Bradley Beal czuje się pominięty


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 16 lutego 2017
wallbeal

Dzień po tym, jak NBA wybrała Carmelo Anthony’ego na zastępcę kontuzjowanego Kevina Love’a w Meczu Gwiazd, decyzja ta została przez niektórych poddana pod wątpliwość, w tym rzucającego obrońcę Washington Wizards Bradley’a Beala, który ma prawo czuć się nią najbardziej dotknięty:

– Nigdy nie powiem, że zawodnik nie zasługuje na bycie w zespole gwiazd. Choćby dlatego, że Carmelo to wspaniały koszykarz. Do diabła, jest jednym z największych ofensywnych zagrożeń w lidze od lat i absolutnie nie chcę mu niczego ujmować. Ale cały ten proces nie ma sensu. Wygrywanie jest podobno tak mocno uwzględniane przy tych wyborach…

Beal był jednym z faworytów do uzupełnienia miejsca zwolnionego przez podkoszowego Cleveland Cavaliers. Jego agent Mark Bartelstein pozostawał w kontakcie z ligowym biurem i naciskał na to, by postawiono na jego klienta. Miał przy tym mocne argumenty. Beal gra znakomicie dla rosnących w siłę Czarodziei, którzy mają obecnie bilans 33-21, ale mimo to w środowy wieczór komisarz Adam Silver zdecydował się wymienić skrzydłowego na skrzydłowego i padło na Melo.

– Nie umiem tego pojąć. Realia są takie, że jeśli trenerzy głosowaliby na zawodnika, który powinien otrzymać to miejsce, to bez wątpienia byłby to Brad. To jakaś pomyłka – skwitował Bartelstein.

Od 1 grudnia Wizards mogą pochwalić się najlepszym bilansem w Konferencji Wschodniej. Bartelstein uważa, że liga poszła na łatwiznę i w dużej mierze oparła się na głosowaniu trenerów na rezerwowych z 26 stycznia… od tamtej pory klub ze stolicy wygrał 8 z 9 spotkań, a Beal notował w tym czasie 24,3 punktu przy 55,3% z gry.

Knicks równolegle zaliczyli bilans 3-7, a Carmelo rzucał po 26,3 punktu przy 46% skuteczności.

← powrót do newsów

Skomentuj