zNYKajacy: Knicks-Nets, czyli rywalizacja, której nie było… cz.2

7
fot. youalreadyknowwhoitis.com

W zeszłym tygodniu było tak dosyć mleczarsko, bo pisałem głównie o tym jak to NYK przyssali się do cycka Nets i regularnie pociągali za wymię delektując się płynącą ciepłą strużką dolarów.

Dziś będzie bardziej sportowo. I uzasadniona zostanie pokrętna teza zawarta w tytule tej dwutygodniowej opowieści o trudnych stosunkach sąsiedzkich.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułHarden odleciał do Houston
Następny artykułPodcast Small Talk: Harden w Houston

7 KOMENTARZE

  1. Artykuł ciekawy, jednak przyznam, że po przeczytaniu kilkunastu zdań bardzo rażą osobiste komentarze autora jak np. „(może mieli trudne dzieciństwo i to Albert był pupilkiem rodziców i zawsze dostawał cukierki, a Benio tylko klęczał na grochu?). W pierwszym meczu wrzucił Albercikowi za kołnierz 40 punktów” Zwroty „Albercik” itp. robią się strasznie nudne i zamiast czytać to co jest najawżniejszy, czyli fakty, to czytami za dużo zdań nic nie wnoszących do treści, oprócz lekkiego poirytowania dla czytającego.

    Lubię to: 0
  2. Przepraszam za osobisty komentarz i wywołaną nim irytację. Jest to jednak cecha osobnicza. Fakty traktuję raczej pobocznie. Są tylko powodem do napisania tekstu, a nie ich istotą. Gdybym oparł się jedynie na nich tekst brzmiałby tak: 1983 – 2-0 NYK. 1994 3-1 NYK, 2004 4-0 NJN. Przepraszam, ale nie jestem Polską Agencją Prasową. Pozdrawiam.

    Lubię to: 0
  3. Dla mnie zNYKający jest bardzo dobry. Czasami trochę poleci, ale zawsze w jakichś takich naciąganych granicach to się mieści. Ciekawi mnie tylko gdzie mógłbym przeczytać takie ciekawe historie na temat innych klubów. Jak np Lakers i Clippers. Czy Orlando i Miami.

    Lubię to: 0