Steve Nash: Pieniądze mają znaczenie

9
fot. youtube.com
fot. youtube.com

NBA to nie tylko koszykówka, ale też duży biznes i nie da się tego oddzielić. Kiedy ktoś podpisuje kontrakt, albo gdy dokonywany jest jakiś transfer analizujemy to nie tylko z puntu widzenia tego, jak dany ruch pomoże drużynie na parkiecie, ale równocześnie jaki ma wpływ na ich obecną i przyszłą sytuację finansową. Sprawy salary cap są równie ważne, ponieważ tylko rozsądnie działając w ramach umowy CBA, można zbudować naprawdę silny zespół. To wszystko musi ze sobą współgrać. Samo pozyskanie dwóch czy nawet trzech gwiazd nic nie da, jeśli podpisze się z nimi maksymalne kontrakty i nie zostanie już nic więcej na resztę drużyny, którą będzie trzeba uzupełnić tylko graczami na minimalnych umowach. Dlatego też samych zawodników w dużej mierze oceniamy przez pryzmat ich zarobków. Kogo wolałbyś mieć w swojej drużynie Rudy’ego Gay’a czy Jeffa Greena? Gay jest lepszy… tylko ten jego fatalny kontrakt, zarabia przecież dwa razy więcej niż Green. Może Gay jest lepszym koszykarzem, ale gdy jego wartość oceniamy „dzieląc umiejętności przez zarobki”, Green wygląda dużo rozsądniej. Jestem przekonany, że większość wybrałby właśnie jego.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułFlesz: Kolejna porażka Heat. Dobra passa Raptors i Bobcats
Następny artykułSzybki (piątkowy) zrzucik: Wiggins zatrzymany. Parker, Randle i McDermott grają dalej

9 KOMENTARZE

  1. „Samo pozyskanie dwóch czy nawet trzech gwiazd nic nie da, jeśli podpisze się z nimi maksymalne kontrakty i nie zostanie już nic więcej na resztę drużyny, którą będzie trzeba uzupełnić tylko graczami na minimalnych umowach”

    Drużyna zbudowana w ten sposób właśnie idzie po trzecie z rzędu mistrzostwo tej ligi więc dyskutowałbym :P

    Lubię to: 0
    • Ehmmm, dyskutowałbym ze stwierdzeniem, że „drużyna zbudowana w ten sposób idzie po trzecie mistrzostwo tej ligi”. Na razie pełza.
      Co do Nasha to chyba nie ma dyskusji czy ma grać czy przejść na emeryturę, bo w obu tych przypadkach w salary Lakers będzie widniała dokładnie ta sama kwota. I oczywiście nikt z nas by z takich pieniędzy nie zrezygnował więc nie ma się mu co dziwić, że tak mówi. Oby coś w przyszłym sezonie pograł, cokolwiek. Abyśmy mogli mówić, że odszedł na własnych warunkach. Nawet jeśli nie do końca będziemy tak myśleć.

      Lubię to: 0
    • No chyba nie bardzo bo Big 3 z Miami zrezygnowało właśnie z maksymalnych kontraktów, choćby po to żeby podpisać Haslema a i tak musieli oszczędzać m.in ścinając Mike’a Millera.Jeśli każdy z nich podejmie w przyszłym roku opcję dla zawodnika to Heat będą bardzo głęboko w dupie mając na uwadze, że Chalmers też pewnie zażyczy sobie podwyżki.Wówczas rzeczywiście mogą im zostać tylko minimalne umowy dla weteranów.Dlatego mówienie, że Heat zostali zbudowani w ten sposób jest lekkim mijaniem się z prawdą.

      Lubię to: 0
    • Proponuję spojrzeć na rostery Miami w tych latach, tam big 3 wzięło bardzo zaniżone kontrakty, by Pat miał jeszcze wolne kwoty na ściąganie role players. To naprawdę paskudny przykład, na tę tezę.
      Za to dobrym przykładem mogą być Pistons, gdzie wpakowano w s5 trzech, prawie all-starów, którzy kompletnie do siebie nie pasują.

      W sumie w ostatnich latach tylko jedna wielka trójka nie wypaliła i byli to Lakers z Nashem i Howardem. Inne big 3 zostawiały sobie margines elastyczności. Więc de facto, nie wystarczy wziąć 3 all-starów i dokooptować resztę za jeden wyjątek i same minimalne umowy.
      Potrzeba pomysłu i wizji.

      Lubię to: 0
  2. I jeszcze druga rzecz:

    „Ale czy ktoś oczekuje, że Andris Bedrins czy Charlie Villanueva postąpią honorowo i odejdą zostawiając pieniądze, ponieważ nie zasłużyli na nie?”

    Zarzucanie jednemu i drugiemu brak honoru tylko dlatego, że jakiś GM parę lat temu dał się ponieść fantazji i zaproponował im za dużo pieniędzy to też trochę przesada.

    Lubię to: 0
    • też uważam, że takie postawienie sprawy to głupota. Ktoś z nimi podpisał kontrakt i go wypełnia. Ryzyko jest po 2 stronach. Przykładowo Parsons i Beverly grają za „grosze”. jak doznają ciężkiej kontuzji, nikt z nimi dużego kontraktu nie podpisze, pomimo tego, że zostawili swoje zdrowie na parkiecie za „parę” baksów.

      Lubię to: 0
  3. Dostał taki a nie inny kontrakt, bo zapracował na niego przez 17 lat gry. Nie wiem czemu miałby teraz z tego rezygnować i nie wiem dlaczego mamy go oceniać przez pryzmat ostatniego roku jego kontraktu.
    W którymś odcinku The Finish Line powiedział, że jeśli Lakersi go zwolnią to zakończy karierę. Nie chcę się znowu przeprowadzać i zostawiać rodziny na większą część roku a szkoda, bo Lakersi mogliby wykupić jego kontrakt i na rok mógłby za min dla weta pograć te 10 spotkań w Toronto.. to byłoby honorowe ;)

    Lubię to: 0