 5 lat ponad 70 baniek, to chyba trochę dużo, za trofeum O’Briena :)

    Lubię to: 0