Podsumowanie dnia: mocne wejście debiutantów

6
fot. The Oregonian

James Harden został człowiekiem numer jeden drugiego dnia sezonu. Najpierw podpisał gruby kontrakt, a następnie potwierdził, że jest wart tak dużych pieniędzy i miana franchise playera. Lepszego debiutu w nowych barwach nie mógł sobie wymarzyć. Andre Iguodala może mu tylko pozazdrościć, on nie tylko został wybuczany przez swoich byłych już kibiców, ale i rozpoczął grę w Nuggets od porażki. Poza tym, rozegrano jeszcze 7 innych spotkań:

× David West do przerwy meczu z Raptors miał tylko 4 punkty, ale już w drugiej części do niego należała aż połowa z 42 punktów Pacers, z czego 14 zdobył w czwartej kwarcie. Później George Hill trafił game-winnera na 2 sekundy przed końcem i Pacers rozpoczęli sezon od zwycięstwa. Danny Granger nie był im potrzebny.

× Tim Duncan ma już 36 lat i co z tego? Nie zamierza jeszcze oddawać pola młodszemu Anthony’emu Davisowi, którego się często do niego porównuje. Poprowadził Spurs do zwycięstwa w Nowym Orleanie odnotowując 24 punkty, 11 zbiórek i 3 bloki. Był to jego 6 mecz otwarcia w karierze ze statystykami na poziomie 20-10 i za każdym razem kończyły się one wygraną.

× Pod nieobecność Derricka Rose’a pozostali liderzy Bulls muszą wziąć na siebie ciężar zdobywania punktów. W pierwszym meczu sezonu zrobił to Joakim Noah. Miał 23 punkty (najwięcej od 2 lat),  trafiając między innymi 11 z 12 wolnych, co dla zawodnika ze skutecznością 51% w karierze jest nie lada osiągnięciem. Do tego dołożył 10 zbiórek, 3 bloki i rekord kariery 5 przechwytów.

× Przed sezonem sporo mówiło się, że Hornets brakuje jeszcze tylko dobrego playmakera, żeby stworzyć drużynę na miarę playoffs. Greivis Vasquez nie jest uważany za zawodnika, który może podołać temu zadaniu, ale wczoraj pokazał, że potrafi prowadzić grę i kreować partnerów. Zaliczył 13 asyst ustanawiając nowy rekord kariery. Był to dopiero jego 7 mecz w karierze z co najmniej 10 asystami.

× 10 punktów, 9 zbiórek i wyrównany rekord kariery 5 bloków (w tym aż 4 w trzeciej kwarcie). Marcin Gortat w dobrym stylu rozpoczął nowy sezon, ale nie był w stanie uchronić Suns przed porażką. W czwartej kwarcie spędził na parkiecie 5 minut, a w jego statystykach były same zera.

× PJ Tucker wrócił do NBA po 5 latach przerwy i początek sezonu ma bardzo udany. O mało co nie został bohaterem meczu w Phoenix, zdobywając w czwartej kwarcie 10 z 18 punktów całej drużyny gospodarzy. Były to jego jedyne punkty w meczu. Miał też wtedy blok i przechwyt i dzięki niemu Suns byli bliscy wygranej.

× Lepszy od Tuckera okazał się rezerwowy Warriors, Carl Landry. On w czwartej kwarcie zdobył 12 ze swoich 17 punktów, w tym 4 ostatnie dla gości w tym meczu, które przesądziły o ich wygranej.

× Dwaj nowi Williamsowie w Salt Lake City poprowadzili atak Jazz. Zarówno Mo, jak i Marvin zdobyli po 21 punktów. Każdy z nich 2 razy trafił za trzy i również dwie trójki dołożył też nowy Randy Foye. To dopiero pierwszy mecz, ale Jazz mogą być zadowoleni ze swoich offseasonowych ruchów. Potrzebowali wzmocnienia na dystansie i trójka nowych graczy dała im 6 rzutów za trzy, podczas gdy w poprzednim sezonie mieli średnio tylko 4 celne rzuty zza łuku w każdym spotkaniu.

× Al Jefferson, Paul Millsap i Derrick Favors zebrali łącznie 39 piłek, tylko o jedną mniej niż cała drużyna Mavs. W sumie Jazz zanotowali 61 zbiórek, z czego 20 na atakowanej tablicy. Enes Kanter dołożył 7. Co prawda grali z osłabionymi pod koszem Mavs, ale Jazz mają potencjał, aby w każdym meczu w tym sezonie tak dominować na tablicach. Jest się czego bać.

× Jamal Crawford przypomniał dlaczego jeszcze nie tak dawno temu był najlepszym rezerwowym ligi, a przy okazji połamał kostki Rudy’ego Gay’a. Grał 30 minut i zdobył 29 punktów (z czego 12 w czwartej kwarcie), trafiając 10 z 14 rzutów. Cała ławka Grizzlies miała tylko 17 punktów, przy 49 Clippers. 29 to rekordowa zdobycz rezerwowego Clippers w meczu otwarcia.

× Lamar Odom na początku preseason spisywał się słabo, potem nie grał i widząc jak rozrósł się w czasie wakacji, można było mieć obawy o jego formę. W pierwszym meczu pokazał się jednak z dobrej strony – 6 zbiórek, 4 bloki, 2 przechwyty, 2 asysty i 2 punkty w 17 minut.

× Odkąd Grizzlies przenieśli się do Memphis jeszcze ani razu nie wygrali meczu otwarcia, wczoraj również nie udało im się przerwać tej serii. 45 punktów duetu Gay-Gasol i 16 zbiórek Randolpha nie wystarczyło. 0-12 and counting.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułFiladelfia już nie lubi Iguodali
Następny artykułRocket(s) Man

6 KOMENTARZE

  1. Wiem że to dopiero pierwszy mecz ale Lillard chyba powoli rozwiewa wątpliwości tych którzy mówili że nie jest wart 6 pick’u. Wydaje mi się że przynajmniej w jakiejś części jego gra zrekompensuje nam brak D-Rose’a w tym sezonie. Rywalizacja o ROTY pomiędzy nim a Davis’em zapowiada się emocjonująco. Tylko żeby się nie połamał w tym nieszczęsnym Portland :)

    Lubię to: 0
  2. najlepszy mecz, z tych które widziałem dzisiaj to LAC – Memphis. Atmosfera play offs, walka, emocje, żywo reagująca publiczność. LAC grali jeszcze bez Billupsa i Hilla, a mimo to byli wyraźnie lepsi. Niby Memphis byli blisko, ale LAC grali dużo ławką, która jest naprawdę dobra. Trzeba dodać, że jak grają Griffin z Randolphem to emocji nie brakuje. Zrodziła się niezła rywalizacja między klubami; LAL na razie wyglądają koszmarnie, Nasha nie ma, KB gra sam, ławka nie istnieje, Jamison miał pomóc, a na razie jest tylko dziurą w defense. Na zachodzie, moim zdaniem: 1.LAC 2. SAS 3. OCT 4. LAL (jak się pozbierają) 5. Denver 6. Memphis 7. Dallas (ale o ile wróci Dirk w dobrej formie, bez niego w odpowiedniej dyspozycji, to będzie 9-10 ekipa zachodu), 8. Minnesota (Adelman, plus w miarę szybki powrót Love i Rubio, może dać im nawet 7) 9. Utah 10. GSW (zdrowi Curry i Bogut, mogą dać im play offs, ale nie bardzo stawiam na to)11. Houston (Harden plus Lin, Asik i młodzież, będą nieobliczalni) 12. Sacramento 13. Phoenix 14. NOH (jeszcze nie nabrałem przekonania do Davisa, Gordon jest kontuzjowany, M. Williams to ciekawy trener, ale jednak na razie tego nie widzę, moim zdaniem ich możliwości w tym sezonie nie przekraczają 11 miejsca, przy założeniu że sezon w GSW stracą Curry i Bogut, to 10 miejsca). Ogólnie zachód to pierwsze 6 bardzo dobrych drużyn, 4 całkiem niezłe (Dallas, Minnesota, Utah, GSW), 4 próbujące się określić (Houston, Sacramento, Phoenix, NOH)

    Lubię to: 0
  3. zwyczajne zestawienie na początek sezonu, proszę podziel się swoim może być ciekawiej. O ile wiem, to nie rozdaje się w nba medali:) Cóż, niewyspany jestem, a więc Portland, jakby liczyć pierwszą piątkę to może i walka o play offs, ale biorąc całość, to będzie walka, aby nie być na ostatnim miejscu na zachodzie. Wszystkie przewidywania mogą pokrzyżować jednak kontuzje, nie bez wpływu będą z pewnością zmiany personalne w trakcie sezonu,….

    Lubię to: 0