4-na-5: Larry czy LeBron, KD czy Melo

18
fot. Newspix.pl

1. Larry czy LeBron?

Przemek Kujawiński: Larry. Nie jestem szczególnie chętny, żeby porównywać karierę gracza, który wciąż jeszcze nie zakończył kariery (ba! teoretycznie najlepsze lata ma wciąż przed sobą) i jednej z największych legend NBA. Wydaje mi się, że gdy LeBron zakończy karierę, będziemy mówić o nim, jako o najlepszym niskim skrzydłowym w historii (przynajmniej). Póki co jednak tytuł ten musi pozostać przy pewnym białym rednecku z kiepskim wąsem. Larry Bird zdobył 3 tytuły mistrzowskie, 3 nagrody MVP i zapisał karty historii NBA wielkimi zagraniami. Zagrania LeBrona Jamesa wciąż pozostają bez swojego historycznego tła, a jedno mistrzostwo, to wciąż za mało, by mierzyć się z legendami.

Mateusz Celer: Larry. Ciężko jest porównywać gracza, którego oglądasz praktycznie na co dzień, z kimś, czyjego meczu w czasie rzeczywistym nie widziałeś nigdy i jesteś zdany na te kilkadziesiąt spotkań wykopanych gdzieś w internecie. Wtedy musisz spojrzeć w statystyki, osiągnięcia i zajrzeć do wypowiedzi innych. I dopiero wtedy okazuje się, że Larry Bird wielkim zawodnikiem był. Praktycznie wszyscy gracze NBA nie znosili przeciwko niemu grać, bo był czołowym trash-talkerem i potrafił wejść im do głowy. Ale on nie tylko dużo gadał, on to wszystko popierał swoją grą. Co można sądzić o kimś, kto otwarcie mówił przeciwnikom, w którą stronę zrobi zwód i z którego miejsca odda rzut i po chwili rzeczywiście to robił? Kto przez cały mecz potrafił rzucać swoją słabszą ręką bez szkody dla zespołu i swoich statystyk? Kto mimo wielkiego strzeleckiego talentu zawsze był graczem wybitnie zespołowym? Można tylko stwierdzić, że to jeden z najlepszych graczy w historii koszykówki. LeBronowi jeszcze do niego trochę brakuje.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułPodsumowanie sezonu: Defensive Player of the Year
Następny artykułTo jeszcze nie koniec

18 KOMENTARZE

  1. Skręca mnie jak ktoś pisze, że Pippen jest najbardziej niedocenianą 3 w historii ligi… serio skręca. HoF, 6 mistrz NBA, AS MVP, wybierany chyba z milion razy do najlepszych piątek i defensywnych piątek, kilka razy zawodnik tygodnia i miesiąca w NBA, prawie zawsze w 10 MVP race, wybrany do 50 najlepszych koszykarzy w historii ligi itp itd…
    a fragment „Wszyscy znamy tą historię. To Jordan zbierał wszystkie laury i był oczywiście najważniejszą postacią w tej mistrzowskiej drużynie Bulls, ale Scottie nie dostawał należytego szacunku.” pozwala zadać pytanie czy autor tego tekstu nie jest kretynem?
    A kto jak nie MJ miał być najważniejsza postacią, Jordan był/jest i będzie najlepszym zawodnikiem w historii tego sportu? AP uznało go za sportowca nr 2 w historii USA, po Bambino, z kolei ESPN uznał Jordana za nr 1, przed Bambino i Alim.
    Ciekawi mnie, w jaki sposób powinni mu oddawać szacunek?
    1) zawiesić koszulkę? – done
    2) postawić pomnik? – done
    3) całować po nogach? – kto wie ?
    4) dożywotnio wykupić karnet na dziwki w Chicago? – to wcale taki nie głupi pomysł, tylko co na to jego śliczna żona?
    5) a może wykupić mu karnet na walki mma karzełków?
    jeszcze bym poruszył kilka innych kwestii przez Was (duet Celer i Lenkiewicz) sformułowanych, ale to nie na moje nerwy… ale serio ogarnijcie się.
    Poza tym, Adam, jakoś ostatnio podpisuje się w 100% pod tym co piszesz:) pozdrawiam Ciebie

    Lubię to: 0
  2. Czy Lebron James jest gorszym sportowcem od Marka Citko skoro nigdy nie mówiliśmy o „jamesomanii”, a „citkomania” miała miejsce w jednym niecywilizowanym kraju leżącym podobno w Europie?

    Moim zdaniem za dużo obecnie tych porównań, historycznych rankingów.
    Porównywanie zawodników z różnych epok nie ma dla mnie sensu. No ale rozumiem, że o czymś pisać trzeba, a te tematy z reguły budują dyskusje. A Panowie blogerzy niech robią swoje i się nie przejmują krytyką, każdy jakoś zaczynał.

    Lubię to: 0
  3. proszę, 6graczu, nie zamieszczajcie opinii dzieciaków, tj.
    Dawid Lenkiewicz (PistonsPoland) – Białystok » Społeczna Szkoła Podstawowa nr 2 STO » Klasa A 2008 – 2011…
    proszę, bardzo proszę…

    Lubię to: 0
  4. hmm, a jeśli Bronkowi coś się stanie (oczywiście, nie życzę Mu tego, tak czysto teoretycznie, na potrzeby tego bzdurnego porównania, tak sobie załóżmy, ok?) i nagle zakończy karierę? I nadal będzie lepszy od Birda, Magica i „sami wiecie kogo”??

    Lubię to: 0
  5. Zawsze Po Drugie
    masz racje ALE nie masz racji.
    zwróc uwagę chociązby na jeden z ostatnich wpisów M.Kwiatkowskiego, którym pisze cos w stylu, że byli Bad Boysi, byli Shaq-Bryant, był Jordan …. w sensie że to on sam wygrywał bo TYLKO TAK TO MOZNA ODBIERAC….to jest skórwysyństwo.
    W takim znaczeniu TAK, PIPPEN JEST NAJBARDZIEJ NIEDOCENIANYM koszykarzem w historii.

    Lubię to: 0
    • Ten tekst dotyczył chyba Kobego, tuż po kontuzji, stąd też zapewne ta kurtuazja ze strony Maćka, bo nie podejrzewam go aby obiektywnie oceniając stwierdził, że zasługi threepeatu Kobego i Shaqa są po 50%, za mądry jest i za bardzo zna się na tym sporcie.
      Zarówno Pippen jak i Kobego byli tymi drugimi, ale czy to znaczy, że są mniej doceniani? Na fakty nie ma co się obrażać, obaj mieli wielkie szczęście grać z najlepszym trenerem w historii NBA, Pippen grał z najlepszym koszykarzem ever a Kobe z najbardziej dominującym centrem ever.
      Zarówno jeden jak i drugi pewnie nie są najlepszymi graczami na swojej pozycji (Jordan>West>….Kobe? oraz Bird>Havlicek>zapewne LBJ…może Worthy…Pippen?), ba pewnie nawet na pudle się nie znajdują, choć w pierwszej piątce powinni się w 100% znaleźć.

      Lubię to: 0
      • Nie uwazasz ze pisanie o „tych drugich” czesto nie ma sensu i jest argumentem jedynie w sytuacji gdy chce sie zmniejszyc wklad zawodnika w sukces zespolu ?

        No bo jesli sa ludzie ktorzy twierdza, ze Kobe ma 2 pierscienie bo 3 wygral Shaqiem to ile pierscieni ma Magic gdy wygrywal z Kareemem ? Jakos ten argument nie pojawia sie nigdy w przypadku tych 2 zawodnikow.

        Poza tym jeszcze powiedzmy ze argument Kobe – Shaq ma sens w sezonie 99-00 kiedy Shaq gral sezon zycia, a Kobe mial wklad podobny do Pippena (21/6/5). Ale kolejne 2 PO to 29/7/6 i 26/6/5 Kobego.

        Lubię to: 0
        • ale taka gra Kobego wynikała, z tego, że miał Shaqa, który był podwajany a czasem nawet potrajany, stąd też taki dobry „rzucacz” jakim był/jest Kobe, miał okazję to wykazania się. Shaq był stworzony do triangle offense:)
          Kobe miał 28,5 pkt 5.9 zb i 5 ast w sezonie regularnym 00/01
          z kolei w sezonie regularnym 01/02 miał 25,2 pkt 5.5 zb i 5,5 ast. Faktycznie w PO, grał lepiej, ale to Shaqa robil plus 30 pkt i plus 15 zb w finałach:)
          W żaden sposób nie uważam, że threepeat nie należy się Kobemu, jedynie sprzeciwiam się głosom, że jeszcze jeden tytuł i Kobe będzie mógł się równać z Jordanem – nie nigdy nie będzie mógł, jest gorszy od MJ, albo LBJ musi wygrać 5 tytułów aby być lepszy od Bryanta, sorry ale gościu który wygrał 4 razy (liczę już ten sezon) MVP oraz doszedł do finałów mając 22 lata i Mike Browna na ławce, a na parkiecie Drew Goodena, Larrego Hughesa i Erica Snowa nie musi moim zdaniem nic udowadniać:) Choć zakładam, że James skończy z 2-3 pierścieniami z Heat oraz z kilkoma z Cavs:)
          Kobe to świetny zawodnik, 100% HoF, ale to że miał Westa jako GM, jako lidera jednego z dwóch(obok Duncana) ówczesnych najlepszych graczy w NBA – Shaqa oraz 6 krotnego mistrza NBA (siedmio – jesli liczyć tytuł zdobyty przez Phila z NYK) PJ na ławce to trzeba obiektywnie napisać, że to handicap którego nie miał ani Jordan ani Iverson ani Lebron ani Pierce ani Carter ani Nowitzki ani nikt inny.
          Reasumując, nie, nie sądzę, że pisanie o tych drugich nie ma sensu. Pamiętasz co Wade powiedział w TNT po wygraniu tytułu w poprzednim sezonie? Doskonale wiedział, że to LBJ będzie teraz numerem jeden.
          Kobe grając z Shaqiem był golasem, młodym utalentowanym zawodnikiem ale golasem, co innego Kobe z sezonów 08-10 gdzie faktycznie to on był liderem i gdzie wygrał 2 tytułu, uprzednio zostając MVP sezonu zasadniczego ’08 (chyba głównie przez końcówkę, bo subiektywnie uważam, że w tym sezonie zarówno CP3, LeBron czy KG grali lepiej od Kobasa).
          Wracając do Magic i Kareema, wiesz dlaczego? bo, może żaden bezczelnie bo wygraniu mistrzostwa nie rzucił, że ma o jeden więcej od kolegi:)
          Poza tym, spójrz na Celtic’s 08, tam akurat nikt nie mówi, że to wyłącznie zasługa Pierca, albo bez Allena by też się udało, albo jakby zamienić KG na x to tez byliby mistrzami. Ciekawe dlaczego??
          Jeśli stajesz, przed kamerami i mówisz, że jesteś najlepszy to sorry, ale licz się, że ktoś Ci wypomni fakt, że bez Shaqa i Jacksona tytułu nie wygrałeś:) już nie będę przypominał kosmosu i Bullsów z koszulką 24.
          To samo dotyczy sytuacji w której, na plecach masz wytatuowane „chosen one” a pewna znana marka chce z nas zrobić „świadków” to nie ma co się dziwić, że odchodząc z teamu, (będąc uczciwym organizacja Cavs też się nie popisała – trener 3+? zawodnicy 3?) nie wygrywając mistrzostwa, a będąc liderem i przy okazji najlepszym graczem w lidze, może sprowadzić jedną reakcje – lincz.

          Lubię to: 0
  6. „ale taka gra Kobego wynikała, z tego, że miał Shaqa, który był podwajany a czasem nawet potrajany, stąd też taki dobry „rzucacz” jakim był/jest Kobe, miał okazję to wykazania się. Shaq był stworzony do triangle offense:)”

    Na pewno masz racje, ale ile razy widzielismy Kobego rozrywajacego obrone wejsciem pod kosz i oddajacego pilke do Shaqa ktory konczyl akcje latwym wsadem ? Uznajmy ze ulatwiali sobie gre nawzajem.

    „Kobe miał 28,5 pkt 5.9 zb i 5 ast w sezonie regularnym 00/01
    z kolei w sezonie regularnym 01/02 miał 25,2 pkt 5.5 zb i 5,5 ast. Faktycznie w PO, grał lepiej, ale to Shaqa robil plus 30 pkt i plus 15 zb w finałach:)”

    Z tego co pamietam to zblizyl sie do tych srednich w jednej serii finalowej w 2000 r.

    Poza tym to co napisales nie podlega zadnej dyskusji – w finalach ewidentnie grali na Shaqa. Ale na pewno przyznasz ze tak naprawde prawdziwe finaly NBA rozgrywaly sie wczesniej na zachodzie – Lakers vs Spurs/Kings/Blazers. Wydaje mi sie ze prawda jest to co kiedys powiedzial Shaq ze oni po prostu patrzyli na matchup i decydowali kto tym razem bedzie pierwsza opcja. I jesli spojrzysz na niektore serie ze Spurs czy Kings w ktorych Shaq mial ciezki matchup, to Kobe ciskal srednio ponad 30 punktow.

    Pamietny GM 7 z 2000 roku przeciwko Blazers – Shaq zagral po prostu dramat, zdobyl o ile dobrze pamietam 15 punktow. Kobe 25/11/7/4. Gdyby nie wygrali tego meczu to moim zdaniem nie byloby 3peat.

    A tak wogole to zespol Lakers 2000/2001 jest jendym z najlepszych ever – 1 porazka w calych PO + przed samymi PO wygrali kilka spotkan. Niesamowity run.

    „W żaden sposób nie uważam, że threepeat nie należy się Kobemu, jedynie sprzeciwiam się głosom, że jeszcze jeden tytuł i Kobe będzie mógł się równać z Jordanem – nie nigdy nie będzie mógł, jest gorszy od MJ”

    Jesli spojrzec na caly przebieg kariery to trudno sie z toba nie zgodzic. Jestem natomiast zdania ze poziom na jakim Kobe gral w sezonach 2005-2007 + 02/03 jest po prostu nieziemski i zaryzykuje stwierdzenie ze w swoim prime byl lepszy niz Jordan w swoim.

    „albo LBJ musi wygrać 5 tytułów aby być lepszy od Bryanta, sorry ale gościu który wygrał 4 razy (liczę już ten sezon) MVP oraz doszedł do finałów mając 22 lata i Mike Browna na ławce, a na parkiecie Drew Goodena, Larrego Hughesa i Erica Snowa nie musi moim zdaniem nic udowadniać:) ”

    Dla mnie osobiscie Lebron nigdy nie bedzie na poziomie Kobego i Jordana ktorzy sa w swojej wlasnej lidze. Po prostu nie jest az tak wszechstronnym graczem.

    A argument o rzekomej slabosci Cavs i rzekomej boskosci Lebrona – sorry stary, nie kupuje tego. Przeciez ten zespol byl rok w rok w czolowce zespolow z najlepszym bilansem w NBA. To byl po prostu bardzo dobry zespol. Lebron potrzebuje solidnych obroncow i shooterow w rogach i to wlasnie dostal. Poza tym umowmy sie ze wschod jest slabsza konferencja – doszli do finalu przeciwko Spurs i nie pokazali zupelnie niczego. Na zachodzie nie wyszliby pewnie za pierwsza runde.

    A co do nagrody MVP – fajnie ze jest, ale dla mnie znaczy niewiele. To jest konkurs popularnosci a nie wybor najlepszego zawodnika. Dla mnie ta nagroda jest zartem, tak samo jak trener roku. Kobe ma jedno MVP, Shaq ma jedno MVP – tyle co Nowitzki, mniej niz Nash. Jackson ma jednego trenera roku.

    MVP powinni wybierac zawodnicy i trenerzy, tak jak bylo kilkadziesiat lat temu.

    „Kobe to świetny zawodnik, 100% HoF, ale to że miał Westa jako GM, jako lidera jednego z dwóch(obok Duncana) ówczesnych najlepszych graczy w NBA – Shaqa oraz 6 krotnego mistrza NBA (siedmio – jesli liczyć tytuł zdobyty przez Phila z NYK) PJ na ławce to trzeba obiektywnie napisać, że to handicap którego nie miał ani Jordan ani Iverson ani Lebron ani Pierce ani Carter ani Nowitzki ani nikt inny.”

    Czyli co mistrzostwa 4-6 Jordana sa mniej warte bo mial 3 HOF w skladzie ? Wogole tamten zespol Bulls jest bardzo niedoceniany. Oni przeciez po pierwszym odejsciu Jordana doszli do finalu konferencji z Knicks i w zasadzie byli o krok od dojscia do finalu NBA.

    Mistrzostwa showtime tez sa mniej warte bo West byl GMem, Pat trenerem a sam sklad nafaszerowany gwiazdami ?

    Kompletnie nie rozumiem tego sposobu myslenia.

    „Kobe grając z Shaqiem był golasem, młodym utalentowanym zawodnikiem ale golasem”

    A kim byl Shaq przed tym jak przyszedl Jackson i Kobe sie rozwinal ? Byl liderem bardzo dobrego teamu z Orlando – dupa. Byl liderem Lakers z Jonesem i Van Exelem (obaj All-Stars) – dupa. Shaq byl bardzo dobry ale tez nie przesadzajmy – potrzebowal Kobego i Jacksona zeby wygrac, tak samo jak Kobe potrzebowal Shaqa i Jacksona.

    „Wracając do Magic i Kareema, wiesz dlaczego? bo, może żaden bezczelnie bo wygraniu mistrzostwa nie rzucił, że ma o jeden więcej od kolegi:)”

    Maja miedzy soba rywalizacje, komentarz byl smieszy. Myslisz ze jak sie witaja to od czego zaczynaja ? Maja z tego zwale. Mam ci przypomniec rap Shaqa po tym jak Lakers przegrali z Celtics ?

    „Poza tym, spójrz na Celtic’s 08, tam akurat nikt nie mówi, że to wyłącznie zasługa Pierca, albo bez Allena by też się udało, albo jakby zamienić KG na x to tez byliby mistrzami. Ciekawe dlaczego??”

    Bo chlopaki byli po 30stce, wszystko co mieli do zrobienia indywidualnie juz zrobili ? Bo sa innymi ludzmi ?

    Shaq tez jak poszedl do Miami byl inny, tak samo jak Kobe kiedy dostal Gasola. Shaq i Kobe spotkali sie po prostu w zlym momencie. Jeden byl w swoim prime, drugi do niego wchodzil i zaden nie chcial odpuscic.

    „Jeśli stajesz, przed kamerami i mówisz, że jesteś najlepszy to sorry, ale licz się, że ktoś Ci wypomni fakt, że bez Shaqa i Jacksona tytułu nie wygrałeś:) ”

    Nie kumam o co chodzi.

    „lincz”

    Program na ESPN w ktorym to wyglaszal byl nieporozumieniem. No i jesli chcesz byc uwazanym za jednego z najlepszych w historii nie odchodzisz do zespolu innego topowego zawodnika. Sorry, moze to old school, ale ja to tak widze. Najlepsi zawodnicy raczej przyciagali graczy do swoich zespolow a nie odchodzili.

    Lubię to: 0
  7. Rozwinąłeś się bardziej ode mnie:)
    Zacznę od końca.
    Chodzi o wypowiedź Kobego po wygraniu 5 mistrzostwa, gdy odpowiedział na pytanie, co to dla Niego znaczy? „że ma o jeden więcej tytuł od Shaqa” Co do wywiadu w ESPN zgoda, żenua.
    Ale kompletnie się nie zgodzę z faktem, że to najlepsi zawodnicy przyciągają innych graczy do swoich zespołów, wiadomo, że takie miasta jak LA, NY, Boston, Chicago czy też Miami są bardziej hot od perspektywy grania w Bucks, Wolves czy Cavs. LeBron przecież nie był GM i nie podpisywał kontraktów.

    „Jestem natomiast zdania ze poziom na jakim Kobe gral w sezonach 2005-2007 + 02/03 jest po prostu nieziemski i zaryzykuje stwierdzenie ze w swoim prime byl lepszy niz Jordan w swoim.”

    W sezonach 05-07 Kobe 2 razy odpadł w pierwszej rundzie z Suns:) wyobrażasz sobie w takiej sytuacji Jordana, albo co byś napisał gdyby w pierwszej rundzie po takim genialnym sezonie odpadł LeBron?
    O składzie LAL w sezonie 05-07 później.
    A teza, że był lepszy niż Jordan jest …. pozostawię to bez komentarza:) Albo nie, skomentuje?
    Jordan w każdych PO grał plus 30 (oprócz 1 sezon w PO), sezon 85/86 – 44 pkt średnio na mecz – wow wow wow wow, można być fanem Kobego ale uważanie go za lepszego od Jordana jest po prostu koszykarską herezją. Znajdź mi choć jedną statystkę w której Kobe jest lepszy? Dobra w stratach lepszy jest Kobe;)

    „Dla mnie osobiscie Lebron nigdy nie bedzie na poziomie Kobego i Jordana ktorzy sa w swojej wlasnej lidze. Po prostu nie jest az tak wszechstronnym graczem.
    A argument o rzekomej slabosci Cavs i rzekomej boskosci Lebrona – sorry stary, nie kupuje tego. Przeciez ten zespol byl rok w rok w czolowce zespolow z najlepszym bilansem w NBA. To byl po prostu bardzo dobry zespol. Lebron potrzebuje solidnych obroncow i shooterow w rogach i to wlasnie dostal. Poza tym umowmy sie ze wschod jest slabsza konferencja – doszli do finalu przeciwko Spurs i nie pokazali zupelnie niczego. Na zachodzie nie wyszliby pewnie za pierwsza runde.”

    Po pierwsze Kobe NIE JEST NA POZIOMIE I NIGDY NIE BĘDZIE NA POZIOMIE Jordana. To raz. Dwa, LeBron jest bardziej wszechstronny od Kobego, spójrz na statystki, ba jest o wiele lepszym obrońcą, z wszystkich elementów koszykarskiego rzemiosła, jest tylko gorszym shooterem.
    Nikt nie pisze o boskości LeBrona, ale przyznasz, dziwną zależność, że ten „dobry zespół” po odejściu LeBrona zaaaaatankował strasznie głęboko. Pokaże Ci pewną różnicę, LeBron z Goodenem, Hughsem oraz Snowem przed swoim primem, był w finale, z kolei Kobe jako lider w swoim prime z podobnym „dobrym” składem wyleciał 2 razy w I rundzie PO z Suns, których trenował Mike „Pringels” D’Antoni:)
    Co do wschodu, nie uważam, że Pistons i Nets to były wtedy ogórki. Więc raczej nie „umówmy się”.

    „A co do nagrody MVP – fajnie ze jest, ale dla mnie znaczy niewiele. To jest konkurs popularnosci a nie wybor najlepszego zawodnika. Dla mnie ta nagroda jest zartem, tak samo jak trener roku. Kobe ma jedno MVP, Shaq ma jedno MVP – tyle co Nowitzki, mniej niz Nash. Jackson ma jednego trenera roku.”

    Z kolei moim zdaniem, nagroda MVP co do zasady odzwierciedla obecną sytuację, bo od 5-10 lat faktycznie wybierany jest najlepszy zawodnik w lidze – z kilkoma wyjątkami. W latach ’90 faktycznie, kilkukrotnie Jordana oszukano.
    Pozdrawiam

    Lubię to: 0
  8. „Chodzi o wypowiedź Kobego po wygraniu 5 mistrzostwa, gdy odpowiedział na pytanie, co to dla Niego znaczy? „że ma o jeden więcej tytuł od Shaqa””

    No dobrze ale dalej nie wiem jaki ta wypowiedz ma zwiazek z „Jeśli stajesz, przed kamerami i mówisz, że jesteś najlepszy to sorry, ale licz się, że ktoś Ci wypomni fakt, że bez Shaqa i Jacksona tytułu nie wygrałeś:) ”. Rozumiem ze byl to prztyczek w kierunku Shaqa – skad wziela sie reszta o tym ze jest najlepszy ?

    „W sezonach 05-07 Kobe 2 razy odpadł w pierwszej rundzie z Suns:) wyobrażasz sobie w takiej sytuacji Jordana, albo co byś napisał gdyby w pierwszej rundzie po takim genialnym sezonie odpadł LeBron?”

    Oczywiscie ze sobie wyobrazam. Jordan w sezonach kiedy mial najlepsze osiagniecia punktowe odpadal w pierwszej – drugiej rundzie.

    „A teza, że był lepszy niż Jordan jest …. pozostawię to bez komentarza:) Albo nie, skomentuje?
    Jordan w każdych PO grał plus 30 (oprócz 1 sezon w PO), sezon 85/86 – 44 pkt średnio na mecz – wow wow wow wow, można być fanem Kobego ale uważanie go za lepszego od Jordana jest po prostu koszykarską herezją. Znajdź mi choć jedną statystkę w której Kobe jest lepszy? Dobra w stratach lepszy jest Kobe;)”

    Te 44 punkty srednio na mecz to zart ? Zagral wtedy 3 spotkania. Na pewno znajde 2 mecze z rzedu w ktorych Kobe zdobyl ponad 40 punktow, nie jestem pewny czy 3…Ale wciaz uwazam ze to zart wiec nawet nie bede szukal.

    Poza tym mysle ze mnie nie zrozumiales. Przeciez napisalem ze Jordan przez cala swoja kariere byl lepszy – ma lepsze srednie, wiecej nagrod itd. Ale ta roznia jest mniejsza niz ci sie wydaje. Jesli spojrzysz na statystyki takie jak punkty na posiadanie to roznica wynosi 0,06 – w obronie Kobe pozwalal przeciwnikowi na zdobycie 0,02 punktu wiecej na posiadanie. Oczywiscie te statsy uwzgledniaja 3 sezony podczas ktorych Kobe grzal lawe wiec roznica kiedy grali pelne mecze bedzie jeszcze mniejsza.

    A sezony ktore wymienilem to lata kiedy bil rekordy Jordana, wyrownywal rekordy Chamberlaina itd. Zrobil z liga to co Jordan robil w latach 80tych.

    Rozumiem ze mozesz uwazac Jordana za lepszego – nie jest to przeciez zadna obraza. Ale na pewno nie jest tak ze Kobe jest lata swietlne za Jordanem jak probujesz to przestawic.

    „Po pierwsze Kobe NIE JEST NA POZIOMIE I NIGDY NIE BĘDZIE NA POZIOMIE Jordana. To raz. Dwa, LeBron jest bardziej wszechstronny od Kobego, spójrz na statystki, ba jest o wiele lepszym obrońcą, z wszystkich elementów koszykarskiego rzemiosła, jest tylko gorszym shooterem.”

    O pierwszym bylo akapit wyzej.

    Co do Lebrona to pierwsza rzecz – ja ogladam mecze i na tej podstawie oceniam gre zawodnikow. Jesli mam ochote na przegladanie cyferek to odpalam Excela.

    Co do wszechstronnosci Lebrona to ja to widze tak. Chlopak ma mega wjazd do kosza co jest u niego pierwsza opcja. Jak wjezdza to jest pomoc i podaje do strzelcow na obwodzie. Zwykle jest tak ze obronca zostawi mu z pol metra przestrzeni i ten jak ma dzien trafi kilka jumperkow. Od dwoch sezonow probuje grac w post up i zobaczymy co bedzie dalej. W zasadzie jest prosty jak budowa cepa ale przy tym bardzo skuteczny.

    Kobe i Jordan opanowali do perfekcji najtrudniejszy element gry w koszykowke – gre na poldystansie. Nie ma rzutu czy ruchu ktorego Kobe nie mialby w swoim repertuarze. Rzut po kozle, floater, wszelkie layupy, rzut z odejscia, fade-away. Do tego dochodzi swietna praca nog i gra w post-up.

    Ja zawsze uwielbiam w tym miejscu porownanie Shaqa do Olajuwona. Jeden to brutalna sila i atletyzm, drugi to zwinnosc i czysty skill. Shaq byl wiekszym skurczybykiem ale czy byl lepszym koszykarzem ? Smiem watpic.

    Piszesz o statystykach wiec chodzi ci o zbiorki i asysty. Zbiorek ma wiecej – ciezko zeby nie mial, jest strasznym fizolem a Kobe jak na swoj wzrost i pozycje na boisku tez swoje zbiera.

    Asysyty – to jest kwestia systemu w ktorych obaj graja. Lebron dostaje pile na obwodzie, gra wysokiego picka i jesli jest podwojony podaje do strzelcow (a zawsze mial komu podac). Kobe w tym sezonie pod D’Antonim gral podobnie i mial mecze z kilkunastoma asystami. Przez 90% swojej kariery gral w trojkatach w ktorych po prostu nie ma gracza zaliczajacego duze ilosci asyst. Jordan mial ich okolo 6, Kobe ma okolo 6. Co warto zauwazyc to Kobe w wiekszosci (chyba poza jednym) sezonow pod Philem byle liderem swojego zespolu pod wzgledem asyst.

    Tak wiec nie widze tu specjalnie wiekszego skilla Lebrona – inny system.

    „Nikt nie pisze o boskości LeBrona, ale przyznasz, dziwną zależność, że ten „dobry zespół” po odejściu LeBrona zaaaaatankował strasznie głęboko. Pokaże Ci pewną różnicę, LeBron z Goodenem, Hughsem oraz Snowem przed swoim primem, był w finale, z kolei Kobe jako lider w swoim prime z podobnym „dobrym” składem wyleciał 2 razy w I rundzie PO z Suns, których trenował Mike „Pringels” D’Antoni:)”

    Stary wschod nie byl slaby – wschod byl smiesznie slaby. Oto statystyki Lebrona z PO 2006/2007:

    25.1 pkt ze skutecznoscia 41,6% w tym 28% za 3.
    8,1 zb. 8 as.

    Wszyscy pamietaja jeden mecz z Pistons w ktorym zagral perfekcyjnie. Ale jak widac cale PO mial…przecietne ? To chyba za malo powiedziane. Final z SAS byl chyba jeszcze bardziej zenujacy w jego wykonaniu niz final z Mavs.

    I tak jak juz pisalem – Cavaliers na zachodzie nie wyszliby z pierwszej rundy, no max. drugiej.

    Ustalmy wiec na poczatku ze na wschodzie nie bylo tak dobrej ekipy jak Suns z ktorymi odpadali Lakers. Jesli chodzi o sklady – pierwszy sklad Lakers to Smush Parker (max. lawa w Cavs), Kobe, Walton (max. lawa w Cavs), Odom (pewnie gralby w pierwszym w Cavs), Kwame (max. lawa w Cavs). O lawce Lakers z grzecznosci wspominac nie bede. I ten zespol prowadzil z Suns 3-1 i byl zbiorke Odoma od pogonienia Suns w pierwszej rundzie.

    Nie zrozum mnie tez zle – zespol Lakers byl niewiele gorszy od Cavaliers. Podkresle tylko jeszcze raz – wschod byl strasznie slaby (zreszta dalej jest).

    „Z kolei moim zdaniem, nagroda MVP co do zasady odzwierciedla obecną sytuację, bo od 5-10 lat faktycznie wybierany jest najlepszy zawodnik w lidze – z kilkoma wyjątkami. W latach ’90 faktycznie, kilkukrotnie Jordana oszukano.”

    A moim zdaniem gdyby to trenerzy i zawodnicy wybierali MVP to Kobe, Shaq mieliby ich wiecej. Podobnie z trenerami – Jackson pewnie usmiecha sie pod wasem jak widzi ze ma tyle samo statuetek co Mike Brown.

    Lubię to: 0