Nikt nigdy nie dominował jak LeBron James

62
fot. AP Photo

To idiotyczna dyskusja. No, ale lubimy idiotyczne dyskusje. To z powodu idiotycznych dyskusji ktoś kiedyś wymyślił piwo. Do tego, finały NBA dopiero za miliard lat i potrzebujemy jakiejś idiotycznej dyskusji.

Spróbujmy ją jednak zrobić nieco mniej idiotyczną. Może zamiast zadawać pytanie, kto był najlepszym koszykarzem w historii, zapytać, kto był najbardziej dominującym w swojej epoce?

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułKontynuacja dobrych zmian w Detroit: SVG finalizuje kontrakt z nowym GM’em
Następny artykułPhil Jackson radzi Carmelo Anthony’emu, żeby poczekał do 2015 i to ma sens

62 KOMENTARZE

  1. Nie czytałem komentarzy bo szkoda czasu. Tak naprawdę taką dyskusję możemy rozpocząć dopiero po poznaniu wyników serii finałowej. Jeżeli Heat przegraja to po sprawie niema 3peat i nikt tego niezapomni Jamesowi i wtedy w dyskusji na temat kto jest królem królów MJ zawsze numerem jeden. Natomiast odwrotna sytuacja nic nie zmieni bo LBJ zrówna sie z jordanem i tyle. Cala historia będzie trwała aż do momentu w którym LBJ zdobędzie 7 pierścieni, jeden po drugim. Pozdro.

    Lubię to: 0
  2. Jeżeli ten tekst to podpucha – a na taką wygląda – to gratuluję, udało się, fajnie się czytało, itd.

    Natomiast jeśli to „tekst na poważnie”, to rzeczywiście gratuluję, można jeszcze przesunąć prime Jordana na lata 1999 – 2001, żeby LBJ miał większą przewagę ;-))) Manipulacja statystykami na poziomie mistrz.
    Z całym szacunkiem, ale fakt, że Bird i Magic „wpadli na siebie”, czyli nie zdominowali Ligi „pojedyńczo”, nie sprawia, że są słabsi. Zresztą, tekst nie jest o najlepszych koszykarzach, tylko o dominacji.

    Dominację to ja miałem wczoraj, grałem z trzema ośmiolatkami, mówię Wam, dominowałem więcej niż LBJ. Triple Double w 5 minut – punkty, zbiórki i bloki. Zdobyłem też 100% głosów na MVP. Nadaję się?

    Lubię to: 0
    • Powtórzę jeszcze raz: prime został zdefiniowany w tekście w bardzo ścisły sposób – sześć lat z rzędu, w czasie których dany zawodnik otrzymał największy procent punktów w głosowaniu na MVP. Jest to zdefiniowane bardzo konkretnie, żeby porównać LeBrona Jamesa z ostatnich sześciu lat do innych wielkich tej ligi. Tak więc:

      A) Prime’u Jordana nie da się przesunąć – ewentualnie dać gwiazdkę i potraktować 1990-93 i 95-98 jako całość.

      B) Tak zdefiniowany prime Magica i Larry’ego nie pokrywa się ze sobą.

      C) Nikt nie mówi o tym, czy ktoś jest „słabszy” czy też nie. Chodzi tylko o „zdominowanie swojej epoki w oczach współczesnych” – co daje oczywiście podstawy do oceny całej epoki.

      Lubię to: 1