Hetman: W poszukiwaniu świątecznego hustle

6
fot. AP

To my – fani koszykówki amerykańskiej, bądź co bądź prezentującej najlepszy poziom na świecie. My, spore pokolenie lat 80-tych, które w jakimś stopniu wychowało się na koszykarskich latach 90-tych, kiedy przed telewizorami słyszeliśmy „Hej, hej tu NBA”. My, pamiętający nieco inny wymiar koszykówki, która od czasu do czasu przypominała brud chodników. Podświadomie za tym tęsknimy, nawet w Święta, dlatego mamy nadzieję, że Mikołaj przygotował konkretną paczkę.

Ostatnimi czasy sporo mówi się o tzw. „mental toughness”. Jakkolwiek to rozumujemy, powinniśmy na chwilę cofnąć się wstecz i przypomnieć sobie pewne rzeczy. Nawet z własnego doświadczenia, bo pewnie każdy z nas miał w jakiś sposób kontakt z koszykówką jako gracz, zawodowiec lub amator, parkieciarz lub streetballer. Fizyczność, odporna psychika, żarcie parkietu. Czy w obecnej dobie oprócz atletyzmu nie brakuje Wam właśnie brudnego stylu lat 90-tych? Mi cholernie…

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułPlaybook: Druga opcja Knicks
Następny artykułŚwiąteczne granie, czyli jak to bywało przed laty

6 KOMENTARZE

  1. Niestety nie miałem szczęścia oglądać NBA w latach 90-tych, bo mam dopiero 19, ale właśnie czytając takie teksty bardzo tego żałuję, bo wtedy wyobrażam sobie, że NBA w tamtych czasach miała inny klimat i charakter, jak też zawodników, którzy ukształtowali wizerunek tej ligi. Chciałbym mieć porównanie do tamtych czasów i do dzisiejszych, ale zastanawiam się, czy za parę lat kiedy odejdą z ligi jej obecne symbole, czyli Kobe, KG, Tim Duncan, Steve Nash, Kidd albo Nowitzki, to czy też będziemy wspominać te dni podobnie jak dzisiaj starsi kibice pamiętają lata 90? Czy raczej nie będziemy czuli aż takiej nostalgii, bo po prostu lata 90 były jedyne w swoim rodzaju? A może każdy okres w NBA ma jakąś swoją określoną charakterystykę, coś za co kibice potem ją pamiętają latami, a wydaje im się, że to właśnie wtedy ta liga była najbardziej magiczna, choć jest to spowodowane głównie tym, że te czasy minęły i nie da się ich przywrócić, więc tęsknią za nimi jeszcze bardziej, bo są już nieosiągalne i przez to są w ichpodświadomości przesadnie idealizowane…?

    Lubię to: 0
    • Lata 90 były jedyne w swoim rodzaju pod każdym względem, nie tylko koszykarskim. Ja NBA z tamtego okresu pamiętam niekoniecznie – jak przez mgłę ostatni sezon MJa, wcześniej właściwie jeszcze koszykówki (a raczej NBA – bo jarałem się mistrzowskimi sezonami PEKAESu Pruszków) nie oglądałem. Zaczęło się później, od Kings z czasów Williamsa, Webbera, Stojakovica i Divaca oraz pamiętnego Air Canada w ASG 2000. Staram się w miarę możliwości nadrabiać co najlepsze z lat 90 (tak po IO ’92) i czuć, że NBA w tamtym okresie było magiczne. Teraz jest kosmiczne, wtedy było magiczne.

      Lubię to: 0