Efekt Dwighta

6
fot. Yang Lei / Newspix.pl

* W pierwszy weekend marca doszło w Bostonie do organizowanej przez Daryla Morey’a i Jessicę Golman konferencji MIT Sloan Sports. To odbywające się od 2006 roku forum zgromadziło tym razem rekordową ilość blisko trzech tysięcy analityków sportowych, statystyków, przedstawicieli klubów NBA, NFL, MLB, NHL, trenerów, agentów i wszystkich zainteresowanych wpływem statystyk na profesjonalny sport.

Byli tam m.in. Jeff i Stan Van Gundy, był Nate Silver, John Hollinger, był Kevin Pelton, czy przyszły komisarz NBA Adam Silver. Więcej o zjeździe napisał Michał Kajzerek na blogu Magazynu MVP. My natomiast mamy zaszczyt – za pełną zgodą autora, profesora Harvardu Kirka Goldsberry’ego – przedstawić tekst-gwiazdę koszykarskiej części tego zjazdu, referat pokazujący nową drogę w dziedzinie oceniania defensywy. Autorem tłumaczenia jest Dawid Księżarczyk, czyli daveknot, którego tłumaczenia od wielu wielu lat możemy czytać na jego blogu. 

Jest to otwierający oczy tekst, z którym niezależnie od swojego podejścia do analiz warto się zapoznać.

W czasie marcowej konferencji Sports Analytics Conference w Bostonie pracownicy Harvardu Kirk Goldsberry i Eric Weiss przyjrzeli się dokładnie wszystkim podkoszowym zawodnikom grającym obecnie w NBA oraz jasno dali do zrozumienia który z nich ma największy wpływ na defensywę pod własną obręczą. Ich spojrzenie na tę kwestię jest dla mnie ciekawe nie tylko dlatego, że w bardzo czytelny sposób obrazuje temat, który dla wielu jest bardzo dyskusyjny, ale również dlatego, że przedstawia Larry’ego Sandersa w bardzo korzystnym świetle. Dzięki uprzejmości autorów, którzy z dużym entuzjazmem odnieśli się do perspektywy pierwszego w historii przekładu ich pracy na język polski, możemy na spokojnie przeczytać ich analizę, która mam nadzieję, zapoczątkuje poważną dyskusję.

Wstęp

Koszykówka jest bardzo prostym sportem, sprowadzonym w zasadzie jedynie do dwóch rzeczy. Zawodnicy walczą ze sobą po dwóch stronach parkietu, a wszyscy najwięksi stratedzy skupiają się na tym, aby po pierwsze zdobywać punkty, a po drugie – aby ich nie tracić. To, że wygrywa drużyna, która zdobędzie więcej punktów jest tak oczywiste, że nie trzeba o tym pisać, jednak zasada ta nie ma zbyt dużego odzwierciedlenia w statystykach. Nawet szybkie przeglądanie zaawansowanych statystyk sugeruje, że sukces w koszykówce zależy bardziej od ofensywnych czynników niż od tych defensywnych. Zaledwie kilka stron internetowych zajmuje się wyłącznie defensywnymi aspektami koszykówki. Ponieważ większość statystyk odnosi się do kryteriów, które łatwo przypisać danemu zawodnikowi, umiejętności gry w obronie schodzą na dalszy plan.

Współczesna analiza koszykówki jest mocno ograniczona przez nieumiejętność odpowiedniego ocenienia zagrań w obronie. Większość badaczy gry defensywnej skupia się głównie na łatwych do zmierzenia czynnikach, jak bloki, zbiórki czy przechwyty, co niestety nie zawsze w 100% oddaje istotę oraz skuteczność gry w obronie.

Na czym zatem polega efektywna obrona? Na tym, aby przez szereg złożonych czynników  i zachowań osiągnąć jeden cel – przeszkodzić przeciwnikowi w zdobyciu punktów. Mając to na uwadze NBA wkracza powoli w erę “poważnej analizy”, przez co jak grzyby po deszczu rosną nowe strony, które przedstawiają nam coraz to bardziej zaawansowane dane.

W niniejszej pracy przedstawiamy nową metodę badawczą, która ma na celu zmierzyć i określić podkoszową efektywność centrów i silnych skrzydłowych.

Głównymi założeniami pracy są:

  1. rozszerzyć zasięg informacji dostępnych w internecie dot. wpływu centrów na defensywę pod koszem
  2. przedstawić kluczowe wyzwania z jakimi trzeba się zmierzyć, gdy pojawiają się nowe formy przedstawiania analizy graczy.

Ponieważ wiele zaawansowanych analiz dostarcza nam jedynie danych, ale nie skupia się na tym jaki wpływ mają one na grę zespołu, wszystkie zebrane przez nas informacje zostaną nie tylko przedstawione graficznie, ale również uzupełnione odpowiednim komentarzem.

Tło

Zawodnicy NBA trafiają około 39% wszystkich swoich rzutów oddanych spoza pomalowanego. Jedyne rzuty, które wpadają do kosza z ponad 50-procentową skutecznością to te spod samej obręczy. Pomimo błyskawicznie rosnącej popularności rzutów za trzy, dobry rzut to taki, który zostaje oddany z najbliższej odległości. Nie tylko dlatego, że zapewniają one największą skuteczność, ale również dlatego, że w razie pudła jest większa szansa na ponowienie akcji w ataku. Ponad 70% rzutów oddawanych spod kosza kończy się punktami, faulem na rzucającym zawodniku, albo zbiórką w ataku. Jest to głównym powodem, dla którego zawodnicy oddają 1/3 rzutów z tego małego pola pod samym koszem, a obrońcy angażują dodatkową porcję energii w uniemożliwienie oddania dobrego rzutu z tego obszaru.

Dziwić może to, że tak mało jest analiz, które dogłębnie skupiają się na podaniu zaawansowanych danych na temat tego, jak pod koszem radzą sobie w obronie wysocy zawodnicy. Powód jest jednak prostszy niż nam się może wydawać. Obrona podkoszowa jest kluczowa do osiągnięcia sukcesu w koszykówce, ale póki co nie wynaleziono odpowiedniej liczby narzędzi, którymi moglibyśmy mierzyć umiejętności defensywne zawodników. Weźmy pod uwagę dwa pytania:

  1. Kto jest obecnie najlepszym podkoszowym obrońcą w NBA?
  2. Jakich statystyk byście użyli, żeby odpowiedzieć na to pytanie?

Drugie pytanie jest podchwytliwe, ponieważ nawet najbardziej zaawansowane statystyki potrafią być mylące. W zeszłym sezonie najlepiej blokujących graczem w NBA był Serge Ibaka, który notował średnio 6,46 bloków per-48 minut. Ale czy to oznacza, że możemy go dołączyć do elity obrońców NBA, albo nawet opisać jako najlepszego blokującego, który biega obecnie po parkietach? Bloki są relatywnie rzadkim wydarzeniem w czasie meczu i niestety, mają też dwuznaczny wpływ na defensywę. W wielu przypadkach, zawodnik oddający rzut nie wie, że zostanie zablokowany. Innymi słowy, obrońca pojawia się znikąd i blokuje rzut z pomocy. W momencie oddawania rzutu, zawodnik nie wie, że zaraz zza pleców jego obrońcy wyłoni się kolejny.

Dlaczego o tym wspominamy? Dwight Howard, przez wielu uważany za najbardziej dominującego obrońcę pod koszem, notował ledwie 2,69 bloków na 48 minut – prawie 4 bloki mniej niż Ibaka. Wychodzimy jednak z założenia, że sama obecność Howarda pod koszem “blokuje” zawodników, zanim ci pomyślą o oddaniu rzutu. O ile łatwo jest zmierzyć i zsumować takie statystyki jak bloki, zbiórki i przechwyty, o tyle ciężko jest póki co przytoczyć namacalne efekty wpływu, jaki ma Dwight Howard na obronę pod koszem. I tu pojawia się nasz “Efekt Dwighta” – czyli to w jaki sposób sama obecność centra pod koszem wpływa na zachowania gracza z piłką.

Być może najrozsądniejszą metodą do zbadania “Efektu Dwighta” byłoby kierowanie się schematami rozmieszczenia zawodników na parkiecie i skuteczności zespołów, gdy grają przeciwko danym centrom. Dzięki takim stronom jak SportVU coraz łatwiej jest spojrzeć na defensywę z innego punktu. W przypadku obrony podkoszowej możemy ocenić w jaki sposób gracze ofensywni zmieniają swoje zachowania w zależności od tego przeciwko jakiemu centrowi grają. Co więcej, możemy także ocenić jak zachowuje się zawodnik z piłką, kiedy ktoś tylko “stoi pod koszem”, a jak, kiedy obrońca aktywnie próbuje przeszkodzić mu w rzucie.

Metodologia, dane i studium przypadku

Przygotowaliśmy dwie różne analizy przypadku obrony podkoszowej w NBA. Używając danych śledzenia zawodników (dzięki uprzejmości STATS SportVU), byliśmy w stanie ocenić pozycję graczy, ich tendencje rzutowe i rezultaty ponad 75000 oddanych rzutów w latach 2011-12 oraz 2012-2013. Oceniliśmy spacing graczy i skuteczność rzutów w obecności 52 graczy podkoszowych, którzy mieli możliwość obrony co najmniej 500 rzutów. Każdy przypadek monitoruje inny aspekt skuteczności w defensywie i wprowadza nowe dane do późniejszej analizy.

Wprowadzamy również pojęcie “spacial splits”, jako głównego środka przekazywania wyników. Ponieważ skuteczność rzutów jest w głównej mierze zależna od ustawienia zawodników, staramy się odwrócić ten mechanizm i użyć go do zrozumienia, zdefiniowania i przedstawienia skuteczności w obronie.

 

“Spacial splits” zostały przez nas podzielone na dwie części: podział na częstotliwość i podział na skuteczność. Oba z nich przedstawiają procentowe wartości w następującej kolejności: blisko kosza/ półdystans / rzuty za trzy. Podział na częstotliwość skupia się na tym, jak często dany zawodnik rzucał z odpowiedniego miejsca na parkiecie, natomiast podział na skuteczność określa z jakim FG% zawodnicy trafiają z określonego miejsca. Oczywiście liczby z trzech kolumn powinny po zsumowaniu dawać 100%. Dla przykładu podajemy statystyki Kevina Duranta i Josha Smitha:

Średnia ligowa: Częstotliwość – 35/41/24, skuteczność – 53/39/36

Kevin Durant: Częstotliwość – 27/46/27. Skuteczność – 65/44/37

Josh Smith: Częstotliwość – 45/43/12. Skuteczność – 61/37/30

Powyższe przykłady ilustrują to w jaki sposób szybko i łatwo “spacial splits” są w stanie przedstawić nam kluczowe różnice w nawykach rzutowych zawodników. Możemy z nich wywnioskować, że Durant 27% swoich rzutów oddał spod kosza, 46% z półdystansu oraz 27% za trzy. Jeśli zaś chodzi o skuteczność, aż 65% rzutów podkoszowych znajdywało drogę do kosza, 44% z półdystansu i 37% za trzy. Zauważcie, że wszystkie wyniki są powyżej średniej ligowej. Patrząc na powyższe, łatwo wyciągnąć wnioski z danych Josha Smitha.

“Spacial splits” są doskonałym narzędziem do badania preferowanych ofensywnych stylów gry przez danych graczy, jednak nie możemy zapominać o tym, że w naszej pracy skupiamy się głównie na defensywie. Wchodząc w szczegóły, chodzi nam o to, aby określić wpływ defensywy na rezultaty wspomnianych wyżej “spacial splits”. Po pierwsze – w jaki sposób gracze podkoszowi mogą zmniejszać skuteczność rzutów spod obręczy. Po drugie – i naszym zdaniem najważniejsze – w jaki sposób obecność centrów wpływa na zmniejszenie CZĘSTOTLIWOŚCI oddawanych rzutów spod kosza i przeniesienie ich na rzuty z półdystansu i dystansu. Reasumując, zmniejszona skuteczność spod kosza oraz mniejsza liczba rzutów oddawanych z najbliższej odległości = mniej punktów, mniej zbiórek w ataku i mniej szans na ponowień akcji.

Przypadek 1 – center stoi bliżej kosza

To badanie ma na celu sprawdzenie jak bardzo zawodnicy podkoszowi są w stanie “bronić dostępu do kosza”. Bierzemy tutaj pod uwagę rzuty, w czasie których obrońca znajdował się 1,5m od kosza. Badać będziemy dwa różne aspekty zapobiegania zdobywaniu punktów: (1) zapobieganie oddawania rzutów oraz (2) zmniejszanie skuteczności rzutów spod kosza.

Przypadek 2 – center stoi bliżej zawodnika oddającego rzut

Drugie badanie ma na celu sprawdzenie tego w jaki sposób obrońcy utrudniają zdobycie punktów, znajdując się w bezpośrednim sąsiedztwie gracza rzucającego. W tym przypadku również badamy dwie rzeczy: (1) jak często obrońca znajduje się tuż przy rzucającym  (2) jak obecność obrońcy tuż przy graczu rzucającym wpływa na jego skuteczność.

W obu przypadkach, każdy czynnik jest oceniany przez dwie nowe statystyki:

1. Obronione rzuty: częstotliwość z jaką obrońca znajduje się 30cm, 60cm i 90cm od gracza rzucającego,

2. FG% w zależności od obecności obrońcy (proximal FG%): skuteczność rzutów w zależności od tego jak blisko znajduje się obrońca.

Wyniki

Przypadek 1 – center stoi bliżej kosza

 

Ogólnie aż 1/3 rzutów z analizowanych 75000 miała miejsce, kiedy obrońca znajdował się ok. 150 cm od kosza. Możemy zatem zaryzykować stwierdzenie, że “dominująca” obrona pod koszem może mieć dwojaki efekt: zmniejszanie skuteczności rzutów oraz zmniejszanie częstotliwości oddawania rzutów. Jeśli chodzi o zmniejszanie skuteczności rzutów, najbardziej efektywnymi zawodnikami byli Roy Hibbert i Larry Sanders. Zmierzyliśmy to obserwując FG% spod kosza w momencie, kiedy obrońca znajdował się 150 cm od kosza.

Ogólnie zawodnicy NBA trafiają 49,7% swoich rzutów spod kosza, jeśli obrońca jest 150cm od kosza.  Przy Hibbercie i Sandersie jako obrońcach, skuteczność ta spada aż do 38%. Na przeciwnym biegunie są Luis Scola i David Lee, przy których gracze atakujący trafiali w identycznych sytuacjach w 63% przypadków. Poniżej znajduje się tabela z kompletem wyników:

 

Jesteśmy również zdania, że naprawdę dobry defensor nie dopuści w ogóle do tego, aby rzut został oddany. Wielu zawodników NBA niechętnie przeszkadza w każdym rzucie, a bardzo często dochodzi do sytuacji, że gracz podkoszowy zadowoli się kiedy jego bezpośredni przeciwnik odda rzut z półdystansu zamiast wchodzić pod kosz. Zanalizowaliśmy ten czynnik patrząc jaki jest odsetek rzutów oddanych spod samego kosza, jeśli obrońca znajduje się ok. 150 cm od obręczy. Nasze badania pokazały, że najbardziej dominującym zawodnikiem w tym aspekcie jest Dwight Howard. Ogólnie, kiedy obrońca jest 150 cm od kosza, przeciętny zawodnik NBA odda rzut spod kosza w 57,2% przypadkach. Jednak kiedy na przeciw siebie ma Dwighta, częstotliwość rzutów spada już do 48%. Poniżej przedstawiamy pełne wyniki:

 

I właśnie ten czynnik zdecydowaliśmy się nazwać “Efektem Dwighta” – najskuteczniejszym sposobem obrony rzutów spod kosza, jest zrobienie wszystkiego, aby taki rzut nie został nawet oddany. Pomimo tego, że Dwight nie jest liderem ligi w blokach, jest zdecydowanie na pierwszym miejscu w kategorii “niewidzialnych” bloków, które jak się okazuje, są jeszcze bardziej efektywne. Kiedy Howard jest pod koszem, przeciwnicy oddają zdecydowanie mniej rzutów z bliskich odległości i zadowalają się rzutami z półdystansu i dystansu, które są najmniej skutecznymi rzutami. Co więcej, ze wszystkich centrów, którzy zablokowali co najmniej 100 rzutów w badanej odległości, Serge Ibaka zajął ostatnie miejsce. Kiedy stoi pod koszem, przeciwnicy aż w 74% decydowali się na rzut z bliska. Oznacza to, że Ibaka często znajduje się pod koszem i stanowi potencjalne zagrożenie blokiem. Świadczy to też o tym, że jest liderem bloków po części dlatego, że o ma wiele więcej “potencjalnych” bloków niż ktokolwiek inny w NBA.

Przypadek 2 – center stoi bliżej zawodnika oddającego rzut. 

Średnio 27,8% wszystkich rzutów NBA jest oddawanych, kiedy obrońca jest ok. 150 cm od gracza rzucającego. Przebadaliśmy dokładnie 21042 rzutów, które spełniały nasze kryteria i przeanalizowaliśmy dwa osobne aspekty: (a) obronione rzuty, (b) skuteczność tych rzutów.

(A) – obronione rzuty. Wzięliśmy pod uwagę rzuty, które były oddawanie kiedy obrońca stał 30 (1ft) , 90 (3ft)  i 150cm (5ft) od gracza atakującego. 93 obrońców spełniło wszystkie nasze kryteria i zmierzyło się z co najmniej 200 rzutami. Najrzadziej przy graczu rzucającym był Tyler Hansbrough – jedynie w 20,7% przypadków znalazł się mniej niż 150 cm od swojego przeciwnika. Jedynie trzech zawodników znajdowało się mniej niż 150 cm od gracza rzucającego częściej niż 35% – to Josh Harrellson, Kosta Koufos i Jordan Hill. Na czwartym miejscu był Serge Ibaka z 34,5%. Pełna lista znajduje się poniżej:



(B) Skuteczność rzutów, kiedy obrońca stoi blisko rzucającego. Zaczniemy znowu od średniej ligowej: kiedy obrońca stoi w odległości 150 cm od gracza rzucającego, rzuty wpadają z 45,6% skutecznością. Jak za chwilę będzie można zobaczyć, wartość ta zmienia się w zależności od tego, jaki center kryje danego zawodnika. Najskuteczniejszym zawodnikiem w tym kryterium był Larry Sanders – przeciwnicy rzucali jedynie z 34,9% skutecznością, kiedy on był w pobliżu ok. 150 cm. Na drugim biegunie znalazł się Anderson Varejao, przy którym zazwyczaj trafia się z 54,2-procentową skutecznością. Poniżej całościowe zestawienie danych:

 

Dyskusja i ograniczenia metody.

W lidze, która z jednej strony dopiero co zaznajamia się z najnowszymi sposobami zaawansowanych statystyk, a z drugiej desperacko poszukuje jeszcze ambitniejszych badań, uważamy, że przedstawiana przez nas metoda stanowi nowy szlak w analizowaniu statystyk. Co więcej, naszym zdaniem w koszykówce nie ma innego aspektu, który byłby zarówno tak istotny jak i zaniedbywany statystycznie, jak gra w obronie. Nasza analiza została przeprowadzona, aby pokazać w jaki sposób nowe sposoby patrzenia na koszykówkę mogą wpłynąć na szczegółowe opisywanie defensywy.

Ocena defensywy w NBA jest rzeczą niesłychanie trudną. Pomimo nowych możliwości do analizy, które otrzymaliśmy wraz z pojawieniem się możliwości śledzenia zawodników (Tracking Data), obecnie nie ma odpowiednio rozwiniętych metod pozwalających dogłębnie przyjrzeć się obronie. Mamy nadzieję, że nasze badania nad obroną pod samym koszem, będą katalizatorem innego tego typu analiz, które pozwolą nam osiągnąć całościową, zaawansowaną statystykę defensywy. Być może największym ograniczeniem jakie w tej chwili posiadamy, to bariera występowania systemu SportVu – jedynie 15 hal NBA jest w danym momencie wyposażona w ten nowoczesny system obserwacji zachowań zawodników.

Niestety jesteśmy świadomi tego, że powyższy czynnik może mieć ostateczne odzwierciedlenie w wynikach. Naszym celem nie było jednak stworzenie definitywnie finalnych i niezaprzeczalnych wyników. Zamiast tego chcieliśmy przedstawić nowatorską analizę gry w defensywie i tym samym uświadomić wielu fanatyków koszykówki, jak wielkie możliwości niesie za sobą technologia SportVu.

Kolejną wadą naszego badania jest brak zarysowania kontekstu, albo innymi słowy, nie mamy konkretnych informacji, w jakiej sytuacji dany rzut został oddany. Śledzenie zawodników na parkiecie otwiera okno na tysiące nowych możliwości analizy, jednak sprowadza całą zaawansowaną grę w koszykówkę w dwa wymiary, w których marginalizowane jest to, czy zawodnik oddawał rzut z podwojenia, w ostatnich sekundach akcji, czy na wagę zwycięstwa. Jest to kolejny czynnik, który ostatecznie może generować pewien margines błędu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że śledzenie zawodników daje wiele możliwości, jednocześnie przyznajemy, że w celu wykonania bezbłędnych analiz, pod uwagę należałoby wziąć o wiele więcej czynników, które w tej chwili są niestety nie do zmierzenia.

Tłumaczenie (ze zgodą autorów do wykorzystania również materiałów graficznych):

Dawid Księżarczyk
www.daveknot.wordpress.com
www.twitter.com/daveknot


__________________________________

Chciałbyś mieć dostęp do większej ilości takich artykułów?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, przeczytaj więcej darmowych artykułów, a przekonasz się, że naprawdę warto.

__________________________________

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni120 zł

0

KOMENTARZE

  1. defensywny impakt Dwighta widać “na oko” od dawna. Fajnie, że pojawiły się statystyki to potwierdzające. Maciek Kwiatkowski już daawno zauważył tą zależność, że przy Howardzie jest mniej wjazdów pod kosz (konkretnie np ze strony D-Wade i LBJ)

    “Cyferki” świadczą również na korzyść Larrego Sandersa, co też jest potwierdzeniem tego co widzimy. Rozwija się w szybkim tempie, a porównania (na wyrost oczywiście) do Billa Russella nie wzięły się tylko z faktu podobnej aparycji. Dłuugaśne ręcę, dobre nastawienie i już są zalążki dobrego defensywnego centra.

    Przeciwległy biegun to Scola i David Lee – i tak jak w przypadku tego pierwszego nie jest to żadnym zaskoczeniem, tak przy Lee się trochę zdziwiłem. To raczej stat, który bardzo źle świadczy o podkoszowym Warriors (i kolejny argument, że to Curry powinien być w ASG, a nie Lee). Widać, jest to przestroga dla skautów i działaczy, żeby nie liczyć, że z przysadzistych białasów o wyskoku na poziomie książki telefonicznej będzie się dało zrobić defensywnych centrów. Nie ma co – w tej kategorii przeważają atletyczni czarnoskórzy. Howard, Sanders, Ibaka – to fizyczne wybryki natury, stąd m.in. lepsza ich pozycja w takich rankingach.

    Bardzo ciekawy tekst, którego przygotowanie musiało kosztować od groma mozolnej pracy. Z perspektywy działacza klubu/managera odnajdywanie takich prawidłowości statystycznych to plus – im lepiej będzie rozwinięty taki system tym prowadzenie klubu powinno być efektywniejsze. Gdybym był teraz (albo w przyszłości – chciałbym) managerem klubu sportowego to zwracałbym cholerną uwagę na takie czynniki. Takie podejście łączył bym ze “starą szkołą” (jak w filmie Trouble with a curve z Eastwood’em) Jako jednak kibic ciągle do “cyferków” podchodzę drugorzędnie ;) Dla mnie NBA to żywiołowa, nieprzewidywalna, pasjonująca gra i nie pozwolę jej sobie zamknąć w takie matematyczne ramy ;)

    Lubię to: 0
  2. Wow. Bardzo ciekawy tekst, ale w moim przypadku nasuwa jeszcze więcej pytań dotyczących tego jak oceniać broniących zawodników. Mam nadzieje, że cały temat będzie się jeszcze rozwijał, bo zdecydowanie jest tego wart. PS. W jakim świetle stawia to wyniki głosowania na DPOY np. z roku ubiegłego gdzie wysokie, drugie miejsce zajął Ibaka? I jak porównywać wpływ na obronę zawodników podkoszowych z zawodnikami obwodu?

    Lubię to: 0
  3. […] Efekt Dwighta dalej obowiązuje w tym sezonie, ale tylko w pamięci tych, którzy oglądali go za dużo w poprzednich latach. W tym roku, wg SportVU, przeciwnicy rzucają przy Howardzie z ponad 47% skutecznością, co jest wynikiem nieco większym niż średnia ligi, ale już poza pierwszą dwudziestką w lidze! Fakt, Houston skoczyli wysoko w rankingach jeśli chodzi o eFG% przeciwników (z 16 na 5) i nie można winić Dwighta za to, że z nim na ławce Rakiety są najgorzej zbierającą drużyną w lidze. Odnoszę jednak wrażenie, że przeciwnicy przestali się bać Howarda pod koszem i wg nba.com/stats rzucają Rakietom spod kosza dokładnie tyle, ile wynosi średnia ligi […]

    Lubię to: 0