Flesz(!): Mecz roku w Phoenix, 41 punktów Greena. Spurs (i rękawki?) zatrzymali LeBrona. Clippers pokonali Lakers +48

21
fot. NBA League Pass
fot. NBA League Pass

Co za noc, co za noc!

TNT miało w czwartek dwa z trzech meczów i ten jedyny, który ominęli będzie kandydatem do najlepszego meczu w tym sezonie.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (40): Jan Furtok
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (41): Dzień naczosów

21 KOMENTARZE

  1. To jak Pop oddaje Miami WSZYSTKIE rzuty z mid-range i patrzy jak sami się spalają tym (nie)oczekiwanym prezentem jest majestatyczne. Po tym meczu wiemy jedno na pewno – Oden może i będzie argumentem na Indianę ale na pewno nie na Spurs. Jakby wstawić go do s5 i nie ściągać z boiska to przewiduję, że zostałby wyfaulowany już w q1.

    Pop miszcz. Po prostu miszcz.

    Spurs rzeczywiście wyglądają jakby właśnie się obudzili po drzemce i dociskają dopiero pedał gazu. Pytanie czy nie za wcześnie. W ogóle mnie nie zdziwi jak skończą z najlepszym bilansem w lidze.

    Lubię to: 0
    • No tak ale jak dojdzie znowu do serii MIA – SAS w finałach to sie oze skonczyc jak ostatnio… czyli Lebron w koncu nauczy się korzystać z okazji. To jest fajna sprawa na zaskoczenie w jednym meczu, bo przeciwnikom nie siedzą rzuty itd., ale wgm Pop będzie musiał dodać jeszcze jakieś usprawnienia i plan awaryjny. Ale w sumie to Pop – kto ma to zrobić jak nie on?

      Lubię to: 0
      • Niekoniecznie bo Allen i Battier zaczynają być cieniami samych siebie. Bez Raya do dziś byśmy wyśmiewali mid range Miami z przegranych finałów. Także to Spo, bardziej niż Pop, musi szukać usprawnień. Na dziś. Bo do czerwca jeszcze daleko i dużo może się zmienić.

        Lubię to: 0
      • Skończyć jak ostatnio czyli praktycznie przegraną Heat?Gdyby to była kwestia jednego spotkania to cała seria Finałowa nie byłaby na styku i nie zadecydowałyby praktycznie pojedyncze zagrywki.Tak naprawdę to wszystko co miało pójść źle w końcówce tego 6 spotkania dla Spurs, spełniło się w 100%.James wcale w tej serii nie wyglądał jak Bóg a Heat jak drużyna, która dominuje nad całą ligą i potrafi wygrywać po 20 spotkań pod rząd.Gwarantuje, że jeśli Heat wejdą do Finałów, a daje na to jakieś 70% szans to żadna inna drużyna nie przysporzy im takich kłopotów jak mogą to zrobić Spurs.Oklahoma, Clippers czy każda inna drużyna to będzie powtórka z Finałów 2012 i szybki wpierdol.

        Lubię to: 0