Kevin Durant nie odwiedzi Białego Domu za kadencji Donalda Trumpa


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 18 sierpnia 2017
fot. League Pass

Kevin Durant w rozmowie z Chrisem Haynesem z ESPN wyznał bez skrępowania, że nie odwiedzi Białego Domu, jeśli Golden State Warriors zostaną do niego zaproszeni w ramach tradycyjnej wizyty przysługującej mistrzom NBA. Warriors mają zaplanowany mecz w Waszyngtonie przeciwko Wizards 28 lutego, ale Biały Dom musi jeszcze przed tym wysłać oficjalne zaproszenie:

– Nie, nie zrobię tego. Nie szanuję osoby, która obecnie rządzi w biurze prezydenckim. Nie zgadzam się z poglądami [Trumpa], więc mój głos zostanie usłyszany, jeśli tego nie zrobię. To moja osobista sprawa, ale jeśli wystarczająco dobrze znam swoich kolegów z drużyny, to każdy się ze mną zgodzi.

MVP tegorocznych Finałów NBA twierdzi, że prezydentura Trumpa zwiększyła napięcia rasowe w Stanach Zjednoczonych i pobudziła publiczne działania białych supremacjonistów i wobec tego nie czerpały żadnej przyjemności z takiego spotkania:

– Bez wątpienia napędza ten ruch. Czuję, że odkąd tylko objął urząd, odkąd tylko zaczął ubiegać się o fotel prezydenta, nasz kraj bardzo się podzielił i to nie jest przypadek. Za kadencji Obamy sytuacja się poprawiała. Pokładaliśmy dużo większe nadzieje w nasze społeczności, ponieważ mieliśmy pierwszego czarnoskórego prezydenta. Widząc to, co dzieje się teraz, nie da się nie odczuć, że wszystko zmieniło się na gorsze, człowieku. Wszystko zaczyna się od góry.

– Przywództwo przekłada się na każdego z nas. Więc wiecie, jeśli urząd pełni osoba, której nie obchodzą wszyscy ludzie, to jako kraj nigdzie nie dojdziemy. Moim zdaniem, dopóki się go nie pozbędziemy, nie będzie poprawy.

← powrót do newsów

Komentarze

  1. krog

    18 sierpnia 2017 o 09:51

    Widzisz Kevin. I to Ciebie rożni od LeBrona. Nie masz pojęcia co pleciesz. Z Prezydentem własnego kraju można się zasadniczo nie zgadzać, ale trzeba szanować jego urząd. LeBron być może myśli podobnie, ale nie sadze, aby marketingowo przez głowę mu przeszło, aby tak się wypowiadać. Straty wizerunkowe są wówczas nieodwracalne. Ostatecznie Trump te prawie 50% głosów zdobył. Być może białych głosów, ale to głównie biali kupują drogie bilety na mecze NBA i cholernie drogie buty, sygnowane twoim nazwiskiem. I patrząc na wzrosty amerykańskiej gospodarki, Trump raczej kolejne 4 lata tez zostanie (bo Amerykanie to pragmatyczny naród). Ale to twój problem. Miałeś być rywalem Jamesa, nie tylko na boisku, będziesz tylko jego głębokim cieniem.

    Lubię to: 26
    • rzepka

      18 sierpnia 2017 o 11:01

      Republicans buy shoes, too – jak to ponoć powiedział MJ. Bardzo dobrze, że KD wyraża swoje poglądy, wypowiada sie jak obywatel a nie jako biznesmen.
      I to nie ma nic wspolnego z szacunkiem do urzedu – nie powiedział: pieprzę urząd prezydenta, tylko powiedział, że się z nim nie zgadza, podał powody (podziały rasowe, poglądy) i zapowiedział, że nie weźmie udziału w spotkaniu. Zauważ, że nie zachęca do rebelii i unfollowowania konta Trumpa na Twitterze (cos co chyba najbardziej by ubodło Trumpa).
      Ps. MJ ponoć nie powiedział tego: http://www.slate.com/articles/sports/sports_nut/2016/07/did_michael_jordan_really_say_republicans_buy_sneakers_too.html

      Lubię to: 11
    • krkochan@gmail.com

      18 sierpnia 2017 o 11:11

      A ja tę wypowiedź szanuję. Na cholerę mu jeszcze więcej kasy? Jest ona jedynym wyznacznikiem tego kto kim jest? Powiedział co myśli bo :
      a) stać go na to w wymiarze finansowym. Żyjąc dostatnio prawdopodobnie i tak nigdy nie musiałby już pracować.
      b) jak widać autentycznie wk**wia go to co robi Trump, a zawodnik to nie kukiełka do bawienia gawiedzi i zarabiania hajsu, tylko również człowiek o określonych poglądach.
      c) być może jest świadom tego, że ma bardzo duży wpływ na innych, kibiców, głównie młodych. Co każe mu postąpić zgodnie z poglądami i sumieniem, tym samym kształtując może opinie swoich fanów.

      Jego wypowiedź nie jest grubiańska, nie jest chamska. Jest jedynie nieprzychylna Trumpowi, który zresztą ma to w dupie bo koszem to się raczej nie interesuje. Amerykanie mają wręcz fetysz demokracji, a ona w swojej zasadzie gwarantuje Durantowi właśnie to co zrobił, więc wszystko jest ok.

      A czy jego wizerunek jakoś masakrycznie ucierpi… Bez porównania mniej niż po transferze do Warriors:). On nie jest politykiem, nie musi być zawsze politycznie poprawny. Lebron chce to niech sobie będzie. I tak pieniądze zarabia już tylko dla przyjemności, facet ma dożywotni kontrakt reklamowy na MILIARD dolarów. Jeśli Lebron jest przeciwny (tego nie wiem) polityce Trumpa, wręcz oczekiwałbym od niego grzecznej ale jednoznacznej wypowiedzi na ten temat. Taka jest rola przodowników opinii.

      Lubię to: 7
    • pabloboar

      18 sierpnia 2017 o 11:29

      Zajmuję się zawodowo reklamą i najgorsze co możesz zrobić dla wizerunku to być nijakim (niezależnie czy jesteś firmą czy człowiekiem). Zasada: if no one hates it, no likes it – to złota zasada. Zresztą czy właśnie przez lata nie zarzucaliśmy KD bycia nijakim?

      Oczywiście polityka to grząski grunt, ale w obecnej sytuacji w USA, w obliczu tego jak wypowiada się Trump, jakie są jego poglądy i co wspiera (pośrednio lub bezpośrednio) to nie wyobrażam sobie by KD miał postąpić w inny sposób. Pozostałby wtedy cynicznym dupkiem. Zresztą przywołujesz LeBrona, jak widzisz przeszło mu przez głowę wypowiadać się w podobny sposób – https://twitter.com/KingJames/status/897562037102026752.

      Zresztą core wyborczy Trumpa to „bible belt” – myślę, że strata tychże „konsumentów” nie będzie taka straszna dla Kevina, a wzmocni jego wizerunek wśród najbogatszych (guess what, oni nie głosowali na Trumpa).

      Lubię to: 4
  2. BBK

    18 sierpnia 2017 o 10:18

    Kevinowi rosną jaja. Za grę w finałach i takie wypowiedzi ma coraz większy mój szacunek.

    Lubię to: 6
  3. Olga

    18 sierpnia 2017 o 11:25

    „Pokładaliśmy dużo większe nadzieje w nasze społeczności, ponieważ mieliśmy czarnoskórego prezydenta. Widząc to, co dzieje się teraz, nie da się nie odczuć, że wszystko zmieniło się na gorsze, człowieku.” Czyli problemem jest jego kolor skóry. Piękne:) Samozaoranie level master

    Lubię to: 30
    • Behemot

      18 sierpnia 2017 o 12:51

      Chyba jednak nie zrozumiałaś tej wypowiedzi.

      Lubię to: 7
      • loki

        18 sierpnia 2017 o 13:18

        Rozumiem, że jak zwykle tylko „lewicowe” rozumienie odpowiedzi jest poprawne. Co tu sie dzieje… Koles zabija 13 osoób a lewica mówi, ze grypa zabija więcej. Koles zabija 1 osobę to od razu biali to zło swiata a Trump to diabeł.

        Lubię to: 14
        • Olga

          18 sierpnia 2017 o 13:24

          W takich sytuacjach zawsze wyobrażam sobie, co by było gdyby zamienić słowo czarny na biały (w tym przypadku, a ogólnie – o przeciwieństwo wg. poprawnych politycznie), czy brzmiałoby to tak samo. No i sam przyznasz, że skonczyłoby się to mega aferą i oskarżeniami o rasizm itp. Typowa sprawa pt. Kali i krowa (czy własciwie jej kradzież).

          Lubię to: 12
      • Behemot

        18 sierpnia 2017 o 17:34

        Piękna demagogia @loki.
        @Olga Jest oczywiste, że „czarny” prezydent będzie się troszczył również o czarnych, którzy tam są raptem 10-procentową mniejszością. Przy „białym” prezydencie to również powinno być normą, ale oczywiste wcale nie jest, vide Trump. Dlatego pokładali nadzieję w prezydenturze Obamy. Gdzie tu rasizm?

        Lubię to: 3
        • likeabosh

          19 sierpnia 2017 o 00:29

          Gdyby durant myślał tak bajkowo, jak ty, o wspólnocie bez względu na kolor i poglądy, po prostu powiedziałby: „Obama”. Natomiast skupiając się na kolorze, wyszło z niego to małe dindunuffin murzyniątko, przekonane, że od urodzenia dyma go biały człowiek. Mówiąc „Musimy się go pozbyć” też nie pomaga. Zapomina o połowie amerykanów, która oddała na trumpa głos. Kiedyś wystarczyło by jordany były drogie żeby murzyniątka strzelały do innych murzyniątek, a teraz kolejny „jordan”, świeży mistrz, namawia do pozbycia się prezydenta własnego kraju. What can go wrong?

          Lubię to: 2
  4. Lucek71

    18 sierpnia 2017 o 15:01

    Fajnie jest odrzucać propozycje, które nie padły…

    Lubię to: 7
  5. j2sat

    18 sierpnia 2017 o 15:17

    Dla mnie właśnie KD pokazał że jest nietolerancyjny i jest rasistą. Mieli czarnoskórego to ok, a teraz be bo gość ma inne poglądy i jest biały.

    Lubię to: 9
  6. kocan

    18 sierpnia 2017 o 15:42

    z wypowiedzi wynika jasno (jesli nie jest sie lewicowym pedalem) ze KD to rasista. szkoda , bardzo go lubilem…

    Lubię to: 8
    • pabloboar

      18 sierpnia 2017 o 17:39

      Ciekaw jestem jakie prawicowe rozumowanie doprowadziło do tego, że traktujecie tę wypowiedź jako rasistowską. Ale chyba generalnie, dla dobra tej społeczności – lepiej pozostać przy komentowaniu koszykówki.

      Lubię to: 4
  7. Dawid Ciepliński

    19 sierpnia 2017 o 03:40

    „Pokładaliśmy dużo większe nadzieje w nasze społeczności, ponieważ mieliśmy białego prezydenta. Widząc to, co dzieje się teraz, nie da się nie odczuć, że wszystko zmieniło się na gorsze, człowieku.” – ciekawe jak wszyscy odebraliby to zdanie?
    Ale abstrahując już od koloru skóry, bo w sumie nie o to powinno tu w ogóle chodzić. Durant powinien pójść na spotkanie tylko i wyłącznie z jednego powodu – jeśli się z nim nie zgadza, to ok, ma do tego pełne prawo, ale czy to nie jest najlepsza okazja do dialogu z prezydentem, do próby przekonania go do swoich racji. Kiedy indziej trafi mu się taka okazja jak nie teraz?
    Nie oznacza to, że oczywiście coś wskóra. Jeśli nie to po prostu w następnych wyborach wyrazi swoje zdanie głosując na kontrkandydata Trumpa, ale dlaczego w ogóle pozbawiać się takiej próby na własne życzenie? Trochę niemądre z jego strony.

    Lubię to: 1
    • pabloboar

      19 sierpnia 2017 o 09:56

      Nie można stosować takich zabiegów, bo sytuacja czarnych i białych w Ameryce nie była i nadal nie jest równa.

      Lubię to: 1

Skomentuj