Dniówka: Kobiety w NBA

4
Chris Szagola / newspix.pl

W „A Season on the Brink” Johna Feinsteina jest fragment, w którym Bob Knight odpowiada na pytania studentów Uniwersytetu Indiana:

Student: 'Trenerze, czy myślisz, że sportowcy powinni być testowani na obecność narkotyków?’

Knight:  'Gdyby to zależało od mnie, testowałby wszystkich was sukinsynów, nie tylko sportowców’.

Studentka: 'Trenerze, co musiałabym zrobić, żeby zostać menadżerem koszykarskiego zespołu?’

Knight: 'Zmienić płeć’.

Był rok 1985 i trudno było sobie wyobrazić kobiety pracujące przy męskich drużynach koszykówki. Minęło już prawie 30 lat i niewiele się w tej kwestii zmieniło. Pomijam całkiem pomysł, że jakaś kobieta byłaby w stanie grać kiedyś w NBA. Osobiście w to nie wierzę (panie, nie ma co podnosić głosu – fizycznie po prostu jest to zbyt duża różnica) i kiedy Mark Cuban przebąkuje o draftowaniu Brittney Griner, to traktuję to raczej w kategorii zabiegu marketingowego. Jednocześnie jednak dziwi mnie fakt, że tak właściwie nie ma kobiet w NBA, które zajmowały stanowiska związane bezpośrednio z koszykarską stroną tego biznesu.

Zgodnie z ostatnim raportem na temat sytuacji zawodowej kobiet i przedstawicieli różnych ras w NBA, trochę ponad 41% stanowisk w  NBA okupowanych jest przez kobiety (w tym 44 na pozycjach vice-prezydentów w różnych departamentach ligi). Jednocześnie jednak nie znajdziemy w klubach kobiet-menadżerów, kobiet-trenerów, czy właściwie jakichkolwiek kobiet, które dopuszczone byłyby to podejmowania decyzji na gruncie koszykarskim. Ba! Nawet w sztabach medycznych 98% pracowników to mężczyźni.

W zamian jest 11 pań, które mają w klubach NBA udziały i jedna, która pracuje jako prezydent operacji biznesowych w Sacramento Kings – Matina Kolokotronis, co sprawia, że jest najwyżej postawioną w profesjonalnej hierarchii kobietą w NBA.

Czy jest szansa, że doczekamy się kobiety GM-a? Myślę, że przyjdzie na to czas i ktoś kiedyś będzie miał odwagę, by przełamać hegemonię mężczyzn na tego typu stanowiskach (nie wątpię, że są panie, które byłyby w tej roli świetne). Do tej pory męska koszykówka była raczej zamknięta dla kobiet, ale kilka pionierek zdołało już przesunąć nieco granice takiego postrzegania ligi:

  • W 1980 roku Ann Meyers podpisała kontrakt z Indianą Pacers (została zwolniona po obozie przygotowawczym).
  • W 1997 roku Violet Palmer została pierwszą sędziną w NBA.
  • W 2009 roku Nancy Lieberman została pierwszą kobietą – trenerem w profesjonalnym męskim zespole koszykówki – Texas Legends w D-League.
Czy doczekamy się pierwszej kobiety GM-a?

Dziś trzy mecze:

(12-16) BOSTON @ (21-5) INDIANA (00:00)

Danny Granger znów gra w koszykówkę i gdyby występ, w którym trafił tylko 1 z 7 rzutów oceniać przez pryzmat zaawansowanych statystyk, to moglibyśmy powiedzieć, że był udany (w 22 minuty, które spędził na parkiecie, Pacers byli o ponad 20 punktów na 100 posiadań lepsi od rywali). Coś niedobrego stało się z ławką rezerwowych Indiany w ostatnich tygodniach i Danny powraca chyba w najlepszym możliwym momencie.

(10-14) TORONTO @ (22-4) OKLAHOMA CITY (01:00)

Kevin Durant jest z innej planety niż my. To może być ten sezon, w którym wreszcie trafi do niego nagroda MVP. Thunder mają już najlepszy bilans w lidze, a KD jest chyba w tej chwili najlepiej grającym zawodnikiem NBA. Po początkowych problemach ze skutecznością już prawie wspiął się znów na poziom 50/40/90, notując jednocześnie najlepsze wyniki w karierze w zbiórkach, asystach i przechwytach. W grudniu: 29/8/5/2/1,5 – 55/52/89.

(13-14) MINNESOTA @ (19-9) LA CLIPPERS (03:30)

Clippers wygrali ostatnie cztery spotkania i w grudniu nikt nie broni w NBA lepiej niż oni, ale są w back-to-back, a Kevin Love z pewnością będzie zmobilizowany w bezpośrednim starciu z Blakem Griffinem. Love zdobywa w grudniu średnio 28 punktów w meczu i trafia 47% swoich trójek i Wolves będą potrzebowali dziś przynajmniej tego, bo odstają już trochę w walce o playoffy i nie wygrali dwa razy z rzędu od początku listopada, a Clippers w ostatnim tygodniu biją wszystkich +10.

0
Poprzedni artykułDwight Howard ruszył z miejsca
Następny artykułFantastyczny mecz Kevina Love’a, ale finisz należał do Clippers

4 KOMENTARZE

  1. Ciężko mi to sobie wyobrazić, to raczej musiała by być bardzo twarda i męska kobieta. Spójrz na te odpowiedzi Knighta, a to jeden z najlepszych gości w historii (tak wiem, że jego sposób prowadzenia teamów jest specyficzny ale mimo wszystko).

    Ja bym zaczął szukać kobitek w sztabach przy jakiś statystykach zaawansowanych, analizie video etc. skąd dalej mogłyby iść na asystentów i ewentuaaaalnie potem… sorry nie widzę tego

    Zresztą jest WNBA :)

    Lubię to: 0
  2. No i porażka O. 98-104, to tylko ludzie, przegrali u siebie, Durant zagrał jak na niego słabo. Już nie są najlepsi w lidze. Oj ciekawy ten sezon, jest kilku pretendentów do finału.

    Lubię to: 0
  3. Nie żebym był jakimś purystą językowym ale „sędzina” to żona sędziego.
    Zresztą sam tekst bardzo antygenderowy, na pewno imprimatur feministycznych byś nie uzyskał:)

    Lubię to: 0