3-na-3: Game 7, kto awansuje do wielkiego finału?

31
fot. Charles Trainor Jr / Newspix.pl

1. Seria Miami-Indiana jest dotychczas…

Maciej Kwiatkowski: Obalająca. 31-14-21-17-8-4 – to minuty Shane’a Battiera w każdym kolejnym meczu tej serii. Roy Hibbert i David West, bez specjalnej pomocy Tylera Hansbrougha, pokazują blueprint na to jak wyeliminować smallball Miami i cofnąć Heat do czasów 2010/11. Będzie interesujące zobaczyć jak zareagują na to Heat w trakcie offseason.

Przemek Kujawiński: Bolesna. Mistrzostwo wygrywa się defensywą, a dalej zajdzie ten, kto popełni mniej błędów i reszta prześwietlonych klisz i banałów. Oglądając tę serię momentami byłem zażenowany, że to finały konferencji w najlepszej koszykarskiej lidze świata. Oglądanie Dwyane Wade’a i Chrisa Bosha częściej boli niż nie boli. Oglądanie ławki Pacers zawsze boli. Mecze powinny zostać skrócone przynajmniej o 8 minut, żeby James, George i Hibbert po prostu nie musieli schodzić z parkietu.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułUjiri polubił nowe wyzwanie, przebudowuje Raptors
Następny artykułJerry Sloan już wrócił do koszykówki, teraz jest bliski powrotu do Utah Jazz

31 KOMENTARZE

    • Bosh jest soft, jest mięciutki jak kaczuszka, ale jest jeszcze Adnresen, który jest bardziej psycho niż Tyler H. Wydaje mi się, że jesli Hibbert, West i George będa trafiać swoje rzuty (co za banalne stwierdzenie) i Pacers utrzymają standardowy poziom obrony, to Miami z jednym Lebronem i połową Wade’a i Bosha nie mają szans.
      Ale to Miami i maja Birdmana, który odbierze Hibbertowi kilka punktów po zbiórce w ataku. Sam Lebron, który myślę, że nie da sobie odebrać zwycięstwa. To taki kolejny kroczek w jego historii. Rok temu wkońcu wygrali wszystko i pokazał, że może zdobywać mistrzostwa – tyle, że miał do tego drużyne. W tym roku czas na kolejny krok: „drużyna jest połamana albo soft, więc muszę wygrać mistrzostwo sam”

      Lubię to: 0
    • @majkelwow, na szczęście Bosh nie jest w tej serii factorem, dlatego kolejny jego słaby występ nie daje indianie jakiejś mega przewagi. Paradoksalnie vs Indiana Bosh kontestuje rzuty częściej niż ma w zwyczaju. Te 2 dotychczasowe plakaty z soft Chrisem biorę w ciemno za każdy nieudany dunk attempt Westów, Stephensonów czy Georgów. To obijanie obręczy, byleby zrobić hajlajta, to materiał do shaqtin’a’fool.

      Mnie zastanawia postawa Spoelstry. Ile w tym jest jego chujowych decyzji, a ile słabej skuteczności ławki? Czemu nie wypuścił Battier na schorowanego West’a w ostatnim meczu? Poradziłby sobie równie dobrze co Haslem + dałby dodatkową armatkę zza łuku. Czemu Miller wszedł dopiero w meczu nr.6, skoro procent zza łuku to problem od meczu nr.1? Przecież ten gość oprócz trójek jest mega lisem na tablicy. James Jones nie broni lepiej, ani gorzej od Allen’a, a na gorszej skuteczności w tej serii by nie rzucał.

      Lubię to: 0
    • Bosh jest soft od zawsze, co nie przeszkodziło Miami wygrać w ubiegłym roku, więc raczej on niewiele zmieni, bardziej wg mnie ważny jest Wade. A jeszcze co do Bosha, to powinien profesjonalnie uczyć występów Harlem Shake, do tego się nadaje najlepiej ;)

      Lubię to: 0
  1. Moim zdaniem wygra Indiana . Heat wygladają jak w PO z Dallas , forsowali swoją grę , a Indiana gra odważnie , ambitnie i jakoś płynniejsza ta gra się wydaje.

    Lubię to: 0
  2. LeBron sam tego nie wygra to jest pewne, żaden koszykarz sam mistrzostwa nie wygra. Może Andersen dorzuci z 10pkt trochę Haslem, Chalmers i Cole. Może Mike Miller rzuci jakaś serwie 3 i podetnie skrzydła indianie. Naprawdę nie mam pojęcia kto wygra game 7, ale wiem ze jeżeli heat odpadną to nikt nie powinien mieć pretensji do LeBrona, bo samemu to można wygrać w szachy, tenisa, a nie w grze zespołowej. Szczególnie ze inni od których również się wymaga (Wade, Bosh) zawiedli na całej lini. Jedyne co zaboli to czytanie komentarzy hejterow heat i tych super uwag że LeBron nie jest godzien pierścienia.

    Lubię to: 0
  3. 1) Seria Miami-Indiana jest dotychczas najlepszą w całych tych PO, podobnie rok temu wyglądał finał konferencji z Bostonem. Game 7 to jest to czego kibic NBA chce najbardziej.
    2) Kto stoi pod największą presją w meczu nr 7?
    Wiadomo, że James. To on nawet jeśli wykręci 45 15 5 i przegra, będzie tym na którego poleci największa fala krytyki.
    Już widzę, śliniących się sajkofanów pewnego rapista z Angeltown:)
    3) Kto wygra mecz nr 7?
    Czyste wróżenie z fusów.
    Heat + 15. To będzie mecz Allena, Millera i Battier:)

    Lubię to: 0
  4. Albo odpali ławka Pacers, albo ławka Heat. To może byc klucz do zwycięstwa. Wreszcie dobry mecz Allena lub Millera może pogrążyć acers, tak samo jak może to zrobić 15 punktów z ławki Augustina i dobra skuteczność Westa.
    Juz nie mogę się doczekać tego meczu

    Lubię to: 0
      • „na tę chwilę” dość istotny element mojego postu:)
        Kontuzja kostki to dość paskudna sprawa, wiem, bo sam często miałem z nią problemy jak grałem w kosza.
        Wiem, jak bywa to deprymujące.

        z kolei zwrot „gdyby nie Bosh” jest semantycznym nadużyciem, bo może gdyby nie Battier? albo gdyby nie Miller?, a może gdyby nie James?
        Lubię Krzyśka, nawet bardzo, ale ten gościu to typowa 4.
        W najczystszej postaci. Można by napisać shooting guard w ciele wysokiego:)
        Idealnie by pasował do Hibberta lub innego podobnego wysokiego. Bardziej mobilny i efektywniejszy w ofensywie od Westa. Dodatkowo co często jest kwestionowane, przyzwoity obrońca.
        Ten small ball oraz obecność Wade i LBJ lekko zabija Krzysia, ale widziały gały co brały. Jest mistrzem.

        Lubię to: 0
    • Drugi sezon nie daje zbiorek, wiec tym bardziej nie zmieni się to w rywalizacji przeciwko Hibertowi i Westowi. To niech chociaż zacznie solidnie trafiać z pól dystansu, bo inaczej to jawnie można go wymienić na Carlosa Boozera, dostanie się gracza który potrafi zbierać, grac tyłem do kosza i broni w podobny sposób(czyli slaby).

      P.S Lubie Bulls i jawnie nie chciał bym takie wymiany xD

      Lubię to: 0
      • W miami Boozer pasowałby jak świni krawat. Obaj są obecnie przepłacani, ale Bosh jest jednym z niewielu skutecznych wysokich z półdystansu, co w small ballu HEAT musi się sprawdzać i co dało ostatnio choćby pierścień.

        Do średnich Bosha na tablicach doliczyłbym wirtualnie jeszcze ok. 2.0 zbiórek ofensywnych, na które się w heat po prostu nie załapie. W ataku drepcze głównie poza trumną lub na łuku. Aczkolwiek zgadzam się, że odkąd przeniósł talenty to na tablicach ssie. Tym bardziej jest to smutne bo jako raptor był sezon w sezon matematycznie regularny – 20/10 na mecz.

        Lubię to: 0
  5. Cały czas mam nadzieję, że IND sprawi niespodziankę, ale jakoś tak wewnętrznie czuję, że LBJ wspindra się (pytanie czy z pomocą kolegów czy nie) dziś na jakiś kosmiczny poziom + wyjdzie w końcówce brak doświadczenia IND i Miami wejdzie do finału.

    Inna kwestia która dotyczy zarówno Miami jak i Indiany – jak długa seria odbije się na finale, w którym (niektórzy mówią, że to zgubne) już dość długo czekają SAS? Ciekaw jestem kto zyska a kto straci na takiej różnicy zmęczenia, długości serii półfinałowej…

    Lubię to: 0
    • o ile długie czekanie raczej jest uznawane za szkodliwe dla zespołu (patrz Miami w pierwszym meczu z Chicago), o tyle odpoczynek dla SAS jest jak najbardziej potrzebny. Odpoczynek dla starych kości tylko pomoże, a o rutynę w tak doświadczonym składzie nie trzeba się martwić.

      Lubię to: 0
  6. Panowie, ktokolwiek dzisiaj by nie wygrał, to liczę na przynajmniej 2 dogrywki i jakiś epicki występ LBJ i może George’a albo Roya. Pisałem wielokrotnie, że Miami ma wszystko pod kontrolą i kiedy tylko zechce przyciśnie gaz i odjedzie, teraz jednak, gdy został jeden mecz, to już taki pewny tej kontroli Heat nie jestem. Indiana ma w sobie coś fajnego do oglądania, może trochę chaosu rodem z podwórka, może ambicję i serce większe niż ich realne umiejętności na ten moment, ale trzymam kciuki, żeby im się udało… Jeżeli przegra Miami, to szkoda będzie mi LBJ. Ale to może paradoksalnie dobrze, bo raczej Wade i Bosh już lepsi nie będą i LBJ może znowu przenieść swoje talenty latem 2014 gdzie indziej..

    Lubię to: 0
    • Zgadzam się!
      O ile podczas PO 2011 mozna było zwalać na brak doświadczenia jako wspólna ekipa, geniusz super gwiazdy Nowitzkiego itd, tak teraz, po 3 latach wspólnego grania czekałoby nas zatrzęsienie ziemii w Miami i mnóstwo[!] spekulacji ,co dalej z Big 3 i Jamesem….
      Lakers :D ?

      Lubię to: 0
  7. Jaram się tym w chuj! Zawsze mnie zastanawiało, co trenerzy mają w takich momentach w głowach?
    Spodziewam się dzisiaj (jak większość) LeBrona z miną rodem z G6 z C’s- zero emocji, pełne skoncentrowanie i nakurwianie od początku meczu.
    Wade i Bosh gorzej niż w G6 zagrać już chyba nie mogą, więc w tym względnie powinno być lepiej. Mam nadzieję, że Wade nie będzie próbował na siłę pokazać, że jeszcze dalej może i że potrafi, bo to będzie zguba dla Heat. Wraca Birdman, więc powinno być gorąco pod koszem.
    Przy założeniu, że Indiana zagra taki kosmos jak ostatnio, to sam LeBron nie wystarczy i musi dostać solidne wsparcie.

    Lubię to: 0
  8. Świetnie, że jest mecz numer 7, ale tak jak Tomasz uważam, że Zwycięstwo Miami jest dzis najpewniejsze na świecie.
    Jesli miałbym teraz mozliwośc to postawiłbym na to nawet 1 milion.

    Lubię to: 0
  9. Kibicuje Indianie i mam cichą nadzieję, że jednak im się uda… Analizując na chłodno: więcej czynników musi być spełnionych, żeby Pacers awansowali i dlatego mam pewne wątpliwości. Czy nawet inaczej: Indiana ma po prostu mniejszy margines błędów, ale kurczę… jak na razie mimo tego minimalnego marginesu 3 mecze wygarnęli, a w g1 było ciut, ciut. Dzisiaj George, Hibbert i West muszą zagrać na swoim dosyć wysokim poziomie (z czym generalnie w tej serii nie ma problemu) + Lance maks pozytywnej energii + Hill spokojnie i z jak najmniejszą ilością błędów + ławka na poziomie trochę wyższym niż zazwyczaj (dobre zmiany od Younga, Mahinmiego, PsychoT i może wreszcie DJ…). Jeżeli wszystkie puzzle się ułożą to „sky is the limit”. Natomiast w Miami w ciemno obstawiam świetny mecz LBJ ( jak zresztą większość tutaj) + jakiś mały popis kogoś innego (Chalmersa, Haslema lub innego Birdmana czy Millera), a jeżeli powstanie Feniks z popiołów (Wade) lub powróci syn marnotrawny (Bosh) to będzie baardzo ciężko. No ale to w końcu g7 finału konferencji – łatwo już było.
    PS: jedyne z czego będę się cieszył w przypadku awansu Miami, to możliwość zobaczenia ich w serii z moją absolutnie ulubioną drużyną ostatnich lat, która już czeka… :)

    Lubię to: 0