Wystarczyło podziękować pewnemu zwariowanemu na punkcie trójkątów 71-latkowi… i Kristaps Porzingis nagle znowu optymistycznie wyraża się o swojej przyszłości w New York Knicks, choć letnia przerwa od rozgrywek rozpoczęła się dla Łotysza niezwykle burzliwie, po tym jak opuścił zebranie podsumowujące sezon Knicks z władzami klubu.

Po tym incydencie KP został wystawiony na listę transferową przez byłego już prezydenta Phila Jacksona, z którym Knicks w porę zakończyli współpracę, odzyskując zaufanie gracza, który przejawia największy potencjał na gwiazdę w ich składzie. Porzingis udzielił wczoraj wywiadu dla NBA.com w trakcie pobytu w RPA, gdzie wystąpi w NBA Africa Game, choć nie zdradził przyczyny swojej nieobecności na słynnym zebraniu:

– Póki co jest ciężko w Nowym Jorku, ale moja przygoda dopiero się zaczyna i mam nadzieję, że pozostanę tutaj przez całą karierę, byśmy jako miasto znaleźli trochę radości, wygrali trochę spotkań i dokonali czegoś wielkiego. Dla mnie to miejsce jest teraz jak dom.

Knicks chcą budować się wokół Porzingisa, Tima Hardawaya Jr. i Franka Ntilikiny, choć Kristaps nadal chętnie dzieliłby parkiet z Carmelo Anthonym, który myślami jest już w Houston:

– To niesamowity zawodnik. Bardzo wiele się od niego nauczyłem i ciągle mógłbym wiele się od niego dowiedzieć. Byłbym szczęśliwy, gdyby pozostał, ale jest jak jest. To biznes. Jeśli to koniec, cóż… nie wiem, to poza moją kontrolą.