Flesz: Supermecz – Miami Heat mają problem z Warriors? Wielki comeback Cleveland, 21 trójek Trail Blazers

15
fot. www.newspix.pl

To był inny czwartek niż zwyczajny czwartek w NBA. Bez studio TNT, za to aż 9 meczów. Nagłówki skradną wyjazdowe zwycięstwa Brooklyn Nets i New York Knicks w halach dwóch największych faworytów Konferencji Zachodniej, gdy tymczasem na Florydzie Miami Heat i Golden State Warriors rozegrali jeden z Top5 meczów tego sezonu.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułNajlepszy dzień sezonu dla Nowego Jorku: Brooklyn Nets wygrali w Oklahomie po buzzer-beaterze Iso (Ice-o) Joe. Knicks podbili San Antonio
Następny artykułNowojorskie impresje 726 – czyli… ciasteczko z niespodzianką…

15 KOMENTARZE

    • wszystko piknie, tylko porównaj sobie z kim Miami grają, a z kim zespoły z konferencji zachodniej.
      Z topowych zespołów to grali tylko z:
      Clippers W, Indiana W, L, PTB W, GSW L. (grali jeszcze z Dal i PHX ale nie są to dla mnie topowe drużyny) Miami ma prawdopodobnie najłatwiejszy kalendarz w lidze.

      Reszta meczów, to gierki z ogórkami. Na dodatek LBJ ma do pomocy więcej all starów i byłych all starów niż ja jestem w stanie zliczyć i faceta, który był wybierany dwukrotnie do 2nd All Defensive team NBA.

      Teraz porównaj sobie do niego Duranta który ma do pomocy drewnianego Perkinsa, Ibakę, 2 dobrych zadaniowców oraz bandę dzieciaków i przyuważ jaki OKC ma kalendarz.

      Lubię to: 0
        • Nikt nie twierdzi, że ma do dyspozycji samych role playerów ale fakty są takie, że LeBron ma do pomocy 2 All Starów a Durant 1, który w dodatku nie gra a w większości meczów w których grał, szukał rytmu sprzed kontuzji.Próbkę tego co Bosh jeszcze potrafi można było zaobserwować w spotkaniu z Portland, a i wypoczęty Wade potrafi przejąć mecz jak dajmy ten z Indianą.Lamb czy Jackson to są fajne historie, zwłaszcza, że jeszcze w zeszłym sezonie nie było wiadomo czy są graczami na poziomie NBA ale to żadne gwiazdy, w dodatku nie wiadomo jak poradzą sobie z grą pod presją.Mają w wyjściowej piątce totalnie bezproduktywnego gościa, który sprawdza się może w meczach z 3-4 drużynami i trochę lepszą wersję Matta Barnesa a z ławki minuty Jacksona przejął Derek Fisher [’]

          Lubię to: 0
          • A co to za argument kim byl Jeremy i Reggie rok temu, albo gdybanie co będzie pod presja? Smieszne trochę. Tu i teraz obaj są graczami którzy dają prawie 25 pts na dobrej skutecznosci, a Bosh poza eksplozja moze w dwóch meczach jest graczem bardzo podobnym do obecnego Ibaki (statystycznie również) w dodatku gorzej broni i zbiera. Wade’a uwielbiam, ale jest juz tylko najlepszym jednonogim guardem w nba. A co bezproduktywnych graczy w piątce to Battie i np. czasem Haslem to jest rzeczywiście moc… Jedyne z czym sie zgadzam to nierówny terminarz. Okc ma ogromny potencjał i jescze pewna swobode w ruchach kadrowych, a co z nim zrobia zobaczymy…

            Pozdrawiam

            Lubię to: 0
          • ja od ogromnego potencjału wolę ogromną potencję, bo większy z tego pożytek.

            Może z drugiej strony. Który zespół wg. Ciebie jest mocniejszy OKC bez Duranta, czy Miami bez Jamesa???

            Lubię to: 0
          • Dopoki nie zobacze ze 20 spotkań OKC i Heat bez nich to sie nie wypowiadam. Gdybać to ja mogę starszym paniom ze szklanej kuli za pieniądze, albo numery totka. Z pewnością widzialem OKC bez Russela rok temu. Widać bylo jak jest im potrzebny. W koszu ja jednak wybiorę potencjal. O ile sędziowie nie są w przewadze kobietami, albo męscy nie zmienia orientacji, to potencja mistrza nie da :)

            Pozdrawiam

            Lubię to: 0
  1. Chodzi raczej o 8 strat LeBrona…

    Co do GSW – jeszcze parę dni temu pisałem, że chętnie przeczytałbym tekst zawierający próbe zdefiniowania tego, co przeszkada Warriors w byciu realnym contenderem. Mija kilka dni i zaczynam sobie myśleć, że nie ma co definiować! :) GSW doskoczyli do Rockets i Clippers i mogą juz spokojnie myśleć o walce przynajmniej o 4 miejsce na zachodzie.

    PS. Chicago z bilansem 13-18 na 7 miejscu wschodu, a zaraz przed nimi Pistons 14-19 … kiedyś to nastapi i oczy mi wypłyną po spojrzeniu na tabelę wschodu.

    Lubię to: 0
  2. Cholera, po ostatnim rewelacyjnym meczu z Rockets obiecałem sobie, że obejrzę kilka kolejnych meczów Kings z rzędu, ale czuję, że to dziś może być trudne :D Zaskakujące, że przy efektywnej grze Gaya, bardzo dobrej dyspozycji Thomasa i solidnych meczach Boogiego później moczy się taki mecz. Choć z drugiej strony już w Teksasie było widać, że ta ekipa ma problemy z obroną co skłania do refleksji, że jeśli Rockets nie poprawią defensywy to nie mają co szukać w play-offach.

    Lubię to: 0
  3. Wolver zdecydowanie jest różnica między Miami a OKC a zwie się ona doświadczeniem. Przykład jest bardzo prosty w zeszłym sezonie w pewnym momencie grając bez Wade byli wstanie wygrywać bez problemu albo z niewielkimi problemami. OKC w momencie w którym ktoś z dwójki Westbrook/Durant wypada z gry kończy playoff z miejsca. Mówisz że nie ma znaczenia kim Lamb i Jackson byli w zeszłym sezonie a jednak ma to ogromne znaczenie. Nigdy Ci zawodnicy nie grali w Playoff a jak wiemy to inna koszykówka niż w sezonie zasadniczym. Jedyny dobry rywal z Top zachodu dla OKC to SAS i tylko dla tego że nie mają obrońcy ani na Westbrooka ani Duranta. GSW w pełnym składzie byś może nawet PTB są wstanie zniszczyć i rzutowo i w obronie ten zespół. Bardzo mocny jest zachód i obawiam się że pomimo tego że finalista z zachodu będzie lepszy to przegra z Miami/Indiana bo po prostu będzie bardziej zmęczonuy.

    Lubię to: 0
      • Rozumiem że się rozdwoi i przypilnuje obu naraz?? Naprawdę uważasz że jest dobry obrońca na Duranta?? Z nim jest jak z Cuurym jak ma dzień to i Igoudala mógłby sie skupić tylko na obronie i na nie wiele by się to zdało. Kawahi może i dałby rade przeszkadzać Durantowi ale mogło by to się odbyć za dużym kosztem w ataku tego zawodnika.

        Lubię to: 0
    • Jackson – 3 sezon, (wbrew temu co piszesz rozegrał sezon w PO – 11 spotkań na starterowych minutach notując ciut lepsze statystyki niż w tym sezonie nawet)
      Durant – 7 sezon, 4 sezony w PO
      Westbrook – 6 sezon, 3 sezony w PO + początek zeszłego przed kontuzją
      Ibaka – 5 sezon, 4 sezony w PO
      Sefolsha – 8 sezon, 5 sezonów w PO
      Collison – 10 sezon, 5 sezonów w PO
      Perkins – 11 sezon, 7 sezonów w PO
      Fisher – 18 sezon, 15 sezonów w PO

      W dodatku praktycznie cała paczka gra od lat razem i razem też byli w finałach 2012. Jedyni zieloni, którzy odgrywają jakąś rolę to Lamb i Adams, którzy świetnie dają sobie radę.

      Gdzie tu jest brak doświadczenia? Chyba, że uważasz, że cała pierwsza piątka musi mieć 10+ sezonów w PO, żeby się nauczyć grać…To są goście, którzy grali od małego przez high school i college i teraz mają kilka sezonów NBA za pasem, plus rozliczne występy w PO i nawet jeden w finałach. Jeżeli do teraz nie znaleźli swojego miejsca w lidze, to są kapuściane głąby i kolejne 15 sezonów im nie pomoże :)

      Niestety w pewnym momencie krzywa doświadczenia przegrywa z obniżoną wydolnością, zużyciem materiału i co za tym idzie podatnością na kontuzję, więc Miami ma i lepiej i gorzej.

      Co do hipotetycznego finału HEAT – OKC, to nie wiem kto będzie bardziej zmęczony. W Rosterze z Florydy sprawa wygląda tak (stuknie im w tym roku):

      Allen – 39 wiosen
      Andersen – 36
      Battie – 36
      Lewis – 35
      Wade – 32
      Bosh – 30
      James – 30

      Z graczy grających 500+ minut na tą chwilę tylko Cole i Chalmers łapią się poniżej 30. Myślisz, że OKC napędzane przez 5 młodych wilków 26 lat i poniżej, będzie bardziej zmęczone bo Miami zagra powiedzmy 100 spotkań, a oni 104 przez cały sezon?
      I w ogóle nie ma co gdybać ile kto rozegra. Zerknij na ostatnie trzy lata. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to tak się składało, że żaden finalista z zachodu nie zagrał więcej niż 15 spotkań w drodze do finałów, a na wschodzie co rok rzeźnia. Nie ma co wróżyć, liczą się tylko hard facts :)

      Jak dla mnie, jeżeli OKC nie zostanie prawdziwym Powerhousem poczynając od tego sezonu na conajmniej najbliższe 5 lat, to pora rozwalić to towarzystwo (włącznie z Brooksem) bo znaczyłoby to tyle, że chemia kuleje, albo nie potrafią grać razem. Ale bądźmy dobrej myśli :)

      Pozdrawiam

      Lubię to: 0