Stan Van Gundy przejmie stery w Detroit. To będzie jego zespół

5
fot. KAMIL KRZACZYNSKI / Newspix.pl
fot. KAMIL KRZACZYNSKI / Newspix.pln gundy,

Wszystko wskazuje na to, że po dwóch latach przerwy Stan Van Gundy wraca do NBA.  Jeszcze niedawno mówiło się, że to Golden State Warriors mają go na swoim celowniku, ale uprzedzili ich Detroit Pistons, którzy złożyli byłemu trenerowi Magic atrakcyjniejszą ofertę. Według najnowszych doniesień, Pistons i Van Gundy finalizują już porozumienie, na mocy którego nie tylko zostanie on nowym trenerem, ale też i prezydentem klubu. Ma podpisać 5-letni kontrakt wart $35 milionów.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDziwaczna końcówka w Oklahomie. Błędy Chrisa Paula i sędziów. Thunder 3-2
Następny artykułSędziowie mogli mieć rację… i wcale o tym nie wiedzieć

5 KOMENTARZE

  1. Na nic więcej nie jestem w stanie się zdobyć, wybaczcie: LOL.

    PS. Gdzieś daleko Mark Jackson parska kpiąco, po czym na jego twarzy pojawia się wredny uśmieszek. Jak tak dalej pójdzie Warriors nie zatrudnią ani SVG, ani Kerra. I zacznie się żonglowanie „Mike’ami” – od D’Antoniego, przez Woodena, aż po Browna. W tych okolicznościach włodarze GSW powinni sięgnąć po coacha z doświadczeniem akademickim, bo trzej wyżej wymienieni dżentelmeni nie osiągną nic ponad to, co zwojował Mark Jackson.

    Lubię to: 0
  2. Ciekawi mnie jak bardzo zaciekły musiał być konflikt w GSW skoro władze klubu i Mark J. Nie mogli się na tyle dogadać aby pomimo niechęci z obu stron znosić się nawzajem dla wyższego dobra jakim są zwycięstwa. Wygląda pomału na to, że klub chyli się ku upadkowi do strefy średniaków z której po możliwym odejściu jednego, dwóch zawodników będzie im cieżko wyjść

    Lubię to: 0