To obrona zatrzymuje Lakers na 15-18

8
fot. Kevin Sullivan / Newspix.pl

Obejrzałem dwa mecze dziś nad ranem, dwa po sobie. Najpierw Memphis w Phoenix (92:81), potem Nuggets w Los Angeles. W żadnym wypadku porównać się nie da szybkości przechodzenia do ataku Suns z tym jak robią to Nuggsies – pomyślcie o tym: Suns wymusili 20 strat i zdobyli 1 punkt w kontrataku – ale porównanie drugiej defensywy NBA Grizzlies z 19. obroną Lakers bolało, paliło po prostu w oczy.

Grizzlies oczywiście mają swoje ofensywne kłopoty, więc to nie tak, że są obecnie nie wiadomo na jakim poziomie gry, ale a) nie przegrywają pojedynków 1-na-1 w obronie b) wracają się do niej. Podobnie jak Lakers mają problemy z kończeniem posiadań zbiórkami na swojej tablicy, ale grając ze sobą trzeci wspólny sezon, rozumieją się po prostu lepiej. To nie jest fizyka kwantowa.

LA LAKERS, DENVER 105:112

112:105 dla Nuggets to typowe 112:105 dla Nuggets w meczu z Lakers nie potrafiącymi ofensywnie wykorzystać swojej przewagi wzrostu. Bo jeśli robili to sezon, dwa sezony temu, czy w tym sezonie – z reguły wygrywali.

Zanim jeszcze przejdziemy do meritum… W obronie Nuggets zrobili jedną rzecz, której zazwyczaj nie robią z Lakers – licząc na to, że Danilo Gallinari, Corey Brewer i teraz Andre Iguodala zatrzymają Kobe’go Bryanta indywidualnie – podwajali Bryanta w pick-and-rollu w pierwszej połowie. Kobe na początku meczu nie przechodził do izolacji – ma to sens – żeby uruchomić grę przez Steve’a Nasha i dużych. W końcu gdy zaczął to robić w drugiej połowie, forsował ciężkie rzuty, bo – jak to Kobe Bryant – chciał się wstrzelić. Ostatecznie klasycznie rzucił 18 punktów w czwartej kwarcie, bo jest tak dobry. 29 w całym meczu.

Lakers oddali 17 zbiórek w ataku – mieli podobny kłopot w ostatnim meczu z Clippers, gdy tych udanych posiadań w obronie nie byli w stanie wykończyć zbiórkami na swojej desce. Wczoraj mieli jednak tylko 10 oddanych zbiórek w ataku po pierwszej kwarcie. To niewątpliwie jest problem, że drugi mecz z rzędu Nuggets wiszą im na ofensywnej tablicy, ale w końcu – mały plus – Dwight Howard poradził sobie z tym i zebrał aż 23 piłki w obronie w całym meczu.

Meritum: czyli prawdziwy problem Lakers.

Wcale nie ofensywa – atak jest bardziej sexy, bo więcej osób ma swoje zdanie. A jak nie ma, to może podeprzeć się statystykami. Nie wszyscy rozumieją o co chodzi w obronie, nie wszyscy zwracają na to uwagę, a na pewno niewystarczająco robią to Los Angeles Lakers.

Moglibyśmy pójśc w zdjęcia/obrazki, ale to powtarza się co mecz:

– Kobe Bryant jest ogrywany 1-na-1 z obwodu przy closeoutach. Bryant stara się schodzić na pomoc na dół, ale gdy piłka zostaje przerzucona/podana za linię za trzy do gracza, którego kryje, to łatwiej go minąć niż Jasona Kidda (Kidd ratuje się doskonałą pracą rąk w obronie). Inaczej: Steve Nash broni w ostatnim czasie lepiej niż Bryant, to nie jest żart.

– Dwight Howard obawa się o to w jaki sposób funkcjonuje w Lakers podstawowa, szkolna zasada help-the-helper. Przez to dochodząc na pomocy przy penetracji zostaje czasem między graczem atakującym paint, a swoim obrońcą, który stoi pod koszem. Jest to rzecz strategiczna, do rozwiązania przez trenera.

– Howard nie ma już tego atletyzmu, więc coraz rzadziej widzimy go już wiszącego na wysokości 3,5 metra z dwoma rękami u góry, ALE – Kevin Garnett, Joakim Noah też nie wiszą dwiema rękami u góry na wysokości 3,5 metra. I to nie jest przytyk do Howarda teraz, ale do Mike’a D’Antoniego, aby stworzył warunki, w których Howard mógłby znów być bestią w obronie. Telefon do Stana Van Gundy’ego?

– Lakers oddają punkty w kontrataku – okej, to jest problem kolejny sezon – ale oddają punkty po swoich zdobytych koszach. To jest absurd. Wszyscy w lidze już to wiedzą, że jeśli Pau Gasol gra jako PF, swoim wielbłądzim krokiem wracając się do obrony, to wystarczy dobry outlet-pass na połowę do swojego playmakera/kozłującego i ten może atakować wracających sie wysokich Lakers.

– Lakers nie mają gracza, który posiada szybkość i zwrotność w obronie, aby zatrzymywać kontrataki tuż za połową. Metta World Peace czasem potrafi to zrobić, ale nie jest już tak zwrotny jak kiedyś był. Przykład takiego gracza, dajmy na to Eric Bledsoe, Dwyane Wade, Avery Bradley. Przykłady graczy, którzy mogą to wykorzystać w playoffach: Tony Parker, Russell Westbrook, Ty Lawson (21 pkt, 10 as, 0 strat), Chris Paul, James Harden, LeBron James.

Lakers są 15-18 i owszem – ich atak mógłby wyglądać płynniej, lepiej i  wtedy być może zdobywaliby więcej punktów niż rywal. To statystycznie wystarcza, żeby wygrywać mecze… Bryant ma jednak tak znakomity ofensywnie sezon, a sam niedograny jeszcze potencjał jest tak ogromny, że zobaczmy – Lakers mają 6. ofensywę NBA, lepszą niż Houston, Denver czy Golden State. 0,9 pkt na sto posiadań gorszą niż San Antonio Spurs… Spurs mają bilans 27-9, Lakers 15-18.

0
Poprzedni artykułFlesz: Cousins w Bostonie?
Następny artykułPodsumowanie dnia: Thunder pojechali do Kanady

8 KOMENTARZE

  1. W LA tylko Clippers (tak, sezonowiec od draftu Griffina), ale przed sezonem życzyłem Lakers wszystkiego dobrego z uwagi na przyjście Nasha, któremu pierścień się po prostu należy i z uwagi na Howarda, który mimo że jest głupim dzieckiem, to i tak lubię go oglądać. Dodatkowo Kobe, którego bardzo szanuję i chciałbym żeby na koniec uwieńczył swoją karierę 6 pierścionkiem. Przejdę do meritum – słabo się ogląda Lakers. Nie wiem jak Kobe wytrzymuje psychicznie, każdy wie jaki on jest. W sytuacji (przykładowo) gdy podwajany trafia fade-away’a przez ręce dającego remis, a za chwilę obrona robi sobie żarty i oddaje łatwe punkty przeciwnikowi. Sam Kobe tego nie uciągnie, a wychodzi na to, że nawet pojedyncze mecze Howarda na około 20/15 niewiele dają. Nie wiem czy sobie poradzą, a brak awansu do PO, to byłaby chyba sensacja dekady.

    Napisane bez składu i ładu #liceum

    Lubię to: 0
  2. „Steve Nash broni w ostatnim czasie lepiej niż Bryant, to nie jest żart.”

    Chcesz się założyć, że Bryant znów będzie w all defensive team na końcu sezonu:)) Tak jak w zeszłym sezonie. „nieważne jak grasz” ważne kto głosuje” :)

    Lubię to: 0
  3. wychodzi na to, że Kobe będzie walczył o 8 miejsce na zachodzie z TBL, Minny i Jazz…. nie wygląda to różowo. Jedynie Jazz mogą dać plecy po tradedeadline, TBL i Minny raczej będą na fali wznoszącej (powroty po kontuzjach).

    Lubię to: 0
  4. Zdecydowanie powroty do obrony są piętą achillesową Lakersów (z uprzejmości pominę resztę obrony). Denver ich strasznie zabiegali, kontry po zdobytych koszach to jest jakieś nieporozumienie.
    Jamison znowu w zasadzie nie grał (4 min), Mike D mówi że nie gra bo jest słaby w obronie… nie chcę Cię martwić Mike, ale niestety wszystkie obawy, które pojawiły się z Twoim przyjściem sprawdził się – Ty jesteś najsłabszy w obronie w tej drużynie :(

    Lubię to: 0
  5. zwolnie D’Antoniego czy nie zwolnią? To, że Lakers są starym zespołem to jedno, ale tak grają bez motywacji, że szkoda patrzeć. Mam nadzieję, że Kuptchak ma na szybkim wybieraniu Jerrego Sloana przygotowanego. Nie wiem po co w ogóle pchali się w Browna i D’AntoniO… Już wtedy popełnili błąd, już wtedy to głosiliśmy. To co się dzieje to nie jest nic niespodziewanego…

    Lubię to: 0
  6. inna sprawa, że Howard nie wygląda nawet jak 70% siebie. To taka biegająca połowa Howarda. Gasol powinien dostać odpoczynek i czas na zaleczenie kontuzji, a D12 trzeba przeskanować w sztabie medycznym Suns, żeby sprawdzić czy coś z tego będzie.

    Lubię to: 0
  7. generalnie Howard nie dość, że gra na 70% fizyczności to z kalifornijskie słonce też mu delikatnie przeszkadza. przecież san=m nie pozwolił wygrac Lakersom gdy minute przed końcem zebrana piłke podał wprost w ręce McGee.

    Lubię to: 0