Dniówka: Próba reanimacji

26
fot. Robert Duyos / Newspix.pl
fot. Robert Duyos / Newspix.pl

Miami to najlepsza drużyna na wschodzie, nie ma wątpliwości. Ale ich droga do finałów budzi parę innych. Czy samo bycie mistrzem oznacza, że są najlepsi w lidze? Dzisiaj mają szansę wygrać z pierwszą drużyną, którą w ogóle braliśmy na poważnie w kontekście mistrzostwa. W ostatnim czasie niestety średnio co drugi mecz. Oczywiście trochę na siłę przebija się przeze mnie krytycyzm, ale oglądając te play-off, ma się wrażenie, że prawdziwa koszykówka dzieje się tylko na zachodzie.

Godz. 2:30 Miami Heat – Indiana Pacers (3:1)

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułNie urodził się gotowy
Następny artykułFaule LeBrona Jamesa, wielka druga połowa Paula George’a, Pacers przedłużyli serię

26 KOMENTARZE

  1. Jak oglądałem ten mecz to cofnąłem tę sytuację z pięć razy, aby się upewnić czy przypadkiem Ptaszek jr nie miał pretensji o ten mocno specyficzny naskok LBJ. Chciałoby się rzec: Good Job, Good Effort! Coach.

    I na sam koniec, „Pan Hibbert, taki miły wielkolud” z ostatnich 21 spotkań 6 z nich zagrał na piękne i okrągłe zero z przodu.
    Facet który miał być x-factorem tej serii, kryptonitem dla Miami, defensywną bestią dominująca pomalowane, wziął łopatę i kopie grób dla Pacers.
    Gościu niech raczej pogada z kolegami ze szkoły i zmieni zawód, bo z taką grą raczej jego BIG Dream się nie spełni, z kolei BIG wpierdol (pardon) owszem. Dragon trainer to jest to.

    Lubię to: 0
  2. Rok temu Heat udowodnili, że są w stanie wygrać mistrzostwo NBA mimo dwóch zabójczych serii w półfinałach i finale konferencji. W finale grali vs wypoczęci Spurs, którzy mieli 4-0 w finale konferencji (4-3 Heat z Pacers). Wcześniej Spurs mieli niedoświadczonych Warriors i D-leagowych oraz totalnie skłóconych Lakers. Czyli totalny lajcik do finałów NBA, w zasadzie większy spacerek niż tegoroczni Heat. Jakoś nikt nie narzekał na „łatwa drogę” Spurs i przemęczenie Heat.
    Teraz zobaczymy nowa odsłonę, może w nowych warunkach trudnych serii(really, Spurs trudne serie?) Spurs pokuszą się o zwycięstwo w finale NBA.
    Przypomnę tylko, że jeszcze dwa spotkania temu wydawało się, ze Spurs będą mieli najłatwiejszą drogę do finałów w historii NBA i wg polskich blogerów i komentatorów najgorszego coacha NBA z dwoma zagrywkami na deser …. przewrotna jest ta NBA, czy raczej spojrzenie na temat ;-) ?.

    Lubię to: 0
    • Opieranie trudności dojścia do Finałów wyłącznie na liczbie rozegranych meczy to bardzo karkołomna, żeby nie powiedzieć pokrętna droga.Nie wiem na czym opierasz stwierdzenie, że Spurs w zeszłym sezonie mieli bardzo słabą drabinkę skoro Memphis, których pokonali dosyć łatwo mieli 6 bilans w lidze a na Wschodzie wówczas zajmowaliby 2 miejsce.Do tego zdominowali zupełnie Clippers i bez problemu rozprawili się z co prawda osłabioną ale jednak mającą wielkie ambicje Oklahomą.Grając zupełnie taką samą koszykówkę w tym sezonie, niemal powtórzyli ten wyczyn i to z Thunder w najmocniejszym składzie.W tym roku już nie byli słabi, prawda?Warriors?Jeszcze przy stanie 2-2 ze Spurs pamiętam peany na ich cześć, teksty o tym że „idzie nowe”, że gdy Curry i Thompson są hot to nikt nie ma z nimi szans i ta drużyna jeśli będzie zdrowa to może być tylko lepsza i zajść daleko.Dziś słyszę, że najlepsze co o nich można powiedzieć to „niedoświadczeni”.Jakoś nikt nie określał tak drużyny Pacers a przecież na dobrą sprawę ich młodzież doświadczenie miała nie wiele większe bo mimo iż przyszło im grać wcześniej w playoffs to pełnili role marginalne.Tak naprawdę na dobrą sprawę można jedynie przytaknąć przy Lakers bo to rzeczywiście była fatalna drużyna, która weszła do rozgrywek posezonowych rzutem na taśmę a w dodatku straciła przy tym swojego lidera.Tyle, że czy Heat mieli trudniej?Minusowi Milwaukee Bucks z Jenningsem na czele?Bulls bez swojego najlepszego zawodnika, których z opresji musiał ratować Nate Robinson?Na serio można określić drogę Heat do zeszłorocznych Finałów trudniejszą?Bo grająca bez ławki Indiana zmusiła ich do 7 meczy?
      Przypomnij też może dlaczego wielu jeszcze 2 mecze temu uważało, że Spurs będą mieli łatwą przeprawę z Oklahomą?Czy aby mówi Ci coś komunikat „out of rest of the playoffs” i nazwisko Ibaka?I czy aby do momentu jego powrotu wiele się mylili czy może od tego momentu Scott Brooks nagle stał się basketball mastermind w Twojej opinii?

      Lubię to: 0
      • Heat grali w ubiegłym sezonie 16 gier do finałów. W tym 7 w poprzedzających finały 2-tygodniach. Spurs 14, w tym 4 w poprzedzających finały 2-tygodniach. To jest różnica o której pisze i do której m.in. odwołuje się w tym roku autor. Nie uważam tez aby Memphis był w ubiegłym sezonie lepszym lub porównywalnym teamem do Pacers, bo nie był. Warriors można spokojnie przyjąć byli lepsi od Bulls (zdecydowanie), ale sprowadzając sprawę jak wyżej do fizycznego zmęczenia, jest chyba dla każdego oczywiste, który z tych teamów gra zdecydowanie bardziej fizycznie i wyniszczająco. Akurat tak się trafiło, ze mówimy o 3 teamach grających chyba najbardziej wyniszczająca przeciwników koszykówkę (w moim odczuciu)- Pacers, Bulls i Grizzles. Heat grali z tymi teamami 12 meczów, Spurs 4. Wybacz nawet doliczając 6 meczów z Warriors – dla mnie jest to jednak zasadnicza różnica. Teoretycznie. Bo praktycznie finał, to finał i droga do niego nie ma znaczenia. Trzeba go po prostu wygrać i tyle. Bez dywagacji odnośnie drogi.

        Lubię to: 0
        • Ale cóż to za wyniszczającą koszykówkę zaprezentowali Pacers czy Bulls?I kto bronił Heat żeby się z nimi rozprawić w 4 meczach?Ale nie, Spurs grając z równie fizyczną drużyną potrafili ich zesweepować więc się nie liczy, natomiast Heat przyszło grać z nieludzką siłą, która tak ich wymęczyła że ledwo dotarli do Finałów.Błagam, nikt po tych seriach nie umierał, nikogo też na noszach znosić nie musieli, to nie lata 90′.Równie dobrze mógłbym porażkę Pacers w tegorocznych playoffs tłumaczyć ultraciężką drabinką i wyniszczającą serią z ATLANTĄ HAWKS.Tymczasem każdy wie, że Pacers po prostu ssą od przeszło 2 miesięcy i ich gry nie da się tłumaczyć kiepskimi matchupami czy niesamowitą dyspozycją przeciwników.Logika w której drużyna, która gra więcej meczy automatycznie ma ciężej jest po prostu głupia bo za chwilę się okaże, że tak naprawdę w 2 rundzie to Spurs mieli łatwiejszego przeciwnika niż Indiana bo przecież zagrali z nimi mniej meczy.

          Lubię to: 0
          • Można dorzucić słowa mistrza Zen który na pytanie dziennikarzy odpowiedział że mniejsza ilość gier w PO wcale nie oznacza najlepszego rozwiązania ponieważ drużyna może stracić koncentrację, stać się zbyt pewna siebie i swojej przewagi. Plus, niektórym drużynom łatwiej się gra z pozycji under-doga.

            Lubię to: 0
          • @grasshooper (Zurych ?? ;-) )
            To samo mniej więcej napisałem na końcu komentarza. Wracając do słów autora artykułu, mniej więcej o to mi chodziło co m.in. napisałeś. Nie liczy się jak się doszło do finału, liczy się tylko czy się go wygrało czy nie.

            Lubię to: 0
  3. Widze, ze tylek Brooksa to straszne miejsce, bo co chwila z niego wyskakujesz i gadasz glupoty. Brooks trenerem tak, ktory cos zmienil? Hmmm, a co dokladnie? Wpuscil Ibake na 3 mecz? Przeciez jak bylby zdrowy to gralby od poczatku. Moze Brooks jest geniuszem, bo odkryl, ze granie Lambem i Jacksonem ma sens? Sorry ale Maciek (nie mowie o sobie czy innych komentatorach) opowiada o tym usprawnieniu co chwile. Moze Thabo przestaje grac, bo po sezonie zabraknie dla niego miejsca na dobre w rotacji? Gdyby to byl geniusz to zrezygnowalby od meczu nr 3 z Perkinsa i gral rotacja podkoszowa Ibaka/Adams/Nick i Durant. Ale co tam my sie nie znamy. Perk to nadal gosc ktory jest w top3 tego zespolu, jezeli chodzi o tytuly. Lubisz gadac glupoty, to twoja sprawa. Ale chetnie zobacze OKC przeciwko takiemu Miami. Tak grajacy Wade, LBJ na misji, ostatni taniec weteranow, ile im dajesz? Miami w 5 czy 6? Bez Ibaki OKC byliby w gownie. Kazdy o tym wie, ten koles zmienia ich matchupy w starciach z Sas, Lac ale nie zmienia z Heat. Czekam az Brooks stanie przeciwko Spo i bedzie musial wymyslec jakies usprawnienia. Czekam co wtedy powiesz…

    Lubię to: 0
    • 1)
      ” Ale co tam my się nie znamy”
      Nie no przecież powtarzam, że oczywiście się znacie :-), tylko Wy i nikt inny. Facet, który jest trenerem X lat, GM uznawany za jednego z najlepszych się nie zna. Drużyna mająca realne szanse na mistrzostwo od 2/3 lat oszczędza wg Ciebie na trenerze. No nie no, nie wyrobie. Czy naprawdę jesteś taki…… by w to wierzyć? Grono ekspertów espn tez się nie zna, a jakoś nie widzę tam wymieniania Brooksa śród trenerów najgorszych w NBA.
      Znasz się ty i grono pochlebców. Jeśli, cytując ciebie, coś mam w dupie, to takie durne opinie. Pieprzycie we dwóch głupoty i tyle.
      Nie mówię i nigdy nie mówiłem, ze Brooks jest trenerem, który poprowadzi OKC do mistrzostwa NBA, bo przypuszczalnie moim zdaniem nie poprowadzi (choć mogę się zdziwić). Nie mówiłem i nie mówię, że jest trenerem bardzo dobrym czy wybitnym bo raz – nie mi to oceniać, dwa moim zdaniem nie jest. Ale powtarzam może z uporem maniaka, że nazywanie go słabym trenerem jest obrazą dla:
      a) Popoviacha którego z wielką regularność leje, ze aż miło, a akurat Popa uważam za najlepszego trenera ever. Jaki wiec z Popa WYBITNY trener skoro regularnie leje go dyletant w Waszym mniemaniu ? Proszę wytłumacz mi to .
      b) COTY – bo skoro gościu, wg Was nieudacznik mający 2 zagrywki, regularnie doprowadza swój team do 2/3 najlepszego wyniku w lidze, leje regularnie jeden z 3 najlepszych teamów i trenera uznawanego za GOT, to PO CO TA NAGRODA ? Może wystarczy kaczkę z kogutem postawić przy linie bocznej aby „kwękały i piały” zmiany zawodnik ? Bo rozumiem, ze gracze Thunder sami się ustawiają, trenują, motywują, a Brooks jest tylko do krytyki niedzielnych kibiców i zdjęcia w rosterze „inteligentnego faceta w okularach”. Hm ?
      2) Durne pieprzenie o 2 zagrywkach (twoje słowa). Może nie ma w ogóle żadnej ? Grałeś kiedyś w kosza? Trenowałeś drużynę ? Ja miałem obie te przyjemności i dwie zagrywki to ma nauczyciel wf zastępujący trenera kadetów w rozgrywkach szkolnych – nie trener NBA. Jakbyś choć chwilę pomyślał, nie powtarzał frazesów, zauważyłbyś, że gra Wetsbrooka i Durnat opiera się niesamowitych na indywidualnych możliwościach atletycznych i jakakolwiek próba zamykanie ich w schematach nie przyniosłaby, przy ich obecnym atletyźmie, dobrych efektów. Już widzę jak pod jakimkolwiek trenerze Westbrook gra spokojną i poukładana koszykówkę – wg Was wówczas myśli. Nie rozśmieszaj mnie. Westbrook to DZIK. I jako dzik czuje się najlepiej i najlepiej wychodzi na tym jego team. Dzięki tej „szalonej” koszykówce i dzięki temu, ze trener mu na to pozwala, jest Top5 graczem NBA i Top2 graczem w tych play-off. Ale ty wiesz lepiej – szkoda, ze fakty mówią coś innego. Poukładana gra to nie jest na razie jego bajka i przez 2/3 sezony nie będzie. Wie to każdy kto uważnie ogląda NBA. I myśli, nie powtarza frazesy. Nie ten typ, a ponieważ jest rozgrywającym, rzutuje to na grę całego teamu. Ale jak rzutuje ? Wg Ciebie bardzo słabo, ale niestety OKC są w finale konferencji i na razie z Twoich faworów robią „jesień średniowiecza”. Choć to się skończy. Podobnie już widzę jak Durnat, jako rasowy strzelec, niestety o wzroście 211 cm, ugania się po zasłonach i obcięciach. I co jeszcze ?. Akurat Thabo dostawał całkiem sporo ustawionych zagrywek, podobnie Derek. Niestety mimo dobrych pozycji nie trafiał. OKC wygrali te dwa mecze nie tylko dlatego, ze do obrony wrócił Ibaka, bo to by nie wystarczyło, ale wrócili do tez do swych schematów, również defensywnych z Ibaką, a przede wszystkim w tej chwili 4 nie 2 gości z OKC potrafi trafić do obręczy. I to jest klucz do zwycięstwa. Wcześniej podejrzewam, ze Brooks nie chciał zabierać 2unitowi lidera (Jacksona) i dlatego nie wychodził nim z s5. W game 3 być może nie miał wyjścia, ale mimo powrotu Ibaki zaryzykował. Np. Vogela na to nie stać.
      3) Maciek tłumaczy różne rzeczy, m.in. i to, ze Nets czy Pacers mieli puknąć Heat (ah ta spokojna droga Heat, cos nie gra ;-)). To, że trener musi coś zmienić w ustawieniach po 2 przegranych meczach wydaje się naturalne, no nie?, Ale sprawdź wyniki ilu trenerów zmieniło te ustawienia, np. Vogel ? Czy to takie proste uważasz ? Zaraz będziemy mieli game 5 zobaczymy czy coś zmieni Pop. To nie takie proste, „zmienię gracza pierwszej piątki i pstryk wszystko działa lepiej”? 82 mecze RS się nie liczą ?
      BTW jakbyś miał trochę pojęcia i czytał uważnie, zauważyłbyś, że jestem kibicem Heat nie OKC. I w finale wolałbym o wiele Spurs niż Thunder. Dla dobra Heat.
      Ponadto wpis dotyczył dyskusji odnośnie „łatwej drogi Heat w kontekście mistrzostwa”, nie Brooksa. Odnośnie Brooksa zacytowałem tylko m.in. Twoje wypowiedzi ? Nie pasuje… nie wypowiadaj ich.

      cyt.” wtedy zamilknie i cofnie słowa,że OKC ma dobrego trenera”

      Mam nadzieję, ze Spo go zniszczy. Bo jest dużo lepszym trenerem. To powiem. Pytanie co Ty powiesz na wynik 14-4 – coach Brooks ps.”nieudacznik” vs coach Pop czyli powszechnie GOAT (przynajmniej dla mnie). Bardzo jestem ciekaw. No powiedz.

      Zdania o Brooksie na razie nie zmienię, tym bardziej jak dojdzie do finału NBA (oby nie;-)). Wybacz (cie)ale nazywanie trenera, który doszedł do finałów NBA słabym trenerem, mającym cyt. „dwie zagrywki”, jest niczym innym jak szczytem dyletanctwa. Tym bardziej po pokonaniu po drodze teamów Popoviach i Doca Riversa

      Lubię to: 0
      • No tak, żelazna logika – jestem fanem Heat więc wolałbym Spurs bo przecież w zeszłym roku mieliśmy z nimi bardzo przyjemną i gładką serię, nie to samo co z OKC, którzy 2 lata temu jeszcze wówczas z Hardenem zamęczyli nas na śmierć.Zapytam dosadnie „Czy Ty kurwa chłopie siebie czytasz czy może po prostu rżniesz głupa?”Jestem pewien, że zdecydowana większość fanów Heat weźmie w ciemno Oklahomę w Finałach.Zresztą, spytaj przeciwników Heat kogo chcieliby przeciwko nim zobaczyć w Finale zamiast opowiadać brednie.
        Brooks ma COTY?Świetnie, wiesz kto ma go jeszcze?Mike D’Antoni, Mike Brown i Byron Scott – to trio wystarczy, żeby obalić zasadność i trafność przyznawania tej nagrody.Gwoli ścisłości, obecnie żadnego z nich nie ma w NBA.
        Opieranie się na bilansie konfrontacji Brooks vs Popovich też jest zabawne bo mimo iż przekonujesz, ze Brooks wcale nie jest rewelacyjnym trenerem to ogrywa najlepszego trenera ever jak dziecko.Tylko o czym właśnie ma to niby świadczyć?Że Pop nie jest tak dobry czy, że Brooks w takim razie jest geniuszem skoro z taką swadą, lekkością łoi mu dupę?
        Jeśli to drugie to się w takim razie zdecyduj czy jest tylko dobry czy może jednak w czubie coachów.A jak pierwsze to cóż, gratuluje poczucia humoru.Nie mniej jednak świetny pokaz kluczenia i odwracania kota ogonem.
        Śmieszy mnie też przedstawianie Brooksa jako trenera, który nie boi się czynić odważnych kroków, który sprawdza nowe rozwiązania i stosuje różne ustawienia.Ogólnie bardzo kreatywna bestia.Szkoda tylko, że ten geniusz zarzyna swoich najlepszych zawodników przez cały sezon a młodych i perspektywicznych graczy marnuje na ławce w meczach o nic bo lepiej ogrywanie i minuty poświęcić na weteranów jak Fisher czy Butler.Świetny po prostu adjustment!I jeszcze branie czasów żeby zagrać po nich pick’n’rolle albo izolacje.No no no, klasa sama w sobie.Powoływanie się na Vogela to w ogóle strzał w stopę. Pomijając to że wcale nie jest jednym z czołowych trenerów to jeśli przesunięcie do wyjściowego unitu ma być argumentem za nieszablonowym i odważnym spojrzeniu Brooksa na grę to ja ja się pytam – kogo miałby zastąpić w wyjściowej piątce trener Indiany skoro dysponuje jedną z najgorszych ławek w lidze?Przesunąć Scole na centra?Grać CJ.Watsonem?Kogo jeszcze masz jako kontrargument dla Brooksa?Może Terry Stotts grał za mało kombinacyjnie i bardzo zachowawczo w stosunku do Scotta?
        Przypomnę za tym raz jeszcze – o tym, że Scott Brooks powinien grać na jedynce Jacksonem a Rusella przesunąć na dwójkę mówiło się już wcześniej, choćby w TNT mówił o tym Barkley czy pisano na bleechersreport więc to nie jest tak, że nagle go olśniło i wykazał się geniuszem.Nie trudno się domyślić, że jeśli masz lineup w którym 3 z Twoich zzawodników nie potrafi zdobyć punktu to trzeba zapewnić lepszy spacing niż granie izolacji i forsowanie rzutów duetem Westbrook- Durant.To jednak nie to było kluczem do zwycięstwa OKC tylko powrót Ibaki więc pisanie o jakichś ryzykownych ruchach Brooksa brzmi niepoważnie bo prawdopodobnie Thunder nawet bez niego w s5 wygraliby to spotkanie, tak jak wygrali 4 mecze w rs i 4 ostatni mecz gdzie Jackson praktycznie grał niewiele.

        Lubię to: 0
        • cyt. „Wcześniej podejrzewam, ze Brooks nie chciał zabierać 2unitowi lidera (Jacksona) i dlatego nie wychodził nim z s5. W game 3 być może nie miał wyjścia, ale mimo powrotu Ibaki zaryzykował”
          Gdzie tu widzisz zdanie cyt. „przedstawianie Brooksa jako trenera, który nie boi się czynić odważnych kroków”. Albo nie czytasz uważnie, albo sam nie wiem.
          Już wyżej zauważyłem, ze masz problem z rozumieniem zdań, ale tu przeszedłeś samego siebie.
          COTY nie przywołałem dlatego, ze tytuł ten dostał Brooks, ale dlatego, że jeśli tak słaby jest Brooks jak go malujecie i OKC samo się prowadzi, to po co w NBA nadaje się ten tytuł ? Skoro coach w pewnej ilości teamów jest po prostu nie ważny.

          Czemu opieranie się na konfrontacji Po vs Brooks jest zabawne?. Holla, gra dwóch trenerów z teamami mającymi podobne wyniki vs pozostałe teamy. Oczywiście Pop jest moim zdaniem 2/3 klasy lepszym coachem, ale Brooks mimo tego z nim wygrywa. To tez o czymś świadczy, bo jelenia, mimo tego atletyzmu Thunder, Pop i tak by jechał aż miło. Ale Brooks nie jest jeleniem.

          Czemu wole Spurs w finale od OKC. Po pierwsze duuużo bardziej lubię Spurs i jeśli ktoś ma zdobyć mistrzostwo a nie Heat to własnie Spurs. Ale nie o tym było. Wolę Spurs bo Heat ich znają, rozegrali z nimi rok temu dość szczęśliwą ale wygraną 7 meczową serię, której Spo w żadnym momencie nie przegrał z Popem. Wolę Spurs dlatego, ze Heat widzą, ze mogę z nimi wrócić nawet z dalekiej podróży. Wolę Spurs, bo mimo całego piękna ich ofensywy, ich podstawowa trójka jest o rok starsza niż w finałach 2013, nie młodsza. Co się odbije również na ich defensywie. Wole Spurs bo nie mają:
          a) Ibaki w środku, który również dla Heat może zamknąć „pomalowane”, a wiadomo co jest największym atutem Heat – nie widzę nikogo takiego w Spurs,
          b) takiego Killera z TAKI wzrostem jak Durant, za którym będzie chcąc nie chcąc musiał się uganiać przez większość serii LeBron. Co to znaczy wiadomo.
          c) bo Durant jest o dwa lata starszy i o klasę lepszym graczem niż ad. 2012 … choć zaraz .. tam jest Brooks, to niemożliwe ;-),
          d) bo maja tego nieobliczanego DZIKA, który owszem, będzie tracił piłki w trapingu, ale będzie też szkolił niemiłosiernie całą drużynę Heat. I jego nieprzewidywalnośc jest coraz bardziej zwycięska. Bo kto ma go zablokować, jak nawet nei widomo co jest z Birdmenem?
          Tak zdecydowanie, mając nawet na uwadze ubiegłoroczną, szczęśliwie zakończoną dla Heat serie, wolę w finale Spurs niż Thunder. Inni maja inne zdanie ? Ich PRAWO, nie odmawiam im tego. Moje też.

          W ostatnim akapicie sam sobie zaprzeczasz.
          Ale ja w dalszym ciągu uważam, że przynajmniej w pierwszym meczu pozostawienie Jacksona dla 2-unitu nie było błędnym rozumowaniem. Brooks nie mógł przewidzieć, że Thabo tak się rozklapi. W drugim dał ciała, OK. Nie on jedyny, nie pierwszy, nie ostatni. Ponadto to tylko dywagacje, być może były tam przyczyny o których nie mamy pojęcia. Ponadto mam wrażenie, że po 2012 r. ONI widzieli i czuja to, że mogą wyjść nawet z 0-2. To spory handicap.

          Lubię to: 0
      • Był taki ranking ESPN, gdzie Presti jako GM był 3, ale duet trener plus gm z okc było ok. 10 miejsca.
        Znalazłem linki:
        http://espn.go.com/nba/story/_/id/10717235/2014-nba-front-office-rankings-coaches
        http://espn.go.com/nba/story/_/id/10711364/2014-nba-front-office-rankings-top-executives
        http://espn.go.com/nba/story/_/id/10710924/2014-nba-front-office-rankings-owners

        Nim coś powiesz na temat jakiś źródeł to sprawdź. To wg Ciebie jak wykorzystywany jest Lamb, na niego Brooks mógłby mieć kilka zagrywek. A czy ma?

        i kiedy zrozumiesz, że to nie trener bije Popa, a atletyzm graczy OKC? Robisz z siebie durnia, czy nim jesteś?

        Lubię to: 0
        • Widzisz shevcu problem z tobą polega, że:
          1) nie potrafisz prowadzić normalnej dyskusji bez ubliżania drugiej stronie (wcześniejsze teksty, z tej strony z tyłka Brooksa wypadłeś, dureń),
          2) masz problem ze zrozumieniem najprostszych zdań i wypowiedzi – niestety to fakt,
          3) widzisz tylko racje swojej strony, n\wet nie czytasz innych argumentów.
          4) nie rozumiesz tez co pisze espn (cyt. „ale duet trener plus gm z okc było ok. 10 miejsca” – jaki duet, 10 miejsce dotyczy coachow)
          Świetnie, że zalinkowałeś te materiały, nie mam tyle czasu aby jej odszukać.
          Po raz ostatni napisze, wybacz z chamami nie rozmawiam. I osobami mającymi problem z czytaniem i rozumieniem podstawowych rzeczy. Za stary na to jestem.
          Podsumowując po raz ostatni.
          Napisałem w odpowiedzi na słowa jak beznadziejnie słaby jest Brooks (+ 2 zagrywki), że nie jest coachem bardzo dobrym czy wybitnym, ale nie jest tez taki słaby jak go malujecie. Po prostu jest coachem tylko i aż DOBRYM. Bo co najmniej takie ma wyniki.
          Linkujesz materiał z którego wynika, ze jest wg espn 10 coachem NBA … na 30
          http://espn.go.com/nba/story/_/id/10717235/2014-nba-front-office-rankings-coaches
          SUPER …… WIELKIE DZIĘKI.
          I co z niego wynika. Scott Brooks jest na 10 miejscu. Wg mnie nomen omen ZA WYSOKO. Czyli wg twojego rozumowania w NBA jest 20 beznadziejnych coachów, gorszych od Brooksa !!! W tym Mark Jackson, Brad Stevens, Jason Kidd, Mike Budenholzer … pytań brak , k===a gościu jesteś moim IDOLEM :D :D Leć do Stanów i łap się na coacha skoro 2/3 z nich to wg ciebie niedorajdy.

          Co bije Popa w tej serii każdy wie (choć jeszcze przed chwilą pisałeś, ze tylko Ibaka) ale ktoś tą OKC do tego trenuje i ustawia? Nie? Wg ciebie sami grają, tak jak na asfalcie? Bo tylko o takiej grze masz pojęcie? Jedź i trenuj ich ty. Wyniki bez wątpienia nie spadną :D.

          Jak napisałem wyżej, dla mnie koniec, dyskusja z tobą jest BEZ SENSU.

          Lubię to: 0
  4. cyt. „Gdyby to byl geniusz to zrezygnowalby od meczu nr 3 z Perkinsa i gral rotacja podkoszowa Ibaka/Adams/Nick i Durant”

    Nie masz pojęcia ile Perk znaczy dla Thunder. Na parkiecie i poza nim.
    Heat 2 lata temu wygrali z Thunder m.in. głównie dzięki temu, ze udało im się zrobić to co Ty chcesz aby zrobił Brooks, ich własny trener. Czyli wyeliminowali Perka z teamu. Nie z boiska, ale z teamu. Perk nie musi grac 30 minut, może nawet 13-17, ale to widać, ze Oni muszą wiedzieć, że z nimi jest. Ich ochroniarz, gościu rozdający łokcie na prawo i lewo i stający fizycznie przeciw drużynie przeciwnej. Podobnie jak kiedyś w Bulls Bill Cartwright czy wcześniej w Bulls, później w Knicks Oak. To jest rola Perka, nie punkty czy nawet zbiórki czy bloki.

    Wbrew tu padającym opinia Durant nie nadaje się na 4 nawet w small-ballu. Męczy się fizycznie, bo po prostu nie lubi przepychania się i stawania fizycznie (m.in. CP3 g.4 effect). Collison nie daje nic innego niż Perk a nie jest takim werbalnym liderem. Adams to rookie, na Boga mamy play-offy. I do tego będzie dążył Spo, jeśli spotkają się w finale, do wyeliminowania Perka z teamu i sprowadzenia gry do większej fizyczności.

    Lubię to: 0
    • Ruchome zasłony, airballe, brak krycia przy smallballu Heat, rzeczywiście game changer na niekorzyść OKC. Co z tego że Adams to rookie, jak gra od Perka sto razy lepiej. Przestań gadać głupoty typu rookie nie może grac w PO, jeżeli jest lepszy od startera to powinien grac i tyle.

      Lubię to: 0
  5. I jeszcze jedno. Dobre rady może każdy dawać. Miałem to napisać po g.3, ale naprawdę nie chciałem wywoływać znów dyskusji na temat Brooksa. Swoje powiedziałem i zdania na razie nie zmienię, bo nie mam powodów. Wracając do game 3 chyba każdy zauważył, że Ibaka gra na pól gwizdka w obronie często pozorując obronę i unikając bezpośredniego kontaktu fizycznego pod koszem – co jest oczywiste w świetle możliwości odnowienia kontuzji. Nie skacze jak w regular kontestując większość rzutów. Po prostu JEST i skacze gdy wie, ze bezpiecznie wyląduje. Zadanie dla teamu atakującego wydaje się proste, powinni po prostu atakować fizycznie Ibakę, zmuszać go do fizycznej gry i kontestowania rzutów wyskokiem w tłoku lub pod koszem. Czego raczej nie będzie robił lub jak zrobi może się to skończyć źle dla niego. Proste … tylko czemu w g.4 tylko jeden gracz Spurs to robił (Diaw – grając fizycznie i pump-fakemi) ? Ba, jak zrobił to bodajże 3-krotnie pod rząd, od razu ten zły Brooks zdjął Ibake widząc co się święci. Nie wiem co Brooks myślał, nie siedzę mu w głowie, sugerujecie, że gdzie indziej ;-), ale raczej bał się, że Serge po prostu wkurzony się podpali i poszybuje wysoko w górę co może w kontakcie z całkiem pokaźnym ciałem Diawa niezbyt dobrze dla niego się skończyć. Czyli jednak zareagował. Dobre rady można dawać na prawo i lewo, gorzej je egzekwować. Z czym jak widać problem ma Spurs i Pop.

    Lubię to: 0
    • Czemu ten Brooks trzymał go tyle w g3 i g4 na parkiecie? Gdyby mądrze rozdysponował minutami, to nie musiałby katować swojego BIG3 w końcówkach, ale on drży tak o wynik, że jest w stanie grac nimi po 45 minut w PO. To świadczy o nieudolności trenera niż o jego kunszcie.

      Lubię to: 0
      • Gdybyś miał troszkę pojęcia o zawodowym sporcie wiedziałbyś, ze takich przypadkach DECYDUJĄCE zdanie należy do sztabu medycznego, nie coacha. Ibaka miał zezwolenie na grę 30 minut i tyle wykorzystał Brooks. Stan jego ścięgna był cały czas monitorowany przez sztab medyczny(stąd te wychodzenie). Widać było wyraźnie, że ma zabronione ryzykować. Co więcej chcesz ? W następnym meczu zagrał znów na poziomie. Nic się nie stało.

        jeśli za coś takiego krytykujesz coacha porozmawiamy (upps, z Tobą nie da się, już nie), napisz co sądzisz o coachu Thibodeau. I całej sprawie m.in. z DRosem czy np. z Noah. Przynajmniej przeczytam. Tom przynajmniej miał „efekty”, a dRose przebywał na parkiecie gdy na 90 sek. przed końcem meczu Bulls prowadzili ponad 12 punktami jeśli pamięć mnie nie myli.
        (przygotowane wcześniej)

        Lubię to: 0
  6. SB nie jest słabym trenerem, nie jest również świetnym czy dobrym trenerem. On jest szczęściarzem który ma w zespole RW, KD i SI. Ma jeszcze większe szczęście że jedyny bunt jego 2 najlepszych graczy to noszenie „trendy” ciuchów.

    Lubię to: 0
  7. @Tomasz „SB nie jest słabym trenerem, nie jest również świetnym czy dobrym trenerem”
    To co zacytowałem napisałem z 5 razy. Sorry ale nic innego nie próbuje im BEZSKUTECZNIE wytłumaczyć od kilku tematów. NIE DA SIĘ. Uważam też nie bezpodstawnie, że wpłynął pozytywnie na ich rozwój.

    Lubię to: 0
  8. Kiedy ty coś takiego gościu napisałeś? Podaj cytaty? Ciągle się upierasz i pierdzielisz o rozwoju tych graczy pod okiem Brooksa. Pozdro. Nie ma czegoś takiego.

    Był rank na ESPN i duo Brooks&Presti było w okolicach pierwszej/drugiej dziesiątki.

    Brooks jest coachem dość przeciętnym a nie dobrym jak napisałeś. Gdyby był taki dobry, to ten zespół nie męczyłby się w tych PO, tak jak się męczył.

    Też wychodzę z tej dyskusji, która tym razem ty zacząłeś. Czekam aż pod Brooksem zdobędą choć jeden tytuł, to uderzę się w pierś. Ale na tę chwilę nie widzę tego.

    PS. Szybko zrezygnowałeś z obrony Perkinsa na parkiecie. Chyba nie jest taki bezcenny ;)

    Lubię to: 0
  9. Naprawdę po raz ostatni:
    Cyt. „Kiedy ty coś takiego gościu napisałeś? Podaj cytaty? Ciągle się upierasz i pierdzielisz o rozwoju tych graczy pod okiem Brooksa. Pozdro. Nie ma czegoś takiego.”
    Nic nie pierdziele .. opanuj się. Poszukaj pierwszego tematu ja naprawdę nie mam czasu na przekopywanie bloga, nie siedzę tu dniami. Ktoś skrytykował Brooksa nazwał go słabym/miernym coachem, ja napisałem abyście dali spokój, że słaby coach nie miałby takich wyników. Dodałem i dodaje wszędzie, ze nie uważam go za wybitnego czy bardzo dobrego coacha, ale po prostu dobrego coacha. Tak uważam tez, że pod nim rozwijają się zawodnicy. Chyba tylko ślepy tego nie widzi.

    Cyt. „Był rank na ESPN i duo Brooks&Presti było w okolicach pierwszej/drugiej dziesiątki”.
    HAHA Babka tez miała wąsy. Przytoczyłeś to co przytoczyłeś nawet tego UWAŻNIE nie czytając (lub nie wiem, nie rozumiejąc?). Z rankingu KTÓRY PRZYTOCZYŁEŚ jak byk wynika, że Brooks jest uważany za 10 coacha NBA przez fachowców. Ja nie jestem fachowcem, nie miałbym go nawet w 15-ce. Ale też nie uważam, ze 15 trenerów NBA jest słaba. Więc o co ci biega. Sorry, ale ośmieszasz się.

    Cyt. „Brooks jest coachem dość przeciętnym a nie dobrym jak napisałeś. Gdyby był taki dobry, to ten zespół nie męczyłby się w tych PO, tak jak się męczył”.
    A tu się mogę z tobą od biedy zgodzić. Pamiętam, ze pisząc, że jest coachem dobrym zastanawiałem się nad słowem przeciętnym. Ale przypominam, wywalaliście i wywalacie na niego kubeł pomyj i dlatego zaprotestowałem. Dałem „dobrym”, bo uważam, że bardzo pozytywnie wpływa na rozwój młodych graczy. Tyle.

    Cyt. „Też wychodzę z tej dyskusji, która tym razem ty zacząłeś. Czekam aż pod Brooksem zdobędą choć jeden tytuł, to uderzę się w pierś. Ale na tę chwilę nie widzę tego”.
    Wątpię. Zarówno w Ciebie jak i w tym sezonie w Brooksa. Ale to drugie jako kibic Heat.
    Dyskusje tym razem Ty zacząłeś.
    cyt. 5 wpis na początku po moim 2. „Widze, ze tylek Brooksa to straszne miejsce, bo co chwila z niego wyskakujesz i gadasz glupoty.”
    Ja zacząłem tylko pierwszy raz protestując. To ty z Barneyem wpadacie i w innych tematach zaczynacie, gadkę o mnie i o Brooksie. Mi to rybka, już więcej w nią nie dam się wciągnąć, bo to bez sensu.

    Cyt. „PS. Szybko zrezygnowałeś z obrony Perkinsa na parkiecie. Chyba nie jest taki bezcenny ;)”
    Pewnie, że nie jest bezcenny, ale jest ważny. Zobaczysz, że OKC przedłużą z nim kontrakt. Nie chcę po prostu z tobą dyskutować, do niczego dobrego to nie prowadzi. Ale:
    -nie zmieniam pochopnie w play-off składu, który wygrał 59 meczów,
    -jestem stary, wiec w play-offach gram weteranami … ba, gra tak CAŁA liga. Przynajmniej ta zwycięska,
    -granie w play-offach weteranami to prawda NBA równie stara jak ta liga,
    Perk może grać jak napisałem 13-17 minut, nawet krócej niż Adams, ale ma wychodzić w s.5 (dopóki Heat znów nie zrzuca go w niebyt), choćby po to aby na dzień dobry przywitać Tima, Manu czy Thiago paroma kuksańcami, choćby dlatego, że ma 5 razy większe poważnie u sędziów i zasłona która nie przejdzie u Adamsa, przejdzie u Perka , choćby po to aby team spirit, jak widać na pierwszy rzut oka bardzo dobry w OKC, był zachowany.

    To tyle, dajmy spokój. Żaden nie przekona drugiego. Jak ciebie nie przekonują fakty, nawet przez Ciebie przytaczane (vide espn rank) nic cię nie przekona.

    Lubię to: 0
  10. Dlaczego wszyscy myślicie że wszystkim kierują główni trenerzy? Sztab trenerski każdej drużyny NBA to kilku gości którzy odpowiadają za przygotowanie drużyny. A główny trener jest ich szefem – a szef nie zawsze musi być geniuszem. Jeśli ma bardzo dobrych pracowników, to dzięki nim wygląda na geniusza. Szef nawet może się nie znać na wielu aspektach. Podam przykład z własnego podwórka – jeśli firma tworzy stronę internetową i zrobi ją bardzo dobrze a dział IT składa się z dyrektora i 5 programistów – to czy powiecie że dyrektor jest wspaniały, czy też jego programiści? Dyrektor może być oczywiście wspaniały – ale może być też tak, że dyrektor jest na tym stanowisku bo zna się z prezesem ze szkoły i tak naprawdę wszystko za niego wykonują inni.
    Na zakończenie – sztab trenerski OKC: http://www.nba.com/thunder/team/coaches.html

    Lubię to: 0